Zanim wrócisz do Polski, odpowiedz sobie na te 3 ważne pytania!

Moment wyjazdu do Wielkiej Brytanii z pewnością nie należał do najłatwiejszych. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że decyzja o powrocie do Polski jest jeszcze trudniejsza do podjęcia. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, że emigrować jest zdecydowanie łatwiej, niż reemigrować.

Kiedy kilka lub kilkanaście lat temu trzymałeś w rękach bilet „w jedną stronę” zapewne towarzyszył temu lęk o przyszłość i niepewność. Zastanawiałeś się na tym, jak poradzisz sobie w nowym kraju, czy dasz radę sprawnie porozumiewać się w obcym dla Ciebie języku oraz przede wszystkim bałeś się tego, czy uda Ci się szybko znaleźć pracę. Mijały miesiące, a Ty coraz lepiej funkcjonowałeś w Wielkiej Brytanii.

Z czasem okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go zwykli opisywać. Bariera komunikacyjna wcale nie była tak ogromna, a praca zadowalająca i dobrze płatna. Ponadto, przekonałeś się że można oszczędzać jedną lub nawet dwie tygodniówki miesięcznie, ale co najważniejsze, doświadczyłeś tego, że życie w UK jest po prostu łatwiejsze. Z tygodnia na tydzień stresowałeś się coraz mniej, a żyjąc i mieszkając na Wyspach nie zastanawiałeś się nad tym, czy uda Ci się przetrwać do pierwszego. Oczywiste jest to, że tego typu myśli są nieobce wielu mieszkańcom kraju nad Wisłą, więc wyjazd do Wielkiej Brytanii był jak złapanie pana Boga za nogi. Chciałoby się powiedzieć, że to Eldorado, raj na Ziemi, ale… i tutaj każdy z Was z pewnością może dołożyć swoje trzy grosze, prawda?

U wielu emigrantów, z większą lub mniejszą częstotliwością zaczyna pojawiać się myśl o powrocie do Polski. Tęsknota za ojczyzną, chęć obcowania z bliskimi i rodziną, bycie w końcu u siebie. Przecież proces asymilacji w UK wcale nie przebiega tak szybko i efektywnie, dlatego też naturalne jest to, że w naszych głowach pojawiają się właśnie takie myśli. Szczególnie w sytuacji, gdy wyjeżdża się z mocnym przekonaniem, że to „tylko na chwilę”. Na rok, na dwa, na trzy… to, co miało być kilkunastomiesięczną przygodą ewaluowało w 10 lat spędzony na brytyjskiej ziemi. Napisz, proszę, w komentarz, czy u Ciebie też tak to wygląda tudzież wyglądało.

Wracać czy nie wracać? Pytanie z gatunku egzystencjalnych, na które ostatecznie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. W tym artykule znajdziesz 3 pytania, które mogą Ci w tym pomóc – albo jeszcze bardziej zamieszczać w głowie. 3 pytania do (potencjalnego) reemigranta.

Pytanie 1: Dlaczego chcesz wracać do Polski?

Pytanie 1: Dlaczego chcesz wracać do Polski?

Nie udawaj, nie lej wody, ani nie owijaj w bawełnę. Bądź szczery, przede wszystkim wobec siebie. Żeby mieć siłę do walki z polską rzeczywistością, tak w porównaniu z życiem w UK to często nadal jest walka, musisz mieć solidną motywację. Motywację „od” a nie „do” – mającą źródło wewnątrz Ciebie.

Zapewne w Twojej głowie pojawi się więcej wątpliwości niż pewności, tak samo jak w momencie, kiedy decydowałeś się na wyjazd z Polski. Więcej znaków zapytania niż klarownych odpowiedzi. Musisz wiedzieć, że nie ma w tym nic złego, a ważne jest tylko to, aby odsiać rzeczywistość, od błędnych przekonań. Zastanów się na tym, ile tych myśli ma odzwierciedlenie w rzeczywistości? Weź poprawkę na to, że każdy rok spędzony na obczyźnie raz – utrudnia powrót do Polski, dwa – sprawia, że zaczynasz idealizować ojczyznę. „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”, znasz to?

Ważne jest również to abyś rozmawiał, przede wszystkim z bliskimi i rodziną, która na co dzień mieszka w Polsce. Koniecznie dowiedz się tego, jak Polska zmieniła się od Twojego wyjazdu – co się zmieniło na lepsze, a co na gorsze. Zacznij od małych szczegółów dnia codziennego, gdyż te drobnostki mają bardzo duży wpływ na jakość życia w danym miejscu.

Możesz zrobić sobie listę zysków i strat. Spróbuj jasno określić, co stracisz, a co otrzymasz lub jakie więzi wzmocnisz po powrocie do Polski. Ułożenie sobie życia w kraju na Wisłą, często prawie od zera, musi być dla Ciebie priorytetem, tylko wówczas masz szansę przetrwać kryzysy, jakie prawdopodobnie się pojawią.

Pytanie 2: Jak będzie wyglądało Twoje życie po powrocie do Polski?

Pytanie 3: Jak będzie wyglądało Twoje życie po powrocie do Polski?

Bardzo ważne jest również to, abyś nie zaczynał kreować sobie przed oczami pięknej wizji, która będzie związana z pięknym domkiem na wsi, dobrze płatną i komfortową pracą oraz większą ilością czasu dla siebie i dla rodziny.

Zamiast tego skup się twardych danych. Zastanów się nad tym, gdzie chcesz pracować? Pomyśl nad tym, czy doświadczenie zdobyte w UK może Ci w czymś pomóc, a może będzie Ci w czymś przeszkadzało? Nie oszukujmy się, jeżeli ostatnie pięć lat przepracowałeś na jednym z najniższych stanowisk, to wracając do Polski, nie masz zbyt dużych szans, na piastowanie stanowiska dyrektora w międzynarodowej korporacji.

To kubeł zimnej wody. Jednak początkowe rozczarowanie po powrocie do Polski może być jeszcze bardziej nieprzyjemne. Nie oczekuj najlepszego, tylko bądź przygotowany na najgorsze. Najlepiej, zaplanuj swoją ścieżkę kariery, jeszcze będąc w UK –  taką ścieżkę, która będzie przede wszystkim realna. W tym celu możesz porozmawiać ze znajomym przedsiębiorcą. Poprosić, żeby ocenił Twoje CV w kontekście szukania pracy na stanowisko X w Polsce. Często to drastycznie obdziera z marzeń i ściąga na ziemię. Być może będziesz musiał wspinać się po szczeblach kariery od początku. Prawdopodobnie będziesz musiał rywalizować z ludźmi młodszymi od Ciebie o te 5, 10 lub nawet 15 lat. Być może chcesz założyć własną firmę – tu lojalnie ostrzegam, w Polsce mali przedsiębiorcy mają raczej pod górkę niż z górki.

Równie ważne jest także to, żeby zastanowić się nad tym, gdzie zamieszkasz. Czy wrócisz w rodzinne strony, a może za cel obierzesz Warszawę albo inne duże miasto w Polsce? Do jakiej szkoły pójdą Twoje dzieci? Jak im pomożesz, kiedy ich życie wywróci się do góry nogami? Jak sprawisz, by proces asymilacji przebiegał łagodnie? Na jaką pracę może liczyć Twoja żona / Twój mąż? Czy jesteś gotowy na obniżenie, przynajmniej na początku, poziomu życia? Na ile starczą Ci oszczędności? Co z ubezpieczeniem zdrowotnym? Na czyją pomoc możesz liczyć po powrocie?

To tylko kilka z najczęściej pojawiających się pytań po powrocie z emigracji. Lista ta zdaje się nie mieć końca, jeśli zaczniesz sam analizować problem, zobaczysz, jak wiele z nich jeszcze nie wymieniłam. Jednak, bez żadnych wątpliwości, „jak będzie wyglądało Twoje życie po powrocie?” jest najważniejszym z pytań zamieszczonych w dzisiejszym artykule.

Pytanie 3: Tylko Ty chcesz wracać, czy cała Twoja rodzina?

Pytanie 3: Tylko Ty chcesz wracać, czy cała Twoja rodzina?

Bardzo istotne jest również to, aby zdać sobie sprawę, że powrót do Polski to nie problem do rozstrzygnięcia tylko przez głowę rodziny albo tylko przez rodziców. W tym przypadku prawo głosu ma każdy członek domu. Może się to wydawać zaskakujące, lecz tak, dzieci także. Jeżeli solidnie się nad tym zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że to przecież dla nich konsekwencje będą najbardziej dotkliwe. Dla Twoich dzieci Polska jest krajem, w którym spędza się miłe wakacje – miejscem wyidealizowanym, z którym wiążą miłe wspomnienia. To kraj magii, dobroci i często góry słodyczy.

Decyzja o powrocie musi być decyzją podjętą wspólnie. Przedyskutowaną przez wszystkich członków rodziny. Musisz przygotować nie tylko siebie do zmierzenia się z polską rzeczywistością, ale również swoje dzieci, których świat może wówczas wywrócić się do góry nogami. Musisz mieć plan, ale równocześnie powinieneś być gotowy na konieczność jego modyfikacji. Chociaż wszystko ulegnie zmianie, Twoje dzieci muszą czuć się w tym wszystkim bezpiecznie. Musisz stanowić mur, o który będzie można się oprzeć w chwilach słabości i wątpliwości. Jednak żeby pełnić taką funkcję, sam musisz być pewny swojej decyzji o powrocie do Polski. Musisz znaleźć dobrą odpowiedź na pierwsze pytanie. Tylko szczerą, tu nie ma miejsca nawet na najmniejsze oszustwa i małe kłamstewka.

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!

Zdaję sobie sprawę, że decyzja o powrocie do Polski jest bardzo trudna i wymaga nie lada odwagi. Dlatego tym bardziej będę wdzięczna, jeśli podzielisz się w komentarzach swoim doświadczeniem w tym temacie. Wróciłeś do Polski? Jakie masz wnioski i porady dla tych, którzy planują wcielić w życie to skomplikowane przedsięwzięcie? Na co się trzeba przygotować? Zastanawiasz się nad powrotem? Jakie masz wątpliwości? Co Cię powstrzymuje? Czy uważasz, że warto wracać do Ojczyzny? Czy gra jest warta świeczki? Każdego z Was serdecznie zapraszamy do dyskusji, z której może wyniknąć jeszcze więcej dobrego niż z samego artykułu!

4/5 - (48 votes)

562 komentarze do “Zanim wrócisz do Polski, odpowiedz sobie na te 3 ważne pytania!”

  1. Witam Roadaków! Mamy listopad 2024 aktualnie jak daje ten wpis i teraz pytanie zasadnicze czy warto było wracac do Polski? Ja od 2005 roku mieszkam w szkocji i mialem przez 3lata w glowie wracanie do Kraju ale zdalem sobie sprawe że to bedzie najgorsza głupota na świecie! A dla czego? Noo z prostej przyczyny! Każdy niech za da sobie pytanie dla czego wyjechał z Polski? Po co pojechał za granice pracowac? Bo w Polsce mu sie znudzilo? NIE! Kazdy z nas wyjechał bo w Polsce albo Ch## płacili albo cieżko było dobrze zarobic i byla bida tak?! No oczywiscie ze tak! Nikt nie wyjezdza za granice jak ma kase to chyba logiczne jest! I teraz na logiczne moje myślenie uważam powrót do Polski za najgorsza głupote na świecie zwłaszcza kogos takiego jak ja kto przesiedział już w UK x lat bo ja nawet nie myśle że dziś wracając do Polski bedzie mi lepiej tam niz jest w uk! Bo to nie realne i nigdy tak nie bedzie, Analizujac nawet koszty zarobkowe i koszt zycia w uk jest tanio! Kolejna istotna żeczą dla mnie jak i dla kazdego micro przedsiebiorcy z uk jest prowadzenie biznesu w Polsce na starcie co miesiac 1900zloty to zus-u już każdego na starcie ta opłata zaczyna wkur### a gdzie jeszcze kasa fiskalna? Itp. Haracze panstwowe! W uk żadne takie głupoty nie maja prawa bytu! Podatek roczny wyliczamy na podstawie jaka zadeklarujemy i nikt tu nie biega z goraczką że „On Chce Paragon!” Nie ma czegos takiego a wiec jestesmy wolni od tych nienormalnych spraw urzedowych przez cały rok! I podatek płacimy raz w roku a wszystko co zarabiamy mamy do domu i możemy za ta kase latac sobie na malediwy co dwa miesiace bo nawet loty są za grosze :D haha także nawet nie ma co porównywac życia w polsce do życia w uk i nawet niech tu leje 24/7 i wieje mi to kompletnie nie przeszkadza! Bo jak tylko pomyśle o polsce jakie tam jest niewolnictwo systemowe to odrazu krew mnie zalewa! Ja uciekałem własnie z tej Polski tak samo jak wy wszyscy i z tego samego powodu no i dziś ma znowu tam wrócić z myślą ze teraz bedzie lepiej! Haha no na pewno! Bardzo dużo ludzi znam którzy uciekli przed brexitem lub wyjechali bo żony chciały by dzieci poszły do Polskiej szkoły! No i juz nie jeden mi dzwonił lub pisał że jednak popełnili bład wracajac bo po 2-3 latach dopadla ich ta sama żeczywistosc Polskiego podatnika no i teraz żyją sobie bo żyją ale Wycieczki do ciepłych krajow i malediwy pozostaly juz tylko na zdjeciach bo w Polsce ciezko utrzymac rodzine i jeszcze kupic wycieczke na 4osoby do ciepłych krajów! Tylko nie licznym sie udaje lub jak maja wsparcie rodziny to moze poleca a reszta znowu wróciła do tego samego miejsca gdzie byli przed wyjazdem za granice! No ale maja ciepło bo jest wiecej słońca no i na tym sie kończy ten wspaniały powrot do kraju, ja przeanalizowale z żoną wszystkie za i przeciw,były rodzinne debaty i analizowania powrotow do kraju bo moja zona tez bardzo chciala wracac bo tam w Polsce tez ma dom piekny i ziemie po rodzicach w pieknym miejscu ale co z tego? A praca i zycie kazdego dnia gdzie? Opłaty,podatki i zycie w Polsce to kosmos taki ze trzeba naprawde robic jak Beduin by cos miec i zyc w miare na normalnym poziomie a w uk zycie jest wolniejsze i 70% łatwiejsze i żona moja po 10latach to zrozumiala przyznała mi racje i postanowila sprzedac cały majatek w Polsce i zainwestowac kase w uk i ja uwazam dzis że to była najlepsza decyzja w zyciu! Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. pytanie o zostanie czy powrót rozeszło się o dzieci. CZY JA chcę w tym kraju wychowywać dzieci i resztę lat tu naprawdę spędzić. Niestety anglia to dużo patologii wokół a nie tylko national geographic i oxford. Mimo ze łącznie dlugo tu bylem nigdy mi sie tu nie podobalo i nie mowie o krajobrazach, czy nawet o technicznej sferze jak szpitale czy stosunek cen do zarobków. cos mnie dusilo a bylem w kazdym regionie i nie jestem z tycb co tylko wsrod polaków i nigdy nic sie nie asymilowali. bylem tez w kilku krajach europy i usa i pozwiedzalem tez caly swiat i naprawde uk to jeszcze nie wszystko. nie udalo mi sie nazwac tego miejsca domem..nie powiem ze duzy wpływ moze miec indywidualna sytuacja . najblizsze w uk osoby byly najbardziej szalone od pieniedzy, prace ktora mialem lubilem ale nie mam juz sily tyrac na tym…magazynie. innymi slowy jestem psychicznie i fizycznie zmeczony tym miejscem. Polecam zrobic 2 rzeczy : spróbowac życ w innym miejscu w UK, mozna tez wyjechac do Polski pilotażowo na rok, dwa. naprawde moze to dsc do myslenia. ja udowodnilem sobie ze bedac w uk obnizylem loty . niby wszystko mialem ale zawód nie drgnął. najlepiej jak emigrowac to w swoim zawodzie niz latami sie wdrapywac na nastepny poziom. na pewno zwiazki rodzinne moga przewazyc, język itd. Moge tylko powiedziec z obserwacji ze od 2006 roku kiedy pierwsy raz do uk pojechalem, W Polsce jest teraz po prostu lepiej o 30-40% nizli w takim 2011r. to naprawde nie to samo miejsce nizli kiedys. Prawda jest taka ze jak ktos ma jakis fach to nie ma powodu wyjezdzsc chyba ze chce, ucieka, albo chce niewiadomo ile oszczedzic. jakbym żył w 3 osoby w polsce wynajmujac pokoj jak czesto polacy w uk to na minimalnej krajowej – tez tak samo oszczedzisz, tylko jak sie jest w Polsce to chce sie zyc w indywidualnym mieszkaniu, a w anglii wcale nie jest wiekszoscią mieszkanie samemu tylko wiecznie share flat no a to inaczej sie zyje. mentalnosc temat rzeka i poprawnosc itp. W Polsce jest troche niektorych rzeczy za malo jak ogólny luz i kasa dla niskich zawodów, a w anglii za duzo , ćpuńska patologia bez szkół i „lewactwo”. Tak jak autorka napisala. trzeba szczerze sobie poodpowiadac…w roznym wieku ludzie roznie widza pewne rzeczy. to samo z negatywymi i pozytywnymi doswiadczeniami

    Odpowiedz
    • Hej zibi
      Po Brexicie sie uspokoilo I w zasadzie Nie widze roznicy jak narazie.
      Jestem w uk 17 lat i mega sie zastanawiamy nad powrotem.
      Zyje nam sie dobrze jedyne na co narzekamy to tesknota a teraz przez covid jest jeszcze gorzej bo jest problem z wyjazdem.
      Tesknie za Polska a raczej za rodzina jednak przeraza mnie powrot .
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  3. Witam. Forum przeczytałam z oczywistych względów, zastanawiam się wciąż czy wrócić czy nie.
    Jesteśmy z mężem i dwójką dzieci dość krótko w Irlandii, ale już dziś decyzja o powrocie jest mega trudna. Mieliśmy wyjechać na 2,5 roku zeby uzbierac więcej pieniędzy na dom( reszta miała być w kredycie). Minęły 2 lata a my nadal twierdzimy , że jeszcze 2 lata a potem czas podjąc decyzję czy zostajemy czy wracamy do PL. Starsze dziecko już za 2 lata koniecznie musiałoby pójść do szkoły bo będzie miał już 8 lat i nie chcę go rzucić na głęboką wodę aby poszedł do 3 kl. podstawowej mając wiedzę z irlandzkiej szkoły (jak ktoś wspominał, poziom nauczania jest niski).
    Zdziwiły mnie wpisy o życiu w UK. Myślałam, że to kraj mlekiem i miodem płynący a tymczasem rzeczywistość jest inna. Tym bardziej mnie to zdziwiło, bo nasze życie w Irlandii poniekąd takie jest. Może od życia nie wymagamy dużo, ale żyje nam się tu bardzo dobrze.
    Mieszkamy w małym miesteczku, wynajmujemy niewielkie mieszkanie, w dobrym standardzie ale za niskie pieniądze. Mąż do pracy ma 5minut piechotą. Praca fizyczna, ale w bardzo dobrych warunkach. Lub to co robi a praca nie jest dla niego karą. Ja dorywczo pracuję kilkanascie godzin w miesiącu kiedy tylko dzieci są w szkole/przedszkolu a ja akurat jestem potrzebna mojemu pracodawcy.
    Fakt, mąż ma najniższą krajową, czasem robi nadgodziny , ja dorywczo coś dorobię, ale do tego wszystkiego rzeczywiście mamy trochę zasiłków( ok. 900 euro miesiecznie). Regularnie odkładamy sumę pieniędzy. Wiem, że nie są to milionowe sumy, ale odkładamy wiecej( a raczej mój mąż :D )niż w Polsce zarobilibyśmy oboje w 2 miesiące. Bardzo chwalę sobie życie tutaj. Poznałam wielu polaków, którzy mieszkają już na stałe. Jak oni to mówią” Gdzie w Polsce będziesz miała lepiej niż tu” ? I to fakt.
    Irlandczycy są swietnymi ludzmi. Masteczko w którym mieszkamy jest niewielkie, ok 1500 osób. Co dzień mijam te same twarze, które znają mnie , uśmiechają i pytają” How are you?’ To bardzo miłe.
    Co do domu, zastanawiamy się czy wracać czy nie. Czy warto miec dom w Polsce czy raczej już kupić w IE? A za kolejne 2 lata na mały tani domek będzie nas już stać.
    Wątpliwości co do powrotu jest naprawdę mnóstwo. Jedynymi powodami dla których chcemy wracac, to fakt, że Polska to nasz rodzimy kraj, że nie ma bariery językowej, i tam sa najbliżsi, rodzina i przyjaciele.
    Kiedy wyjeżdżaliśmy wszystko było bardziej oczywiste, dziś nie mamy pojęcia co zrobic. Ale myślę , że trzeba patrzec tylko w przyszłość, co zrobić abyśmy my byli szczęsliwi i jak zapewnić naszym dzieciom spokojną przyszłość. Bo życie w Irlandii na pewno jest bezstresowe , beztroskie , zupełnie inne niż w Polsce. Życzę nam, abyśmy wszyscy byli szczęśliwi i potrafili znaleźć to wymarzone miejsce na ziemi. Pozdrawia.

    Odpowiedz
  4. Myśle, że zmiana Kraju nie zmieni zbyt wiele w Twoim przypadku na dłzuższą mete , zamknełaś swój świat w najbliższym otoczeniu a jako socjolog powinnaś go maksymalnie poszerzyć . A Ty badasz grupe z pracy , poszerz horyzonty to Zmieni się punkt widzenia . Naucz się języka w stopniu przynajmniej komunikatywnym a nie będziesz musiała się borykać z częścią tych problemów które opisujesz , wtedy możesz zmienić prace itd .
    p.s. Wróciliśmy z dziecmi mniejszymi , które rok przed wyjazdem przygotowywaliśmy na taki krok.

    Zacząłbym od Siebie , zmiany są na wyciągnięcie ręki.

    Odpowiedz
  5. Wow… sympatyzuje z kazdym chcacym powrocic … ale ty chyba cos bralas i „sie na papier wylalas”. Po lekturze twojego wpisu postaram sie , zwrocic uwage na interpunkcje w swoich wpisach , gdyz uswiadomilem sobie ze owe kropki i przecinki sa bardzo wazne:)
    Czy Twoj wpis wymaga komentarza ?
    Przegrzany umysl , podejrzewam udzial srodkow psychoaktywnych;)

    Nie ma co rozdrabniac Zycia na te male paskudne elementy. Trzeba skupic sie na pozytywach i nie rozkminiac, jakie mysli kryja sie za czyims krzywym wyrazem twarzy.
    Pozdrawiam i powodzenia zycze.

    Odpowiedz
  6. Witam Dioblik
    Dzieki za odpowiedz:-)
    Oczywiscie rzeczywistosc zweryfikuje wszystkie plany ale nie pozostaje nic jak tylko wracac i probowac zyc u siebie.

    Odpowiedz
  7. Witam
    Mieszkam w uk z zona od kilkunastu lat w tkz miedzyczasie pojawily sie dzieci.Wiedze nam sie nie zle,wybudowalismy dom w Pl,mamy oszczednosci.To wlasnie w sprawie oszczedzania mam do was pytanie ..ile trzeba miec aby wrocic..Bo z tlumaczeniem samemu sobie ze nadal mam za malo na powrot to ja nigdy nie wroce do ojczyzny…Wien ze to sprawa indywidualna ale jaki jest ten margines bezpieczenstwa.

    Odpowiedz
    • Witam Str

      Nikt nie da Ci miarodajnej wskazówki , w moim powrocie zakładałem żeby mieć lokum bez kredytów i przynajmniej tyle aby przeżyć rok bez pracy ( mam na mysli cała rodzine rzecz jasna). Oczywiście moje oszczednosci miały na celu pomóc mi powrócic na Polski rynek pracy:) Zmierzam do tego, że dobrze jest określic cel i wtedy jest łatwiej dopasować środki:)

      Odpowiedz
    • Witam

      Ja zacząłem pracować prawie rok po powrocie , żona troszkę pózniej. Nie wynikało to z tego że pracy nie ma na rynku , tylko pracowaliśmy nad naszym domem aby go wykończyć , następnie „sięgnąłęm ” po unijną dotacje na start i otworzyłem swoją działalnosć. W Polsce nie jest żle , mój wzór był taki : mieć jakieś lokum bez kredytu i trochę oszczędności , te dwie rzeczy dają spokój ducha że nie trzeba brać byle jakiej opcji zawodowej. Jak wiadomo większe miasto , większe możliwośći.

      Pozdrawiam:)

      Odpowiedz
  8. Witam wszystkich. Mam pytanie do osob mieszkajacych w Pl I do osob ktore moze maja podobne doswiadczenia z Uk lub Niemiec.. . Mieszkamy w UK juz od 13 lat I planujemy malymi kroczkami powrot do Polski ,ze wzgledu na nasze dzieci brexit I kontakt z rodzina. Mamy tez dosc tej angielskiej pogody w lecie…:) Plan jest nastepujacy kupno mieszkania bez kredytu w duzym miescie Warszawa, Wroclaw lub Krakow I budowa domku jednorodzinnego pod tym miastem z malym kredytem jakies 120 tys. Ziemie kupujemy jako inwestycje jeszcze w tym roku (bez kredytu). Mamy zamiar mieszkac w mieszkaniu przez okres budowy a wykonczenia domku splacac bardzo powoli 5-10 lat kredyem pracujac w pl. Nie mamy zalatwionej pracy ale nigdy nie bylem bezrobotny I wieze ze znajdziemy jakas prace. W razie klopotow finansowych sprzedamy mieszkanie I przeprowadzimy sie do domku,(bez kredytu) a jak wszystko sie uda to mieszkanie pojdzie pod wynajem (na splate kredytu w pl) a potem dla dzieci na start I studia. Czy to jest realne zalozenie jeszcze nie wiem… Ale nie widze innego scenariusza I innej sytlacji w ktorej zdecydowalbym sie na powrot do Polski. Planuje I planuje ale nie wiem na ile moje zalozenia sa realne do wykonania wiec prosze o podpowiedz lub opinie polakow w podobnej sytlacji lub o podobnych doswiadczeniach.

    Odpowiedz
      • Nie wiem gdzie bedziemy pracowac bo narazie wszystko powoli planujemy. Jeszcze rok lub max 2 lata chcemy zbierac pieniadze na start w PL. Moja zona jest naukowcem I pracuje w przemysle (dr I duze doswiadczenie kilka specjalizacji) a ja jestem pracownikiem akademickim z wieloletnim doswiadczeniem menageskim I zarzadzaniem 70 osobowym zespolem plus…Dobrze zdajemy sobie sprawe ze zderzenie z Polska rzeczywistoscia bedzie bolesne ale jestesmy gotowi podjac prace za duzo mniejsza kase. Poprostu wiemy ze tak bedzie. Mamy tez wlasna firme niezwiazana z naszymi zawodami w UK wiec pracujemy tez z domu. Dlatego tez chcemy trzymac sie wiekszych miast w Polsce. Wiem ze pewnie nie osiagne tego samego w Polsce ale chce wyslac dzieci do Polskiej szkoly(jeszcze male) I wychowac je zgodnie z polskimi wartosciami.

        Odpowiedz
        • Witajcie :)

          Przyjacielu przedstawiłeś bardzo dobry biznesplan emigranta który szykuje się do powrotu! Jestem w Polsce już 1.5 roku po 12 latach w Uk . Oczywiście wróciliśmy całą rodziną :) Dacie rade ! Troche odwagi , jak to się mówi „najtrudniejszy pierwszy krok” .
          Powodzenia:)

          Odpowiedz
  9. Proszę Państwa pozwolę sobie umieścić swoją opinie na powyższy temat. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę swoim stanowiskiem. Przede wszystkim trzeba spojrzeć na problem z ekonomicznego punktu widzenia.
    Drodzy Państwo Polska jest krajem gdzie istnieje tradycja niskich płac i wyzysku pracowników przez pracodawcę. Po 2004 z Polski wyjechało ok 2 mln ludzi na stałe. Gdyby nie wyjechali to mielibyśmy w Polsce katastrofę społeczną. To mogłoby się skończyć nawet masowym wybuchem niezadowolenia społecznego ale jest wentyl bezpieczeństwa w postaci możliwości wyjazdu z naszego Kraju.
    Pensja minimalna w Polsce od 1 stycznia 2018 r to 2100 brutto czyli 1530 netto a wiec na rękę. Nie wspomnę o umowach śmieciowych bo to jest rozbój w biały dzien. Niezłe pod warunkiem, że ktoś nie ma na utrzymaniu Dzieci. Pensja minimalna w Niemczech to 1498 euro to na złotówki 6141 zł brutto po kursie euro 4.1 euro z dnia 26.01.2018. Ceny żywności w Niemczech są porównywalne. Wynajem mieszkania w Niemczech to też nic strasznego. W porównaniu do Polski na zachodzie żyje się po prostu łatwiej i bardziej komfortowo.
    Moi znajomi z rocznika 84 niestety już siedzą na stałe w Irlandii Północnej, moja koleżanka ze szkoły średniej wyjechała do Niemiec ( ma tam dobrą prace po Germanistyce) i nie zamierza wracać do nas.
    A, wiec nie mamy dzieci bo nas na nie nie stać. Polska jest w okresie przeżywania skutków transformacji ustrojowej po roku 1989. Skutkiem jest wytworzenie się wąskiej grupy ludzi dobrze zarabiających i trochę większej grupy średniaków i warstwy zubożałej.
    Dopiero rządy Zjednoczonej Prawicy od roku 2015 starają się naprawić fatalną sytuację społeczną i demograficzną w naszym kraju po roku 1989. Wprowadzenie sztandarowego Programu Społecznego 500 plus, Program Mieszkanie plus czy wprowadzanie tzwn Becikowego podczas rządów w latach 2005-2007 czy uszczelnienie wpływów z podatku VAT: dobitnie świadczy ze Prawicowe Rządy są jedyną realną siłą polityczną w Polsce, której na sercu zależy dobro Polaków. Powinno nas to cieszyć.

    Odpowiedz
  10. No tak. Praca zło konieczne i trzeba pracować ciezko na chleb i tu i tam. W UK wiem, że zawsze znajde pracę nawet tymczasową, aby nie umierać z głodu. A w PL łaska pańska i za jakie pieniądze? Chce wrócić ale strach ma WIEKIE oczy. Juz 11 lat sobie radze, a we własnego kraju sie boje.

    Odpowiedz
  11. Ja jestem 21 lat w USA. Wlasnie bylem w Polsce pierwszy raz od 15 lat. I szczerze mowiac bardzo powaznie mysle o powrocie to Polski.
    Sa obawy ale to nie chodzi o pieniadze. Chodzi bardziej o to co w Polsce robic, czym sie zajac. Na pewno w Polsce wiele sie polepszylo.
    Ale chyba chodzi o to by miec jakas pasje i robic cos pozytywnego. Bycie obok rodziny jest tez super wazne…..zrozumiemy to jak ja stracimy.
    A czy nie lepiej wykorzystac czas jaki mamy i byc obok osob ktore nas kochaja?

    Odpowiedz
    • Marek, ostatnim zdaniem trafiles w samo sedno, ja w UK juz 21 lat i tez mysle o powrocie, serce mi to podpowiada bo rozum twierdzi co innego, ale w trakcie pandemii zrozumialam co jest najwazniejsze, niestety jeszcze sie waham, bo powrot napawa mnie przerazeniem, zycze wiec powodzenia w podjeciu ostatecznej decyzji – to wcale nie jest takie proste po tylu latach…

      Odpowiedz
  12. Witam. Ja sie zastanawiam nad wyjazdem do Polski z UK. Denerwuje mnie, ze proste sprawy sa tutaj nie do rozwiazania. Nawet jesli chcesz sie wykazac, uproscic, zmienic cos na lepsze to nie jest kraj do rozwoju w zwyklej pracy na etacie. Z czescia osob mozna porozmawiac ale wiekszosc jest nastawiona (zrobic swoje) na praca pub dom. Czuje, ze brak jakichkolwiek wartosci w tym kraju. Pogon za pieniedzmi, wakacje, praca i tak w kolko. Firmy traktuja pracownikow jako ogniwo w lancuchu. Tlamic wlasne inicjatywy, ustawic do jednego poziomu. Tania sila robocza wymienialna w 5 min. Team Leader posada :) to ukonorowanie czlowieka za jego glupote. Ogolnie podsumowanie. Koszty zycia sa bardzo wysokie, Poczynajac od najmu mieszkania, ubezpieczenia auta oraz wydatkow codziennych. W UK jest tak ze 1300GBP to tak jak w PL 1300zl. Po oplatach masz tyle co nic. Kompletny brak czasu na rozwoj osobisty. Jest praca, czasami stres, tesknota za rodzina i normalnym zyciem. Ze wzgledu na to, ze wiele osob pracuje fizycznie i ciezko w firmach gdzie licza sie targety to wlansie te osoby nie maja czasu i sil by cos zmienic. Prace mozna zmieniac codziennie jesli chcesz pracowac. Roznica jest tylko jedna. Czyim niewolnikiem chcesz byc? Praca w firmie A czy B. UK daje tylko pole do popisu osoba z wysokimi kwalifikacjami + jezyk anglielski i znajomosc terminologii w swoim zawodzie. Jest tu dynamiczny popyt na towary wiec pole do popisu przedsiebiorczym. Minimalna wyplata to 500L tygodniowo jesli chcesz tutaj zyc normalnie. Nie mowie o pobycie na pokoju :) bo to do normalnych nie nalezy. Jesli ktos chce tutaj przyjechac i zarobic 270L z czego wydac 80% wyplaty na zycie. Zaoszczedzic 20% przy rozwoju 0% to bedzie niewolnikiem swojego losu. Pozdr

    Odpowiedz
  13. Witaj Michale
    Opisalem swoja sytuacje w artykule „wracac czy nie wracac” na Smart Polak. Jak juz to mowilem wczesniej najwieksza zmiana musi dokonac sie w glowie… Pracy w Krakowie jest naprawde sporo. W moim przypadku wspomoglem sie dotacja unijna i otworzylem dzialalnosc hydrauliczna i nie narzekam. Zona tez pracuje takze spoko. Przed powrotem balem sie tych wszystkich rzeczy a w sumie to bardzo naturalne w tym wypadku :) Strach jest towarzyszem calej tej zmiany;)
    Ani chwili nie zalowalismy ze wrocilismy , przed powrotem byl strach , ale wyrobilem sobie motto „dam rade” i tak ten strach lagodzilem. No i daje rade:) Staram sie tez rozwijac :)

    Odpowiedz
  14. Witaj Dioblik
    Fajnie ze ktos czyta te nasze wpisy.Zastanawiam sie czy nie zalowales tej decyzji o powrocie.Przegladam czasem oferty pracy w krakowie i jestem tym troche przerazony bo nie usmiecha mi sie robic 12 h za 1800 pln.Mimo tego jestem jednak zdecydowany na pwrot w nastepne lato nie mniej jednak strach mi w oczy zaglada heh i troska bo nie mam pojecia jak to wszystko bedzie.Jak juz mowilem mam dzieciaki i pasowaloby sie jakos utrzymac Napisz prosze jak sobie z tym poradziles jak szlo szukanie pracy i jak sie odnalazles w domu na nowo.

    Pozdrawiam Anonim a w sumie to Michal mam na imie

    Odpowiedz
    • Witaj Michał,
      Byliśmy z mężem w Anglii 8 lat.4 lata temu wróciliśmy do Polski.Ja bardzo źle wspominam pobyt w Anglii.To był najgorszy dla mnie czas.Wprawdzie zarabiałam świetnie i rozwijałam się zawodowo lecz mimo to nigdy nie zdecydowałabym się na pobyt na stałe.Chciałabym bardzo pomóc Ci bo decyzja jest trudna.Ja mam syna więc chciałam ,żeby chodził do szkoły i był u siebie. Jestem bardzo zadowolona z powrotu znalazłam ekstra pracę w zawodzie ,dobrze zarabiam .Jestem szczęśliwa.Mój mąż odwrotnie.Nasze życie po powrocie zamieniło się w istny koszmar.Robi mi wyrzuty bo nie ma pracy albo zarabia na mleko i chleb.Nasze małżeństwo się rozpada.Mąż żałuje ,że wrócił i wini mnie za powrót.Proszę zastanów się z żoną co dla was jest ważniejsze kasa czy bycie u siebie.Ja radzę sobie świetnie i cieszę z powrotu.Tu wszystko ma sens i jak jesteś operatywny dasz sobie radę.Życzę powodzenia w podjęciu decyzji.

      Odpowiedz
  15. Witaj Anonimie

    Czytając Twój wpis poczułem jakbym Cię znał… wiem jak to jest z tym uczuciem że to nie Ty żyjesz swoim Zyciem … Cóż , zobaczyć to i uświadomić sobie to krok do zmiany.
    Bedąc 12 lat w Uk gdzieś pod koniec ( dwa ostatnie lata) zaczeło mi przeszkadzać że ludzie mówią do mnie Greg zamiast Grzegorz ( nie przeszkadzało mi to) . Zastanowiłem się dlaczego tak rzadko słyszę swoje prawdziwe imię , odpowiedz była banalna , trudniej je wymówić! Poznając nowych ludzi też się przedstawiałem jako Greg bo już nie chciało mi się patrzeć na te twarze próbujące powtórzyć imie Grzegorz.
    Dwa ostatnie lata w Uk pokazały mi wiele niedogodności z faktu bycia imigrantem. Mógłbym też powiedzieć że ” przez ostatnie dwa lata pobytu w Uk tak mocno myślałem o Polsce że zacząłem przeciagąc argumenty na strone powrotu do Kraju” . W tym czy innym aspekcie Moje angielskie imie nie należało do mnie, było raczej jak płaszcz który rano zakładasz jak wychodzisz do pracy , nie porównywałem tego do maski . Pod maską możnaby się ukryć , a ja sie nie ukrywałem , przykrywałem swoją prawdziwą tożsamość… Kiedy sobie to uświadomiłem to byłem w tym emocjonalnym miejscu gdzie osoba z wpisu wyżej. Potem zacząłem działać .
    12 lat w Uk z rodziną , powrót ponad rok temu , poziom finansów mniejszy niż w Uk , okupiony cięższą pracą , radość z Zycia w Polsce dużo większa , Dzieci w przedszkolu w zeszłym tygodniu uczyły się malować Polską flage i Godło na Swieto niepodległosci.

    p.s. Nikt do mnie nie mówi Greg :)

    Odpowiedz
  16. Ja tez jestem pelen obaw.Na dzien dzisiejszy nie podjalem jeszcze decyzji .Ale pozostawiam sobie troche czasu do najblizszych wakacji.To bedzie ostateczny termin na jakas zmiane.Jestem tutaj 10 lat i w zasadzie zycie mialem poukladane i nagle patrzac w niebo zatesknilem tak mocno jak nigdy dotad.Usiadlem spokojnie zapalilem fajke i zobaczylem ze ktos zyje moim zyciem bo to nie ja przeciez…Gdzies w pogoni za lepszym jutrem i pieniadzem sie zagubilem.Moze bedzie lipa a moze sie uda ale wiem ze moja rodzina sie tu dusi i ja tez zaczynam.Ktos powedzial ze wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.To fakt. Wiem tez ze moge tego zalowac ale czy nie warto sprobowac? Hmm zycie jest krotkie nawet bardzo a pieniadze jak to pieniadze raz sa a raz nie ma.Ale najgorsze jest to ze przestalem byc w zgodzie z samym soba a o to chyba chodzi zeby nie byc sobie samemu wrogiem. Wiem ze Polska nas nie lubi i ze latwo nie bedzie ale co poradze jak tesknota zabija radosc zycia a na to lekarstwa nie ma.Moze trzeba dac sobie szanse powrotu mimo wszystko poki jeszcze jest troche sily…W koncu to nasz kraj i moze my ktorzy widzielismy jak to wszystko wyglada mamy szanse zmienic ta szara polska rzeczywistosc.Bedac co roku w kraju widze tych umeczonych ludzi i to mnie przeraza bo wracajac nie chcialbym zasilic tych szeregow wkurwionych frustratow wybuchajacych z byle powodow czy to na drodze czy na ulicy.Ale wiem tez ze nie chcialbym sie tu zestarzec bo teskno mi do tych poskich klimatow krakowskiego rynku spacerow nad wisla i kretych sciezek podhalanskich pagorkow.Nie wiem co bedzie ale kazdy wybor bedzie dobry bo bedzie moj.Aspekt finansowy przemawia zeby tu zostac ale czy to na pewno o to chodzi?Pogon za pieniadzem przeslania nam wszystko i godzimy sie na to zapominajac o wszystkim co zostawilismy i za czym tesknimi.A ja tak juz chyba nie chce…Moja rodzina tez nie.Mozemy zyc biednie ale za to wsrod rodziny i przychylnych ludzi.Nie potrzebujemy duzo do szczescia a z tego co rozmawiam z przyjaciolmi da sie zyc i pracy jest sporo wiec moze czas zawinac stad poki jest jakies swiatelko w tunelu.Pozdrawiam Was wszystkich bo wszyscy macie racje.A racja jest jak dupa kazdy ma swoja.Trzymam kciuki za siebie i za Was moze nam sie uda wiec glowy do gory bo jestesmy twardzi chcielismy cos zmienic a nie siedziec i narzekac.Trzeba miec jaja zeby wyjechac w ciemno i to kazdy z nas wie.Jedni zostaja bo daja rade inni maja dosc .Szacunek dla wszystkich .Pozdrawiam Was i zycze sily wytrwalosci w dazeniu do celu

    Odpowiedz
  17. Witam wszystkich. Z zainteresowanie czytalem wpisy wszystkich zainteresowanych, wszystkie za I przeciwdlatego postanowilem przedstawic moja historie oraz punkt widzenia. Do UK wyjechalem 12 lat temu ze srednia znajomoscia Angielskiego I bardzo slabym obeznanien rynku. Jak wiekszosc ludzi zaczynalem od charowy jako pomoc kuchenna dla firmy Kateringowej, musze przyznac ze dostalem niezle po tylku przez kilka pierwszych tygodni ale nie poddawalem sie I dawalem z siebie wszystko. Po 3 miesiacach moj przelozony niespodziewanie zaproponowal mi awans ( nic na to nie wskazywalo, nie prosilem / pytalem o awans)Moj przelozony poinformowal mnie ze jest zachwycony moim zaangazowanie w pracy, tym ze szybko sie uczy I nie marudze itd. Po dwoch latach zostalem najmlodszym Managerem w firmie (wspiolem sie 4 szczeblem w ciagu 2 lat). Wielu powie ” jakie to ma znaczenie”? Ano ma, ja uwazam ze w UK mozna osiagnac wiecej I szybciej jesli sie ciezko pracuje I dazy sie do ustalonych celow. Brytyjczycy nie sa bardzo pracowici I nie stanowia duzej konkurencji dla pracowitego, w miare inteligentnego Polaka z dobra znajomoscia Angielskiego. Tu nie ma raju ale uwazam ze jesli jestes tu aby ulozyc sobie godne zycie a nie zyc z dnia na dzien ( wielu Polakow ktory tu poznalem tak zyje) to jest to miejsce „latwiejsze od Polski.
    Z zona zarabiamy okolo 4 tys na miesiac, zyjemy wygodnie ale bez luksusow, oszczedzamy ale I pomagamy naszym rodzina w Polsce. Wielu ludzi ktorzy decyduja sie na powrot po 10 latach nie osiagnelo swoich celow ( nie probuje to nikogo obrazic), gdybym ja musial pracowac w mojej pierszej pracy przez dluzej niz rok to pewnie dawno bylbym juz w Polsce. Brakuje mi najblizszej rodziny ale nawet oni powtarzaja ciagle ze jezeli radzimy sobie dobrze to po co wracac I zaczynac od poczatku ( szczegolnie przy obecnych uwarunkowaniach Politycznych) . Zycze kazdemy aby mogl godnie zyc w Polsce I nie musial emigrowac ale prosilbym takze o szacunek dla tych ktorzy wyjechali I sie I powiodlo. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Każdy medal ma dwie strony . Tak jak napisałeś ,Tobie żyje się w Uk dobrze , nie czujesz parcia ani przyciągania , wiec naturalne jest ze o Powrocie nie myslisz. Większość ludzi tu piszących opisuje brak czegoś co mogą mięć tylko w Polsce , ten brak a zarazem pragnienie jego wypełnienia jest bardzo silnym motorem napędowym do powrotu. Często zamieniamy wygodne życie ( fizyczne) emigranta ażeby zapewnić sobie inny komfort w Polsce . Mówiąc ” komfort” nie koniecznie mam na mysli pieniadze , bardziej myśle o rodzinie , znajomych , być wśród swoich , wychowac dzieci w Polsce itd. Bardzo często pieniądze są mniejsze. Dla przykładu ja zarabiam mniej po powrocie z 12 letniej emigracji do Polski , musze bardziej sie przyłożyć żęby zarobić , ale poziom Szczescia i Radości Zyciowej oceniam nieporównywalnie wyżej niż w UK. W Uk zarabiałem dobrze , miałem swoją firme itd. ale sukcesów nie umiałem przekuć na to aby moje dzieci miały Dziadków na codzień i wielu innych aspektów których nie bede nawet wymieniał … Pozdrawiam Wszystkich!

      Odpowiedz
  18. Hej mmieszkam w Usa mam pozwolenie na prace dzieci ,dom ( kredyt) oczywiście , żyje nam sie tu dobrze pelno Polaków itp. Ale cholernie tęskno nam do Polski jak pytam córki 7 lat czy wracamy to płacze niechce . Byśmy chcieli przeprowadzić sie do trójmiasta straszny mętlik w głowie ,niechcemy skrzywszić dzieci .Jak czytam komentarze to przypomina mi sie powiedzenie wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma . Chyba my emigranci mamy to samo nie ważne gdzie jesteśmy po pewnym czasie życia w obcym kraju chcemy być WŚRÓD SWOICH

    Odpowiedz
  19. Witajcie
    My wrocilismy rok temu po 12 latach w Uk , 2 dzieci i labrador w okolice Krakowa. Jest dobrze. Jutro robimy naszym dzieciom wspolne urodziny beda Babcie , ciocie , wujki , kuzyni itd. Tego jakos nie umielismy osiagnac w Uk , okazalo sie ze za pieniadze nie moglismy kupic tej zyciowej radosci. Nie zawsze jakosc zycia jest zwiazana z funtami.

    Odpowiedz
  20. Ja wracam. Jedynym powodem dla zostania są pieniądze. Inne argumenty typu: chamstwo w Polsce, biurokracja, Kościół etc. to dla mnie żenada. Anglia w dużej części jest krajem muzułmańskim, ci ludzie nie będą dla Was tacy łagodni jak inne religie. Jeśli komuś przeszkadza to że pani w urzędzie się do niego nie uśmiechnie, to dla mnie słabe bardzo.. Przynajmniej nie jest fałszywa jak 90% Anglików. Co do chamstwa to nie osłabiajcie mnie. W Polsce nikt nie strzela się na ulicach, nie łapią 20 pedofili dziennie, jak trzeba się oszukiwać żeby nie zauważyć jak Anglicy mają Polaków w głębokim poważaniu. Czuć się jak obywatel II kategorii do końca życia??? Jakie pieniądze są tego warte?? 320 funtów tygodniowo to zdecydowanie za mało!!!

    Odpowiedz
      • Kolego akurat podzielam wypowiedz użytkownika Wars.W moim odczuciu wyglada to podobnie.Na przyklad jesli Anglik w poniedziałek nie przyjdzie do pracy w moim zakładzie to jest Ok ale jesli Polak nie przyjdzie to jest najgorszym cuntem i alkoholikiem.To jest jeden z wielu przypadków.Po brexicie podejście tej leniwej, przemądrzałej, mało inteligentnej nacji tez zmieniło się na gorsze i to niestety fakty a nie urojenia.Jedno rzecz w tym całym brexicie jest zadowalająca ze zaczyna brakować rąk do pracy w tej krainie miodem i mlekiem płynącej. Pozdrawiam nieświadomych.

        Odpowiedz
  21. Hej wszystkim

    Jestem Marta i razem z mezem zastanawiamy sie nad zyciem w Polsce. Bardzo pomoglo nam czytanie waszych komentarzy. Mam tylko pytanie czy jest tutaj ktos kto ma meza Anglika i mysli o powrocie do Polski? Zastanawiamy sie czy bedzie on mogl znalezc prace w Polsce czy jest to bez sensu. Z gory dziekuje za komentarze.

    Odpowiedz
    • Hej Marta, dołącz do grupy „wielkie i małe powroty z UK do PL” na facebooku, jest tam 40000 forumowiczów, zawsze ktoś coś podpowie. Pozdrawiam. Magda

      Odpowiedz
  22. Witajcie,

    też chciałabym wrócić do Polski, ale wydaje mi się to niemożliwe. Tu w UK kiedyś było lepiej…. Teraz jest taka sytuacja, że mam dwoje dzieci no i… jak się okazuje im więcej dzieci tym nie jest lepiej finansowo. Mój facet pracuje, ja siedzę z dziećmi w domu, bo nie ma nikogo kto zostałby mi z nimi. Jeszcze z moim synkiem może tak, ale z dzidziusiem dodatkowo nikt się nie pisze ;) No i cała pensja z pracy na opłaty, a benefity 80f na tydzień dla 4 osób. Ani z czego odłożyć, żeby wrócić do PL, i tu też z tygodnia na tydzień się żyje. Żadna rewelacja UK, ale w PL też ciężko, bo żyć za 2000zl? Może marudze… ;) ale jak siedzę w domu i tylko gary gary gary to już czuję, że gniję w tej Angli:)

    Odpowiedz
    • MonikaMonia
      A jaka teraz jest srednia placa w Anglii? Nie chcesz wrocic np do szkoly i zdobyc pozniej jakas dobrze platna place? Czy macie tam tyaki zawod jak paralegal i ile oni mniej wiecej zarabiaja?

      Odpowiedz
  23. Wiele komentarzy za i przeciw ale komentarze o „islamistach” i że nie jest bezpiecznie itd.. Gdzie wy żyjecie? Czy znacie jakichś wyznawców islamu osobiście, czy w ogóle macie styczność z „inną” kulturą? Ja mam to szczęście mieszkać w bardzo wieloetnicznym mieście i czuję się bardziej bezpiecznie niż w Polsce.

    Odpowiedz
  24. Wydaje mi sie , ze mieszkajac w Europie i tak jestescie blisko do Polski i mozecie tam jezdzic raz na miesiac. Mozna przeciez znalezc tanie bilety za 50 dolaro.w. Ja wlasnie mysle o powrocie z USA do Europy . Mysle o Londynie albo Szwecji lub Niemczech. Finansowo jst tutaj ok bo nie mamy dzieci. Obydwoje z mezem jestesmy po rozwodach.

    Ale czuje, ze juz mnie mniej rzeczy cieszy i czuje tutaj jakiejs wypaleniei brak motywacji. Mieszkam tutaj od 16 lat ale kilka late temu zaczelam tesknic za Polska. Wczesniej o tym nie myslalam. Wiem, ze bym nie mogla zyc w Polsce np za 3000 na miesiac, bo bieda czy zycie od pierwszego do pierwszego to tez wegetacja. Mysle ze gdzies blizej Polski byloby mi lepiej. Europejczycy sa jednak blizszy Polakom niz Amerykanie. Jestem na rozdrozu. W USA kolo NYC rzadzi pieniadz i praca. To jest dla ludzi najwazniejsza wartoscia. Ja mam dobra prace ale moglabym miec lepsza tylko nie chce pracowac po 12 godzin dziennie. Wydaje mi sie w Europie ludzie jednak wciaz widza inne wartosci.

    Odpowiedz
  25. Ale ja osobiście mam duzo znajomych zarowno Polakow jak i Anglikow, którzy chętnie pomogą.
    Jesli.jestes przyjaźnie nastawioną i otwarta na znajomości to Tutejsi są bardzo przyjaźni…Oczywiście zawsze znajdzie się patologia która będzie niemiła ale ja nie spotkalam się z czymś takim…jedynie z gazetach lub telewizji.
    Ludzie są bardzo mili i przyjaźni.
    Ogólnie każdy ma inne przeżycia i trochę boli mnie to jak ktoś z Polski ocenia jak tu jest….
    Np kuzynka powiedziała że u niej w Pracy jej mówili że jak mam tu dzieci to dużo lat dostaje
    Tak miałabym pomoc gdybym byłaś np samotna matka lub pensja roczna byłaby mniejsza o połowę….nie mogę powiedzieć jak życie w Polsce wygląda bo mieszkałam tam na stałe z rodziną z jednej pensji.Po studiach wyjechaliśmy a przez ok10 lat myślę że dużo się zmieniło….

    Odpowiedz
  26. Witam. przeczytalam kilka komentarzy i na wiecej nie mam czasu ale chciałabym się wypowiedzieć jeśli chodzi o życie w Anglii.
    Po pierwsze każdy człowiek inaczej żyje…zapytasz kilku mieszkańcow Polski i będziesz miał różne opinie…jeden będzie wiązał koniec z końcem a inny będzie zachwalal że super mu się wiedzie.
    Czytałam ze dwie pensje i nie mogą się zdecydować na dziecko bo kto by sie zajął dzieckiem….
    My mam taka sytuację…mąż pracuje i mamy 4 dzieci…od państwa otrzymujemy rodzinne które jest obecnie mniejsze niż 500+ Ale jeśli masz mniejsze zarobki to możesz starać się o dodatek na dziecko…im mniejsze zarobki sa w rodzinie tym większa pomoc od państwa dodatek na mieszkanie ,zapłacone obiady dla dzieci itp
    My niestety a może i stety nigdy nie dostawliśmy takiej pomocy…..oczywiscie domy, ubezpieczenia aut, czynsz itp sa dużo droższe niż w Polsce np za ubezpieczenia auta płacisz ok 1000£ to jest ok 5000zl a w Polsce np 800zl
    Kolejna różnica jest taka że nie mogą porównywać się osoby które mieszkają w Londynie do tych co w mniejszym mieście….i tak samo w Polsce te z Warszawy z ludźmi z Sosnowca
    Zawsze znajdą się osoby które koloryzuja inne będą płakać…zależy od człowieka.
    Ja osobiście lubię tu być….chętnie też jadę do Polski bo jestem z nią związana.
    Służba zdrowia jest inna ale osobiście nie narzekam na paracetamol bo moje dzieci antybiotyków nie znajdą natomiast przy Każdej wizycie w Polsce dostawaly antybiotyki oraz inne leki na które wydaliśmy dużo kasy….ogólnie uważam że lekarze bardzo dużo przepisów leków niepotrzebnie.Już w samej telewizji co druga reklama typ leki….
    Co do dzieci to jak ktoś pracuje to przechodzi na m macierzyński a opieka dzieci w przedszkolach rozpoczyna się od 3 roku życia a w przypadku rodzin z niskim dochodem od 2 roku wiec myślę że źle nie jest.
    Oczywiście rodakom jest trochę trudniej bo faktycznie nie mają tu rodzin żeby np ktoś odebrał dziecko ze szkoły…

    Odpowiedz
  27. Witam Fajnie że powstała ta grupa (wspierająca), ponieważ każdy, może znaleźć jakiś argument za, lub przeciw powrotowi do PL. Są tu tez tacy, którzy próbują narzucać swoje zdania, lub pouczać, uważam ze zupełnie niepotrzebnie, bo każdy z nas ma lepsze lub gorsze doświadczenia z UK, jak i z PL i różne też wizje przyszłości, swoje i swojej rodziny, na pewno dla większości z nas, liczy sie stabilność finansowa. Ale czy pieniądze, są najważniejsze?
    Ja wraz z żona, 12 lat w UK.
    12 lat minęło bardzo szybko, generalnie w pracy i w domu. Nigdy mi się tutaj nie podobało, brak czterech pór roku, życia towarzyskiego, teatru, świąt z rodziną i znajomymi, itd, itd, temat „rzeka”.
    Ok, ale nie bede narzekał, ponieważ to dzięki temu, że jesteśmy w UK, mamy wspaniałego i zdrowego syna (in vitro), a takiej szansy być może, nie mielibyśmy w PL, no i możemy sobie pozwolić na jakiś domek w PL i super i za to dziękujemy „Królowej”. Nasze wyplaty ida na rachunki I jedzenie I musimy liczyc to co wkladamy do koszyka. Nie ma luksusow I sa tez kredyty. Sama hipoteka to 700f na miesiac a w sumie rachunkow na 1500f wiec kolorowo nie jest. Zyje sie od 1szego do 1szego
    Zadaliśmy sobie z żoną jednak, takie pytanie, co dalej? Gdzie się widzimy za 10-20 lat? Gdzie powinien dorastać nasz syn (lat 5)?
    Odp dla nas była bardzo prosta, na pewno nie gdzieś, gdzie istnieje chodźby najmniejsze zagrożenie ze strony islamistów i nie mam na myśli tylko zagrożenia terrorystycznego, ale np szykanowanie, albo co gorsza, namawianie do przejścia na ich wiarę. Zwyczajnie nie mamy ochoty, by nasze dziecko żyło wśród „nich”. Sami zreszta też, nie mamy na to ochoty i nie chodzi o to, że być może jesteśmy nietolerancyjni, ale o to, że to „oni” właśnie tacy nie są. Anglicy też nie pałają do nas miłością i zawsze będziemy obcy. Bezpieczeństwo moich dzieci, nade wszystko! Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  28. Hej! My z mezem mamy podobny problem. Jestesmy w UK juz ponad 10 lat i zastanawiamy sie nad powrotem do Polski. Ja skonczylam tutaj studia, pracuje w instytucji finansowej. Maz ma juz Brytyjskie obywatelstwo, pracuje na budowie. Kupilismy mieszkanie. Niestety nie czujemy sie tutaj do konca szczesliwi. Caly czas myslimy o powrocie do kraju, o naszej rodzinie. Dzieci jeszcze nie mamy, a wydatkow mamy sporo (rachunki, kredyt mieszkaniowy) z jednej pensji nie jestesmy w stanie sie utrzymac, a niania czy przedszkole kosztuje do £1300 miesiecznie!!!! Ceny zywnosci i innych produktow caly czas ida do gory. Wszedzie panuje balagan. Centrum Londynu i malutkie miejscowosci jeszcze jakos wygladaja, ale w pozostalych miejscowosciach jest starsznie! Standard mieszkan ( do wynajecia) w Londynie czy innych wiekszych miastach jest bardzo, bardzo niski (wilgoc, brud). Do lekarza pierwszego kontaktu czeka sie do dwoch tygodni. Na skierowanie do specjalisty rowniez i trzeba sie prosic i prosic. Jakosc uslug (remonty, fryzjer, kosmetyczka)BEZNADZIEJNA, a ceny bardzo wysokie!!! Brak dyscypliny w szkolach i niski poziom nauczania. Zanik podstawowych wartosci, kultury, szacunku wobec starszych, kobiet. Brak poczucia bezpieczenstwa na ulicach Londynu i wiekszych miast. Narastajaca agresja pomiedzy anglikami i wyznawcami islamu. To juz nie jest ten sam kraj co 12 lat temu. Z miesiaca na miesiac jest coraz gorzej.
    Do Polski latamy 3 razy do roku. Ilekroc jestem w domu (Poznan) utwierdzam sie w przekonaniu jaki nasz kraj jest piekny, czysty, zadbany i BEZPIECZNY! Jakos uslug na bardzo wysokim poziomie. Ludzie sa mili, czysci i zadbani. Wiem, ze na poczatku nie bedzie nam latwo, ale wracamy w przyszlym roku. Tutaj tez nie jest latwo i zycie kosztuje, a szczegolnie kiedy jest sie na swoim. Idac na zakupy do Tesco zastanawiam sie co wkladam do koszyka, a i odlozyc tez nie jest latwo. Podobny standard zycia bedziemy mieli w Polsce. I co najwazniejsze bedziemy z nasza rodzina. Wierze, ze nam sie uda i zawsze bedziemy u siebie. Pozdrawiam i zycze Wam duzo szczescia czy to w Polsce czy w UK :)

    Odpowiedz
    • bardzo dobra decyzja my tez wróciliśmy i żyjemy lepiej niż w uk to wszystko co pani napisała to prawda tak tam jest i jest coraz gorzej my przestaliśmy się oszukiwać życzę wszystkiego dobrego nie będziecie żałować będzie dobrze na pewno pozdrawiamy z PL

      Odpowiedz
    • Karolina to tam w Londynie i w Anglii nie ma jakijs stadnardow? prawa lokatorskiego> Moze sie tym zainteresuj/ Jesli jest wilgoc czy grzyb to powinno sie to gdzies zglosic. Czy ty masz umowe Wynajmu? Co ona mowi ? Moze masz prawo przestac placic czynsz do momentu az wlasciciel nie naprawi nie zlikwiduje wilgovi.

      Odpowiedz
      • Szczerze to Nie wiem co ona wypisuje , musi mieszkac w mega dziurze w tym Londynie, Nie chce byc niegrzeczna, ale mieszkam tutaj 17 lat I takie rzeczy Nie maja miejsca jak sie mieszka w porzadnych dzielnicach.

        Odpowiedz
    • Zgroza….z pani opisow wszystko brzmi strasznie, ale patrzac na moje doswiadczenia po 12 latach to chyba zyjemy w dwoch innych krajach.

      Odpowiedz
  29. Nie wiem czy dostatecznie precyzyjnie sie wyrazilam. Sprzedaz domu ze spadku po mezu (jaki tam spadek, kredyt wzielismy i spacalismy razem ale dla polskich wladz to spadek) jest opodatkowana 19% jesli nastapi to wczesniej jak 5 lat od momentu otrzymania spadku. Acha i koniecznie trzeba zglosic w Urzedzie Skarbowym w Warszawie ze dziedziczysz nieruchomosc za granica:) Na to masz 6 miesiecy! Absurd!!!
    Generalnie sprzedaz nieruchomosci jesli nastapi wczesniej jak 5 od nabycia jest opodatkowana. Artykulu do ktorego podajesz link, niestety nie zrozumialam , nie znam angielskiego bo nie mieszkam w Angli.

    Odpowiedz
  30. A ja mam wielki problem i dylemat.
    Wracac czy nie wracac?
    Po 27 latach zagranicy moze czas wrocic na starosc na swoje smiecie?
    Finansowo nie bylo by az tak zle. Mam rente po mezu. Tylko ta suzba zdrowia i polska mentalnosc w malych miasteczkach.
    Poza tym trzeba bedzie zapacic niezly podatek od sprzedazy mojego zagranicznego mieszkania. 19 % ´to duzo pieniedzy….. no ale w Polsce jest realizowany program 500+
    i skads trzeba na to brac kase… A polski rzad jak Janosik. Jednym odbiera, drugim daje.
    Urzedy skarbowe lupia niemilosiernie tych z zagranicy. Bo maja….. a jak ciezko pracuje sie na splate kredytow za granica nie potrzebuje Wam pisac, sami wiecie. Pracowac trzeba troszke wiecej jak w polskim Urzedzie skarbowym.

    Odpowiedz
  31. prawda jest taka, że emigracja to poświęcenie własnego życia dla swoich dzieci. Zawsze będziemy Polakami i zawsze będzie tęsknota. Poświęcając siebie, dajemy start dzieciom w nowym, lepszym ekonomicznie kraju. Nasze dzieci nie będą tęsknić za Polską, bo rodzą się i wychowują po za Polską i nie są emigrantami ! Nie mają tego „bólu” emigranta…każdy dobrze wie o czym pisze…czy to uk, stany i inne miejsca.
    Druga sprawa, nie mając dzieci, rodziny…być czy mieć ? ja wybrałem „być” i wracam z usa do Polski wsadzając moją emigracje w rozdział „turystyka”.
    Mam 40lat i wiem, że to ostatni dzwonek…mam tyle pasji, hobby, które zrealizuje w pełni tylko w Polsce…
    ja przywiozę dobre nawyki z zagranicy i będę najpierw od siebie zmieniał na lepsza naszą mentalność…
    ile można być w życiu gościem…nasyciłem się już wycieczkami, motorami, samochodami, widokami, basenami, życiem na stałe w tropiku florydy…oczekuje czegoś więcej od życia

    Odpowiedz
  32. Witam. Od 13 lat jestem w UK i po raz pierwszy poważnie zastanawiam się czy nie wracać. Jak wyjeżdżałem to z zamiarem że na stałe, teraz coraz bardziej tęsknię za Polską. Zintegrowałem się tutaj, język biegle znam ale praca zawsze za minimalną part-time, właściwie przez parę lat żyłem na minusie, dopiero teraz zacząłem coś tam odkładać. Teraz mieszkamy z partnerką w studio flat, tylko ja pracuję i ponad połowa idzie na mieszkanie i inne opłaty, zaspokajamy podstawowe potrzeby ale poza tym to taka wegetacja. W Polsce mam mieszkanie zapisane w testamencie ale poza tym to zaczynałbym od zera, bez wykształcenia wyższego, kursów.. Może dam sobie jeszcze rok albo dwa tutaj w UK albo zacznę studiować z zamiarem powrotu później. Teraz jeszcze ten Brexit i w ogóle nastroje… Jak odwiedzam Polskę widzę że trochę się polepszyło ale trudno powiedzieć. Nie wiem jak byśmy się tam odnaleźli z moją drugą połową, nie zna języka i bałbym się rasizmu i ksenofobii w Polsce pod jej kierunkiem (jest ciemnoskóra). Ale gdybyśmy mieli dzieci, nie jestem pewien czy chciałbym aby tutaj dorastały. Jak porównuję z Polską, wiele rzeczy mi tu przeszkadza – brudne ulice, zagrzybiałe domy, pogoda, poczucie bycia obcokrajowcem, nierówność materialna, brak szacunku… długo by wymieniać. Chociaż sam spotkałem życzliwych ludzi tutaj czuję się trochę samotny. Czy ktoś z Was ma podobną sytuację?

    Pozdrawiam,
    pw

    Odpowiedz
  33. Poludniowy Londyn, jest dom w kredycie ktory moze byc warty za pare lat 100% lub po brexicie warty 0% wiecej , jest praca , jest dobre auto na pelnym wypasie ktorego nie ma gdzie zaparkowac :p, jest swoboda obyczajowa – chcesz piernąć to wal śmialo, nie chcesz isc do kosciola to nie idziesz, chcesz kupic flachę 15 letniej łychy to kupujesz. Chcesz jechac na wykend w fajne miejsce to jedziesz. Dzieci sie dobrze czuja z angielskimi kolezankami ze szkoly przychodza usmiechniete, ogolnie jest zaj….ście ! luz blues i orzechy. Dodatkowo za 15-20 lat mozesz byc jeszcze bardziej bogaty !!! bo dom- cena wystrzeli w kosmos.

    Jest tylko jeden szkopół :

    Zyjac tutaj tracisz swoja tozsamosc, nigdy nie bedziesz Brytyjczykiem ani Polakiem, zawsze bedzie tkwilo w tobie to coś.

    Jesli dzieci tu sie rozwina zaloza rodziny to chyba nie zostawisz ich pozniej samych w UK po to by wrocic do Polski ?

    Wiec zostajac tutaj z rodzina na dluzej musisz sie nastawic na PRZYLEPKE FORINGERA do konca zycia :)

    Czasmi trzeba podjac przemyslana decyzje, gwarancji nikt nie da , wszystko zalezy od Ciebie samego.

    Pamietac trzeba ze sentymenty to nie wszystko, trzeba byc dobrze przygotowanym do poworotu tak samo gdybysmi mieli zaraz rabować bank ! rozbijac przeszkody po drodze i nie poddawac sie.

    Byc moze koncowa scena twojego zycia bedzie piekna, ale jesli nie sprobujesz to sie nie doczekasz.

    Odpowiedz
  34. Witam

    Ja jestem w Irlandii któtko bo 5 lat, ale wiem, że bez porównania żyje się tu lepiej. Stać Cię praktycznie na wszystko jeśli
    pracujesz: mieszkanie, samochód, jedzenie czy ciuchy (w Pennym możesz kupic ciuchy na wyprzedaży po 1 lub 2 euro) ;)
    Do tego wszystkiego z pracy na pełen etat odkładasz na wycieczki czy coś extra. Gdyby było tak w PL to bym została, ale cóż :( Może zaczne od poczatku przyjechałam spłacic kredyt studencki w Polsce zajeło by mi to pare lat (25 tys ). Tutaj pracowałam w fabryce przez 8 miesiecy, brałam nadgodziny, ale sie udało ;) Później zaczełam robić kursy dzienne i wieczorowe pracowałam w weekendy no i po półtora roku dostałam prace w ksiegowości :D Pracuje juz tu prawie rok wszystko układa sie super mam samochód, prace, wakacje co jakis czas i za rok możliwe, że dostane kredyt na dom.
    Tylko nie wziełam jednej rzeczy pod uwage, a mianowicie Tesknoty za krajem i rodzina :(

    Po Pierwsze w Polsce musze robić podyplomówke żeby być ksiegowym, a potem dostane koło 1800 czyli nawet nie połowe moich obecnych zarobków jeśli mnie od razu zatrudnią :/

    Drugą rzecza jest to jak tam jest czy sie zaklimatyzuje: wiadomo, że mniej pieniedzy.

    Po trzecie ludzie w PL nie wiem czemu, ale zawsze mam tam takie wrazenie, że jakby mnie ktos mógł mnie kopnąć to by to zrobił. W urzedzie jak znasz kogoś to załatwią szybciej itp Tutaj jest podobnie jeśli chodzi o naszych rodaków (pamietam z fabryki: podpierdzielanie i udowadnianie swojego)
    Irlandczycy są inni zawsze uśmiechnieci, zawsze jak mogą to pomogą, albo ja mam takie szczeście :P

    Także mam dylemat wracac czy zostac. Chyba jestem wiekszą patriotką niż mi się zdawało, a może dorosłam i mysle innaczej. W sumie nie tylko pieniądze się liczą nie ;)

    Pozdrawiam wszystkich, ktorzy myslą o powrocie może powinniśmy na miejscu założyć jakąś grupe wsparcia. W końcu nikt nas tak nie zrozumie jak my sami ;)

    Odpowiedz
    • grupa wsparcia dla wracających Polaków – super :) Jak Polska chce dawać mieszkania itd obcokrajowcom, to niech lepiej pomoże Polakom, którzy chcą wrócić ;)

      Odpowiedz
  35. Cześć, czy ktoś z Was zdecydował się wrócić i może szuka pracy z językiem niemieckim? Woj. małopolskie, okolice chrzanowa :) A jeśli nie, to może znacie kogoś godnego polecenia? Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
    • Dzięki za informacje Gabriela, mam nadzieję, że się ktoś odezwie ale większość osób zna raczej angielski.

      Odpowiedz
      • Tak szybko o kosztach. 11 lat w Szkocji. Sredniej wielkosci miasto. Male bezrobocie, koszty relatywnie wysokie. Laczny dochod gospodarstwa domowego – 3600 netto. (bez nadgodzin itp.)

        Miesiecznie:

        1. Kredyt na dom 3 bed semi, 400m2 ogrod – 600 (przez kolejne 15 lat.) Wynajem nieoplacalny ze wzgledu na ceny.
        2. Predszkole dla 2 latka – 950
        3. Media, podatek od nieruchomosci, telefony itp – do 500
        4. Paliwo, ubezpieczenie itp: – 100
        5. Pokrycie podstawowych potrzeb fizjologicznych na zadowalajacym standardzie (jedzenie, ubranie) – do 1000

        Co najmniej 3/4 zarobkow i tak idzie na wydatki biezace. I to bez szalu.

        Odpowiedz
  36. ja jestem tu 5,5 roku wyjechalam za zarobkiem zeby splacic dluugi , mialam dobra prace wiec zostalam ale od 2 lat nie mam juz tamtej pracy i powiem szczerze ze zastanawiam sie zeby wracac do Polski , dlaczego poniewaz od 2 lat probuje znalesc prace taka ktora jest mniej fizyczna ,nawet za min krajowa ,i niestety nie ma , caly czas pracuje fizycznie i to za min krajowe , pracuje w weekendy i pracu nieraz 7 dni pod rzad , i mam juz dosyc , wracam do domu to juz ledwo ide do tego domu bo mnie wszystko boli , w pracy pelno ludzi innych narodowosci , nie ma dobrej atmosfery w pracy kazdy patrzy sie na siebie ,, bykiem ,, lala mi leca bo w tym roku 34 , dzieci nie mam , a moj partner to sam nie wie czego chce , do tego moja wyplata przy takiej pracy to na reke mi wychodzi 1050 f miesiecznie , jak 100 f uda mi sie odlozyc w miesiacu to jest dobrze , dom 1 bedroom placimy 1000 f mies plus rachunki , i szczerze sama nie wiem co ja tu robie … mowie o UK

    Odpowiedz
    • bo w tym roku 34 , dzieci nie mam , a moj partner to sam nie wie czego chce – no to mozemy sobie podac reke ! I tez mysle juz o powrocie a jestem racej chyba pewna tyle tylkoze mam tu dom ktory bede musiala wynajac wiec jest to o tyle trudniejsze, ale po 12 latach chyba juz mam dosc :/ nie to ze ludzie nie tacy czy cos.. poprostu tesknota za rodzina i samotnosc …

      Odpowiedz
  37. Sytuacja każdego z nas jest troche inna i myślę że warto wziąść to pod uwagę. Ja zanim urodziłam dzieci w uk przez 5 lat na sprzątaniach odłożyłam 20000. A jak urodziłam i poszłam na macierzyńskie kasa topniała i topniała. Tax credits wybaczcie ale są dla tych ktorzy bardzo malo zarabiaja. Ja się tak wogole zapomnialam i nie zadzwonilam by im powiedziec ze nasze dochody ulegly zmianie i juz 2 rok spłacamy nadpłatę także przestrzegam wszystkie rodziny.
    Żyjemy dzisiaj z 1pensji na życie wystarcza ale nie ma szału a co odłożymy to idzie na jakieś wyskokowe wydatki. Teraz poszło na świeta w polsce. Z auta zrezygnowaliśmy bo to była studnia bez dna. Mieszkamy w Londynie wiec rozwiazania komunikacyjne są bardzo dobre.
    Jak pisałam trudno nam cokolwiek teraz oszczedzic a z drugiej strony zastanawiam sie po co mamy tu siedziec skoro na takim samym poziomie najprawdopodobniej moglibysmy zyc w kraju bo pochodzimy z Wroclawia. Dzieci rosna a my w zawieszeniu. Starsza corka ma 10lat mlodsza 7. I nie wiem czy juz dla nich nie jest za pozno na powrot a szczegolnie dla tej starszej.
    Mamy gdzie w Polsce mieszkac gdyz moj tato postawil wille wiec nie ma zadnego czynszu i powiedzial ze by nam pomogl. Ale nie mamy zadnych oszczednosci wszystko idzie na biezaco a tak bez planu boje sie a z drugiej strony jesli dzieci jescze 2 lub 3 lata beda tutaj to w Polsce sie nie zaklimatyzuja. Paskudne jest zycie z rozdartym sercem na pol :( mozna sie jedynie wyzalic bo nie wiadomo co robic dalej. Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Witam panią , ja również jestem z Wrocławia :), wróciłam z uk w zeszłym roku w sierpniu , mam dwie dziewczynki 12 i 5 latek starsza poszła do szkoły do klasy 5 chciałam pani napisać jeśli chodzi o dzieci to proszę się nie martwić ja równiez sie martwiłam ale teraz mogę powiedziec ze nasze dzieci odżyły , w szkole świetnie sobie dają radę , starsza ma dużo przyjaciół spotykają się cały czas kiedy tylko mogą na weekendy śpią u siebie a tego w uk nie miały nawet jak my wzieliśmy angielską koleżanka to mojej córki już nikt na noc nie zaprosił ani na dzień chociaż bardzo się lubiały ciągle była ze mną w domu i z młodszą siostrą dziewczyny z klasy wysyłały jej zdjęcia tylko że się świetnie bawią jej było smutno nie mogłam dłużej tego znieść wróciliśmy mieszkamy u siebie bo mamy też dom na obrzeżach Wrocławia córki są szczęśliwe nawet nie chcą słyszeć o Anglii , tam nie były szczęśliwe a szkoła pomaga nam oczywiście jest trochę do nadrobienia ze względu poziomów nauki ale dajemy radę z pomocą szkoły i przyjaciół jesteśmy szczęsliwi a dzieci najbardziej także proszę się nie bać dzieci sobie poradzą napewno trzymam kciuki i pozdr

      Odpowiedz
    • HEj!
      Czytając aktykuł i komentarze jest bardzo trudno stwiercić co lepsze, co bardziej się opłaca – zostać w UK ,czy wrócić!
      Tak wiem, odpowiecie mi – sprawa inwidualna. Nie ma przepisu czy reguły co robić! Niestety. Wydaje mi się,że nigdzie nie jest idealnie! (ok- w naszych marzeniach, myślach).
      Sama mam dylemat odnośnie swojej sytuacji
      W Anglii jestem od 1.5 roku! Od razu po ukończeniu studiów przyleciałam do Anglii i rozpoczełam prace w kawiarni. Przyleciałam do chłopaka ,wiec start nie był trudny. Z upływem czasu zalapałam doświadczenie w pracy związanej po moim kierunku! Niestety taka praca do końca nie spełnia moich oczekiwań i nadal poszukuje lepszego miejsca pracy.
      Myślę o powrocie do Polski! Tęsknota za rodziną i ojczyzną robi swoje! Co prawda nie zaznałam polskiej szarej rzeczywistosci zwiazanej z praca z podatkami itd Boje sie jak to bedzie gdy wroce, czy rzeczyscie jest lepszy byt za granica? czy w Polsce jest az tak źle jak większość to opisuje? niestety wsprcia od chłopaka nie mam co powrotu do Polski. Co pawda zdeklarował się że może wrócić ale widzę po nim ze nie jest z tego zadowolony i on nie wyobraza siebie w PL! Czy lepiej jest mi zacisnac zeby i nie myslelec o tesknocie, o straconyych chwilach z rodzina i rozwijacsie w Anglii? czy walić to i wracać i szukać pracy w PL… Nie czuje się emocjonalnie w UK dobrze… ale kazdy mowi ze lepszy jest tu byt i pieniadz.
      Czy macie jakies rady? podobne przemyslenia? co sadzicie?

      Odpowiedz
      • hej, też nie czuję się tu dobrze… ale czy w Polsce lepiej? Pod względem, że jest tam pięknie i jest rodzina, to tak ale za co tam żyć? ja mam dwoje dzieci więc jest ciężko. Byliśmy w PL na 2 tyg ostatnio… te ceny, które zobaczyłam po latach zwaliły mnie z nóg. Byle jaki zakup i pare stówek nie ma.. i żyć za 2000zl? Chyba, że otworzyć jakis extra biznes… ;) nie wiem, nie mam pojęcia. Też inaczej wracać, jak ma się mieszkanie, a jak nie ma sie mieszkania w PL, to tym bardziej ciężko. Pozdrawiam!

        Odpowiedz
  38. Witam, ja osobiście nie rozumiem osób którzy mieszkają w UK i starcza im od pierwszego do pierwszego. Mieszkam w Coventry, we dwójkę z dziewczyną wynajmujemy dom w szeregowcu za 550 f, razem zarabiamy na miesiąc 3000 f, na życie wydajemy około 1500 f, zostaje 1500 f na bzdury. Oczywiście to nie jest tak, że tyle oszczędzę, bo zawsze coś sobie człowiek chce fajnego kupić. Jeśli ktoś wynajmuje pokój w Londynie za tyle co ja dom to może czas zmienić miasto i przestać biadolić, są jeszcze inne miasta w UK niż Londyn. Ja mimo wszystko tęsknię za PL ale nie mam do czego wracać, mamusia domu nie postawiła w prezencie, więc trzeba samemu zapracować.

    Odpowiedz
  39. Ludzie. Nie wracajcie!
    Chyba, że chcecie pracować za 1500 PLN (=300 GBP) na miesiąc.
    Ten kraj się stacza. Gospodarką rozwalona ma maksa.
    Dali 500+ i teraz nakładają podatki na wszystko ci się rusza, żeby dać radę.

    A tu sobie poczytajcie o czystym powietrzu i drogach niosących śmierć:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21075739,wyglada-przerazajaco-powinno-wdychamy-rakotworczy-benzo-a.html#Czolka3Img
    roadskillmap.com

    Odpowiedz
    • Bez sensu jest przeliczanie ze 1 500 zl to to 3 00 gbp. Naprzyklad za 300 gbp nie wynajmiesz pokoju w Londynie, a w Poznaniu za 700 zl tak. Przeliczanie walut nie jest tak proste i jednoznaczne. Pewne rzeczy sa tansze w jednym kraju, a drozsze w drugim a inne dokladnie na odwrot.

      Odpowiedz
  40. jakim trzeba byc desperatem zeby wracac teraz do Polski. Czy wy nie widzicie co sie w tym kraju dzieje ? Nic nie warta gospodarka, nic nie warta waluta i ten nic nie warty rzad, ktory nie wie na czym polega ekonomia i rozdaje pieniadze na lewo i prawo. Dodatkowo zawalona totalnie polityka zagraniczna, sluzba zdrowia nawet juz ta prywatna to kpina, prezydent i caly rzad to marionetki w rekach jednego fanatyka ktory wszystkich obwinia za katastrofe smolenska, itd.. itd.. Czy wy naprawde nie widzicie ze ten kraj jest juz na przepasci i niedlugo poleci w dol ? Czy nie chcecie tego widziec ? Bo jestescie zeslepieni jak cala reszta towarzystwa co pobiera 500 + i zrobia wszystko co powie Prezes. Ja naprawde zazdroszcze odwagi tym co teraz pakuja walizki do PL, a pamietajcie jedno, ze juz niedlugo szansy na kolejny wyjazd moze nie byc…

    Odpowiedz
    • Hej, No ja mysle wrocic… juz drugi raz, ehhh zycie. 7 lat w Irlandii a potem powrot nr1 do kraju. Dom wybudowalismy, dwoje dzieciakow, wtedy jeszcze w przedszkolu… To byl powrot bez planu, na 'dziko’,,, po ponad roku znowu na wyspie, tym razem tej obok.. UK, nie bylo kolorowo…
      teraz ten dom spredajemy, chcemy kupic mieszkanie, ja mam kilka lat doswiadczenia w angilskiej ksiegowosci i jakies oferty z Polski tu mi splywaja, ale wciaz w UK…
      Boje sie jak diabli, a najbardziej o dzieci, starszy ma 9 lat a mlodsza 7… najgorzej szkola, tyle obaw, a w duszy 'Serce Wolnosci’ mi gra – polecam dla wszystkich Wracajacych i zycze powodzenia Wam i sobie!

      Odpowiedz
  41. Ja jeste w Anglii 7,5 roku i niedawno podjelismy decyzje o powrocie . Wracamy jeszcze przed swietami , mamy dosc emigracji ! Mam nadzieje ze w pl sie Nam wszystko uda

    Odpowiedz
  42. A jak to wyglada z oszczednosciami w polsce jesli sie mieszka I pracuje uk? czy trzeba placic podatek I do jakiej kwoty sie nie placi?

    Odpowiedz
    • Hej Ewan, dzięki za pytanie. Z tego co wiem podatek „Belki” w wysokości 19% jest od razu naliczany przez Polski bank. Chyba nie ma kwoty wolnej od tego podatku. Niestety nie wiem czy ten podatek powinien być naliczany w sytuacji, w której mieszkasz na stałe w UK. Być może należałoby go odzyskać go w Polsce i przenieść do UK. Tutaj mamy Personal Savings Allowance w wysokości £1,000 więc gdyby istniała taka możliwość, warto by to zrobić. Postaram się w wolnej chwili czegoś dowiedzieć i poinformować Cię w kolejnym komentarzu.

      Odpowiedz
  43. Witam.Jestem za granicą 5 lat i nigdy wczesniej nie myslalem zeby wrócić. Miałem dziewczyne w Polsce i chciała żebym z nią w Polsce zamieszkał. Uparem sie że nie. Że tu jest bezpieczniej jeśli chodzi o prace , stabilność. Wiadomo nie jest wcale lekko i ciężko samamu cos tu odłożyć. Ale zwlekałem i upierałem sie że szkoda mi zostawiać tak łatwo zarobione pieniądze. W Polsce żeby zarobić 2.5 tys o mało nie przepłaciiłem pamiętam tego zdrowiem psychicznym i fizycznym. Ciągły sters i presja w pracy w Polsce. No i poznała kogos innego… nie powiedziała mi nasza znjmosć oczywiście sie rozpadła bo sie zorientowałem. Od tamtej pory po jej zdradzie i naszym rozstaniu ciągle czuję, że tesknie za Polską. Zaczełem tęsknić bardzo mocno. Zanim poznałem ta dziewczyne nie czułem nigdy chęci do powrotu do Polski. Sam nie wiem czy to przez nią mam jakiegoś doła i dlatego tęsknie czy poprostu tęsknie za Krajem. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  44. Zanim napisze kilka slow od siebie, a troche tez o zyciu w Anglii to chcialam zauwazyc ze zgadzam sie z Chopster, ktory tu napisal duzo prawdy. Anglia to 3. kraj w ktorym przyszlo mi zamieszkac poza Polska. Zawsze tesknilam do domu i wtedy kiedy bylam za granica jako 25.lataka i teraz jako 40.latka. Jako dziecko komuny, musze przyznac ze spodziewalam sie po Zachodzie czegos wiecej i chyba w naszych glowach Polakow narobilo sie mnostwo mitow o tzw. lepszym latwiejszym zyciu na Zachodzie.. Temat rzeka, moglabym wiele pisac na temat Zachodu i roznych spraw, mam za soba tez zycie m.in. w Usa. Otoz, do Polakow ktorzy sie wybieraja, mam taka porade by umieli chociaz srednio angielski, Anglicy nie maja cierpliwosci jak obcokrajowiec nie zna ich jezyka. Jesli Polak bedzie wynajmowal mieszkanie w grupie z Polakami, bedzie taniej ale z kolei moga pojawic sie klotnie bo bedzie to czekanie na wszystko, na skorzystanie z pralki, kuchenki gazowej lazienki..Bedzie tez problem z trzymaniem swoich prywatnych rzeczy (pieniadze listy itp.) chyba ze sie je zamnie na klucz w walizce :-) Ktos z grupy moze tez podjadac nam jedzenie.. Zamieszkac samemu to jest bardzo drogo i mniej sie odlozy, do tego nie ma co liczyc na dobre warunki, doswiadczenie pokazuje mi ze mieszkanie niezatechle i bez grzyba kosztuje wynajem na miesiac 500 funtow..A zatem mieszkania od 250f-400f. beda z grzybem i zawilgocone. Tak tu jest bo taki klimat..i fatalne budownictwo nie dosc ze wszystko slychac u sasiada nawet rozmowy, to do tego zatechle i te skrzypiace podlogi.. Polka liczaca na zwiazek z Anglikiem..musi bardzo uwazac, w wiekszosci dla niego bedzie to chwilowa znajomosc, dobrze wiec zanim Polka sie zaangazuje wybada jakie on ma wobec niej plany, jak zadnych okreslonych to tym bardziej uwazac. Oni zaostawiaja swoje Angielki dla innych to i z Polka nie bedzie sie przejmowal. Fakt na plus w Anglii ze zarobi sie na miesiac ze sie czlowiek sam utrzyma bez debetu jednak jak wspomnialam przy duzych oplatach wynajem i media to niewiele sie zaoszczedzi w skali roku. Dochodzi nieslychana samotnosc jesli nie ma sie znajomosci z Polakami, przyjaciolki z Polski, jakiejs angielskiej bratniej duszy. Ale Anglicy nie kwapia sie az tak do znajomosci z Polakami,jesli tak to tez trzeba czasem zaprosic do pabu czy na obiad do restauracji. Mysle ze jestesmy dla Anglikow jak Ukraincy i Rumuni dla nas czyli bidoki ze Wschodu. Nie warto sie chwalic ze Polak ma dom i auto w Polsce, bo Anglik(Amerykanin tez..) bedzie zazdrosny, dla nich przyjechalismy z biedy i gorszego wszystkiego, do lepszego od naszego wiec powinnsmy trzymac pokore i skromnosc i byc milym nawet jak sa wobec nas nie mili.Mysle ze wiekszosc Polakow napadanych nie wytrzymala cisnienia i odpyskowala lub pokazala kontra na zaczepki stad oberwali. gdybym miala ciagle sie obrazac za to jak mnie traktuja od pracy po sklep to wszedzie bym sie wsciekala a tak jestem cicho spuszczam glowe i nie patrze w oczy temu co mnie nie lubi czy ponizy i mam spokoj. Bywa ze w sklepie moj pieniadz nawet nowy funt jest sprawdzany przez kasjerke czy jest legalny, tak jak i w Polsce kiedy za dlugo jestem w sklepie i za dlugo sie zastanawiam zaraz mam przy sobie sklepowego ktory nagle cos szuka obok na szafkach” ktory mysle mnie doglada czy co nie kradne..Przypominaja mi sie czasy za komuny jak wielu bylo opini o Polakach na Zachodzie jak w sklepach wolano „uwaga Polacy” i kazdy sie bal ze sie go okradnie..i w ogole opinia o nas chyba niewiele sie zmienila od tamtych czasow.. Pracuje legalnie, place podatki w Uk staram sie byc ok i mila mimo to kogo to obchodzi? Stwierdzam ze w Uk jest tak jak i w Usa bardzo duzo bednych i niewyksztalconych ludzi oraz chorych psychicznie. W pracy praktycznie nie ma z kim pogadac nie chca gadac o znanej Adele czy o polityce ich to nie interesuje patrza zeby juz isc do domu lub pogadac o pierdolach. Zauwazylam ze pn. czesc Anglii jest biedniejsza od poludniowej. Wiecej tu chyba ludzi na benefitach i mlodziezy pijacej i cpajacej i bedniejszych miasteczek. Z plusow, oczywiscie kraj ladny i jest wiele do zwiedzania ale to kosztuje, jest i wielu dobrych wrazliwych i empatycznych ludzi. Zmienilo mi sie myslenie z Polski bedac w Uk jesli ktos jest biednie ubrany to nie znaczy ze jest biedny, ze ma 60. lat to nie znaczy ze jest stary, okazuje sie ze ma nowe partnerki seksualne i egzotyczne wycieczki..,osoba na stanowisku czasem jest skromniejsza niz my i mniej wyksztalcona, gruba osoba moze byc bardzo szybka i przebiegla i miec powodzenie u plci przeciwnej a nie jak myslalam misiowata i szara myszka, osoba przcujaca w opiece i uczaca zasad medycznych pali marichuane, duzo ludzi po paru rozwodach, co nazywane jest ze nie natrafili na swoja millosc…Wiele by jeszcze pisac o tych ludziach z Zachodu. Ale mysle to przyjdzie do Polski bo wiele juz przyszlo. Starsze pokolenie pomaga dzieciom i wnukom tak jak i w Plolsce, pilnuja wnuki, dokladaja pieniedzy. Myslalam ze na Zachodzie sie nie zazdrosci ze nie patrzy sie jak ktos wyglada, ze ma lepiej..Nie prawda slysze jak Anglcy moaia w pracy jak obgaduja, to samo co w Polsce :-) Na koniec moje jedyny wniosek: tak wszedzie dobrze ale najlepiej w domu!! Jedyny plus tego Zachodu to tez ze bez debetu oplace sie co miesiac tj. wynajem, media, jedzenie, i trwam, stac co jakis czas pojechac do Polski, ale malo sie uzbiera tych pieniedzy w skali roku. To caly plus tego wyjazdu i tak jak wielu moich przedmowcow uwaza.

    Odpowiedz
  45. Hej wszystkim, tak sobie przeczytalam co wszyscy pisza i doszlam do wniosku ze tez chce cos od siebie dodac. Mam 18 lat wiec jestem naprawde mlodziutka :) Wyprowadzilam sie do Anglii majac jeszcze 14 lat i szczerze? Najlepsze lata spedzilam tutaj, kiszac sie w domu i nie chcac tutaj byc. Zaczelam szkole w 10 roku, potem college na Health and Social Care level 2 ale tam wytrzymalam tylko rok bo potem uznalam ze naprawde nie chce spedzac czasu na podcieranie dziadkom tylkow. Teraz obecnie ucze sie w domu. Moje pytanie to jak wygladalo by moje wrocenie do Polski? Czy musialabym powtarzac jakis rok jesli chodzi o nauke czy moge od razu zajac sie praca i studiami? Wiem, ze to pewnie nic ale mialam dwa tygodnie praktyk w sklepie, dwa tygodnie praktyk w domu starcow i tydzien praktyk w przedszkolu. Mieszkalabym u kolezanki wiec mieszkac mialabym gdzie. Bardziej boje sie o reakcje taty, czy by mnie „puscil”. Jestem mloda, zawsze przeciez moglabym wrocic albo wyjechac gdzies indziej. Mam stwierdzona depresje a bedac tutaj to wszystko sie pogarsza. Majac 18 lat moge legalnie sama decydowac o przyszlosci a widze siebie raczej w Polsce.. Chcialabym wrocic za jakis rok, ewentualnie dwa. Nie mam zbytnio z kim o tym porozmawiac dlatego prosze o jakas pomoc… Jak to wszystko wyglada.

    Odpowiedz
    • Hej Dornia, dziękuję za pytania ale niestety nie znam odpowiedzi. Najlepszym rozwiązaniem będzie chyba jak w pierwszym kroku porozmawiasz z rodzicamy czy wyjazd do Polski „wchodzi w grę”. Jeżeli tak, to będziesz mogła skontaktować się już bezpośrednio z placówkami oświatowymi/pracodawcami i ich zapytać o wymagania, które trzeba spełnić aby studiować/pracować. Życze powodzenia!

      Odpowiedz
  46. hej,
    ja skonczylam bardzo dobre studia tutaj w anglii. jestem swierzo po nich wiec nie udalo mi sie jeszcze zdobyc zadnego doswiadczenia ale caly czas marze o powrocie do kraju. niestey boje sie ze wroce i nie dostane wymarzonej pracy i cale moje studia i ich koszt (kazde studia tutaj sa platne) pojda na marne. boje sie reakcji rodzicow gdy powiem im ze chce wracac. wszyscy moi najlepsi znajomi sa w polsce a mnie omijaja te 'najlepsze lata’ zabawy z nimi. boj sie ze moja decyzja o powrocie jest pochopna i ze pobawie sie z rok a potem obudze sie z reka w nocniku bez pracy ani perspektyw. jest mi naprawde ciezko i z jednej strony tu w angli pewnie czeka mnie super kariera a z drugiej omija mnie zycie rodzinne i przyjaciele i nie wiem juz co gorsze. jestem tak naprawde miedzy mlotem a kowadlem i najlepsze co by mnie moglo spotkac to chyba szostka w totka zeby spokojnie moc zyc w kraju nie martwiac sie o pieniadze

    Odpowiedz
    • troche cierpliwosci, dopiero co skonczylas studia i juz chcesz wszystko miec od razu. Poszukaj takiej pracy w kierunku w ktorym sie ksztalcilas, pokaz sie w niej z dobrej strony i wszystko sie ulozy, poznasz ludzi znajomych itd.. pomysl sobie jakie masz szanse w PL bez doswiadczenia. Do PL zawsze mozesz sobie latac w odwiedziny, ceny biletow sa tak niskie ze nie powinnas miec z tym problemu :). Zycze powodzenia

      Odpowiedz
  47. Hej Kaska, ciekawa historia z anglia, mam nadzieje ze ci sie ulozy zycie w koncu. Z moich obserwacji wynika (jestem 6 lat w niemczech), ze Polske wszyscy chwala ale z zagranicy. Jednak moim zdaniem w rzeczywistosci juz nie jest tak rozowo. Polacy za granica maja niesamowite wyobrazenie na temat tego jak to w PL jest wspaniale, jaca ludzie sa szczesliwi, jak czesto i ciekawie spedzaja czas. Dzieje sie tak poniewaz czesto mamy w glowach wyobrazenie Polski z czasow jak bylismy mlodzi i mielismy inne problemy, oraz z oceniania Polski z perspektywy urlopow tam spedzanych. Ja staram sie zawsze sobie przypomniec dlaczego wyjechalem, co bylo powodem mojej decyzji (mimo ze dobrze zarabialem), i wtedy te wszystkie pozytywy nagle bledna w zestawieniu z negatywami. Ja tez tesknie za Polska i nawet zaczelem szukac pracy w PL, a mojej dziedzinie podobno nie Problem. Okazuje sie jednak ze pomimo tego ze jestem dobrej klasy specjalista IT w wspomaganiu procesow biznesowych i logistycznych, to nie moge znalezc odpowiedniej pracy. Albo zarobki jakie mi proponuja sa po prostu zalosne (nie chce oczywiscie zarabiac tyle co w DE), albo wymgaja rzeczy niemozliwych, najlepiej praca 12h dziennie i jeszcze w weekendy pod telefonem :) a gdzie rodzina ? Ja uwazam ze, czy to w Polsce czy w Niemczech czy w GB wszedzie sa plusy i minusy. Nigdzie nie ma idelanie. I polecam wszystkim ktorzy tak mocno chca wrocic do kraju, najpierw wziasc 3-4 miesiace urlopu bezplatnego, pojechac do Polski i tam zyc. Jak sie spodoba.. to zostac:) mam wielu znajomych ktorze wrocili do PL i ..juz sa znowu za granica. Najlepiej pojechac, pojsc zalatwic cos w urzedzie, zrobic sobie jakas badania u lekarza (nie prywatnie) , pochodzic troche po ulicach z otwartymi szeroko oczami i popatrzec na tysiace ludzi w Polsce jak bardzo sa przygnebieni polska codziennoscia…

    Odpowiedz
    • myślę że wszędzie są ludzie przygnębieni codziennością ja akurat w PL nie widzę aż tak tego jak tu opisałeś a do lekarza chodziłam w uk z córką i dobrze że wróciłam do pl bo mogło się tam w uk skończyć to bardzo zle pozdrawiam

      Odpowiedz
      • i pewnie bylas w Polsce prywatnie u lekarza :) My jestesmy bardzo zadowoleni z opieki medycznej w Niemczech, wszystko zalatwiamy bez stresu i bez problemow, fakt czasami trzeba troche poczekac na wizyte do specjalisty. Ale tutaj idac do lekarza ma sie takie wrazenie ze oni sa dla ciebie, bo ty placisz podatki zeby oni mieli prace, w PL jest zupelnie odwrotnie, i bedzie jeszcze gorzej… Moge podawac setki przykladow na to jak w PL jest „rozowo”, ale szkoda mi czasu, musze pracowac :) najlepiej niech kazdy sprawdzi na wlasnej skorze..

        Odpowiedz
    • zgadzam się w 100% z Krzychem z DE. Ja również właśnie dlatego wróciłem jak to w Polsce lepiej takie wyobrażenie i pierwszy rzut oka. Ale oczywiście wszystko zależy od tego kto z jakimi sytuacjami się spotkał tu i tam i jakie ma życie w PL czy gdzieś indziej i jakie możliwości i ogólnie jaką sytuację życiową ( rodzinną, finansową, zawodową). A tym bardziej co komu odpowiada.

      Odpowiedz
  48. Tak sobie czytam, czytam i teraz mam strach napisac :) tylko mnie nie zbluznijcie… kurcze, niektorzy tu naprawde obiektywne komentarze napisali, az jest co czytac. A niestety pod nimi negatywna polska kultura… ALE! ALE! szczerze mowiac, to juz wole to niz takiego falszywego anglika mowiacego do ciebie: You alrite luv? a potem za plecami cie obgaduje :) Wole polakow ktorzy nazwa ciebie w oczy debilem, skoro rzeczywscie tak o tobie mysla. No, o tym to tyle :)

    A jak dla mnie, mieszkalam w angli 7 lat, potem wyjechalam do niemiec (za facetem). Z facetem zerwalam bo po 6sciu latach okazalo sie ze to ja w sumie poprostu powinnam za nim biegac latami i mieszkac na kocia lape. A jak sie zestarzeje to chyba poprostu zmykac :) W niemczech stalam sie bezrobotna (po studiach). Mam licencjat z uniwersytetu w wielkiej brytani oraz 5 lat doswiadczenia w marketingu. Od 10 miesiecy jestem w angli (ZNOWU!!!!) szczerze to nie lubie angielskiej kultury az tak ze przeprowadzilam sie do najwiekszej dziury (wioski) pod duzym angielskim miastem, i mam swiety spokoj. Nie widuje ludzi, nie lubie ich. Bardzo chialabym wrocic ale jestem naprawde przerazona. Po angielsku mowie jak angol, naprawde nie owijam w bawelne. Kazdy mowi ze pochodze z irlandi bo taki mam akcent. I tak!! I tak kochani, jak mowie ze jestem polka to widac w ich oczach taki sad… ooo… przyjechala, po kase.. hehe… nawet z moim angielskim. Wiec negatywizm jest wszedzie :)

    Jedno wiem, jestem w angli bardzo samotna! Nasza polska kultura jest naprawde inna! Mam nadal w polsce przyjazni od lat, tutaj tego nie mam. Czuje jakbym zyla czyjes inne zycie.

    Nie chodzi mi o spokoj w polsce, chodzi mi o znajomych! Chodzi mi o bycie w swojej kulturze ze jak ktos jest dla ciebie chamem to mu powiesz na glos: spie..alaj, a on nie powie oooo znalazl sie maly polaczek… nie powie ze jestes fuckin foreign polish.. nie potraktuje cie jak gowno dlatego ze jestes polakiem, tylko cie potraktuje jak gowno bo poprostu jest debilem :) a w angli nie dosc ze debil to jeszcze rasista haha

    Nie marze sobie ze w polsce bedzie raj, tez beda problemy, tak jak wszedzie. Ale, brak mi zycia. Pytanie jest czy moge to zycie znowu odnalezc!!

    Kazdy mi powtarza ze z moim angielskim, studia w marketingu i 5 lat doswiadczenia to w polsce zarobie z 5 czy 6 tysiecy. Nie wiem czy to po podatku czy przed. Rozgladalam sie za praca w duzych miastach, widze ze troche tego jest. Ale tak szczeze mowiac, czy naprawde da rade znalezc cos za te 6 tysiecy? Pracuje jako kierownik marketingu (nie mam podwladnych!) w angli.

    Mam zero osczednosci :) milosc mi zabrala haha… znaczy, bezrobocie w niemczech przez to ze dla faceta wyjechalam. Nigdy w angli nie bylam bezrobotna. Teraz mam (niby) taki plan ze jestem tutaj do wrzesnia 2017, oszczedzam co moge i wracam do pl.

    Ale boje sie. Boje sie ze to co wszysy mowia nie jest prawda. Jak upewnic sie by w polsce naprawde dostac dobrze platna prace? Gdzie jej szukac? czy pracodawcy rzeczywiscie spojrza na moj angielski licencjat i 5 lat doswiadczenia w miedzynarodowych firmach i powiedza o wow! czy pokaza mi drzwi?

    Pozdrawiam :) A jak chcecie bluznic pod moim podpisem to dawajcie :) Nie przeszkadza mi to, lepiej nizeli za moimi plecami jak angole hehe

    Odpowiedz
  49. Nie opłaca się ale wyjeżdżać do UK na kilka miesięcy żeby zarobić. Ciągłe opłaty praca na warehousie za minimalną stawkę, praca niepewna bo przez agencje ciągle offy. Po 4 miesiącach zarobiłem 2000 zł !!!!!! Reszta poszła na rachunki czyli czynsz , jedzenie i dojazd do pracy……
    Kraj paskudny, bardzo łatwo wpędzić się w długi albo kredyty. Odradzam każdemu kto myśli że w UK są kokosy.
    W Agnglii to jedynie można sobie narobić sporych kłopotów finansowych a potem odkładają skrupulatnie żeby z długów wyjść a mieszkają w warunkach wręcz nieludzkich. Dla mnie to była przygoda i lekcja życia. Cieszę się tylko że nie wpadłem w jakieś długi w anglii tylko coś mi zostało.

    Odpowiedz
  50. W Polsce wcale nie żyje się spokojnie i powoli chyba ze na wsi. Gonitwa za pieniędzmi jest taka sama jak wszędzie. Za granicą po prostu idealizujemy Polskę. Oczywiście jeżeli ktoś ustali sobie pułap finansowy, który pozwoli mu na normalne życie i nie będzie gonił to ok. Ale w Polsce nadal istnieje przekonanie, że musi być dobre auto żeby sąsiadowi oko zbielało:) dla mnie głupota no ale cóż. Każdy ma inną sytuację w życiu i inne potrzeby. W Polsce każdy mądrzy się i jest trenem życia dla innego a nie dla siebie. Osobiście sam to przeżywam po powrocie z zagranicy najpierw wszyscy dziwią się po co wróciłeś przecież za granicą kokosy dają ivtakie pieniądze później zazdrość bo mogę pozwolić sobie na dłuższe szukanie pracy wiec pewnie się dorobił:) a ja wróciłem z narzeczoną bo uzbieraliśmy ciężką pracą na wkład własny do kredytu ponieważ nie mamy się gdzie mieszkać, a wynajmować w Polsce się po prostu nie opłaca. Myśleliśmy mając mnóstwo energii po powrocie, że weźmiemy kredyt znajdziemy pracę i powoli będzie go spłacać jak większość ludzi w miastach, których było stać na ten kredyt, ale obecnie po pół roku postanowiliśmy wrócić za granicę być może zarobić na własne lokum w Polsce i wtedy myśleć o powrocie, a może nie… Akurat mamy takie otoczenie rodzinne i taką sytuację, że wszyscy z nas ta pozytywną energię, którą przywieźliśmy wyssali….. mentalność naszego narodu jest naprawdę ciężka. Ale tak jak pisałem każdy ma inną sytuację życiową akurat w przypadku emigrantów raczej wszyscy emigrujemy z podobnych powodów z braku pieniędzy i pomocy ze strony bliskich a w Polsce dorobić się jest ciężko i nie mówię o 3 autach i wielkim domu. Myślę, że powinieneś przemyśleć swoją sytuację finansową i albo w stanach ustalić sobie odpowiedni poziom i nie dążyć do tego więcej więcej albo jeżeli wracać to tak samo i mieć na to plan finansowy i tego co będziesz chciał robić w Polsce, w której tak samo ludzie dążą do posiadania, bycia szybszym lepszym sprytniejszym to chyba takie USA w biedniejszej wersji:)

    Odpowiedz
  51. Zostać czy wracać?
    Mieszkam w USA już 23 lata, rodzice przywieźli mnie tutaj jak miałem 8 lat (rok 1994), w polsce nieskończyłem drugiej klasy podstawowej. Staremu udało się załatwić mieszkanie dla nas pracując w fabryce metalu za $9.00 na godzine (był tu 2 miesiące wcześniej). Na początku bieda jak chuj, karaluchy, wszędzie na piechote. Po tygodniu kupił pszechadzane meble, jakąś kanapę, telewizor i radio, o i wiatrak (było prawie już lato, w nocy cieżko oddychać). Stary zapisał mnie i dwie siostry do katolickiej szkoły ($150 za dziecko na miesiąc w tedy plus mundurki) gdzie chodzili polacy, publiczna była za darmo ale nieuczyli angielskiego i klepali niekumatych imigrantów. Mama znalazła prace też w fabryce za minimalną stawkę. Pszychodziłem do domu z domowym zadaniem i płaczem bo niemiałem pojecia co tam pisze. Po roku czasu załapałem angielski, mogłem sie dogadać. Mijał dzień za dniem, dwa lata pózniej ojciec kupił dwu sypialniowy domek za $26,000 na 30 letni kredyt, oczywiście wymagał remontu. Spłacanie kredytu co miesiąc było tańsze jak wynajem mieszkania. Jakieś 2 latapóźniej mama rzuciła fabryke i poszła na sprzątanie domków (jak wiekszość polskich kobiet bez angielskiego) ale zarobki lepsze jakieś $500 na tydzień gotówką. Dzieci (my) poszły do publicznej szkoły. Ojciec został kierownikiem w fabryce, dostał dużą podwyszke, kupił pierwszy pszechadzany samochód, potem drugi dla żony. 4 lata pózniej kupił drugi, wiekszy dom z garażem, a pierwszy wynają, spłacał sie sam. Siostry poszły do publicznego liceum, potem do uniwersytetów, a ja niechciałem już obciążać finansowo rodziców więc rzuciłem szkołe i poszłem do pracy. Skacząc z pracy do pracy (kontraktorka, demolka, dachy, piwnice, trawniki, restauracje) z ojcem zrobiliśmy prawko na tira i zaczeliśmy jeździć po ameryce. Kupiłem wolno-stojący dom mając 23 lata, też na 30 letni kredyt. Kupiłem samochód, potem drugi i trzeci. Ojcu zmarł ojciec, potem brat, babcia została sama na gospodarce w polsce. Ojciec pszestał pracować. Mama coraz starsza, pracuje 2 dni w tygodniu. Ubezpiecenia, podatki, kredyty, remonty domów, wszystko na mojej głowie. Niestać mnie na ubezpieczenie zdrowia dla siebie a co dopiero na rodziców. Tato spszedał jeden dom, ale wciąż cieżko bo sie zadłużył. Babcia juz 4 lata sama w Polsce, mowi że tak dłużej nieda rady. Chciał bym wszystkim pomuc lecz niewystarcza mi finansowo. Od 10 lat praca, praca i praca. Sypiam po 4 godziny dziennie. Widzę w odbiciu lustra jak szybko człowiek sie starzeje goniąc za tymi dolarami. Straciłem wielu kolegów w tej gonitwie. Oddał bym wszystko co mam żeby wrocić czas. Spacerem żyć biednie w Polsce, czy miając coś, biegiem umierać w Stanach? Co byście zrobili na moim miejscu?

    Odpowiedz
    • Hej Anioł, dzięki za interesujący komentarz. Trudno coś sensownego doradzić bo w grę wchodzi masa różnych „za” i „przeciw”. Czy w ogóle byłeś ostatnio w Polsce? Przyjazd ze Stanów może wiązać się z jakimś szokiem ekonomicznym i kulturowym :) Ale wiele zależy gdzie konkretnie tam mieszkasz i, ewentualnie, gdzie chciałbyś mieszkać w Polsce. Czy w Stanach mieszkasz wśród polskiej społeczności czy też jestej już raczej Amerykaninem?
      Sam mieszkam w UK już niemal od 12 lat ale przyjechałem tu po 30-dziestce, dlatego Polska zawsze będzie dla mnie ojczyzną, pierwszym, „podstawowym” krajem. A jak jest u Ciebie, gdzie „czujesz” się najlepiej, do jakiego kraju bardziej „przynależysz”? Jak odpowiesz sobie na to pytanie to może będzie Ci łatwiej podjąć decyzję. Pozostanie tylko ustawienie tych spraw finansowych ale jest to do zrobienia.

      Odpowiedz
      • Dzięki za odpowiedź, byłem w polsce w 1999 i w 2015, wiele się zmieniła ta kochana Polska za ten czas ale wcziąż można zobaczyć malucha czy poloneza na drogach :) musze przyznać że ludzie niebyli dlamnie za mili, ale niepszeszkadza mi to, szkoła pszetrwania. Mam znajomych w stanach którzy mowią że pszez życie trzeba się pszepychać łokciami, to nietylko w polsce. Niewiem co bym robił gdy bym wrócił, wiem że cieżko z groszem, żeby żyć coś robić trzeba. Własciwie to zawsze chciałem być raperem, napisałem cały album na kolanach jeźdząc po ameryce. Napewno śmiechu warte ale dużo pszeżyłem w życiu, mam oczym pisac. Ciekawi mnie ile napszykład kosztuje ubezpieczenie na samochód w polsce?, ile za internet? Komurka, mieszkanie ile kosztuje wynająć? U nas w Philadelphia ubezpieczenie na auto jakies $65 na miesiąc (minimum żeby tylko można legalnie jeździć), Komurka $120 na miesiąc, bez limitu, ale są też po $50/miesiąc dobre plany, mieszkanie czy mały dom w miescie $800-$1100, pokuj można wynająć u polaka za $80 ale ubikacja I kuchnia wspólna, paliwo dziś $2.50 za galon, papierosy $7.00 paczka, wódka Polska czy ruska $13.00 za 0.75, $35.00 za galon. Piwo Heineken skrzynka $36.00 za 24 piwa. Ubezpieczenie na zdrowie dlamnie $380 na miesiąc Bo pracuje, a jak bym niepracował I brał zapomoge od miasta to dadzą mi za darmo. Najlepiej niepracować. Niektóre kobiety pracuje za groszem tylko żeby pracodawca płacił za ubezpieczenie zdrowia. Podatki oddaje 33% zarobku Bo jestem bez żony I dzieci, Amerykanie są też niemyli szczegulnie dla obcokrajowców, mówią że pszyjeźdżamy I zabieramy I’m prace, mowią na polaków (stupid polaks) niewiem skąd to pszyszło ale ciekawe jak oni by sobie radzili gdy by pszyjechali do polski nieznając języka, niemając pracy an grosza w kieszeni. Nieważne, dam znać jak podejmię decyzje, dzięki wszystkim.

        Odpowiedz
        • Hej Anioł, nie ma sprawy. Niestety nie znam dobrze cen w Polsce ponieważ pojawiam się tam najczęściej raz w roku. Z tego co pamiętam, w małej miejscowości możesz kupić puszkę piwa za ok. 2-2.50 złotych, ubezpieczenie samochodu, prawdopodobnie w zależności od zniżek, to około 400-500 złotych rocznie, paliwo niespełna 5 złotych za litr. Może ktoś podpowiedzieć jakie są ceny w Polsce? :)

          Odpowiedz
    • Mieszkam w UK – 14 lat. Tak, mialam taka chwile w ktorej zastanawialam sie do powrotu do Polski. Skonczylam tutaj High School i studia na renomowanej uczelni – dwa fakultety z wyroznieniem. Odbylam pare stazy podczas studiow. Mysle ze UK duzo daje osobie mlodej, jest wiecej okazji aby powiekszyc swoje doswiadczenia. Studia za darmo, staz latwo tez dostac. Inne podejscie do zycia jest tutaj niz w Polsce. W Polsce, ludzie sie obwiniaja, sa jakby zastraszeni. Tutaj jak Ci sie nie uda, to szukasz dalej i tak na okraglo. Mysle ze tutaj bardziej sie lekko podchodzi do zycia niz w Polsce. Moze dlatego wolalabym zostac tutaj niz w Polsce. Prawda jest ze ludzie za granica czy to UK, czy USA lepsze maja podejscie do zycia. W USA mozesz dorobic sie szybko, tak samo w UK i byc kims. W Polsce masz klody podkladane, nie mowiac jak masz swoj rodzinny biznes, podatki cie zezra.

      A teraz chcialam dodac cos od siebie na temat polityki czy biurokracji w poprzednich komentarzach. Biurokracja jest taka sama jak i w Polsce. Kazdy jest zdany na siebie. Najlepiej jest tym co wywodza sie z lewej strony. Krotko mowiac twoj dziadek, czy ojciec byl komuchem lub pracowal dla nich, ale przeciez tak samo jest za granica.

      Dziwie mnie to ze ludzi mowia ze politicy sa skorumpowani w Polsce bardziej, i ze ludzie w Polsce nic z tym nie robia. A powiedziecie mi a gdzie nie sa? Przeciez UK jest na pierwszym miejscu znany na swiecie jako najbardziej skorumpowanym miejscem na swiecie. Podaje tutaj link – http://www.independent.co.uk/news/uk/crime/the-uk-is-a-global-corruption-centre-campaigners-claim-a7058126.html.

      Jest zdziwiona ze ludzie w dalszym w ciagu mysla ze zycie jest fair? Nie chce nikogo krytykowac, wrecz sklonic do wiekszej analizy do wczesniejszych wypowiedziach na temat zycia.

      Biedak zawsze bedzie pracowal na chleb i placil podatki a przeciez tak niewolnik robi? A bogaty bedzie staral powiekszyc swoj kapital i uciekal od podatkow.

      Ludzie zmiencie swoje podejscie do zycia, bo bedzie w dalszym w ciagu wykorzystywani. Czy w Polsce, czy w UK. Liczy sie pieniadz, a nie jakis patriotyzm. Naprawde, ludzi nic nie uczy bycie za granica i obcowanie z innymi ludzmi z innych krajow, przeciez to zawsze sie dzialo i bedzie sie dzialo, madry czlowiek zawsze bedzie emigrowal czy immigrowal bo jest cwanszy i widzi w tym szanse lepszego zycia, latwiejszego zycia.

      P.S. Przepraszam za moje ortograficzne bledy.

      Odpowiedz
    • No ty wrecz zazdroscisz, bo powiem Ci jest czego. Ale ty tego nigdy nie doswiadczysz. Za slaba jestes psychicznie jak juz krytykujesz ludzi. Prawie kazdy zaczynal od zmywaka, ale tak bywa jak juz wyjezdzasz na swoja reke zagranice w ciemno, no ale pozniej z czasem to sie zmienia. Masz lepsza prace i tak dalej, ale przeciez takie jest zycie? Od razu nie zostaniesz dobra posade w obcym kraju? Jezeli chcesz wiecej cos osiagnac no to trzeba ryzykowac, a nie krytykowac i zazdroscic. Jak juz powiedzial jest czego, przynajmniej poszerzenia horyzontow.

      Odpowiedz
  52. Witam. Chciałbym dodać coś od siebie. Moje podejście jest chyba trochę nietypowe w tym sensie że jak wyjeżdżałem do UK (Walia) prawie 12 lat temu to wcale nie z zamysłem żeby zarobić i wrócić, ale bardziej z nastawieniem że wyjeżdżam na stałe. W końcu to nie tak daleko. Rzeczywistość polska mi „zbrzydła”, chciaż doświadczeń życiowych można powiedzieć nie miałem wielu w wieku 25 lat, ale za to nieudany start na studia, brak większych perspektyw na pracę i chęć zmiany otoczenia, a także bardzo dobry angielski zmotywowały mnie żeby spróbować. Przez pierwsze lata świadomie nie utrzymywałem kontaktu z tutejszą polską emigracją i raczej starałem się asymilować – choć może to i niedobre wyrażenie, bo zawsze miałem podejście otwartości i nieprzywiązywania zbytnio wagi do narodowości, takiej czy innej.

    Chwytałem się prostych prac typu sprzątanie żeby tylko się utrzymać i nie miałem większych ambicji się „dorabiać”, z wielu powodów o których tutaj nie będę się rozpisywał. Obecnie pracuję w sektorze opieki i zarobki są ok, wynajmujemy małe mieszkanko z partnerką, nie mamy dzieci. Nie jest to jednak mój cel na dłuższą metę tak egzystować i chociaż nie często czuję tęsknotę do Polski to ostatnio trochę bardziej. Być może jest coś czego tutaj mi brakuje. Rodzina, znajome miejsca, kultura? Z drugiej strony, być może trudno czasem docenić te dobre strony mieszkania tutaj. Ale niepokój o przyszłość jest, może się okazać że życie tutaj w przyszłości będzie trudniejsze, szczególnie po Brexicie..Czy chciałbym żeby moje dzieci tutaj dorastały? Nie jestem pewien.

    Nie wiem za bardzo jak się Polska zmieniła przez ostatnie lata (poza tym co widzę kiedy przylatuję w odwiedziny), wrażenie mam że trochę bardziej się rozwinęłą, z drugiej strony ten aktualny rząd.. no i to „polskie” podejście, brak tolerancji itd… Nie wiem czy chciałbym wracać. Po powrocie nie miałbym niczego, z wyjątkiem rodziny tam, no i mieszkania które mam obiecane. Ale poza tym musiałbym zaczynać od zera chociaż tutaj też nie spacjalnie wspiąłem się na stopnie jakiejś „kariery”..

    Nie jestem pewien dlaczego to piszę, chyba trochę zazdroszczę Wam, którzy od początku wiedzieli że kiedyś wracają i czują mocną więź z Polską, zarobili, zdonyli doświadczenie. Ja bardziej jestem na rozdrożu i tak trochę dla siebie piszę, ale chyba warto się podzielić paroma myślami..

    Pozdrawiam,
    Paweł

    Odpowiedz
  53. Witam Serdecznie.

    Do wypowiedzi Adriana jak najbardziej sie zgadzam,powiem wiecej jak Anglia grala na ostatnich mistrzostwach to liczylem na to, ze przegra i ktos utrze nosa tym wszystkim zarozumialym anglika.
    Wiec decyzja moja powinna byc oczywista,ale nie jest to takie latwe.Bardzo kocham Polske i chcial bym by moj syn ktory ma 2 lata rozpoczal tam edukacje.Jestem w anglii od 2003r.Pracowalem w roznych miejscach i nigdy nie narzekalem,od 5 lat prowadze swoj maly 1 osobowy biznes z ktorego utrzymuje zone i naszego synka.Splacamy kredyt na dom od 8 lat,i nawet udalo nam sie odlozyc troszke pieniazkow.Wartosc na szego domu wzrosla okolo 100 tys funtow wiec wystarczylo by to na budowe domu w Polsce i moze jeszcze by troszke zostalo+okolo 20 tys funtow oszczednosci ktore mamy.
    Bardzo tesknimy za rodzina i spotkaniami z nimi,wiem ze pieniazki szybko w Polsce sie koncza,ale nie majac kredytu pracujac tylko utrzymanie wydaje mi sie ze mozna godnie zyc, co powtarzaja mi 3 bracia mieszkajacy w Polsce.
    Moj pomysl jest taki by sprzedac dom,a pozniej zainwestowac okolo 20 tys funtow w depozyt na zakup mieszkania na wynajem w anglii pozostawiajac kredyt na splate oprocentowania(okolo 300 f miesiecznie) a wynajem to okolo 800f wiec dochod 500f w polsce bylo by dobrym zabezpieczeniem.
    Jesli ktos ma chec na wyrazenie opini o tym co napisalem to bardzo prosze o komentarz.
    Pozdrawiam Wieslaw
    3

    Odpowiedz
    • Hej Wiesław, życzę Ci powodzenia w realizacji planu ale wydaje mi się, że nieco zbyt optymistycznie liczysz na te dochody z wynajęcia mieszkania. Raczej trudno będzie Ci osiągnąć dochód £6,000 z zainwestowanych £20,000. Możesz napisać więcej na ten temat, ile kosztuje mieszkanie, jaki mortgage zamierzasz wziąć, na jak długo, gdzie będzie to mieszkanie, itp?

      Odpowiedz
  54. Witam wszystkich,

    jestem na tym blogu nowy ,dopiero dzisiaj zapoznalem sie z tym tematem na ktory mysle mam conieco do powiedzenia.
    Przepraszam z gory za moja ortografie i moze nie poprawna gramatyke ale to nie o to tu chodzi. Wazna dla mnie jest tresc i jej zawartosc oraz sposob komunikowania.
    Akceptuje kazdy komentarz pozytywny,negatywny czy tez neutralny tylko prosze z przemyslana trescia i bez glupich i tanich docinkow.
    Tak wiec cos o mnie , bo chyba aby kogos troche zrozumiec potrzebna jest minimalna wiedza o danej osobie.
    W tym roku skoncze 40 lat. Jestem zonaty, mam 7-letniego syna. Od 1995 roku przebywam na stale w Niemczech,polowa mojego zycia. Dziecinstwo i dorastanie spedzilem w ladnej miejscowosci z jeziorem, okolice Gliwic.Super zycie, ale po skonczeniu liceum zawodowego i zrobieniu matury wyjechalem z Polski, bylo to juz wczesniej zaplanowane przez moich rodzicow a ja nie mialem za duzego wyboru jak to wtedy zaakceptowac.
    I tak sie zaczela moja emigracja.
    Pisze to tutaj i interesuje mnie ten temat ,bo ostatnio na urlopie w Polsce zapadla decyzja, ze wracamy do Polski, planujemy maj,czerwiec 2017.
    O powrocie do Polski mysle juz tak dlugo jak jestem za granica, czasami myslalem mniej czasami wiecej, moze zdazyl sie jakis okres zycia w ktorym nie myslalem o powrocie i pogodzilerm sie z rzeczywistoscia ale bywaly to raczej krotkie i chwilowe fazy spowodowane roznymi zajsciami w zyciu. Konkretnie podchodze juz do tego tematu i go kuje juz od jakijs paru lat, ale teraz wkoncu uzyskalem zielone swiatlo od mojej zony i mojej rodziny, ktora nie zawsze podzielala moje zdanie w tej kwesti.
    Moze i ja tez dopiero teraz doroslem zeby podjac ostateczna decyzje, bo kiedys jak to zawsze przemyslalem, ten caly powrot to mialem jakiejs obawy i po paru tygodniach myslenia nie bylem pewien tego wszystkiego.
    Tym razem to wyglada inaczej, moze tez z tego powodu ,ze rodzina wkoncu to zaakceptowala i nie patrzy na to tak negatywnie jak kiedys.
    Poza tym ja sam kiedys sobie postanowilem ,ze z moimi planami i ze wzgledu na wiek mojego syna niema co za dlugo zwlekac z ta decyzja i trzeba bylo wkoncu jakas decyzje podjac ,czy w jednym czy w drugim kierunku bo nie mozna zyc caly czas w takiej karuzeli mysli i marzen ,bo na dluzszy czas mojej osobie i moim najblizszym na dobre by to nie wyszlo.
    Poza tym sam po sobie widze jak stopniowo czlowiek traci latami pogode ducha, jak zmienia sie wyraz twarzy, jak rzadziej czlowiek sie usmiecha.Pewnie i sa czasami momenty radosci za granica, nie przecze temu. Tylko co nas cieszy, czy jakies blachostki ,sprawy codzienne czy cieszy nas to co gleboko mamy schowane?
    Ja moze podchodze do tej calej sprawy inaczej, moze bardziej kompleksowo, moze bardziej glebiej a nie powiezchownie, bo to nielatwy temat i skomplikowany i kazdy ma do niego inne podejscie.
    Jeden powie masz kase, prace,auto i stac cie na urlop, co wiecej chcesz. Drugi powie i co mam z tej kasy, auta, urlopu itp. podobnych rzeczy jak mi prawdziwego szczescia dac nie potrafia, moze jakies chwilowe, ktore z czasem mija.
    Ja naleze raczej do tych drugich, jak ktos chce to moze mnie nazwac romantykiem, patryiota, matka Teresa itp.
    W zyciu pieniadz jest napewno wazny, ale same posiadanie pieniedzy nie czyni czlowieka automatycznie szczesliwym.
    Istnieja tez inne plaszczyzny bytu jak przynaleznosc do jakiejs kultury, gdzie czlowiek potrafi sie z latwoscia odnalesc, gdzie mysli,schematy,obyczaje przyswojone za dziecinstwa beda rozumiane przez osoby z ktorymi przebywasz, gdzie jestes traktowany jak rowny z rownym.
    Czlowiek za dziecka i za mlodu potrzebuje czasu aby znalesc i odnalesc sie w pewnym gronie przyjaciol, tych jedynych przyjaciol, szukacie sie latami, docieracie latami, ufacie i rozumiecie sie nawzajem w swoim gronie,mozecie porozmawiac o czym pragniecie i zwierzyc sie ze wszystkiego, bez koniecznosci wspomagania alkoholem, wiecie ,ze zostaniecie wysluchani i zrozumieni i ze wasze mysli i tajemnice zostana w gronie przyjaciol.
    A jak tych przyjaciol odnalesc na emigracji, tych prawdziwych, nie tych na ktorych jestesmy skazani bo tez tu sa?
    Napewno sa osoby, ktore moze i tych prawdziwych przyjaciol za granica znalazlo, ja nie.
    To co na poczatku wygladalo na wielka przyjazn, funkcjonowalo przedewszystkim przy butelce i kielichu.
    Tak wiec ze znajomym wypijesz a z prawdziwym przyjacielem pogadasz otwarcie i czasami i tez wypijesz.
    Niechce zeby tu ktos wychodzil z zalozenia ,ze ty to sie nad soba urzalasz , nie tego nie robie, ja porostu przedstawiam inne plazczyzny zycia potrzebne czlowiekowi do normalnego funkcjonowania.

    Co do pracy i zarobku, to tez wazne rzeczy. Ja osobiscie przez ostatnie 20 lat zycia caly czas pracowalem,poczatki byly trudne, bo chociaz w Polsce skonczylem liceum zawodowe i mialem tez praktyki, na ktorych nauczylem sie najlepiej chyba wyginac prety na goraco na nic mi sie tamten system szkolnictwa w liceum zawodowym w niemczech nie przydal. W sumie to zaczynalem od podstaw i nie bylo latwo ,ale czlowiek sie pocil i staral i z czasem w kazdej z moich paru firm w ktorych pracowalem nalezalem do najlepszych fachowcow,do osob pracowitych i sumiennych. Tylko czy to samo wystarczy aby piac sie po drabinie kariery za granica, bez nie uznanego zawodu, bez stuprocentowej znajomosci jezyka, bez niemieckigo nazwiska, bez kontaktow w hierarchi firmy.

    Z czasem czlowiek otwiera oczy i po latach lepiej rozumie ten swiat ,ta rzeczywistosc, czasami jest przykry ale prawdziwy i niema co sie za dlugo rozrzalac nad soba tylko szukac innego pomyslu na lepsze zycie.
    TRZEBA POWIEDZIEC SOBIE ZAKONCZ TA WEGETACJE I PRZYNAJMNIEJ SPROBUJ, BO INACZEJ NIGDY SIE NIE PRZEKONASZ I NIE DOWIESZ ( Tylko raczej nie pochopnie a przemyslanie)
    Chec czegos sprobowania, wizja tego czegos i pomysl na to oraz odwaga aby to zaryzykowac i wiara w to ,ze moze byc inaczej no i oczywiscie troche szczescia moga sprawic ,ze czasami zycie sie odmieni na lepsze.
    Moglbym jeszcze glebiej wejsc w ta materie, ale jak na razie to wystarczy.

    Jak juz wspominalem wracam z rodzina w przyszlym roku. Mam zamiar cos rozkrecic w czym wiem,ze jestem dobry i ze na razie za duzej konkurencji i prawdziwych fachofcow w tej dziedzinie niema. A ja za jedna rzecz za ktora musze podziekowac w kraju w ktorym obecnie przebywam ,to za mozliwosc wyuczenia sie w pracy zawodu i zdobycia prawdziwych kfalifikacji jakie posiadam i jakie raczej przed 20 , 10 , czy i 5- latami nie moglbym zdobyc w Polsce, napewno nie w tym zakresie i napewno nie na tym poziomie.
    I wlasnie moja wiedze i znajomosc fachu bede chcial wykorzystac potem w Polsce, a co z tego wyjdzie to czas pokaze. Na poczatek chce wziosc to pod ” Umowe o dzielo” a z czasem jak bede widzial,ze jest popyt i sa zlecenia zarejerstruje dzialalnosc gospodarcza.Jest jeszcze dodatkowy plan dochodowy i sa jeszcze inne opcje ale nawet jezeli cos z tych rzeczy w pelni nie wypali, to coz za problem, w Polsce tez juz szukaja fachowcow do pracy.
    FACHOWCOW, chce to podkreslic nie aby sie jakos tutaj wyszczegolniac tylko zwrocic uwage na jeden z problemow w Polsce , ktory na tym blogu tez jest czesta widoczny ale nie dyskutowany.

    A mianowicie sa czesto wspominane zarobki w Polsce i za granica. To ja to widze tak, ze aby odpowiednio zarabiac trzeba chyba jednak cos umiec wykonywac i to dobrze, obojetnie gdzie w Polsce czy za granica.Znam osoby ktore bez skonczonej szkoly i bez fachu zarabiaja w Niemczech od 900 do 1500 Euro na reke. Czy to duzo w Niemczech, chyba nie. Czasy kiedy za nic kasowaly sie w Niemczech kokosy juz sie pomalu skonczyly i bez fachu i checi osiagniecia czegos w zyciu ,to tu tez daleko nie dojdziesz.
    Pisze o tym bo czesta ludzie mieszkajacy i pracujacy w Polsce narzekaja na prace i place w Polsce. Napewno sa i firmy ktore placa mniej niz 2000 zl, nie przecze i gdzie sie napewno czlowiek narobi. Tylko niech ta osoba,ktora za tyle pracuje, poprostu zada sobie tez pytanie,czemu tak jest a nie inaczej, dlaczego to robie, czy mam inne mozliwosci, dlaczego do tego doszlo, czy moge cos zmienic. Sa regiony o mniejszym i wiekszym bezrobociu, sa regiony gdzie placa mniej lub wiecej.Poza tym system szkolnictwa przez ostatnie 20 do 30 lat nie produkowal zadnych fachowcow, sam wiem to po sobie. Jedynie w 90-latach jak jeszcze istnialy zawodowki i praktyki przyzakladowe mozna bylo sie cosik fachu nauczyc. Potem to zlikfidowano, bo prawie kazdy chcial studiowac, a teraz sie duzo ludzi dziwi ,ze jako „Student” nie moze znalesc pozadnej pracy.To ja sie pytam a co taki student z lat 1990- 2005 zwlaszcza z dzialow humanistycznych umie takiego specjalnego i czym sie niby odroznia od miliona innych studentow z tamtych lat zeby teraz albo ostatnimi latami domagac sie 4000 do 8000 tys. zl od pracodawcy za prace do ktorej niema kwalifikacji. Napewno i sa wyjatki, jak i wszedzie ale te wyjatki zazwyczaj wyrozniaja sie czyms, w tym przypadku moze wieksza wiedza,zdobytymi dodatkowo kwalifikacjami, checia osiagniecia czegos wiecej a nie jak podejrzewam wiekszosc zaliczeniem semestru.To samo tyczy sie osob pracujacych fizycznie z zawodem czy bez zawodu. Fachowcy w Polsce tez sa szukani, tylko mowie „Fachowcy z zawodem” a nie majsterklepka.I w Polsce da sie uczciwie zarobic 5000 tys. i wiecej zloty ,nie przewracajac sie od charowki.
    Pokaz ze cos porafisz, ze jestes lepszy w jakiejs dziedzinie, poszukaj pracodawcy, przedstaw sie, sprobuj sie sprzedac, moze to troche potrwa ale trzeba byc wytrwalym i nie tylko narzekac,co polak niestety bardzo dobrze potrafi.
    Bo za same skladanie srobek albo innych polfabrykatow na lini produkcyjnej to i w Niemczech kokosow nie zarobisz.

    Polska tez sie zmienia i to na dobre, widze i moge porownac jakie zmiany zachodza na tzw. zachodzie europy i w Polsce.Kazdy kraj ma swoje plusy i minusy, tyle ze ostatnio to raczej w europie zachodniej zmienia sie na gorsze, ale to juz inny szerszy temat.

    Niechce wchodzic za bardzo w temat polityki obecnego rzadu Polski. Powiem jedynie tyle, ciagle obserwuje to co sie w polskim rzadzie toczy ogladajac wiadomosci. I wystarczy przelaczyc z jednego kanalu telewizyjnego na drugi aby w minute zobaczyc dwa inne spojrzenia na obecny oboz wladzy.Kazdy z nas musi umiec obiektywnie ocenic polityke jednych i drugich.
    Powiem tak, pare lat wstecz bylem chyba bardziej przekonany do polityki PO. Moze PO poprostu umialo lepiej sprzedac swoj wizerunek ostatnimi latami i nas oczarowac.
    Co do aktualnego rzadu, widze duzo pozytywnych rzeczy juz zrobionych i rzeczy ktore sa brane pod uwage, jak np.stawianie na polska technologie i odnowa szkolnictwa zawodowego. Odwrot od stawiania na zagraniczne koncerny, ktore co prawda daly tysiacom osob prace za nie za wysokie pieniadze a stawianie bardziej na polska mysl techniczna, ktora sie co prawda dopiero rozwija ale niema sie czego wstydzic. Podajac przyklad, polak jest w wstanie zrobic z gwozdzia wieszak a niemiec zrobi z gwozdzia tylko gwozdzia.
    Poprostu dac 2-3 lata obecnemu rzadowi,niech pokaze co potrafi, a nie jak to polak zazwyczaj potrafi juz zawczasu narzekac, np.ze nie starczy na 500+ i ze pojdziemy za rok z torbami itp.
    POZA TYM KAZDY Z NAS JEST KOWALEM SWOJEGO ZYCIA ,rzad moze miec jedynie jakis minimalny wplyw.

    Niech kazdy z nas na emigracji odpowie sobie na pytanie, jezeli gra reprezentacja Polski z reprezentacja panstwa w ktorym brzebywamy, to komu kibicujemy, Polsce czy tym drugim. Jezeli kibicujesz tym drugim,to raczej te rzeczy ktore tu napisalem cie nie zainteresuje i nich nie zrozumiesz.

    Na dzisiaj to tyle.

    POZDRAWIAM

    Adrian

    Twój komentarz oczekuje na moderację.

    Odpowiedz
  55. Ja jestem w Anglowni prawie 13 lat. Wyjechalem jak mialem 22 lata bardziej po to aby wyrwac sie z marazmu i przezyc przygode niz dorobic sie duzych pieniedzy. Na poczatku sie impezowalo itp. Po roku zmienilem Londyn na znacznie mniejsze miasto przez kolejne pare lat nic nie odkladalem, zylem na luzie. Po paru latach przyjechali moi rodzice i siostra. Zastartowalismy z ojcem z firma, przez pierwsze kilka lat szlo roznie, na w mire godne zycie starczalo chic byly trudne momenty. Teraz firma prosperuje coraz lepiej i mam nadzieje, ze tak juz zostanie. Mam tutaj dom na maly kredyt i zalozylem rodzine i tak naprawde jedyna rzecza jaka mi brakuje to moi przyjaciele z Polski, z korymi jestem w stalym kontakcie.
    W Anglii praktycznie nie spotykam sie z objawami rasizmu, czy gorszego traktowania. Mysle ze kluczem jest dobra znajomosc angielskiego i pewnosc siebie w kontaktach z ludzmi.
    Tym ktorzy sa tu od paru lat, sa sami i zarabiaja 1200 czy 1400 wydajac na zycie prawie cala wyplate radzilbym powrot do Polski, najwazniejsze to sie zdecydowac, mieszkanie jedna noga tu druga tam jest dolujace i bez sensu. Trzeba podjac meska decyzje i nie zalowac.
    I jeszcze na koniec slowo do pana Piotra Niemca bo rozsmiszyl mnie jego komentarz o barykadowaniu sie za murami po ewentualnym osiedleniu sie w Polsce i o emigrantach. Angielskie MSZ opublikowalo raport przed wakacjami ostrzegajac przed podrozowaniem do min. Francji i Niemiec uznajac te kraje za niebezpieczne jedniczesnie kwalifikujac Polske jako jeden z najbezpieczniejszych krajow na letnie wojarze, znam nawet osobiscie anglika architekta, ktory wybral sie w tym roku na wakacje do Polski. Pod wzgledem bezpieczenstwa Polska jest teraz na duzo wyzszym poziomie niz Niemcy. Porownywanie polskiej emigracji z lat 80 i 90 do tego co sie dzieje dzisiaj jest smieszne. Paru polskich zlodziejaszkow i gburow porownujesz do zmasowanej agresywnej polityki wpuszczania na teren Europy obcych kulturowo nastawionych agresywnie milionow ludzi majacych na celu rozbicie resztek porzadku i kultury europejskiej, wsrod ktorych znajduja sie terrorysci zabijajacy ludzi.

    Odpowiedz
    • …milionow ludzi majacych na celu rozbicie resztek porzadku i kultury europejskiej…

      O czym ty piszesz ? Wszystkich do jednego worka wrzucasz. Rasistowska nagonke sobie urzadzasz?

      Polska na wyzszym poziomie bezpieczenstwa? I tak wlasnie jest bo angielskie MSZ opublikowalo jakis raport, tak?

      A ze w w Polsce kazdy dom ma mur lub wysoki plot i czesto groznego psa na posesji – taki widok ciebie nie zastanawia ?

      A pojechales sobie juz na jakies osiedle w Niemczech sprawdzic jak tam jest? Brak murów i plotów swiadczy o poczuciu bezpieczenstwa mieszkanców.
      Piszesz jakbys cierpial na zanik rzeczywistosci albo jakbys nigdy w Polsce nie mieszkal.

      Odpowiedz
  56. Witam,

    Dziękuje za odp.

    Pisząc 4 k netto mam na myśli początek bo damy sobie ok 6 miesięcy na znalezienie pracy .

    Osoby które znam i pracują w korpo we Wrocławiu twierdza ze w przypadku dziewczyny może liczyć na 2-3 k netto na początek , ja natomiast nie mając mgr myśle ze z 2 k netto tez zarobię .

    Nie che sie nastawiać od razu na 5 k netto bo lepiej sie miłe zaskoczyć niż rozczarować .
    Jeśli po tych 6 miesiącach nie będziemy mieli 4 k netto to raczej nie zostaniemy we Wrocławiu ponieważ cenny nieruchomosci , działek budowlanych są dużo wyższe niż w Gliwicach …

    Na razie do stycznia mam czas na przemyślenia a od listopada , grudnia zaczniemy badać teren

    Odpowiedz
  57. I Ty i Twoja dziewczyna macie duze szanse . Tylko nie bierzcie byle czego i naprawde siebie docencie. Ty masz doswiadczenie , dwa dobre jezyki to duzo, a we Wroclawiu jest sporo mozliwosci. Skaldajcie sami C.V. do firm gdzie myslicie, ze widzielibyscie sie w danej firmie , nie tylko do tych ktore szukaja pracownikow. I badzie pewni siebie. W Polsce kazdy ma wyzsze ale Wy macie doswiadczenie zawodowe zagranica i jezyk praktyczny. Firm zagraniczniznych ktore to doceniaja jest duzo.
    Powodzenia

    Odpowiedz
  58. Witam,

    Nie wiedziałem ze jest aż tyle ” desperatów ” którzy po 5-10 latach emigracji planują powrót do Pl.

    Otóż ja tez należę do tej grupy ponieważ po 8 latach pobytu w Holandii rownież planuje powrót.

    Doświadczenie w Nl nabyłem spore jeśli chodzi o HR ( zarówno twardy jak i miękki HR ) razem ok 6 lat w 2 dużych biurach pracy.

    Jednak na chwile obecna mam już dość pogoni za kasa oraz zmiana pracy co 2-4 lata ( nie dają umów na stałe wiec zwalniają )

    Jakbym był sam to zjazd do Pl nie był by dla mnie taki trudny bo mógłbym mieszkać u rodziców ( po powrocie )jednak do Nl przyjechałem jako kawaler a będę wracać do Pl jako maź dlatego mam trochę watpliwości czy damy radę odnaleźć sie i w miarę normalnie żyć w Pl.

    Problem jest taki ze nie mam wyższego wykształcenia tylko średnie z matura plus angielski na poziomie B1-B2 oraz holenderski na poziomie A2 ( nadal sie uczę ) i nie wiem czy znajdę zatrudnienie w HR za jakieś normalne pieniądze ( na początek starczy mi 2 k netto zł ) na Śląsku lub okolicach np Wrocławia.

    Dziewczyna bedzie miała łatwiej bo ma mgr plus 2 języki obce na poziomie B1-B2 wiec z praca dla niej nie powinno być problemu . Liczę ze razem będziemy w stanie zarobić z 4 k netto i na początku nawet przy wynajmowanym mieszkaniu powinno nam starczyć na opłaty plus życie .
    Od razu nie chce kupować mieszkania wole wynajmować przez pierwsze 6-12 miesięcy i dopiero potem pomysleć o kupnie mieszkania lub budowie domu .

    Jak myślicie jest realne zarobić te 4 k netto zł w 2 osoby i żyć na normalnym poziomie w naszym przypadku np w okolicach Katowic lub Wrocławia ?

    Po zakupie mieszkania/ domu myśle ze z tych 4 k by jeszcze można było odłożyć z 1 k bo wy odeszły opłaty za wynajem .

    Jak myślicie plan realny czy raczej marzenia ?

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • jeżeli myślisz że za 4000 zł netto bedziecie mieli dobre warunki to sie bardzo mylisz, szególnie w dużych miastach. Za takie pieniadze napewno bym nie wracal.

      Odpowiedz
  59. Bardzo wiele jest tutaj komentarzy. Jestem w polowie czytania :-) i doszlo do mnie zupelnie, ze tylko tacy emigranci jak ja , mnie naprawde zrozumieja i beda wiedzieli co czuje. No i znaja ten strach :-). Moja historia jest troche nieoczekiwana dla mnie samej. Do UK przyjechalam w 2004 roku. Do jakies zapadlej wsi i okropnej fabryki, myslalam , ze jestem gdzies w Bialorusi :-). Dlugo sie wydostawalam stamtad , raz wrocilam po rozstaniu na pol roku do Polski a potem juz do Londynu. Zaczelam wszystko od nowa. Postawilam na szkole. Opanowalam dobrze angielski ale brakowalo mi pewnosci siebie i przedluzalam pojscie na studia. Londyn i takie zycie mnie przygnebialo. Odlozyc samej tez nie moza bylo zbyt wiele. 3 lata temu przyjechalam do Polski na slub siostry, mialam zpstac 2 miesiace. Zostalam 3 lata. Prowadzilam mala dzialalnosc zarejestrowana w UK ale z Polski. Teraz widze jak skurczyl sie ten rynek a pieniadze ktore zarabiam sa na przezycie. Nie ma to dla mnie sensu. Boje sie powrotu do UK znow. I znow zaczynanie od poczatku. ale nie mam innego wyjscia wracam pod koniec sierpnia. Zaluje tylko, ze bedac tu 3 lata zaprzepascilam swoja rezydenture i ewentualny paszport. Jednak chcialam powiedziec cos osobom wracajacym. Jesli mozecie i macie cos w Polsce to moze nie warto sie bac. Jesli macie rodziny i dom to zawsze sobie poradzicie. Moi przyjaciele wrocili pol roku temu. W Londynie wynajmowali dom a mieszkali w jednym pokoju z dwojka malych dzieci bo roszte pokoi musieli wynajmowac lokatrom. W Polsce moze nie jest jak wszyscy bysmy sobie zyczyli ale duzo sie naprawde zmienilo.A w zadnym Polskim miescie nie sa tak brudne i oplute chodniki jak w Londynie. Ja wracac musze, jednak wiem ze bardzo mi bedzie brakowac rodziny . Lata leca, rowniez moje, mam nadzieje zdobyc troche wiecej mimo sytuacji i nastrojow politycznych w UK ale za pare lat moze wrocic. Zycze wszystkim powodzenia.

    Odpowiedz
  60. Bardzo ciekawe i smutne zarazem forum… Ja właśnie pakuję walizki z powrotem do UK. Nie będę opisywać tutaj swojej historii, ponieważ jest bardzo długa i w wielu fragmentach pokryłaby się z innymi opisanymi tu sytuacjami.
    Chciałabym jednak pozwolić sobie podzielić się z Wami taką ogólną refleksją: my na emigracji jesteśmy jak świnka morska. Tak, jak świnka morska, bo ona ani nie świnka, ani nie morska… To tak anegdotycznie, a tak na serio chodzi mi o to, że spędzając pewien czas za granicą nasiąkamy tamtejszymi zwyczajami, podejściem do życia, itd. Dzieje się tak czy tego chcemy, czy nie. Zaczynamy czuć się na tyle swobodnie, że funkcjonujemy w innym kraju bez problemów w życiu codziennym. W głębi serca pozostajemy jednak Polakami, tutaj spędzilismy dzieciństwo, młodosć, tutaj wychowali nas rodzice, uczyła szkoła… Nawet drugie pokolenie wciąż utozsamia się z Polską, ponieważ z nią właśnie wiążą się rodzinne tradycje, historia, itp. Ot po prostu dla Anglików jesteśmy zbyt polscy, dla Polaków po powrocie możemy okazać się zbyt „angielscy”.
    Innym aspektem emigracji jest to, że nie zawsze wiemy czego tak naprawdę chcemy. Mało kto kiedykolwiek wie a jescze mniejszy odsetek w ogole się nad tym zastanawia. Osoby, które emigrują, wychodzą ze strefy komfortu, próbują czegoś nowego, otiwerają im się „oczy na świat”. Być może wtedy łatwiej jest zauważyc blaski i cienie naszego ojczystego kraju: kiedy jesteśmy daleko wydaje się on ideałem, kiedy wracamy spotyka nas rozczarowanie…
    Często decyzja o porocie jest podyktowana tym czego chcą inni: partner, dzieci, rodzina w Polsce, znajomi… Decyzja zaś powinna zależeć tylko od nas. To nasze życie. Sam wyjazd jest już ogromnym sukcesem, jest w końcu tak mało ludzi, którzy w oógle się na coś takiego decydują…! Np. z mojego roku studenckiego (jestem lekarzem) wyjechało 3 osoby na 250 absolewntow. Tylko 3 z nas chcialo jakiejs zmiany w swoim zyciu, poszerzenia horyzontów, w duzej mierze również normalności. Reszta teraz lata w białych kitlach po Miodowej i urządza jakis żałosny rejwach o to jacy są biedni… Nie mówię, ze emigracja to lek na wszystkie bolączki, ale nie doceniamy tego jak bardzo ona nas ubogaca – mimo problemów, rozdarcia wewnętrznego i ciągłej tęsknoty.
    Mam nadzieję, że kiedyś wszyscy wrócimy i być może zbudujemy nasz kraj od nowa, nauczeni „żyć normalnie”. W końcu moze się udac połączyć niemiecki ordung, angielskie zarobki i naszą ułańską fantazję.
    Moje doświadczenia z powrotami nie są najlepsze. Czuję się właśnie jak taka świnka morska. Pracy w Polsce spróbowałam – totalna porażka (nie chodzi mi tu nawet o zarobki, ale możliwość rozwoju, podejscie do pracownika, itd). Znajomi mają własne zycie i swoje problemy, których ja nie rozumiem tak samo jak oni nie rozumieją moich. Rodzina również mnie nie rozumie. W UK mam przyjaciół na których mogę liczyć, nie są Polakami, ale Polacy których spotkałam na swojej drodze zawsze byli bardzo pomocni i życzliwi. Poznałam tez niedawno kogoś z kim wiążę swoją przyszłość, jest Brytyjczykiem… Zycie mamy tylko jedno i nie ma co załować wyborów, które się podjęło – mozemy tylko żałować niewykrozystanych szans!

    Powodzenia wszystkim i pamiętajcie, że i tak jesteście debeściaki :) :*

    Odpowiedz
  61. Witam wszystkich,
    my mamy znowu inny problem. Mieszkamy od 5 lat w niemczech, mamy 4 letniego syna. Oboje mamy dobre prace biurowe, żona (31) jest asystentką dyrektora w dużej firmie a ja (34) pracuję jak konsultant SAP (czyli zawód z przyszłością) w międzynarodowej firmie. Koszty życia mamy dość wysokie ale to dlatego że mieszkamy w dużym i drogim mieście. Miesięcznie odkładadmy pomiędzy 1000 – 1500 €. Mieszkanie oczywiście wynajmujemy a na kupno własnego w DE będziemy mogli sobie pozwolić za 5 lat (w 10 letnim kredycie). Nasz syn chodzi do prywatnego przedszkola w którym uczy się niemieckiego i angielskiego. W Polsce mamy we Wrocławiu własne mieszkanie (90m), które teraz wynajmujemy. Jak wielu polaków najbardziej tęsknimy za rodziną w PL, tu jesteśmy kompletnie sami. Nasz „problem” polega na tym że moja firma otwiera teraz duży oddział w Wrocławiu i zaproponowali mi stanowisko kierownicze w PL, nie do końca związane z SAP ale za bardzo dobre pieniądze. Od dwóch mieśięcy zastanawiamy się co robić. W DE nie jest nam żle, opócz tego że brakuje nam rodziny i żona ma trochę wredne koleżanki w pracy, które cały czas probuja jej uświadomić że jest gorsza od nich bo jest z Polski. Nasz syn tęskni za dziadkami ale tutaj czuję się dobrze. Żona bardziej jest na tak w sprawie powrotu ja natomiast na nie, ponieważ wiem jak wygląda praca w PL i wiem ile nerwów to kosztuje. Dodatkowo przeszkadza mi bardzo mentalność polaków, wieczne narzekanie na wszystko, kultura jazdy na drogach, wtykanie nosa w nie swoje sprawy, i to że polak polakowi wilkiem. Jak mieszkaliśmy w PL to ciągle mieliśmy problemy, to nerwy w pracy to starcia z sąsiadami, albo strata zanjomych po tym jak zaczeło nam się powodzić. Do Niemiec wyjechaliśmy na dwa lata :) nauczyć się języka, język już umiemy i tak jakoś się nam tu zostało dłużej, chociaż pierwsze dwa lata byłv bardzo ciężkie. Nie wiemy co robić…zero pomysłów, tylko codziennie się kłócimy co robić..

    Odpowiedz
  62. Po powrocie z Anglii może być ciężko ze znalezieniem pracy, a jeśli już tę pracę się znajdzie to trzeba przestawić się na niższe zarobki i gorszą jakość życia. Ja znalazłam pracę w zawodzie, ale i tak potrzebowałam pracy dodatkowej.
    znalazłam zdalną pracę dla angielskiej firmy, dla które osób mają NINO. Pracuję już drugi miesiąc na razie mi płacą, chociaż z początku wyglądało to podejrzanie. Szkoda, że w tym kraju ciężko zarobić na godne życie w ustawowym czasie i trzeba szukać pracy dodatkowej.

    Gdyby ktoś był zainteresowany, ogłoszenie znalazłam na gumtree.

    Odpowiedz
  63. Witam serdecznie

    Wspaniałe forum, bardzo miło się je czyta ;-)

    Troszkę o mnie.

    Jestem w UK już 12 lat, a moja żona 11. Mamy syna, który się tu urodził i ma 9 lat. mam obecnie 34 lata, pracuję w firmie i zarabiam pomiędzy 1300 a 1600f miesięcznie. Moja żona zarabia 1700f miesięcznie. Mieszkamy w mieszkaniu z councilu (2 pokoje, kuchnia i łazienka)Za mieszkanie płacimy 570f (mieszkanie w Londynie na granicy stref 1 i 2) i do tego inne opłaty
    Żona pracuje 8 lat w firmie a ja 5. Jesteśmy w stanie odłożyć minimum 1000f miesięcznie. Odłożyliśmy już 50tyś funtów. I tu zapadło pytanie. Co robić?

    W Polsce rodzina, rodzice i rodzeństwo. Znajomych już nie ma bo się porozjeżdżali po świecie.
    Jedni rodzice mieszkają sami w domu który ma 300 m kwadratowych, czyli jest praktycznie pusty.
    Możemy wykupić mieszkanie w którym obecnie mieszkamy, ale to się wiąże z zaciąganiem kredytu aby wykupić je ponieważ te 50tyś to za mało.

    Gdy ogłoszono wyniki referendum, coś w nas pękło. kolejne dni i wiadomości odnośnie ataków na imigrantów w UK były jak gwóżdż do trumny.

    Oboje chcemy wrócić i zamieszkać z żony rodzicami i poświęcić te 50 tyś funtów na otwarcie biznesu w pl. Wiem, że wielu powie iż nie ma sensu, że będziemy musieli się poświęcić na otwarcie biznesu i nie będziemy mieli czasu dla siebi i że będzie nam ciężko itp
    Ale powiem tak.
    Ja pracuję na noce a żona na dnie. W tyg widzimy się tylko dwie godziny dziennie. Co do firm w których pracujemy, na razie jest praca a potem może nie być.

    Co myślicie?
    Oboje chcemy wrócić bo mamy już dość uk. Dziecko cały czas w domu, bo jak je wypuścić na plac zabaw kiedy większość ma niepokolei w głowie?
    Syn nie zabardzo mówi po polsku ale wydaje mi się że poprawił by się
    Jakie są wasze rady?

    Przepraszam że tak nieskładnie ;-)

    Odpowiedz
    • Witaj,
      Powrot do Polski nie jest glupim pomyslem. Ale uwazalabym z biznesem w Polsce. Oczywiscie zalezy jakim ale najpierw bym troszeczke okrzepla w polskiej rzeczywistosci mimo wszystko aby potwierdzic sobie, ze rzeczywiscie dobrze robie. Duzo dobrego.

      Odpowiedz
  64. Witam. Próbowałam wrócić do pl, niestety, po 5 m-cach wróciłam do UK, jednak marzy mi sie ciagle Polska, mam tam mieszkanie, nie musze nic spłacać, tesknimy za rodziną. Wróciłam do Uk, bo jak zwykle zaczely sie schody- edukacja, niestety w Pl klapa, nie patrza na dzieci, ale na tio, jakie osiagną wyniki, dzieciaka dali mi do starszej klasy z chłopakami tak wielkimi, że codzioennie mi go ktoś lał, różnica ok 1-2 lata. Służba zdrowia to tragedia, przynajmniej w moim mieście, szpitale, lekarze, pielęgniarki- lepiej nie chorować, nie chce mi się nawet tego opisywać kolejny raz, leki dla mojego syna to jakieś 600 zł na rok, fakt, można byłoby przeżyć plus inne tabletki itd. Ale ciagłe zmartwienia, czy oby udzielą mu w szkole pomocy- nie mając o tym pojecia? Tak,. bo w Uk w szkołach personel jest szkolony na wypadek każdego wypadku, no może prawie, wiedzą co to wstrząs anafilaktyczny, w Polsce, to nawet szkoły nie chciały współpracować, znalazłam wprawdzie szkołe, ale obawy każdego dnia o niego zżerały mnie. Dziecko uczy się tutaj bardzo dobrze i to nie jest prawda, że w szkołach niczego nie uczą, uczą zachęcając dzieci do nauki, nie przeładowują zadaniami domowymi, a syn czasami przynosi mi takie wiadomości, że mi szczęka opada. W polsce jest nauka, nauka i jeszcze raz nauka, dzieci nie mają czasu na zabawę, mi osobiście moja szkoła nie odpowiadała, w Liceum siedziałam nad ksiażkami w domu non stop i i tak mało z tego wyniosłam, nie miałam czasu na nauke przedmiotów, które sprawiały mi radość, wiedzę wykutą na pamięć szybko zapominałam. Tutaj dzieci ogarniają tematy całościowo, mnie odpowiada taki system, jak ktoś jest ambitny, to będzie chciał dowiedzieć się więcej, zresztą mnie osobiście bardzo podoba się tutajszy system edukacji, stawia się na rozwój artystyczny i zdobywanie wiedzy praktycznej, muzyka, 5 razy w tygodniu, nauka gry na instrumencie. Niestety, to wciąż nie sprawia, że nie tęsknię. Tęsknię okropnie, ale strach o moje dziecko paraliżuje moją decyzje o ponownym powrocie. Może zdobędę się w koncu na odwagę. Do Polski jeździmy często. Nie wiem, co ludzie robią z pieniędzmi, nie intetresuje mnie to, ale kasy nam nie brakuje. Spłaciliśmy mieszkanie i niemal w całości je urządziliśmy, mowa o Polsce. Nie musimy męczyć się z kredytem, pracowałam cieżko, rozstałam sie z facetem, i jak już mieszkałam sama, dostałam dofinansowanie na mieszkanie, na dziecko, itd. Miałam bardzo dużo pieniędzy, za to urządziłam mieszkanie w pl. Jak kobiety piszą, że im sie nic nie należy, to zapraszam do Citizen Advice Bureau, myślę, że w każdym mieście jest kilka takich instytucji, gdzie pomogą aplikować o wszystko, bo samotnym matkom się to wszystko należy. Teraz zmieniłam pracę na lepszą i lepiej płatną, ale pracuje mniej niż 16 godzin, wiec zabrali jakieś dofinansowania, ale nie wszystkie, nie jest ciężko, bo niby zarabiam więcej, ale nie mam już zapomogi tak dużej jak miałam wczesniej. Jestem samozatrudniona. Nadal stać mnie na godne życie, na mniej niż kiedyś, ale możemy sobie pozwolic z synkiem na odwiedziny rodziny dość często. Nie szastam pieniędzmi, nie jeżdzę na wycieczki, nigdy nie jeździłam, ale nie narzekałam na pieniądze. Gdybym miała choc tak w Polsce, nawet nie o kasę chodzi, gdyby tam szkoła, służba zdrowia była inna, lekarze mieli inne podejście, chcieli pomagać, ratować!!! to by mnie już tu nie było. Dodam, że tutaj nie płace za dentystę dziecka, okulary, a wszystkie leki ma za darmo, moje również sa za darmo, póki co, zresztą, nie potrzebuję bo nie choruję. Życie jest tańsze niż w Polsce, taki jest fakt! Słodycze, soki dla dziecka kosztują tutaj mniej niż w pl, mówię o produktach, które może jeść mój syn.
    Anglicy, nie tylko zreszta lubią żyć na wyrost, pewnie niektórzy nasi rodacy również, nie krytykuję tego, ich sprawa, ale Ja wolę żyć oszczędniej, nakupowałam sobie wszystkiego kiedyś i nic mi nie potrzeba póki co, odzież zresztą tutaj jest również tańsza. Wolę żyć ciut skromniej i odkładać, choćby niewiele, niż narzekać, że nie mam kasy, nie narzekam, bo na prawdę niczego mi nie brakuje. Nie rozumiem, jak ludzie narzekają, że na nic nie mają, żyjąc w Uk, może po prostu nie rozumiem ich życia, bo nie napisali wszystkiego, ale na prawdę nie znam Polaków, przynajmniej osobiście, którzy by narzekali na poziom życia, wszyscy pracują i mają pieniądze. Idziesz do sklepu i nie myślisz, czy stać Cię na kaczkę czy na rybę czy na skrzydełka z kury i koszulkę dla dziecka. Znam ludzi mieszkających w Polsce, którzy żyją na kredyt, totalnie!! i narzekają, mają dzieci, ale nie są w stanie im nic zapewnić, kupić zabawki, ale stołują się w drogich restauracjach, znowu nie oceniam, tylko przytaczam. Każdy jest inny wiadomo i każdy wydaje na tio, na co ma ochote. Generalnie życie jest ciężkie, gdy się żyje z dala od wszystkich, których kochamy, ale cieżko żyje się w Polsce, jeśli wie się, że dzieciak nie jest bezpieczny czy szczęśliwy. Niestety, wóz albo przewóz. POzdrawiam wszystkich

    Odpowiedz
  65. Dokladnie! lepiej sprobowac I zalowac niz zalowac ze sie nie sprobowalo.Przepraszam nie mam Polskich znakow. Powodzenia Halinko,trzymam za Ciebie kciuki.

    Odpowiedz
  66. Dzień Dobry Państwu.
    Z dużym zainteresowaniem przeczytałem Państwa posty. Piszecie w nich, w przeważającej część , o bezwzględnej potrzebie powrotu do Ojczyzny. Motywujecie to tęsknotą, dobrem dzieci, powrotem do wartości, religii etc.. Pozwolę Państwo, że napisze coś z perspektywy kogoś odczuwa przemożną chęć wyjechania a nawet porzucenia Polski i Polaków. 44 lata życia w Polsce wyzuło mnie z wszelkich pragnień z wyjątkiem jednego : wyjechać! Będąc jednak człowiekiem leniwym nie podejmowałem w tym celu żadnych działań. Wydarzenia ostatniego roku czy dwóch lat utwierdziło mnie, że już czas. Postaram się pokrótce wyjaśnić dlaczego. Obecnie pracuję w firmie państwowej za niezbyt duża, jak na warunki Warszawy, ale stałą pensję. Spora cześć moich rodaków byłaby zachwycona pracując za tyle i tu gdzie ja. Żona także pracuje w sektorze publicznym. Mając dwie mediany i na szczęście brak dzieci możemy żyć od pierwszego do pierwszego , spłacać kredyt mieszkaniowy i jakoś wegetować. Zapytacie zatem: w czym rzecz, że tak masz/macie ochotę pryskać? Zrobiło nam się duszno od „wartości i religii”. No cóż …Jakiś czas temu kult mnie zniechęcił, celebra znudziła a współwyznawcy zawsze irytowali powierzchowności wiary. Skoro więc nie mogłem tego zmienić to dałem sobie z tym spokój. Niestety czy tego chcę czy nie KK wkracza we moje życie czy tego chcę czy nie. Powoli ale nieuchronnie skręca w stronę państwo w którym Prawo Boże staje się Prawem świeckim. Antykoncepcja jest zła, In vitro grzech a życie należy chronić od pierwszej erekcji do naturalnej kary śmierci. Zrobiło mam się za ciasno w kraju w którym ogólnie pojęta Policja pisze sobie ustawę w myśl której dla mojego dobra chce o mnie wiedzieć wszystko-co ? z kim? i ile razy ? I jeszcze wsadzić mnie bez sądu na 14 dni. Chcecie Państwo wrócić do kultury i języka…Mam nieodparte wrażenie, że język polski składa się obecnie głównie z wyrazów na k…, p…, ch…. Schamienie postępuje niestety. Takim językiem operują ludzi, z jakoby ,wyższym wykształceniem. No ale czemu tu się dziwić; sześciu na dziesięciu Polków nie przeczytało jednej książki. Naród Mędrców…Nie zastawiam w Polsce nikogo i niczego za kim bym tęsknił. Wszyscy na których mi zależy już dawno wyjechali i pytają: „co wy tam jeszcze robicie?”. I przelała się czara goryczy …W związku z procedurą nadmiernego deficytu podwyżki płac w budżetówce zostały zamrożone. Ok, poczekam. Procedura została zdjęta. Po 10 latach mój wysiłek i zaangażowanie zastał wyceniony na 50 PLN. Jedyne co mnie jeszcze trzyma to obiecana „znacząca podwyżka” we wrześniu. Jeśli nie będzie to znikam, rozważam też w dłuższej perspektywie rezygnacje z obywatelstwa polskiego.
    Pozdrawiam wszystkich Was wracających i życzę Państwu Powodzenia 
    Nemo

    PS. Pozwolę sobie na małą uszczypliwość. Niektórzy z Państwa faktycznie zbyt długo byli za granicą bo zapomnieli zasad pisowni polskiej ;)

    Przez nieuwagę umieściłem post tej samej treści w temacie zupełnie do tego nie przeznaczonym. Niestety nie widzę opcji „kasuj”. Powtarzam zatem post w temacie, jak mi się zdaje właściwym. Pzdr

    Odpowiedz
    • U Ciebie również są błędy :) Jedz do Anglii tam Cię wsadzą na trzy miesiące a nie na 14 dni więc nie wiem co lepsze :) Doceń co masz w swoim kraju i poczytaj jakie prawa obowiązują w innych krajach to Ci się odechce wyjazdu pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Hallo Nemo, wspanialy opis dzisiejszej sytuacji. Tak jak juz napisalam w poprzednim „poscie” mysle czesto czy na emeryture nie wrocic po 40 latach do Polski. Ale wlasnie obserwujac terazniejsza Polska polityke wlasnie tego sie najbardziej boje. Jestem ateistka i nie wyobrazam sobie aby mi na sile wciskano zwyczaje koscielne juz nie mowie religijne. Gdy po 17 latach w tamtym kraju pierwszy raz pojechalam do Krakowa bylam zaskoczona inteligencja spotkanych tam Polakow. Natomiast gdy slucham polskich wiadomosci chwytam sie za glowe i wydaje mi sie ze snie i zyje na calkiem innym swiecie. Zalamuje rece gdy widze co sie z tym krajem robi i jak sie chrzescianie RADYKALIZUJA. Niedlugo bedziemy drugim ISIS tylko w inna strone. To jest przerazajace widzac nasz rzad ciagle sie modlacy, spiewajacy koscielne piesni i prawie bijacy glowa o ziemie a zarazem zaklamany prymitywny i naprawde w tym calym smolenskim spiskowym kulcie poprostu smieszny. Myslalam ze przeczekam poprostu ten czas az sie ten pisowski idiotyzm zawali ale na to chyba nie wyglada, bo masa ludzka byla zawsze z zasady glupia, bez tego nie bylo by Hitlera, Stalina i innych dyktatorskich mordercow. (przepraszym ze nie za piekna polszczyzna pisze ale juz tak dlugo nie mowie po polsku, wiec niestety sie zapomina). Przeczytalam ze ludzie boje sie islamu. A co robi kosciol katolicki w Polsce? Dajcie prawicy bron do reki i bedziemy miec druga Syrie.

        Odpowiedz
        • Pani Halino ateistko, pragne zauwazyc ze do najwiekszych mordow w dziejach ludzkosci doprowadzili swieccy ateisci tacy jak Hitler, Stalin, Mao, Pol Pot. Ateizm jest taka sama religia jak kazda inna, a jej kaplanami sa „profesorowie” i inni „naukowcy” ze swoimi wierzeniami w globalne ocieplenie, poprawnosc polityczna, bail outami i bail inami.

          Odpowiedz
    • dziekuje Kamila za odpowiedz. chyba bede zmuszona przeczekac sytuacje polityczna w Polsce. Noi przejade sie pare razy do Bielska, bo sobie to miasto wybralam choc go nie znam i poprostu zobacze jakie tam ludziska i jak sie zyje :) Ale raczej watpie czy bym sie przestawila, ale sprobowac i pozyc tam troche na probe nie zaszkodzi. Byc moze ze zaraz uciekne ale bede przynajmnie wiedziec ze sprobowalam.

      Odpowiedz
  67. Witam Halinko

    Oj ciezka sprawa, ja bym zostala w Austrii, co innego jakbys tam miala rodzine, przyjaciol…..po co kombinowac ? stac cie na to,zeby przyjechac kilka razy do roku I pobyc w Poslce.Ja bym na stale na twoim miejscu nie zjezdzala,mimo tego,ze jestem zwolenniczka bycia u siebie ale twoj przypadek jest zupelnie inny, ale decyzja nalezy do ciebie.

    Odpowiedz
  68. Nie wiem czy na ten Blog pasuje ale jestem ciekawa waszych odpowiedzi. Zastanawiam sie nad calkowitym powrotem do Polski po 40 latach pobytu w Austrii. Mam 61 lat. Niestety nie stac mnie na dwa miejsca pobytu, wiec musiala bym zrobic radykalny krok albo tu albo tam. Mam dosyc dobra emeryture ktora by na polskie ponad 6000-7000 euro wynosila a za sprzedane mieszkanie w Austrii stac mnie by bylo na luksusowe mieszkanie czy tez dom. Jedno czego sie boje to pierwsze jest medycyna, po drugie to mentalne przestawienie bo kocham Austryjakow za ich lagodnosc i tolerancje i nie wiem czy bym po tak dlugim czasie potrafila Polakow rozumiec i sie tam zaasymilowac aby nie czuc sie imigrantem we wlasnym kraju.
    Moze ktos odpowie co mysli bo ja juz latami nie bylam w Polsce, w tamtym roku pierwszy raz po 17 latach i nie potrafie sama tego ocenic. Nie mam dzieci i z rodzina tez nie jestem specjalnie zwiazana wiec co wy na to?

    Odpowiedz
  69. Może to dziwne, ale też boję się zostać w UK że względu na islam,widzę co się dzieje, za jakieś 10 lat nie będzie praktycznie białego człowieka tu. Boję się mieć dzieci w tym państwie, nie chce by były gnebione że względu na wiarę czy narodowość. Może tylko ja jestem przewrazliwiona, a może się myle?

    Odpowiedz
  70. Witam w uk byliśmy 7 lat , nie mamy obaw wręcz przeciwnie dzieci czują się w pl doskonale po miesiącu w pl nie chcą tu wracać płaczą i ciągle mówią że chcą do domu , w pl mamy swoje urządzone mieszkanie a w uk wynajmujemy a wiadomo ze wynajmowanego nie bedzie się tak urządzać jak własnego więc dzieci traktują dom w pl jak swój a w uk jak dłuższe wakacje dziwne uczucie muszę ze smutkiem przyznać że nasze dzieci średnio się rozwijają w uk jak widzę jakie dzieciństwo mają dzieci znajomych czy rodziny w pl to szkoda mi naszych dlatego wracamy a tutaj kiedyś widziałam przyszłość dla naszych dzieci teraz bałabym się tu zostać na stałe nie ma takiej opcji uważam że uk się bardzo popsuło i będzie tu tylko gorzej pozdrawiam

    Odpowiedz
  71. Jestem w UK już jakiś czas i tak krąże między PL a UK. Próbowałam wraca z 4 razy do PL bo miałam obiecana pracę a później nagle jej brak. Więc wracałam z powrotem do UK i na dzień dzisiejszy zostałam, ale nie czuję się w ogóle szczęśliwa,jestem rozdarta na dwa fronty-chce do PL. Tutaj czuje się bardzo samotna, ciężko mi kogoś znalesc, dla ludzi się liczy tylko pieniądz i materializm, nie mają że sobą bliskich relacji. Jeszcze trochę chce posiedzieć, ale wiem że wrócę do Pl bo tutaj jest wegetacja i zaczęłam doceniać to czego nie docenialam w PL, rodzinnej atmosfery,,mądrzejszych ludzi” i bezpieczeństwa. Może ktoś ma podobne spostrzeżenia do mnie albo rady i chciałby się z nimi podzielić? Pozdrawiam wszystkich emigrantów :)

    Odpowiedz
    • Witam Kate :) Słowo w słowo się z tobą zgadzam napisalabym tak samo wracam w lipcu z dziećmi mąż w przyszłym roku , jestem tu bardzo nieszczęśliwa pieniądze choć nie duże w ogóle tu mi szczescia nie dają jestem tu z rodziną Ale czuje się bardzo samotna tutaj faktycznie nie ma takich więzi ten kraj jest zupełnie inny niż nasz ja do tego świata nie pasuje dla mnie cenniejsza jest kawa z przyjaciółką niż moneta wiadomo trzeba pracować mieć pieniądze zeby utrzymać dom rodzinę lecz tutaj jest wszystko takie inne nie swoje obce mi i nie zrozumiałe moja starsza córka bardzo chce wracać ponieważ, ma przyjaciół w Pl tutaj przez ten czas co jest takich nie znalazła :( Wszyscy biegają zeby posiadać więcej i wiecej mi dużo do szczęścia nie potrzeba jestem zdecydowana na powrót bo wiem że stracę życie w uk i to co jest w nim najcenniejsze rodzinę i przyjaciół bliskie relacje których brakuje mi w każdej minucie .pozdrawiam

      Odpowiedz
          • Acha no nasze pociechy sa w zblizonym wieku tylko ze parka :) , a powiedz mi jak dlugo byliscie w uk ? A pytam bo nasze dzieciaczki urodzone w uk i boimy sie o starsze dziecko czy odnajdzie sie w Polskiej szkole :/ , Wy nie macie obaw o starsza corke ? Pozdrawiam

  72. Witam,mam 21 lal i przyjechalam do UK w lipcu 2014 roku razem z chlopakiem. Na poczatku mielismy zostac tylko przez wakacje aby odlozyc troche pieniedzy i zaczac od wrzesnia studia w Polsce. Dodam ze mamy dziecko, ktore podczas naszego pobytu w uk, zostalo z moimi rodzicami w Polsce. We wrzesniu wrocilismy,ale z wczesniejszym zamiarem powrotu do Uk razem z naszym synkiem. Zamieszkalismy we trojke, z praca bylo roznie. Zazwyczaj ja mialam zawsze kontrakty, z praca chlopaka bywalo roznie, dlatego bylo bardzo ciezko. Pozniej sytuacja sie unormowala, prowadzilismy w miare spokojne zycie. Jednak w styczniu tego roku rozstalismy sie po 5 latach zwiazku, on wyprowadzil sie z domu a ja zostalam sama z dzieckiem. Jedyna rodzina jaka mam w Uk, sa moje kuzynki ktore mieszkaja 100 mil od mojego miasta, wiec jestem tu kompletnie sama. Bedac z chlopakiem pracowalam na kontrakcie, ale na wzglad na nasze rozstanie musialam zrezygnowac i teraz pracuje na pol etatu, dwa dni w tygodniu. Reszta dni przypomina wegetacje, tak to nazywam. 2 dni w tyg do pracy, wtedy oczywiscie musze wynajmowac nianke za ktora place 40f bo pracuje 12godzin, w pozostale dni siedze w domu razem z dzieckiem, moja jedyna rozrywka to wyjscie na zakupy albo zaprowadzenie go do przedszkola. nie mam zadnego zycia, poniewaz i tak nie moge nigdzie wyjsc na dluzej. Od bylego chlopaka, ojca mojego dziecka nie mam zadnej pomocy, a nawet powiedzialabym ze stwarza mi problemy. Ogolnie jest bardzo ciezko z dala od rodziny, staram sie o dofinansowanie dla samotnych matek ale to tez nie jest takie latwe jak sie wydaje, duzo formalnosci.Zastanawiam sie nad powrotem do Polski,uprzednio jednak chce zrobic jakies kursy w UK, moze to bedzie jakas dodatkowa pomoc przy szukaniu pracy w Polsce. Rodzina oczywiscie namawia mnie zebym wracala, bo jestem jeszcze mloda i dam sobie rade (zamierzam wyjechac do trojmiasta). Prosze o jakies porady od was, co sadzicie o mojej sytuacji.

    Odpowiedz
    • Witam jestem przekonana ze w Polsce będzie Ci lżej blisko rodziny i przyjaciół nawet ciężkie dni będą lżejsze na pewno tutaj samej będzie tylko gorzej znam sytuację podobne do Twoich i ludzie samotni w uk długo nie wytrzymali i wrócili teraz nie żałują nawet odzyli pobyt tutaj to taka pułapka z której coraz ciężej uciec chociaż człowiek marzy by żyć u siebie z rodziną żadne pieniądze nam tego nie wynagrodza a lata lecą :(pozdrawiam moja rada wracaj kochana i to szybko

      Odpowiedz
  73. Nie ma idealnego kraju tak jak nie ma idealnych ludzi. Fakt ja też się boję pijanych kierowców a faktycznie w Polsce jest ich dużo. Z tym się zgodzę.

    Odpowiedz
    • MILKA – napewno masz racje – bez dwóch zdan. Nie wszyscy tacy sa.
      Wszystkie cechy kóre wymienilem mozna przypisac kazdemu narodowi – w mniejszej lub wiekszej mierze.
      Tylko niestety taka jest prawda, ze jak zamieszkasz na kilka lat na zachodzie i go dobrze poznasz, to w Polsce wlasnie te cechy u ludzi najbardziej przewazaja. Osobiscie odczuwam ich znaczna przewage jak jestem w PL.
      Mam bezposrednie porównanie.

      Móglbym teraz przytoczyc wiele przykladów ale mysle ze to bez sensu na tym forum.

      I nie mówie ze nienawidze polaków, bo niektórych kocham – ale mimo to jestem w stanie objektywnie zarysowac obraz caloksztaltu polskosci – i to bez obwijania w bawelne. Bo jestem rodowitym Polakiem, z PL sie wywodze i wychowalem sie pomiedzy 2 kulturami.

      Wiec sorry jesli kogos prawda zaboli.

      Jakiemus polakowi pszeskadzaja uchodzcy ??? – to wrecz smiechu warte. :-))

      Przypomne wam cos:

      Polacy mianowicie chetnie zapominaja jak to oni sie zwalili masowo do Niemiec przy uchylku lat 80-tych w swoich maluchach, syrenkach, trabantach i polonezach – koczujac w namiotach czy samochodach na dziko na wszystkich mozliwych dostepnych parkingach przydroznych.
      Pozostawiajac po sobie kupy smieci i fekalii. Nie jeden parking zostal kompletnie zdemolowany.
      Bylo to tak przerazajace zjawisko, ze Niemcy nie wiedzac jak sobie z tym poradzic po prostu zasypali góra piachu wszystkie wjazdy/zjazdy parkingiów na kilka miesiecy.

      Popytaj kogos kto wtedy przyjechal czy czasem nie pamieta. Okolice Holandii szczególnie.

      I uwierz mi – Niemcy wtedy bali sie Polaków jak diabel swieconej wody! Gorzej niz teraz uchodzców!
      I co robili polacy???

      Zatwierdzili ich w swoich obawach grupowo okradajac okolice i zalewajac sie wódka w bialy dzienna ulicy w 4 dupy zaczepiajac kazdego ktos sie nadzial.

      Bylem wtedy wszak malym chlopcem, ale bylo mi okropnie wsytd za Polaków.

      Zapytaj równiez przy okazji czy ktos mial przyjemnosc przyjechac do Friedlandu, masowego obozu przjesciowego dla Polaków, w którym chyba kazdy Polak uciakajacy z PL mial przyjemnosc spedzic jakis czas zanim zapadla decyzja o pozwoleniu pobytu.

      Tyle co do uchodzców!!!!

      Sami byliscie i jestecie uchodzcami a teraz wytykacie palcami ludzi którzy przyjezdzaja z ziemi pokrytych wojna – to wogóle nie jest porównywalne do waszej sytuacji! No ale przeciez oni to zwierzeta z Afryki, co nie??

      I piszac te slowa wiem tylko jedno : Cechy wyzej przezemnie wymienione po twoim poscie tym bardziej sie dla mnie potwierdzily.

      I nie zdziwilbym sie szczerze mówiac gdy znajdzie sie ktos na tym forum, kto mnie teraz wulgarnie zmiesza z blotem z braku racjonalnych argumentów…..

      Tacy juz jestescie i na wieki pozostaniecie.

      Odpowiedz
      • MILKA , przeczytaj sobie ten artykul: Polkę wzielo na szczerosc po latach:

        ILE PRAWDY JEST W TYM ARTYKULE KOCHANIE RODACY!!!

        migrelo.de/praca-w-niemczech/polak-polakowi-wilkiem-za-granica-wspomnienia-z-saksow-w-niemczech-6465.html

        Zawsze o tym pamietajcie!

        Odpowiedz
        • hej

          Nie mam zamiaru używać wulgaryzmów. Dużo Polaków zepsuło Nam opinie, to fakt, ale nie ma co wrzucać wszystkich do jednego worka. Ja myślę pozytywnie, tutaj wiele razy przejechałam się na Polakach ale mam też takich znajomych którzy są bardzo fajni. Nie chce się nastawiać negatywnie do wszystkich, bo wiem,że największą krzywdę zrobiłabym sobie.

          Ja jak słucham Polaków którzy narzekają na swoich rodaków , mam ochotę się zapytać ” Ale Ty też jesteś Polaiem, także mówisz też o sobie” zgadza się ?!

          Odpowiedz
          • Zawsze bede Polakiem. Czyli tak, logicznie rzecz biorac moje posty takze dotycza mojej osoby.
            Wyjechalem jako dziecko i ulozylem sobie zycie w Niemczech nigdy nie tracac kontaktu z Polska.
            Napewno to jest zupelnie inna sytuacja, niz ta w której jest wiekszosc osób na tym forum.
            Znam tzw. „zachód” na wylot i wiem ze mozna tutaj sobie swietnie poradzic bedac Polakiem bez przymusowego powrotu do kraju.
            Trzeba tylko chciec i byc otwartym, pozytywnie nastawionym na zmiany, ludzi i nowe okolicznosci.
            Mieszkalem i pracowalem tez w innych krajach poza Niemcami.
            Takze doswiadczylem sam smak emigracji jako „Niemiec-Polak” w Europie.
            I powiem Tobie ze nigdy nie mialem problemów integracyjnych. Wszyscy wiedzieli skad pochodze i nie doznalem osobiscie resentymentów – jedynie ciekawosc napotkalem.
            Odwzajemniajac to samo, ludzie byli bardzo przychylni i pomocni.
            Nawiazalem mnóstwo przyjazni i kontaktów, zawsze pozostajac przy mojej tozsamosci.
            Takze wiem ze mozna dobrze zyc na zachodzie nie muszac wracac do Polski. Mozna sie tu odnalesc.
            Mloda generacja wyksztalconych polaków tym bardziej nie powinna miec zadnych problemów tego typu.
            Grunt to miec pozytywne mysli – zgadzam sie.
            Mniej spostrzegajcie jak jest wam zle i jak tu by wrócic do PL – a bardziej jak wam jest dobrze i jak bardzo szczesliwi powinniscie byc.
            Ulozyc sobie zycie i byc szczesliwym poza granicami Polski – to wcale nie trudne i jest zjawiskiem codziennym!
            Na tym forum jednak odnosi sie wrazenie, ze to wyjatkowe przypadki. Tak nie jest!
            Glowa do góry i do przodu a nie w piach! To szansa od zycia a nie katorga.

            Tak jak pisalem, nie rzucam wszystkich do jednego worka.
            Moze po prostu mam pecha ze wiekszosc polaków, których znam niestety zawiodla mnie.

            Zycze wszystkim powodzenia spelniajac swoje marzenia osobiste – aby kazdy z nas znalazl swoje miesjce,

      • Peter faktyczne dobre spostrzeżenie, kto jak kto ale my Polacy na temat emigrantów to powinniśmy najmniej mówić, bo sami nimi jesteśmy, i to w dość dużym stopniu :) Sorki, masz racje.

        Odpowiedz
      • Byliśmy niemieckimi uchodźcami, Spätaussiedler , bez niemieckich papierów gnali ludzi spowrotem do domu.. przeszłam Friedland, Unna Massen, Hamm i ci którzy nie dostali pozwolenia w Niemczech a sprzedali wszystko co mieli wieszali się , bo nie mieli dokąd wrócić..
        No a ty rownasz Uchidzcow z takich kraju, gdzie byś tylko jakaś babę zaczepił to by ci łeb obciachali. Dziwne ze większość facetów w dobrym wieku tu przybywa , ci to dopiero powinni na wojnie zostać .polak się wszędzie potrafi dostosować. Nie jak cholota ktora gwałci kobiety i zabija, i nie potrafi się dostosować do warunków Europy. I nie gadaj ze Polska to Syf. I ze zrozumieć tego nie możesz ze ktoś tęskni i chce wracać. Widać ze za mało inteligencji emocjonalnej w tobie:) Jesteś tylko maszyną do robienia pieniędzy bez żadnych zasad moralnych. czy masz jakies więzi emocjonalne , miłość do ojczyzny, miłość do naszej historii, naszych przodków, tradycji czy naszej mentalności? Za mało w tobie doświadczenia żebyś cokolwiek lub kogokolwiek oceniał.
        A czytając twoje odpowiedzi nie dziwie się że Polska nie jest dla ciebie, i z pewnością mało kto cię tam lubi, bez urazy ale czytajac twoje komentarze stwierdzam ze masz już mózg zdeformowany jak większość Niemców. Ty widzisz świat tylko przez twoje różowe okulary i reszta do ciebie nie dociera, brak ci wczucia jak i uczuć wyższych w daną sytulacje i dlatego dużo spraw nie rozumiesz ani ludzi. Chcesz postawić mur w Polsce, zeby czuć się bezpiecznym ??. normalnie rozśmieszyłes mnie, już tak idiotycznego tekstu dawno nie słyszałam. Wszyscy których znam czuja się w Polsce bezpieczni , nie tu w Niemczech. Skąd ty w ogóle pochodzisz że tak zle oceniasz samych swoich? Normalnie jesteś obciach dla twoich braci Polaków.
        Ja jeżdżę w 3 miejsca Gdańsk , Łódź , Warszawa i jestem wszędzie mile widziana i przez Polaków akceptowana. Bo nie ma we mnie mani wyższości, nie widzę tak jak ty polski w tak negatywnych barwach, mimo ze mieszkam w Niemczech tak długo jak ty. I nigdy nie powiem ze jestem Niemcem, bo nim nie jestem i nigdy nim nie będę ,jestem nim tylko na papierku , w sercu i duszy jestem, byłam i będę Polakiem .. Niemcy nie znają miłości do własnego kraju .. Niemcy narobili tyle syfu w historii, ze nikt w ich w Europie nie poważa. Teraz upadają na pyska, ale ty tego nie widzisz bo nie jesteś przeciętnym obywatelem tego kraju. Z tego co czytam masz bardzo dobrą żonę , az za dobra na twoje racjonalne powierzchowne myślenie.. wyglada na, to ze to ty jej stworzyłeś tu w DE złotą klatkę, która jej i tak nie uszczęśliwia, bo kobieta słucha się głosu serca, nie jak ty umysłu. Nie widzę cię w Polsce ani nie widzę w tobie duszy polskiej.. jesteś w wewnątrz martwe drzewo.. wiec jego już nie da się przesadzić.. tu w DE jest twoje miejsce.. w tym zimnym, chłodnym, bezbożnym kraju jesteś w swoim domu..

        Odpowiedz
  74. Peter , to,że część społeczeństwa ma te wyżej wymienione przez Ciebie cechy charakteru to nie znaczy,że wszyscy tacy są. Skup się na pozytywach. Moja znajoma która miesza w Niemczech jest oburzona polityką Angelii Merkel ponieważ pod jej blokiem postawiono 20 baraków dla uchodźców. Planuje powrót do Polski, powiedziała,że Niemcy się już skończyły.Nie czuje się już tam bezpiecznie.

    Odpowiedz
  75. Ola,

    Aleksandra 20 stycznia 2016 o 11:48 # –> to ty ??

    Jesli tak, to przeczytaj prosze uwaznie swój post jeszcze raz, zastanów sie chwile i wtedy skomentuj ponownie, ok?

    Odpowiedz
    • Oczywiscie ze sa róznice w mentalnosci, kulturze i tradycjach. Ale przeciez mozesz nadal zyc swoim zyciem w UK w duzej mierze. Jak komus potrzebna, to jest tam liczebna Polonia w której mozesz spedzic cale swoje zycie jak w izolatce i zapewne tez dosyc mozliwosci aby obkupic sie w polski towar.
      Czym dla ciebie jest normalny czlowiek? Polak ? :-)))
      Wszyscy sa normalni, wiec bez przesady. Az tacy zli anglicy, irlandczycy czy jakakolwiek narodowsc tez nie sa.

      Cieszcie ze ze nie musicie mieszkac w PL i ulózcie sobie zycie na zachodzie. Badzcie szczesliwi, to wcale nie takie trudne.

      Odpowiedz
      • Bez urazy ale Ty tego nie rozumiesz jak mozna tesknic za swoim krajem bo od zawsze mieszkasz u siebie- czyli w Niemczech. Wyprowadz sie do innego kaju – nie mowie tu o Polsce . Pobadz tam z10 lat i potem porozmawiamy. Moze bedziesz szczesliwy w nwym kraju , moze…..

        Odpowiedz
  76. I to jest to czego nie moge pojac.
    Jak mozna tesknic za krajem w którym jest takie bagno?
    Rodzina ok – to rozumiem. Nie ma dwóch zdan.

    Ale tesknic za Polska? Za czym Wy wszyscy tesknicie?
    Za tym codziennym syfem na kazdym kroku? Za korupcja, brakiem perspektyw, bieda, brakiem systemu socjalnego, wrednoscia ludzi, zjodziestwemi oszustwem, wyzyskiem w pracy, brudem, cenami wyzszymi jak na zachodzie, zepsutymi drogami, za pijanymi idiotami za kólkiem jakich w tym stopniu jest malo w innych krajach, za polityka jak kabaret ?

    Za tym wszystkim tesknicie…?

    Polak polakowi wilkiem! Zawsze tak bylo i bedzie. Na emigracji tym bardziej. To nie bez powodu,
    Tacy juz jestescie. Macie to w genach. Tylko slodko pierdzicie a za plecami a z zazdrosci nóz byscie w plecy wbili. Taka jest prawda.

    Ruski, Turki, Araby – trzymaja sie siebie jak mucha gówna i pomagaja nawzajem.
    Jak domy buduja to lata kilkanascie osób na budowie i w taki sposób stawiaja domu za male pieniadze.
    A polacy ??? Przyjedzie polski fachowiec i rodaka z kasy obedrze jak zyd!

    I wy tesknicie za tym wszystkim.

    Zamiast sie cieszyc ze wyjechali z tego calego burdelu i uczyc sie angielskiego, ukladac sobie zycie w dostatku i zyc w spokoju w normalnym kraju z normalnymi ludzmi…..

    Odpowiedz
  77. Martin, nie macie jeszcze dzieci to też inna sprawa, ja jak urodziłam dziecko zaczęło mnie jeszcze bardziej ciągnąć do rodziców.Raz ,że pomoc, dwa,że relacja mojego dziecka z dziadami :) bezcenna uważam. Ja po 11 latach pobytu w UK mogę spokojnie strwierdzić,że to nie moje miejsce na reszte życia. Ja wracam za 4 msc, dziś siostra zapytała mnie przez tel czy będę płakać za uk :) Nie nie będę, nie wiem nawet czy będzie mi smutno w ten dzień , lubie Anglików, Anglie jako kraj, chociaż ta ciasna zabudowa nie podoba mi się bardzo. Nawet uważam,że podjęłam bardzo dobrą decyzje ,że przyjechałam tutaj w wieki 20 lat i miałam okazję się dorobić….ale…no właśnie ale….w Polsce rodzina. z którą zawsze żyłam blisko :) i mój kraj, a nie obcy.Od kilku lat nie chce mi się wracać po miesięcznych wakacjach do Anglii, musiałam, bo córa uczyła się angielskiego, nie chciałam zawracać w połowie drogi, chciałam żeby poznała go w miarę dobrze.Teraz córka ma 9 lat i jej angielski jest dobry, chociaż pewnie nie rewelacyjny, w Polsce będzie oglądać angielskiego SKY-a i prywatne lecje,myślę,że będzie dobrze w tym temaqcie.Cieszę się,że dla niej tutaj tyle wytrzymałam, ale ciężko było.Wielokrotnie łazka z tęsknoty poleciała. Już nie mogę doczekać się tych wakacji i powrotu do domu.

    Decyzję musisz podjąc sam z żonką :) każdy ma inną wrażliwość, ja jestem patriotką i kocham Polskę :) żadne pieniądze i dostatniejsze życie nie zmieni mojej decyzji. Powodzenia życzę :) pozdrawiam

    Odpowiedz
  78. Witajcie,

    Na wstępie dodam, cieszę się, że znalazłem tą stronkę i to forum:) Podziwiam wszystkich Polaków godnie i ciężko tutaj pracujących. Już wiem, Zielona Wyspa to nie miodem i mlekiem płynąca kraina. Wielu znajomych mieszkających w Pl twierdzi, że każdy kto narzeka żyjąc w UK to wariat i sknera bo przecież jak tu można marudzić skoro ma się pracę. To taki wspaniały i lekki do życia kraj ;) pewnie część Was się ze mną zgodzi i ma podobnie myślących znajomych.

    Napiszę Wam swoją historię i za moment wracam do pozostałych wypowiedzi. Sporo ich, jest co czytać ;)

    Miałem swój interes w Pl. Zyski jednak zmalały i nie było to satysfakcjonujące na tyle by dalej to ciągnąć jakoś specjalnie do tego użeranie się z Urzędami wszelkiej maści i porypanymi procedurami w Pl. Wielu pewnie zna to doskonale. Postanowiłem wraz z Żoną, że wyjedziemy do UK. Szwagierka namawiała zachwalała, żyje tutaj 4 lata studiuje etc. Po długim namyśleniu zamknąłem działalność, Żonka odeszła ze swojej pracy bez większego smutku – ciekawość lepszej Zielonej Wyspy zwyciężyła. Jesteśmy 13 msc w UK . Jestem tutaj kierowcą ciężarówki. Moja Żonka wala się po agencjach i magazynach. Mieszkamy niby w fajnym domku, bez wilgoci i ogródkiem na spokojnym osiedlu pod Manchesterem, nie siedzimy na pokoju ściśnięci, ale… postanowiliśmy na samym początku, że będziemy tu żyć, nie odkładać masowo bo jesteśmy tu na amen. .Z zapewnień Szwagierki i tak jeszcze odłożymy – będzie light.
    Od samego początku pojawiały się problemy z pracą. Ja żeby móc pracować jako kierowca musiałem zakupić auto- wymagana mobilność. No ok, kupiłem autko, mieliśmy trochę grosza z PL i śmigam. Utrzymanie starego tutaj auta(2006r) , zwyczajnego zupełnie, wydaje się obrzydliwie drogie – mówią dlatego, że pierwsze auto. Insurance jest dwukrotnie wyższy niż wartość auta no ale cóż takie wymogi ;)
    Żonka do dzisiaj na agencji raz pracuje raz nie co ją zabija. Jej szkoły, kursy są tu nie ważne. Nikogo nie obchodzą tym bardziej, że uczy się dopiero ang. Mnie udało się dostać kontrakt po kilku niezapomnianych pracach agencyjnych z jęzkiem sobie radzę aczkolwiek nie jest to perfekt ang. Niestety w mojej firmie da się mocno odczuć, że jestem „tylko” Polakiem. Pracuje, ze mną jeszcze dwoje innych kierowców z Pl i czują podobnie atmosferę w firmie. No ale powiedzmy cieszę się, że ją mam bo Żonka nie zawsze. Nie udaje nam się odłożyć czegoś specjalnego ale tak jak na wstępie nie żałujemy sb jedzenia czy wyjścia ze znajomymi. Zapewne dlatego. Niby żyjemy sobie w miarę komfortowo i spokojnie. Na nasze teraźniejsze potrzeby wystarcza. Jak to mówią często znajomi w Pl zaleta mieszkania w Ang….. Nie myślę, jeszcze o swoim domu tutaj etc.. raz, że jesteśmy za krótko a dwa, że jest ta.. niepewność. Więc o co mi chodzi…
    Ostatnim czasem poleciałem do Pl by zrobić dodatkowe uprawnienia do mojego „fachu” wychodziło znacznie taniej nawet po zakupie biletów. Byłem tam tydzień z kawałkiem, pierwszy raz odkąd jesteśmy w UK. Wróciłem rozbity maksymalnie… Chyba chciałbym wrócić. Rozmawiałem z wieloma kierowcami w Pl, którzy twierdzą, że można tam spokojnie 4/5 tys na msc wycisnąć z codziennymi powrotami do domu bez spania w kabinie. Z kursu na którym byłem dwoje kierowców nawet żyło w UK i nie myśli o powrocie co też dało do myślenia. Ponadto moja bliska rodzina namawia mnie do powrotu i podjęcia współpracy w stolarce. Mają ogromne obłożenie klientami i potrzebują kogoś zaufanego do pomocy w rodzinnym interesie…Zapewniają, że dobre pieniądze mogę zarobić. Wielu pewnie myśli teraz o kij mu chodzi…?! wracaj a nie myśl ! Ale… zawsze starałem się być w pełni samodzielny, nie chciałem być zależny ani włazić w jakieś dziwne układy. Interes z rodziną, która jest mi niesamowicie bliska i ważna… ? interesy dzielą, pieniądze zabijają relacje i to bardzo często. Trochę się tego boję przyznaje aczkolwiek wiele razy pomagałem im w tej branży bo coś tam potrafię. Moją Żonka marzy o powrocie, ma możliwość powrotu do swojej ex firmy. Jednak ja ciągle staram się nam wmówić, że tutaj za jakiś czas będzie lepiej, że zaaklimatyzujemy się dopracujemy język ang i jakoś to będzie, na pewno znacznie więcej możemy osiągnąć niż w PL. Bo żyje się tu niby łatwiej patrząc na zarobki do życia czy na odwrót. No i nasuwa się pytanie … czy mam nadal walczyć ze sobą i motywować swoją wybrankę do walki w UK czy lepiej wrócić póki mamy możliwość?
    Dodam jeszcze, że mamy tam własne mieszkanie bez kredytu i kochane auto, które czeka(choroba motoryzacyjna z lepszych czasów). Pytanie do Was rodacy czy warto jest się łudzić i walczyć o większą niezależność i swobodę finansową ewent jakiś interes tutaj czy wrócić do Pl i tam starać się na podstawie swoich możliwości budować coś na nowo. Z tego co piszę może wydawać się dla wielu to oczywiste i jasne ale uwierzcie, że dla mnie nie jest…
    Jest jeszcze wiele różnych małych smaczków, które utrudniają decyzję ale to za dużo by pisać. Skupiam się na kluczowych aspektach.. Jestemy tu krótko, wielu mówi za krótko by decydować się o powrocie.. Jednak my tam źle nie mialiśmy, znajomi rodzina chrześniak i mimo intermetu pogorszyły się relacje, a dopiero 13 msc za nami.. wolę nie myśleć co będzie za kolejny rok czy dwa.. Mamy też tu paru fajnych nowych znajomych o co wydaje mi się, ciężkie ze względu na podejście nasze do siebie w UK co jest zresztą bardzo bardzo przykre.
    Co rodacy proponujecie? Zostać tu czy wrócić do kraju bez pożałowania, że może jednak w UK byłoby nam za jakiś czas lepiej…? Z doświadczenia Waszego. Moje wizje lepszej przyszłości w UK mają pokrycie czy to tylko moja wyobraźnia a życie tutaj nie pozwoli mi na zbyt wiele ze względu na moją/naszą narodowość i status społeczny?

    Liczę na wyrozumiałość i konkretną podpowiedź czy opinię.

    Pozdrawiam Was serdecznie i wszystkim, życzę trafnych decyzji i szczęścia!:)

    Odpowiedz
  79. Ja jestem tu prwie 9 lat i tesknje za pl mam 2 dzieci ,juz mam dosyc ang,i tesknue za rodzina ta depresja mnie tu wykancza ,ojciec dzieci tu zostaje poniewaz nuedogadujemy sie niewspiera mnie ,ja polka on litwin ,rozwodzimy sie nuechce byc tu sama z dziecmi chcem zeby mialy babcie ,ciocie i kuzynow a tu ciagle sami,teraz ostatnj
    Ia szansa szansa dzieci. Aja 7 lat i 4lata ,kokosow tu nie ma w uk jak niektorzy mysla,pozdrawiam

    Odpowiedz
  80. Witam. U mnie znowu depresja. Bardzo chce wracać do Polski. W Irlandii jesteśmy 10 lat i o zgrozo nic nie mamy. Ani tutaj ani w Polsce. Z mężem pochodzimy z biednych rodzin. Bardziej oni liczą na naszą pomoc niż my na ich. Wynajmujemy duży dom. Ale jakoś mnie on nie cieszy. Cokolwiek w nim zrobię to się zastanawiam po co skoro to i tak nie moje. W Polsce też nie mamy domu, mieszkania. Oszczędności żadnych. Mąż pracuje za minimalną. Ja ostatnio bez pracy ale na zasiłku. Mamy 3 dzieci. Jako że mąż pracuje i ja też mam dochód to na pomoc państwa nie mamy co liczyć. Rent bardzo drogi plus inne wydatki. Nie oszczędzamy. Długów na szczęście tez nie mamy. Na kredyt mieszkaniowy w Irlandii nie mamy co liczyć. Banki nam nie dadzą bez oszczędności a trzeba mieć jeszcze wkład własny. Święta są dla nie okropnie samotne. Tęsknię do Polski bardzo. Mamy plan żeby dostać mieszkanie na kredyt w Polsce na Irlandzkie zarobki. Ja wrócę z dziećmi do Polski a mąż tu jeszcze zostanie. Będziemy się często widywać bo kupić 1 bilet do Polski jest łatwiej niż 5 w jedna stronę. Normalne święta by były. Spotkania z rodziną na imieninach i urodzinach. No i pogoda. W Irlandii jest tragiczna. Może dałabym rade jeszcze pomieszkac z 5 lat ale nie wyobrażam sobie dalszych 20 tutaj. Mam 40 lat. W Polsce nie mamy też długów. Tęsknię okropnie za słońcem i normalnymi świętami. Mąż raz chce wrócić innym razem nie. Ale mówi ze to mógłby być dobry pomysł. Dzieci wyjdą z domu a my 60 latkowie w zimnym domu w obcym kraju. Nie widzę tego. Mamy 3 dzieci i młodsza trójka nie byliby problemu. Niestety z najstarsza tak. Ona uwielbia Irlandię i ma tu przyjaciół. Niestety zauważyłam że jest taka jak irlandzkie dzieci. Ma wszystko w nosie, Polska jej nie interesuje. Rodzina tez nie. To też mnie boli. W Polsce nabrała by dystans, pokory i szacunku. Poznała by ba nowo rodzinę. Dzieci odzyskał by kuzynów, ciocie i babcie. Tu jesteśmy sami. Wiem ze jak Starsza córka skończy 18 lat będzie trudno. Dlatego chcę ją zabrać przed czasem jeszcze żeby ze 2 lata po była w Polsce zanim będzie mogła decydować. Będzie chciała to wyjedzie później jak my. Ale będzie miała dom w Polsce do którego będzie mogła wrócić. Tutaj go nie mamy. Wiem ze będzie ciężko i się tego boje. Ale tutaj jestem strasznie samotna. A w Polsce mam szanse odzyskać życie. Nie wiem co robić gubię się. Rozpisałem się a to I tak tylko cząstka smutku która wenus siedzi. Chcę dobrze dla dzieci ale dla mnie też. Za kilka lat może być za późno. Nie chciałabym ponownie wyjeżdżać do Irlandii. Ktoś wcześniej mądrze napisał. Inne wychowanie dzieci. Brak rodziny, zamknięci w złotej klatce. Stać nas na dużo jednak nie mamy oszczędności. Z 3 dzieci zawsze na coś potrzeba.

    Odpowiedz
  81. Witajcie na rozdrozach☺my podjelismy decyzje o powrocie w styczniu. Jestesmy w Irlandii od 2008. Dom bez kredytu i jakas dzialka. Nie jest malo. Wracamy z 3.5 maluchem w czerwcu. Najpierw ja i dziecko….trzeba przygotowac dom itd. Juz zaczelam wysylac cv narazie 2 odpowiedzi. I wlasnie dzis zalapalam gorszy dzien,bo dylematy typu dobrze czy zle robimy znowu sie pojawily. Jestem optymistka z reguly ale wizja szukania pracy mnie przeraza. Paralizuje mnie strach przed tym co bedzie,jak dlugo to potrwa? Z drugiej strony dalam sobie doskonale rade tutaj niby nie ma sie czego obawiac u siebie w kraju jednak z tylu glowy zostaje pytanie-a moze nie jestem taka dobra jak mi sie wydaje? Boje sie tej weryfikacji,tego jak oceniaja powracajacych przyszli pracodawcy. Ps. Zycze powodzenia i realizacji planow wszystkim,ktorzy wrocili lub maja zamiar wrocic! Pamietajcie, ze tam nasz dom gdzie serca nasze☺

    Odpowiedz
  82. Peter, ja myślę,że nie będzie aż tak źle :) każdy kraj ma w sobie coś fajnego.Też byłam negatywnie nastawiona kilka lat temu do Polski a przekonałam się :) teraz jak tam jestem na wakacjach to nie chce mi się z niej wyjeżdżać.Dużo się dzieje na co dzień,tak jakoś inaczej jest……Myślę,że Twojej żonie doskwiera samotność tak jak mnie, ze „swoimi”czyli z rodziną jest fajniej. Powodzenia i życzę podjęcia właściwej decyzji.

    Odpowiedz
  83. Witam , z tym murem to chyba raczej w Niemczech będzie trzeba budować ,a w Pl bedziecie bezpieczniejsi :) taka moja rada :)

    Odpowiedz
  84. Hej,

    wstepnie chcialbym powiedziec ze bardzo podoba mi sie ta strona na której kulturalnie i powaznie mozna wymienic sie swoimi przemysleniami dotyczacymi powrotu do PL.

    U nas sytuacja róznie sie diametralnie od innych.

    Mam 40 lat i od 37 lat mieszkam w Niemczech. Mama wyjechala w latach 80-tych i poslubila Niemca.
    To mój ojczym. Mowie tylko dlatego po polsku bo zawsze byl kontakt z jej rodzina w PL.
    Pozatym moja zona jest polka i przez to mam sporo kontaku z krajem.
    Jestesmy razem od15 lat, mamy 2 dzieci, 13 lat i 12lat.Oczywiscie urodzily sie w Niemczech.

    Problem jest taki ze od jakiegos czasu u mojej zony pojawil sie temat powrotu do Polski.
    W miedzyczasie przekabacila nawet nasze dzieci.

    Jak jestesmy w PL u moich tesciów – i zbliza sie czas powrotu do domu, dyskusje sie natezaja.

    Moi rodzice niestety juz nie zyja. Rodziny w Niemczech oprócz mlodszego brata nie mam.
    W Polsce rodzina mojej zony jest wrecz gigantyczna. Nasze dzieci sa zafascynowane taka liczba kuzynek, cioc, wujków itp.

    Wszystko co najlepsze tylko w PL :-)

    Stoje na samotnej pozycji jak chodzi o ten temat.
    Ja ososbiscie nie czuje sie juz Polakiem. Wychowalem sie tutaj i wszystko co mi jest swoje i bliskie mam na miejscu. W sumie to uwazam ze jestem 90% Niemcem. Lubie Polske – owszem. Ale po prostu nie ma we mnie czegos co by nawolywalo mnie do powrotu. Bo to nie moj kraj, tylko moich przodków.

    Kocham moja zone i moje dzieci ponad wszystko. Oddalbym zycie za nich.
    Chce aby bylo im dobrze.
    Ale szczerze mówiac to nie do konca rozumiem co ich ciagnie do tego kraju. Szczególnie moich dzieci.
    Przeciez wychowaly sie w Niemczech.
    Znam polska rzeczywistoc na wylot.

    Drecza mnie te mysli i dlugo sie zastanawialem nad nimi.
    Postanowilem powaznie sie nad tym zastanowic.
    Tylko to nie jest wcale takie latwe dla mnie, tak bez wiekszych emocjonalnych wiezi.
    Pomyslalem ze moze ktos z was byl w podobnej sytuacji albo ma dobra rade dla mnie.

    Na czym polega wiec diametralna róznica do innych :
    W zyciu powiodlo nam sie niesamowicie. Gdyby nie byly to Niemcy, powiedzialbym ze spelnil sie tzw. American dream.
    Pracowalem ciezko od 16 roku zycia. Odnioslem wielki sukces zawodowy i jestesmy bardzo zamozni.

    Nie bede tutaj sie rozpisywal na ten temat.
    Powiem tylko tyle ze jestem wlascicielem 3 firm i w wieku 30lat bylem trzykrotnym milionerem a teraz nie brakuje nam niczego.
    Wiem ze nie bede w stanie prowadzic firmy z PL na dluzsza mete. Wiec musialbym je sprzedac.
    Firmy maja laczna wartosc pomiedzy 20-25 Mil. Euro. Pieniadze nie graja roli.

    Zyjemy tutaj na takim poziomie o którym nakreca sie programy w TV i nie rozumiem mojej zony dlaczego chce wrócic do tak biednego kraju z tak zniszczona gospodarka jaka jest w PL. Jestem biznesmenem i wiem o czym mówie. Pozatym znam pol swiata i ja osobiscie nigdy nie wpadlbym na pomysl przeprowadzic sie do PL. Jak juz to do poludniowej Francji albo na Floryde lub do Kalifornii…kocham slonce:)
    Ona mysli ze, sukces mojej firmy dalby sie przeniesc 1:1 do Polski. Ale tak nie jest. Rózniez o tym nie bede sie rozpisywal i mozecie mi uwierzyc ze wiem o czym mówie.

    Przyznam szczerze ze troche mnie to wszystko wkurza.

    Ale nic im do rozumu nie przemawia,

    pomózcie co mam zrobic? Sprzedac wszystko i wyprowadzic sie do PL ignorujac wlasne spory wewnetrzne?

    Moze to tylko jakies bujanie w rózowych oblokach? Nie oszukujmy sie. Polska to zaden raj. Zycie jest ciezkie i calkiem inne niz na zachodzie. Nawet jak sie ma pieniadze.

    Nie usmiecha mi sie zycie w PL. A ten dyskomfort gdy juz ma sie pieniadze.
    Mam zbudowac dom, postawic 3 metrowy mur wokól niego, zatrudnic calodobowa ochrone i mimo to bac sie o zdrowie moich bliskich?
    Jak maja moje dzieci dorastac? W zlotej klatce, oddalonej od rzeczywistosci w kraju?
    Nie tak sobie wyobrazam wolnosc i swobode.
    Wydaje mi sie to absurdalne.

    Z drugiej strony czesto nie ma mnie w domu i rozumiem ze brakuje im rodziny i tej calej ospiewanej polskosci.
    Polacy maja tendencje do sentymentalnosci.
    Na tym forum równiez to sie odzwierciedla.

    Mylicie sie jak myslicie ze jestescie jedynym narodem z kultura, dobrym jedzeniem, i tradycjami.

    Nie da poznac sie innej kultury izolujac sie w Polonii w UK lub gdziekolwiek. Nie wychodac miedzy ludzi i tylko oszczedzajac na powrót do PL. Zycie was omija. Nie warto tak wegetowac, marnowac swoje najpepsze lata.
    Nie dziwi mnie ze tacy polacy nie potrafia sie zadomowic, bo zyjac w taki sposób tez bym nie umial.

    Jak mozna sobie zbudowac objektywna opinie na temat kraju i jego mieszkanców bez kontaktu z nimi?

    Jaki jestes dla ludzi tacy oni sa dla ciebie. Nigdy nie poznalem rasizmu, oprócz w PL.
    Lubie Polske jaka byla kiedys, tych goscinnych ludzi z duzym sercem i serdecznoscia.
    Ale ta generacja powoli wymiera. To juz nie ten sam kraj.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Hej Peter twoja sytuacja jest zupełnie zrozumiała i diametralnie inna od opisywanych przypadków, a to dlatego że jesteś…..Niemcem. Tam jest Twój dom ,życie i rodzina. Żona jest Polką i to że tęskni jest zupełnie naturalne . Ja mieszkam w UK 11, urodziłem się w Polsce i tam też mieszkałem do 23 roku życia .Tęsknię bardzo bo tam jest mój dom, tam się wychowałem .To jest naturalne, mimo tego że tu w Londynie czuje się świetnie.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz
    • Smak emigracji jest cierpki, i pojawi się on ZAWSZE! W różnych momentach , wcześniej czy później poczuje go każdy , takie jest moje zdanie.
      Wyobrażam sobie jak ciężka to musi być dla Ciebie decyzja – i wiem o czym mowie, sama walczę.
      Ty masz wszystko, co można było osiągnąć i osiągnąłeś to u SIEBIE Peter – u siebie to jest twój kraj, w którym się wychowałeś, którym nasiąkłeś.
      Twoja żona – …. To tak jak w piramidzie Masłowa, człowiek dąży do zaspakajania coraz to innych, wyższych dla niego potrzeb, gdy pewne z nich zostaną już osiągnięte, pojawiają się nowe, ważniejsze.
      Dla niej poczucie przynależności społecznej powrót do kraju, rodziny i tego, czym nasiąkła jest teraz silniejsze niż wszelkie dobra materialne, które posiada. Taka jest natura ludzka, u żony pojawiła się potrzeba która jest u każdego, u niej była uśpiona na długie lata, i wyszła gdy inne potrzeby które na chwile ja pokonały znikły.
      To ogromna próba, uważam że nie wolno ci rezygnować z siebie Peter – bo to nie wyjdzie, na chwile może tak, ale na dłuższą metę się zemści.
      Do takiej decyzji trzeba podejść zdroworozsądkowo i rozważnie, tym bardziej, że nie jesteś sam przekonany do jej słuszności, nie wydaje mi się abyś był gotowy.
      Spróbujcie małymi krokami – może żona powinna na początek wrócić sama, Ty obserwuj uważnie, próbuj, i przede wszystkim bądź otwarty – bądź otwarty na Zycie, bo ono może być szczęśliwe WSZEDZIE!

      Odpowiedz
      • Przemawiasz mi z serca.
        To najciezsza decyzja mojego zycia.
        Po co ludzie emigruja?
        Zgodzisz sie zapewne ze mna, ze w wiekszosci przypadków to raczej za pieniedzmi, za tzw. lepszym zyciem.
        Tak jak piszesz, w mojej sytuacji nie ma wiec podstawy do emigracji.

        Trafnie zauwazylas ze nie jestem na to gotowy. Zyje tutaj w zupelnie „innej bajce” i powrót do Polski jak dotad nigdy nie byl tematem dla mnie.
        Wprawdaz mialem juz rozmyslenia o takim„próbnym” powrocie mojej zony, który zasugerowalas.
        Tylko co bedzie, jesli sie jej spodoba i bedzie chciala pozostac, co jest raczej prawdopodobne, a ja nawet po dluzszym czasie nie bede chcial wrócic?
        Byla juz kilka razy na miesiac lub dwa w PL i nigdy nie cieszyla sie gdy musiala wracac.
        Moja zona jest czlowiekiem dla którego dobra materialne nigdy nie zajely wysokiej pozycji w planach zyciowych. Malo jej wystarcza do szczescia.
        Nawet dzisiaj, gdy ma wszystko.

        Nie wyobrazam sobie malzenstwa na odleglosc, obawiam sie ze taka sytuacja predzej czy pozniej doprowadzi do rozpadu naszego zwiazku…
        Mam 40 lat i nie wyobrazam soebie wszystko porzucic co budowalem latami i pójsc na „emeryture”.
        Jakos nie jestem stworzony do bezczynnosci.
        Nie wiem co mam zrobic.

        Ale bardzo dziekuje ze madre slowa i szczera analize.
        Borykasz sie z takim samym problemem, wiec zycze Tobie abys podjela ta wlasciwa, najlepsza dzcyzj, której nie bedziesz ani chwili zalowac.

        Pozdrawiam
        Peter

        Odpowiedz
        • Hej,
          „Tylko co bedzie, jesli sie jej spodoba i bedzie chciala pozostac, co jest raczej prawdopodobne, a ja nawet po dluzszym czasie nie bede chcial wrócic?”

          Oczywiście, że to co piszesz może się sprawdzić, ale Ty przecież doskonalsze wiesz że nikogo na sile nie da się uszczęśliwić, musisz się wewnętrznie z tym pogodzić, i na wszystko potrzeba czasu.

          No właśnie- ta potrzeba czasu – to ważne, wiem z własnego doświadczenia, że warto naprawdę warto ustalić sobie jakiś przedział czasowy. Czasem sprawy wyglądają z perspektywy zupełnie inaczej, a czasem nie zmienia się nic, i wtedy jest to na pewno jakiś sygnał.

          Nie poddawaj się bądź w tym co czujesz, ale życzę Ci abyś wypracował w sobie więcej spokoju, wiem że to trudne , ale popatrz przecież wszystko ma jakiś sens, no bo ma, przecież nawet jakbyś i Ty zdecydował się pojechać za żoną, to kto wie a może otworzą się przed Tobą nowe, cudowne szanse o których jeszcze nie śniłeś, nie zakładaj źle to najgorsza opcja jaką można przyjąć. Uczuć drugiego człowieka nie da się przekierunkować, można jedynie zacząć od siebie.
          pozdrawiam

          Odpowiedz
  85. Witam serdecznie
    W UK jestem od prawie dwóch miesięcy. Mój angielski jest słaby wręcz mniej niz słaby. Udało mi się z pracą i ją mam. Zaczołem tydzien temu. Cały czas mysle o powrocie. Mysl o Polsce nie daje mi spać. niestety mam troche długów i musze je spłacic. Mysle ze do konca roku dam rade i chcę wracac. Wiem ze za za krótko tu jestem zeby podejmowac decyzję o powrocie ale jest mi tu naprawde zle.
    Z drugiej strony jak wrócę bede mieszkał u rodziców jakis czas potem wynajmę jakies mieszkanie tylko ze to wioska a ze wzgledu na to ze jestem gejem bede tam podejrzewany i przesladowany jako samotny kawaler. Niestety mam juz 35 lat i szybko musze podjąc decyzje ale na dzien dzisiejszy najchetniej bym sie spakował i wrócił…

    Odpowiedz
  86. witam,
    Na wstepie podziele sie swoja historia. Od 8,5 roku jestem wraz z mezem i dziecmi w UK. Przyjechalismy tutaj juz jako malzenstwo z zalatwiona praca dla meza (kierowca ciezarowki). Na poczatku pobytu bylo bardzo trudno. Nie moglismy liczyc na niczyja pomoc. Na miejscu okazalo sie, ze angielski mojego meza nie jest wystarczajacy do podjecia pracy ale jakos ostatecznie sie udalo. Ja po kilku miesiacach rozpoczelam prace w magazynie. To byl dramat. Jako 'Pani Magister ’ po Akademii Ekonomicznej we Wroclawiu musialam pracowac w magazynie mebli, jezdzic wozkiem widlowym itd. Nie moglam sie do tego przekonac, niestety musialam. Po kilku miesiacach zaszlam w ciaze, co nie bylo mile przyjete w pracy. Po urodzeniu zdrowego syneczka i kilku miesiecznym pobycie w domu ponownie wrocilam do pracy aby pozniej sie zwolnic z powodu zbyt drogiego zlobka i ciaglych chorob syna. Przez caly czas zylismy z mezem jedna noga w Polsce. Straszne jest to rozdarcie. Pomimo ze jezyk angielski znam bardzo dobrze, bardzo ciezko jest przyzwyczaic sie do pewnych odmiennosci zycia codziennego w Anglii. W 2011 urodzila nam sie coreczka i od tego czasu nasilily sie mysli o powrocie do Polski. W miedzy czasie poronilam jedno dziecko i to byl naprawde ciezki dla nas okres. Naszczescie opieka zdrowotna jest w Anglii naprawde na wysokim poziomie. Mam juz za soba kilka pobytow w szpitalu w Anglii wiec wiem co mowie. GP tez odwiedzam co jakis czas i jest naprawde ok. Nie jest prawda ze w UK przypisuja tylko paracetamol. Ja w tym kraju najadlam sie juz tyle antybiotykow i juz szczerze dziekuje. Ale wracajac do mysli o powrocie do Polski to co raz czesciej z mezem rozmawialismy na ten temat. Najbardziej przeciwni temu byli moi rodzice, uwazali ze zrobimy wielki blad. Rodzice meza byli za powrotem ale tak na 90%. W 2013 roku 3 dni przed otrzymaniem kluczy do domu w UK wycofalismy sie ze wszystkiego i po 2 miesiach wrocilam z dziecmi do Polski. Plan (w ogole nie przemyslany!!!!)byl taki, ze ja szukam pracy a maz pomalu bedzie wracal. Zaraz po powrocie sprzedalismy mieszkanie (podczas pobytu w UK udalo nam sie calkowicie splacic 150 tys kredytu) i zamieszkalam z dziecmi w mieszkaniu swoich tesciow. Nie ukrywam ze liczylismy na jakakolwiek pomoc ze strony rodziny. Niestety moi rodzice dlugo sie do mnie nie oddzywali (jestem jedynaczka) a tesciowie po kilku tygodniowym czasie 'pomocy’ oznajmili ze lepiej bedzie jak kupimy sobie szybko mieszkanie i sie wyprowadzimy (nie przyzwyczajeni byli do dzieci- tak sie tlumaczyli). To bylo wowczas straszne uczucie. Tak bardzo tesknilismy za rodzina a tu sie okazalo ze troche juz im przeszkadzamy i wlasciwie to oni juz nie maja sil aby pomoc przy opiece np. nad mlodsza corka itp. Mi udalo sie znalesc prace w banku (za najnizsza krajowa) i mialam nadzieje ze jakos sie ulozy. Maz niestety nie mogl przylatywac (przyjezdzac) tak czesto jak to planowalismy. Syn chodzil do zerowki a coreczka do prywatnego przedszkola (ta kwestia byla super). Niby wszystko bylo ok ale jakos nie moglam sie odnalesc. Brak meza, swojego mieszkania i brak akceptacji (powrotu) ze strony rodziny bardzo mnie dobijaly. Ale z drugiej strony bylam u siebie, w moim kraju. Jestem religijna wiec moglam spokojnie spelniac sie duchowo. Poznalam duzo wspanialych ludzi a co najwazniejsze mialam u boku moja wspaniala przyjaciolke i jej rodzine. Finansowo bylo hmmmm dosc drogo. Maz czesto musial robic przelewy do Polski. W zasadzie nic nie zaoszczedzilismy. Niestety wytrzymalam tak ok 7 miesiecy i wrocilam z dziecmi do meza do UK. I co? I znowu tesknimy. Poczatkowo bylismy bardzo zli na rodzine. Kupilismy wprawdzie drugie mieszkanie ale nie mielismy nawet okazji w nim zamieszkac. Mieszkanie stoi puste, nawet garaz kupilismy. W UK dalej wynajmujemy dom, ladny, duzy z ogromnym ogrodem ale coz to nie jest Polska!!!!! Syn chodzi to fajnej szkoly, corka do przedszkola i niby jest ok ale wciaz nam brakuje tego co nasze, polskie!!! Ja koncze teraz kurs z angielskiego Level 2 a w marcu mam rozpoczac kurs na teaching assistant. Pracuje w szkole kilka godzin a maz wciaz jest kierowca. Niestety nasz synek dosc ciezko zniosl przeprowadzke. Tutaj w Anglii ma mnostwo znajomych (syn ma 7 lat) i chyba ciezko byloby sie z nimi rozstac. Przyznam szczerze ze jest nam ciezko. Czesto myslimy o powrocie ale tym razem z sensownym planem. Moze tym razem wieksze miasto-Wroclaw. Tylko kiedy???? W Anglii kazdy wie, ze zyje sie latwiej, prosciej bo pracy jest w miare duzo. Wciaz poszukiwani sa nowi pracownicy i to nawet bez znajomosci angielskiego. Tylko czy warto tu spedzic cale zycie?????? Ostatnie swieta Bozego Narodzenia pokazaly nam ze nie ma jak w domu, w Polsce!!!!! My spedzilismy je w Anglii i bylo nam dosc smutno w sreduszku. Coz robic? Sami nie wiemy. Wciaz sobie powtarzamy, moze za rok? A moze nie?

    Odpowiedz
    • Aga to okropne zyc w takim rozdarciu :(
      przepraszam, ze zapytam, ale moze wiesz jakie sa obecnie zarobki REALNE w Polsce dla kierowcy ciezarowki (kat.C) ? moj maz jest kierowca, tutaj w Anglii robil wszystkie uprawnienia.

      Odpowiedz
      • majka realnie zarobki kat C w Pl to od 3 do 5tys na msc.. Wszystko zależy gdzie i dla kogo jakim systemem. Poniżej 3t nie zejdziesz na kat C w Pl.

        Aga serdecznie współczuje tego rozdarcia… masakra. 3mam za Was kciuki!

        Odpowiedz
    • Witam również tak żyliśmy w ROZDARCIU , ale decyzja podjęta z planem wracamy w lipcu jak starsza córka skończy szkołę , wynajmujemy w uk mieszkanie ( dość drogo ) w PL mamy swoje więc jaki sens to dalej przedłużać , w uk nam się nie podoba pod kątem życia z rodziną , dokładnie święta są najgorsze na emigracji :( A więc w lipcu będziemy w domu :) życzę wszystkim wszystkiego dobrego :)

      Odpowiedz
      • witam Bozena,
        a jak dlugo jestescie w UK? Ile lat ma starsza corka? Zazdroszcze zdecydowania!!! Ja jak narazie koncze kurs angielskiego i zaczynam kurs na TA. Zobaczymy co dalej…

        Odpowiedz
        • Witam Aga :) W uk jesteśmy 6 lat, nasza córka starsza ma 10 lat a młodsza 4 latka , starsza musiała by pójść do następnej szkoły ale wolimy już tego uniknąć zresztą ona też bardzo chce wrócić ma przyjaciół w PL tutaj nie za bardzo się dzieci spotykają i nie biegają po podwórku razem więc one są takie nie szczęśliwe ( dlatego wracamy) , w PL na wakacjach tak jak córki mówią fajne życie mamy przez miesiąc :( Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

          Odpowiedz
  87. Zwracam się do Was z odmiennym pytaniem… mianowicie, czy do UK nadal w jakimś stopniu ( większym lub mniejszym) opłaca się wyjeżdżać? Pyta Was o to prawie 25- latka, z ukończonymi w Polsce studiami, której doświadczenie zawodowe, ze względu na wieczne zalęknienie, kompleksy i brak wiary w siebie ogranicza się do półrocznego stażu niezwiązanego z profesją. Pyta Was o to osoba, która ma do kogo jechać, mój chłopak od dwóch miesięcy już tam jest, ma pracę i ja na początku miałabym gdzie mieszkać, radzi sobie myślę nieźle jak na swoją znajomość angielskiego.
    Tu nie mam nic, wróciłam na wieś, mieszkam u rodziców, jakieś małe oszczędności, rodzice z domu mnie nie wyganiają, ale czuję, że jak tu zostanę, nie ruszę się, to ukiszę się w tym wiejskim sosie starszych pań i panów, których życie toczy się od wiejskiego sklepiku do wizyty w kościele… no i zżera mnie tęsknota za ukochanym…myślę wyjadę zobaczę jak się ułoży, tak czy tak muszę się ruszyć, czy w Polskę, do jakiegoś większego miasta, czy dalej za granicę, chwycić się pierwszej lepszej pracy, poprawić angielski, dorobić kursy, żeby wreszcie zacząć żyć. Nie mogę już znieść tego biernego czekania na cud, który jeśli nie dostanę mocnego kopa, może się nigdy nie wydarzyć.

    Ponieważ przeczytałam cały wątek, wszystkie bez wyjątku wypowiedzi, proszę o radę, czy jest jeszcze sens się do UK wybierać, biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Europie. Wyznania niektórych o setkach tysięcy funtów oszczędności, poczynionych inwestycjach, dają do myślenia, ale większość tych osób wyjechała wiele lat wcześniej, kiedy ta postaneksyjna fala emigracji dopiero się zaczynała, coraz częściej słyszę głosy, że życie i praca na Wyspach przestały być opłacalne. Z tym, że ja tu nic nie mam, i nie mogę niczego znaleźć i mam kochany głos zachęty stamtąd, by przyjechać, że razem damy radę.
    Proszę o komentarze. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę powodzenia w podejmowaniu życiowych decyzji

    Odpowiedz
    • Witam Dzejsika

      Ja jestem w UK od 11 lat, myślę,że była to bardzo dobra decyzja. Wracam do Polski bo tam jest mój raj, moja ojczyzna. Myślę,że nie masz obaw co do UK, jesteś młoda, warto poświęcić się kilka lat żeby się dorobić, w Polsce zyje się dobrze wielu ludziom, fakt faktem naszą wizytówką jest narzekanie. Ale z dorobieniem się w Polsce jest bardzo ciężko.Ja bym wyjechała na kilka lat…pracowała, odkładała, a później podjęła decyzję, co dalej….może akurat zadomowisz się w UK i nie będziesz myśleć o Polsce, wtedy za zaoszczędzone pieniądze kupisz tutaj dom, lub jeśli będziesz chciała wrócić do PL tam możesz wybudować dom, upić mieszkanie lub mieć pieniądze na biznes.Sama wyrabiam synkowi teraz brytyjski paszport na wypadek gdyby chciał się dorobić czegoś w życiu :) Powodzenia :)

      Odpowiedz
  88. Prosze napiszcie mi czy to ma sens… Zyjemy z mezem w UK juz 10 lat, przyjechalismy zaraz po liceum. Mamy trojke dzieci, najmlodsze dopiero co sie urodzilo. Bardzo chcielibysmy wrocic do Polski, czujemy cos w rodzaju wypalenia Mamy dosc tej pogody, ludzi, zagrzybialych mieszkan…
    Pomysl powrotu jest stosunkowo nowy, dopiero od 3 miesiecy o tym myslimy. Przez wlasna glupote niczego nie dorobilismy sie ani w Polsce, ani tutaj. Zyjemy na wymajmowanym, co jak wiadomo przy tutejhszych cenach zrzera wieksza czesc meza wyplaty.
    Czy mamy szanse w Polsce z trojka dzieci ? Maz jest kierowca ciezarowek. Nasz plan – odkladac pieniadze teraz przez rok i wrocic latem 2017. Nie wiem ile uda sie odlozyc przez rok.. 5 tysiecy funtow moze ?
    Musielibysmy w Polsce wynajac mieszkanie, maz do pracy, ja poki co z dziecmi, bo jeszcze male (chcialabym w miedzyczasie isc na kurs)
    W Polsce nie mamy zadnych kredytow, zadnych zobowiazan, ale tez nie bardzo moglibysmy liczyc na kogokolwiek. Musielibysmy sobie sami po prostu radzic.
    Napiszcie szczerze, czy maz zarobilby na tyle w Polsce na trasach krajowych, zeby dalo sie z tego zyc ? Oplacic mieszkanie, jedzenie, wydatki na dzieci.

    Odpowiedz
  89. Wracając do Polski bardzo ważne jest, aby przesłać wszystkie pieniądze z UK po możliwie największym kursie.
    Firma firmie nie równa. Dziesięć oczek daje 10zł na 100 funtów, oznacza to 100zł na 1000 funtów a na 10000 funtów aż 1000zł, do tego doliczyć koszty przesłania pieniędzy. Można naprawdę sporo stracić. Polecam zagłębić się w ten temat, bo na dużej kwocie nawet 1 oczko robi duże straty, a na te pieniądze przecież oszczędzaliśmy długi czas.
    Podsumowując – pomyślcie dokładnie jak przesłać pieniądze z Anglii do Polski przed wyjazdem. Tanio jest w TransferGo – jest też duży kurs względem konkurencji. Powodzenia w Polsce! Też wracam!

    Odpowiedz
  90. Witam

    Jestem w Uk od ponad 9 lat, pracę miałam różną- od sprzątania po pracę na recepcji, zrobiłam kurs tłumacza oraz udzielania korepetycji, wiadomo, tutaj możliwości są nieograniczone, bo wszystko zależy od nas samych. Ja ciągle się tutaj uczyłam, ale niestety decyzja nie należy tylko do mnie. W sierpniu 2015 postanowiliśmy wrócić do Polski. Zabrałam synka, mój partner tu jeszcze pozostał- plan był taki: Ja szukam pracy, a kiedy ją znajdę wówczas on do nas dojedzie. W Polsce mamy mieszkanie, piękne, nie za wielkie, w domu 2 rodzinnym z pięknym dużym ogrodem. Cieżko oboje pracowaliśmy na nie i na spłatę kredytu, który udało sie spłacić bardzo szybko, również dzięki naszym rodzinom i ciężkiej pracy mojego ojca, który większość robót wykonywał sam… oczywiście do Anglii przyleciałam tylko na 3 lata, żęby zarobić na jakieś mieszkanko… W Polsce rozczarowanie i depresja, pracy nie szukałamm, ale wszystko podyktowane było samopoczuciem naszego synka, który miał uczęszczać do klasy 2 szkoły podstawowej- tak ustalona była sprawa z dyrektorką szkoły. Niestety jak się okazało- umieścili syna w klasie 3, pomimo naszych licznych sprzeciwów, ponieważ tutaj syn ukończył 2 klase i otrzymał promocję do klasy 3. Nasze dziecko jest bardzo otwarte, szybko się adaptuje, ale w szkole chodził sam, był smutny i przybity. Dzieci były tak cwane, że uciekały od niego i biedak chodził po przerwach sam- były prośby, z jego strony kłótnie, nie chciał chodzić do tej szkoły- koniec kropka. Zmieniłam szkołę, ponieważ jak się okazało w tej pierwszej zbyt wiele dzieci pochodziło z rodzin patologicznych… Nie jestem ideałem, nie oceniam, ale moje dziecko bało się tam chodzić. Zapisałam go do szkoły społecznej, za którą trzeba uiszczać opłatę, niezbyt wielką, ale jednak. Szkoła jest bardzo dobra,mały jednak znowu poszedł do klasy 3. Zna polski, tutaj był świetnym uczniem, a w Polsce nie szło mu najgorzej, zawsze był chwalony. To co mnie oburzyło, to fakt, że w szkole pracuje nauczycielka, która została zwolniona z przedszkola za szarpanie dzieci- myślicie, że dyrektorka nie ma pojęcia, jak tamta wydziera się na dzieci? Byłam świadkiem na wycieczce szkolnej- tam dzieci nie mają prawa być dziećmi, przynajmniej u tej Pani na lekcjach, a jest ona wychowawczynią klasy I, moje dziecię panicznie się jej bało, szarpanie za uszy- nie tak powinna wyglądać edukacja dzieci w jakimkolwiek kraju, gdziekolwiek na świecie. Druga sprawa to służba zdrowia- nasz synek uczulony jest na orzechy, w związku z czym musi nosić przy sobie strzykawkę z adrenaliną. Pewnego dnia zrobił sobie sam zastrzyk, po ponad 2 latach posiadania takiego Epipena, nagle postanowił go urzyć. Nie wiem, dlaczego, ale wyjął go z mojego plecaka i wstrzyknął sobie. To jak zostaliśmy potraktowani w szpitalu przez pielęgniarkę, która dosłownie na mnie krzyczała, no bo przecież nie miałam prawa być zdenerwowana… lekarz nawet nie wyszedł do nas, by sprawdzić stan zdrowia dziecka, dosłownie nas zlekceważono… nikogo nie było na izbie przyjęć, nikt nie czekał na konsultacje z „doktorem”, kazano nam jedynie udać się do innego miasta do lekarza, gdzie dostaliśmy skierowanie do szpitala na oddział pediatryczny- pielęgniarki tak niemiłe dla dziecka, że coś okropnego.. mój syn przywykł do innego traktowania, tam niestety przydarzyło się nam wszystko, czego człowiek chciałby uniknąć po takim zdarzeniu, które jednak było dla nas stresujące. Lekarka w szpitalu stwierdziła, że z pewnością jest to moja wina, bo nie chodzę za własnym dzieckiem, nie istotne, że dziecko to tylko dziecko i może nas zaskoczyć w każdej chwili… Młody miał mnóstwo kolegów w nowej szkole, ale dzieci były od niego czasami nawet o prawie 2 lata starsze, więc bawił się z tymi młodszymi, nie wyobrażam sobie, co byłoby w klasie 4, nauka., pisanie i jeszcze raz nauka. tym sposobem znaleźliśmy sie ponownie w Uk, mały nie chciał chodzić już później do nowej szkoły, ale jak się okazało później, zachowywał sie jak typowy dzieciak, który jest u siebie, ma pełno kolegów i jest niezwykle otwartym dzieckiem- wynikło tak z rozmowy z dyrektorką i nauczycielką nowej szkoły. Jestem teraz tu w Anglii tydzień i pomimo tych wszystkich nieprzyjemnych doświadczeń czuję, że nie powinnam byłą tu wracać, powinnam była dać dziecku więcej czasu, może ogłupił mnie i omamił stwierdzeniami, zę on chce wracać, bo faktycznie jak się okazało, nie miał problemów zbyt wielu z nowymi kolegami, mówił wprawdzie, ze nie rozumie Pani, choć jego polski jest bardzo dobry i robił duże postępy. Nie wiem, co mną do końca kierowało, raczej dobro dziecka, ale nie wzięłam pod uwagę tego, że będę tak potwornie tęsknić za rodziną, znajomymi również, dziećmi, które ciągle przychodziły do nas do domu, za swoim miejscem, choć to miejsce nie było póki co jego domem, może moglibyśmy takowy mu stworzyć, z pewnością, ale obawiam się tego wszystkiego, lekarzy, którzy mają dzieci po prostu gdzieś, ba nie tylko dzieci. Więc siedzę i ciągle główkuję, co tu robić, póki moje małe jest jeszcze tak małe. Powszechnie wiadomo, że tutaj jest lepiej, łatwiej, ciekawiej, Ja pochodzę z małego miasteczka i tam ju z nie jest kolorowo, ale bycie wśród swoich napawa mnie radością, myślę, że razem jesteśmy w stanie osiągnąć wiele. Kto wie, może wrócimy za miesiąc, może za rok, strasznie z partnerem tego pragniemy, oby nasze marzenia się spełniły, mamy tam rodziców, którzy nie są już najmłodsi, ktoś musi im pomóc. Cóż, czas pokaże co się wydarzy… pozdrawiam, przepraszam, jęśli moja wypowiedź jest zbyt chaotyczna.

    Odpowiedz
    • Hej Olu
      Musze przyznac ze ci nie poszlo z ta Polska strasznie.
      My sie przymierzamy nad powrotem rowniez od 3 miesiecy i im dluzej myslimy tym bardziej wychodzi ze tu jest lepiej.Decyzja ta naprawde nie nalezy do latwych a chyba nawet najtrudniejsza jak podejmowalismy.
      Jak dlugo bylas w Polsce bo sie lekko pogubilem i czy twoj synek sie przyzwyczail do szkoly,nauki itd ??

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  91. Widze ze jest duzo pozytywnosci i to jest prawda. Gdzie kolwiek rzucil cie los to i w Polsce dasz sobie rade.
    Zapamietaj jedno – zawsze bedziesz Polakiem i napewno nie jestes gorszym od tych wyspiarzy a wrecz przweciwnie brudasow i takich co pierdza przy stole w Polsce nie ma.

    10 przykazan polskiego Emigranta.

    1. Nie zapomnij ze najwiekszym dobrem jest Bog
    2. Nie wyrzekaj sie imienia swojego Narodu, ani jego historycznych doswiadczen
    3.Pamietaj gdziekolwiek cie rzucil los, zawsze masz prawo pozostac dzieckiem swojego Narodu.
    4. Nawet w najgorszych warunkach nie zapominaj wiary i tradycji swoich przodkow, jesli chcesz aby twoi nowi bracia i twoje dzieci nie zapomnieli o Tobie. Rodzina winna byc jak Kosciol – nauczycielka i matka
    5.Szanuj swoj narod , rozglaszaj jego dobre imie
    6.Nie pozwol, aby Twoja rodzina i twoj narod byly oczerniane, okradane, ponizane.
    7. Nie wywyzszaj swojego nrodu ponad jego zaslugi i ponad inne narody.Ukazuj to, co w Twoim narodzie jest najlepsze
    8.Ucz sie od innych narodow wszystkiego co jest w nich dobre. Nie powtarzaj ich bledow.
    9. Pamietaj ze przynaleznosc do narodu jest przywilejem, a ojczyzna to wspolny obowiazek.
    10. Pamietaj, ze jestes dzieckiem narodu ktorego Matka krolowa jest Najswietsza maria Panna, Powtarzaj czesto modlitwwe polskich serc – jestem przy Tobie Pamietam, czuwam.

    Odpowiedz
  92. Też po 10 latach pobytu w Anglii wracam ze swoją rodziną, To była Moja najlepsza decyzja w życiu,że 10 lat temu wyjechałam do Wielkiej Brytanii,miałam okazję poznać inną kulturę,mętalność ludzi z innych krajów, no i oczywiście łatwiej się dorobić. Ale cieszę się,że wracam do Polski….kocham ją po prostu :) podoba mi się życie w tym Polsce,po miesiącu wakacji kompletnie nie chce mi się wracać do Anglii, w Polsce czuję się super, jest ciekawiej na co dzień,inaczej , bardziej swojsko, piękne domy, a ludzie…..ludzie jak ludzie wszędzie są dobrzy i źli, nie wrzucam wszystkich do jednego worka…. nie nastawiam się negatywnie, nie lubię i nie podoba mi się jak Polacy lubią mówić źle o sobie…. wtedy mam ochotę im odpowiedzieć „Ale czemu tak mówisz,przecież sam jesteś Polakiem, to ma się rozumieć,że mówisz też o sobie ?!….” ech szkoda komentować, ja wiem swoje.Mam dużą rodziną i znajomych którzy radzą sobie dobrze w Polsce mam też sporo znajomych którzy radzą sobie bardzo dobrze, tak,że nawet tutaj w UK ludzie sobie tak nie radzą. Fakt faktem Naszą wizytówką jest narzekanie -przesadzanie :) ale na to też już nie zwracam uwagi, uśmiecham się szeroko i mówię , to zawsze można wyjechać za granicę, granice otwarte póki co :) Pozdrawiam i zyczę powodzenia wszystkim :)

    Odpowiedz
  93. Moja przygoda z Anglia zaczela sie prawie 5 lat temu, kiedy dzien po obronie licencjata z filologii angielskiej wyjechalismy z chlopakiem w poszukiwaniu …hmm przygody! Nigdy nie mieszkalismy razem, wiec byla to szansa zeby sprawdzic czy nasz zwiazek przetrwa, troche pozwiedzac, podszlifowac jezyk i generalnie zobaczyc jak to jest mieszkac w innym kraju.

    Na poczatku bylismy zachwyceni cenami, latwoscia zycia, tanimi wycieczkami, ogolnie wszystko szlo na plus. Do Polski jezdzilismy raz w roku na swieta tylko po to zeby przekonac sie ze warto wracac do Anglii. Po uplywie kilku lat i kilkunastu odbytych wycieczkach, wszystko to z czego tak na poczatku sie cieszylismy, juz tak nie smakowalo. W Polsce sytuacja rodzinna sie zmienila, coraz milej bylo wracac do rodziny i coraz ciezej od nich wyjezdzcac.

    Teraz, podjelismy decyzje ze wracamy za ok rok, jestesmy w trakcie 'szykowania’ sobie mieszkania i mamy nadzieje na spokojne zycie w Polsce. Jak to sie powiedzie to sie okaze, mysle ze mamy szanse na zatrudnienie w Polsce, w najgorszym wypadku wyemigrujemy znowu, tym razem do Kanady badz Dubaju.

    Przyjezdzajac na wyspy, nie zakladalismy wielkich oszczednosci, chcielismy jedynie pocieszyc sie zyciem zanim wrocimy do szarej rzeczywistosci polskiej .. okazalo sie jednak, ze zyjac w Anglii, mozna nie tylko zyc na wyzszym poziomie i pozwolic sobie na wakacje kilka razy w roku ale spokojnie odlozyc duza czesc wyplaty drugiej osoby. Samo doswiadczenie mieszkania za granicami, wiele uczy. Teraz doceniamy Polsce bardziej niz kiedykolwiek wczesniej, oczywiscie jestesmy swiadomi, ze rzad nie ulatwia zycia obywatelom. Sama decyzja o powrocie przyszla sama, fatalna pogoda, brak znajomych i rodziny zrobilo swoje. Zycie jest za krotkie, zeby meczyc sie dziesiatkami lat na to czego mozemy nie doczekac.

    Jak kazda przygoda, ta rowniez musi dobiec konca i cieszymy sie z tego ze bedziemy wracac, mimo, ze doceniamy ile dala nam Anglia i na ile nam pozwolila.

    Mysle ze warto wyjechac, chociazby zeby poznac inny punkt widzenia, inna kulture. To jest doswiadczenie ktorego nikt Wam nie zabierze, takze robcie to co czujecie! Jak bedzie Wam zle, wracajcie do Polski, naszego cudownego i pelnego absurdow kraju!

    Pozdrawiam i spelniajcie swoje marzenia ludziska! :)

    Odpowiedz
  94. Jestem w Anglii od 2003 r. bardzo szybko ten czas minął przez cały okres pobytu w Anglii dokształcam się i rozwijałem edukacjje skończyłem dobre studiia w Londynie zarządzanie lotnictwem ilotnictwo powoli kończę moją komercyjną licencję pilota na duże samoloty .

    Anglia dużo mi dała było warto ciężko pracowac nie chce mówić o swoich zarobkach bo to nie jest temat tego blogu dobrze nam się powodzi mamy skończone mieszkanie w domu w Polsce i za rok zdecydowanie wracamy do kraju .
    Z prostego powodu ponieważ dochodzimy do wniosku że życie w Polsce jest o wiele lepsze. Najważniejsze jest w życiu dazenie do swoich celów. Jeżeli ktoś z was ma swoje marzenie niech ciężko do tego dąży to dojdzie do postanowionego celu
    Dzis jestem o wiele mądrzejszym człowiekiem po latach spędzonych w Wielkiej Brytanii i z wielkim bagażem doświadczenia
    Początki nie były łatwe zaczynałem jako kitchen porter w kuchni a pózniejj losy pokierowały mnie na świetna drogę
    Ale zawsze chciałem się uczyć języka angielskiego to wiedziałem dobrze ze otworzy mi drzwi wszędzie. Zdecydowanie wszystkim polecam dazenia do swoich marzeń bo warto ja dziś mam dwoje dzieci trzecie w drodze dziecko i głownie dlatego tez wracamy bo nie chce żeby moje dzieci sie tu uczyły -może studia ale na to jeszcze czas -zdecydowanie wracamy do Polski. Nam się udało nie potrzebuje wielkich pieniędzy w Polsce udało nam się przez te lata bardzo dobrze zaoszczędzić zainwestować nie musimy przejmować się pieniędzmi przez kilka następnych lat ale oczywiście zdajemy sobie sprawę że pieniążki bardzo szybko się rozchodzą.nasza sytuacja tez jest inna gdyż mogąc pracować w Polsce majac Umowe o prace Z zagranicy i to w tym wszystkim jest najlepsze.

    Jestem dumny i zadowolony z osiągnięcia życiowego .

    Pamietam jak dziś zapisywałem na malej kartce papieru swoje marzenia i postanowienia życiowe miałem ich dokładnie cztery i wszystkie cztery mi się spełniły dlatego wracamy do Polski z uśmiechem na twarzy. Polska rzeczywistość nie przeraża nas bo jesteśmy osobami które przyzwyczajają się bardzo szybko do sytuacji zaistniałych w życiu.

    Już teraz do Polski faktycznie latam co trzy tygodnie na wizytę na budowe wymarzonego domu.

    Czytałem na tym blogu że niektórzy z was chcą zakładać rodziny dobrze sobie to zaplanujcie i przemyślcie ludzie bo założyć rodzinę wszystko to wielka odpowiedzialność do dzieci wiele więcej się zmienia priorytety życiowe także życie zaczyna być droższe.mniej czasu dla siebie ,trzeba więcej poświęcić to dla dzieci Ale również jest to bardzo Wdzięczne że można doceniać i obserwować dorastające dzieci bo cóż nam więcej zostało.

    Każdy człowiek każde małżeństwo jest jak odcisk palców każdy jest inny każdy ma własne inne sytuacje życiowe. Ja wiem tylko jedno że nie chciałbym się zestarzeć w Wielkiej Brytanii.
    Wiem też dokładnie jedno że każda osoba która dala sobie rady w Wielkiej Brytanii również odnajdzie się w swoim ojczystym kraju. Nie słuchajcie Płaczków narzekających jak to im jest źle jak to im jest niedobrze takich ludzi trzeba omijać i żyć swoim życiem .
    Nie spróbujesz sam nie dowiesz się nigdy. Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia w życiu.

    Odpowiedz
  95. witam.bardzo ucieszył mnie ten post.ponieważ jak większość osób planuje zjechać do Polski.Planowany wyjazd to w tym roku latem. Mam 28 lat i jestem w Uk od 6 lat. w Polsce skończyłam studia licencjackie. Moj narzeczony w Uk od 9 lat i tez w Pl po studiach licencjackich. Decydujemy się na zjazd do Polski ponieważ strasznie tęsknimy za nasza rodzina.Planujemy założyć rodzinę wziąśc slub lecz dopiero jak będziemy w Polsce. Pracujac w Uk udalo nam sie kupic 4 nieruchomości z tego 3 wynajmujemy 4 jest w remoncie i czeka na nasz przyjazd ;-) wiec mieszkać mamy gdzie. Ja chciałabym wrocić dalej na studia i kontynuować nauke i obronic tytul magistra. Niestety przez te 6 lat w UK nie pracowalam w swoim zawodzie .Jestem z zawodu Ekonomista. a W Anglii pracuje na produkcji, dlatego żeby znależć w Pl prace w swoi zawodzie wiem że musze isc kształcic się dalej. Zrobiłam sobie kurs pracownika biurowego. Moj narzyczony posiada wszystkie papiery na cieżarowki wraz z przewozem rzeczy, i wtym zawodzie bedzie chcial szukac pracy w Polsce( lecz rowniez brak doswiadczenia bo w Uk pracuje rowniez na produkcji).Decydujemy się na zjazd do Polski ponieważ „Nasz zegar biologiczny tyka”. Chciałabym zawrzec zwiazek malżenski, urodzic dziecko( odkladalismy to wszystko poniewaz w Uk jestesmy skazani sami na siebie, a jednak chcialabym liczyc na pomoc mamy, rodziny).Uwazam że prace w Polsce rowniez trzeba szukac jezeli sie jest mlodym. Dlatego podjelismy decyzje o zjeździe.Nie ma większej straty czasu niż czekanie, a czekamy przecież non stop. .Czekamy na wakacje i na weekend, na wypłatę, na lepsze czasy..
    … i obudzimy się kiedyś za starzy, za brzydcy, zbyt zmęczeni, za grubi, za słabi, zbyt wypaleni, za mało kreatywni i jeśli nie będziemy starać się teraz później już nic nie wynagrodzi nam straconych dni, dlatego rodzi się w mojej głowie pytanie: a czy Ty dzisiejszy dzień przeżyłeś czy przeczekałeś? i to jest moja odpowiedz dlaczego chce wroic do Polski.mam dośc czekania na to by odliczac dni do swiat czy urlopu by spedzic czas z rodzina, jak moge ja miec tuz obok siebie. Mam pytanie takie czy mozna w PL starac sie o kuroniówkę w urzedzie pracy jezeli pracowalo sie w Uk i ile czasu potrwa cala ta dokumentacja.pozdrawiam i życze wszystkim spełnienia swoich marzen, realizacji celów i żebyśmy nie zapominali kim tak naprawdę jesteśmy gdzie sie urodziliśmy, i gdzie powinniśmy zyć, umrzeć….

    Odpowiedz
  96. Witam. Mam 22 lata. Pracuje w Irladnii Polnocnej juz dwa i pol roku. Chcialabym juz wrocic do Polski. Jezeli tam wroce moge sie starac o zasilek w Polsce ? Jesli tak to jaka to bedzie kwota ? Czy o ten zasilek musze sie juz starac w jobcenter czy moge to zalatwic w polsce ? jakie dokumenty beda mi potrzebne do zalatwienia zasilku ?Bardzo proze o pomoc. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  97. Ja wyjechalem do Uk w 2004 zaraz po szkole.ale strasznie mi sie nie podobalo.zlozylem wniosek o wize i wyjechalem do Usa.tam straszne rozczarowanie.mialo byc pieknie a okazalo sie smierdzaco.brudno.goraco wytrzymalem 10miesiecy i do Uk.Tu wytrzymałem do 2010 i zjazd do Pl.Szybko znalazlem prace.w zakladzie jako osoba fizyczna tu sie ozenilem.i mam dzieci.aby zarobic wiecej robilem wszelkie kursy. Ale nie za swoje pieniadze to z unii to jakies darmowe.Zarabialem 1500zl malo.naprawde malo zona w domu.aby zaoszczedzic po pracy jechalem pracowac w lesie do wieczora.w zimie 3zmiana i odrazu do lasu.i to co zrobilem sprzedalem i tak 2 wyplata.ale zawsze czlowiekowi malo.urodzilo sie 2 dziecko i czlowiek zaczol myslec o swoim domku.Przez znajomego dostalem sie do innego zakladu na operatora cnc zaczolem zarabiac 2500 z nadgodzinami 3 ale mnie w domu nie bylo.I tak 2 lata.Dostalem telefon od znajomego i jestem w Uk zarabiam dobre pieniadze ale dzieci w pl.Uzbieram na domek i powrot.Nie chce aby mieszkaly tutaj.Zbieram kazdego grosza i sle do domu .Moja rada.aby sie udalo trzeba przestac myslec jak w uk.Kasa na lokate.auto na gaz.i podstawa praca na poczatku obojetnie co.Pewna pani pisala ze jest nauczycielka i chce wrocic do pl.Ja na pani miejscu nawet sekundy bym nie zostal w uk.Zaklada pani male przedszkole w polsce w malej miescinie 2 jezyczne i zarabia pani krocie naprawde.Tutaj czlowieka stac na wakacje na auta ale to nie wszystko tutaj sa ludzie samotni cierpiacy na chorobę funcikowa kto byl w stanach zna tych starych polakow z greenpoint cale zycie na pokoju.dobytek miesci sie w torbie co z tego ze kierownik budowy.sklepu.restauracji jak zarabia 8f.

    Odpowiedz
    • Hejka, to samo tej Pani napisałam o przedszkolu ;) Trzeba mieć pomysł na siebie. Podoba mi się, że tak walczysz o lepszą przyszłość swoją i dzieci, zamiast usiąść i narzekać :). Wykorzystujesz każdą szansę i bardzo dobrze, o to właśnie chodzi. Życzę Wam wszystkiego dobrego i jak najkrótszej rozłąki, pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  98. Witam, my rowniez jestesmy w UK od 10 lat z trojka malych dzieci I przyszedl czas, ze I nas dopadla tesknota….Juz od jakiegos czasu zstanawialismy sie nad powrotem ale jakos takie niezdecydowanie przewazalo. Teraz jednak, nasze zmeczenie I tesknota wygrywa…Myslalam, ze jak chlopaczki pojda do szkoly to bedzie latwiej, bo przyzwyczaja sie do jezya. Wiem,ze dopiero kilka miesiacy minelo ale widze ze w szkole sa 'na boku’, jak idziemy do lekarza to oni slowem sie nie odezwa – zupelnie inaczej jest w PL na wakacjach, buzia im sie nie zamyka…ciezko dla matki widziec jak cala ta UK hamuje ich rozwoj I pewnosc siebie…
    Chyba naszym glownym problem bylo przewidzenie ile mozemy zarobic w PL, ze wzgledu ze nie podaje sie zarobkow na ofertach pracy – co za bezsens!!!!nie wiem jak ludzie wogole moga sie starac o prace nie wiedzac ile moga oczekiwac…teraz jednak wchodzimy z zalozenia ze jesli tutaj jestesmy na powyzej sredniej krajowej to w polsce chociaz na srednia krajowa mozemy oczekiwac – takie optymistyczne zalozenie:)cala rodzina juz zostala przepytana ile im wychodzi na zycie I mysle, ze damy rade…:)
    sprzedajac swoj dom tutaj, liczymy ze bedzie nas stac na domek w pl I samochody wiec pozniej pensja tylko na zycie I przyjemnosci. Co prawda musze sie chyba pozegnac z wizja corocznych fajnych wakacji ale w zamian chlopaczki beda mialy sie z kim bawic…

    Powodzenia wszystkim zycze!!!

    Odpowiedz
    • Cześć Mita, kochana wszystko pomału ;) My też jeszcze mamy nie wszystko wykończone i tak naprawdę stać nas zrobić to, ale po co się spieszyć? Cieszymy się życiem tutaj póki co, o chłopcach nie wspomnę :) Pierwszą pracę mąż wziął na gorszych warunkach i gorzej płatną żeby się wciągnąć i odnaleźć, a dzisiaj ma super posadę za naprawdę dobre pieniądze, a to początek. Czasem trzeba trochę stracić żeby później zyskać – pamiętaj ;) Dzieciaki i dziadkowie będą zachwyceni – to najlepsza zapłata :) pozdrawiam

      Odpowiedz
  99. witam wszystkich:) mysle ze moge tutaj dodac pare slow poniewaz aktualnie od prawie 4mc nieszkam w polsce z synem 14 lat.Mieszkalismy 10 lat w irlandi czasu tego nie zaluje i dziekuje ze on byl ,psychicznie odpaczelismy od polskiej rzeczywistosci,liczenia kazdej zlotowki i humorow ludzi w urzedach,sklepach itp.Zarobilismy na dom ,ktory stal od 3 lat i motywowal do powrotu,moze gdyby go nie bylo nie myslelibysmy o tym,wrocilam z powodu opieki nad mama i syn zaczal gimnazjum 1 klase ,wiec dlatego bylo wazne aby wrocic wlasnie w tym roku.W Irlandi czas mijal spokojnie lecz niestety z kazdym rokiem wkrada sie tesknota za bliskimi,pieniadze staja sie mniej wazne ,ludzie w Polsce narzekaja ale w rzeczywistosci maja duzo .Jestem tu moj maz jeszcze w Ie ,syn chodzi do szkoly,w ktorej dzis uslyszalam….prosze pania on juz chodzi pol roku nie mozemy ciagle go traktowac inaczej(ma problemy z nauka) moja odpowiedz 3mc prosze pania 3mc prosze nie dodawac ,skonczylo sie na tym ze spotkalismy sie u dyrektora ,gdzie uslyszalam musi pani dac syna na badania psychologiczne ,9 lat szkoly w irlandi myslenie i uczenie niestety nie polskie, i dzis mysle ze niepotrzebnie wrocilam chociaz bezcenne miec bliska rodzine i stare katy blisko siebie,i nie chodzi tu ze ma sie malo kasy to sie da wytrzymac mozna pracowac i zyc,ale podejscie ludzi ,piszecie ze macie male dzieci ktore pojda do szkoly w pl ja poczulam sie okropnie syn nigdy nie mal prblemow i mi nawet wydawalo sie ze super bo zakceptowal sie w szkole ma przyjaciol on chce tu byc ,a ja z cecia dzis wzielabym go i wsiadla w samolot,bo tu nie potrzeba psychologa zeby wiedziec ze dziecko musi miec czas na przstosowanie ,a poza tym to fajnie by bylo ,byl czas na Irlandie i na Polske tu mamy miejsca gdzie wychowalismy sie i bliskich i chociaz mamy kase tam to jest tesknota ,i nie sluchajcie narzekan bo to my w swieta czy inne uroczystosci jestesmy sami tam w obczyznie a oni spotykaja sie z rodzina,przyjaciolmi i moga odwiedzic tych co odeszli a my czekamy na urlop i jak go mamy czesto jedziemy do kraju a oni na wysy kanaryjskie. wiec powrot fajny ,kasa cienka,ludzie oby bylo wiecej dobrych niz zlych,ale kazdy musi sam podjac decyzje

    Odpowiedz
    • Dziękujemy za te cenne informacje. To prawda, że małym czy młodszym dzieciom łatwiej się odnaleźć jak starszym. Kochana, nie mam prawie dorosłych dzieci, ale może warto syna zabrać do psychologa, to nie jest żaden wstyd, a specjalista w takim wypadku nie zaszkodzi, a może pomoże? Do tego zaprosiłabym Jego kolegów i koleżanki z klasy i zapytała czy może Oni widzą z czym syn ma kłopot, bo przebywają z Nim podczas zajęć, może poprosić Ich o pomoc w nauce, np. wspólne odrabianie lekcji, wytłumaczenie trudnego zagadnienia? Przychodzą mi do głowy jeszcze korepetycje, a w ostateczności zmiana szkoły, po wcześniejszej weryfikacji i zaznaczeniu obecnego problemu w tej szkole. Co do reszty listu, to zgadzam się z Tobą w 100%. Napisz, jakie kroki podejmujecie w sprawie syna, nie poddawajcie się i nie zamykajcie na wspomniane opcje :) Życzę Wam wszystkiego dobrego, pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Też proponuje korepetycje, moja córeczka wróci do Polski mając 9/10 lat i też myślę o korepetycjach, jednak poziom nauczania w PL szkołach się wyższy i taki bardziej rygorystyczny, dużo siedzenia w domu , naua dzień w dzień.

      Odpowiedz
  100. Dzien dobry i witam
    Dlugo sie czailem zeby cos napisac ale jednak sie przelamalem.
    A wiec wezcie sobie kawe lub ciastko bo bedzie kawalek lektury.
    Przyjechalem do Uk w 2006 majac 3 dni auto i tygodniowe prawko plus kilka sloiczkow z ogorkiem kiszonym paprykaz i 190£ i najwazniejsze ang mniej niz 0.
    Zerwalem sie z pracy w kuchni za 1600zl na tamte czasy dobra kasa.
    A wiec Ja i kumpel z kuchni chcielismy zawalczyc o lepsze jutro na wyspach (plan byl dojechac do Amsterdamu ale sie zgubilismy w holandii niemielismy mapy.
    Dojechalismy do wellingborough miasteczko kolo Northampton po czym okazalo sie ze niedaleko mieszka kuzyn mojej zyciowej partnerki ktorego nigdy niewidzialem ale coz desparacja i brak funduszy sprawily ze trzeba bylo poprosic o pomoc.Po 3dniach i nauce hello Im looking for a job znalezlismy wymarzaona posadkenw fabryce rodzynek.
    Po kilku tyg stac nas juz bylo na wyjzad do polski i 1szy lot samolotem po nasze polowki zeby zpbaczyly te nasze Eldorado.
    Wrocilem z narzeczona po paru dniach jednakze juz bez kumpla.
    Okazalo sie ze pracy ni ma ale poszperalismy i sie znalazlo.W miare czasu otrzymalismy kontrakt kaska wpadala i urodzila nam sie corka w 2007.
    Pozniej recesja i postanowilismy wrocic do polski.
    Mielismy 100 tys zl tak oszczedzilismy tyle wlasnie i nie na paluszkach rybnysz poprostu 7 dni po 12h.
    Dostalismy mieszkanko przy granicy z niemcami od mego ojca ktore wyremontowalismy ja pracowalem za miedza przynosilem po 10 tys zl z elektrowni i bylo pieknie ale do czasu.
    W 2010 postanowilismy sie pobrac i wydac na swiat 2 pocieche.
    Jednakze dzien po slubie ojcu odbilo i kazal nam sie wyprowadzic znajomy wywalil mnie z pracy (jego znajomy) i lzy w oczach bo dziecko w drodze.
    Przyjechalem znowu tutaj w listopadzie 2010 i znowu wszystko sie poukladalo.
    Teraz mamy 2ie dziewczyny 4 i 8. ja pracuje jako shunter wozkowy za 2500£ i zyjemy fajnie ale….brakuje Polski
    Jest strach co bedzie jak wrocimy
    Plan na dzis kupuje mieszkanko w Polsce zonka wraca z dziewczynami ja zostaje max 6miesiecy tylko bo mam akcje w firmie do wyjecia.
    Ja po budowlance ale bez entuzjazmu,kucharz,straznik graniczny zona po ekonomiku bez praktyki .
    Powiedzcie co robic bo to ostatni dzwonek zanim dziewczyny podrosna.
    Pozdrowki i czekam na podpowiedzi

    Odpowiedz
    • Cześć Dawid, trudno mi coś konkretnego doradzić, bo nie znam dokładnie Twojej sytuacji, jednak napiszę jakie odniosłam wrażenie po przeczytaniu: takie, że chyba kieruje Wami pośpiech, a on nie jest dobrym doradcą… Tak, jak ja jestem za powrotem do kraju, realizacją własnych marzeń, próbowaniem, tak w tym wypadku intuicja mi mówi żebyście wszystko jeszcze dobrze przemyśleli, bo mam odczucie, że nie macie na siebie planu/ pomysłu w Polsce, wrócicie i co dalej? Chyba, że masz jakiegoś asa w rękawie, o którym nie wspomniałeś? Napisz co planujesz w PL, wynajem mieszkania, czy kupno, jaka praca itd. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Hejka.
        As w rekawie zaden
        Mieszkanie chce kupic za gotowke zeby nie ladowac sie w kredyt.
        Potobilem pare licencji-wozki,skonczylem tresham colleges takze ang jakis jest,mam pierwsza pomoc,plus dobre referencje takze chyba jakis zaczatek na poczatek.
        Pospiech zgadza sie lekki jest bo jak juz mamy wracac to jest teraz ostatni dzwonek gdyz starsza corka zaraz bedzie miala 9 lat i ciezko jej bedzie przeniesc sie pozniej w Polska szkole-zeczywistosc.Chcielismy ja od wrzrsnia puscic do Polskiej szkoly bodajze 2klasa bo pozniej moze miec klopoty jak to sie zdaza.
        Niewiem rozryw jest niemilosierny.
        A co do zamieszkania myslimy nad Gorzowem Wlkp gdyz jest blisko Poznania,szczecina i do granicy nie daleko takze w razie godziny W mozna czmychnac pikowac truskawki w sezonie.
        Co myslisz teraz jak jest juz bardziej klarownie??
        Pozdrowki

        Odpowiedz
        • Cześć Dawid, Gorzów jest bardzo dobrą lokalizacją, dom za gotówkę to kolejny plus, licencja na wózki i język obcy to kolejne 2. Orientowałeś się jak z propozycjami pracy na rynku? Na przykładzie naszych rachunków może będziesz w stanie ocenić Wasze przychody i wydatki? Pamiętaj również o zasiłku, o którym wspomniałam w tekście, gdyż bezrobotny z prawem do zasiłku po znalezieniu pracy samemu, otrzyma przez 6 m-cy kilkaset zł. dodatku x 2 dorosłych to okoła 1000 zł/ m-c ekstra. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to od Kwietnia na drugie i kolejne dziecko mamy szansę otrzymać 500 zł/ m-c – normalnie druga Irlandia ha ha. Tak serio, to nie ma na to co liczyć, bo może się okazać jednorazowe, jeśli w ogóle dojdzie do skutku ;) Jeśli jesteście dobrej myśli odnośnie finansów i pracy, to próbujcie. My byliśmy i się udało. Napisz, jaka decyzja ;) Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za opóźnienie :/

          Odpowiedz
  101. Witam mieszkam w Szkocji 10 lat. Wyjechałam jak miałam 12 lat. I tu ukonczylam szkole na poziomie degree w kierunku sustainable architectural design.
    Poznalam mojego narzeczonego 2 lata temu. I mieszkamy od stycznia razem w Szkocji. Lecz on mnie namawia na powrót do pl. Tam ma rodzinę i znajomych wiec to rozumiem.. Tylko obawiam sie czy sobie poradzę.. Pracuje od prawie roku w biurze architektonicznym jako technik.
    Ale czy będzie opcja znaleźć prace w tym kierunku w pl z tak małym doświadczeniem.. Pieniadze nie są najważniejsze ale nie chce być na czyimś utrzymaniu.
    Noni ta biurokracja. Wychowalam sie praktycznie tu i nie wiem czy się Wogule odnajdę.. Doradzicie ?

    Odpowiedz
  102. 3 lata w Anglii, masa znajomych anglików i różnych innych, miłości itp, studia, praca… Mieszkałem sobie, imprezowałem, ogólnie dało rady żyć, ale do przodu nic. A potem stwierdziłem, że nie chćę być zawsze traktowany jak imigrant (choć nie zdarzało się to prawie wcale), i wracam do domu, bo tam jest mój dom.

    5 lat później studia ukończone, dom odremontowany, kobieta warta małżeństwa, praca, samochód, kot… kokosów nie ma i trzeba zap******ć, ale da się żyć. I żaden angol mi nie piśnie nic, bo jestem u siebie i co najwyżej ja mu mogę w mordę dać jak zapijaczy na turystyczno-seksualnej eskapadzie z kumplami na tanie dziwki z Polski.

    Odpowiedz
    • Cześć zipO, mi się zdarzyło kilka razy być zdyskryminowaną i to w chamski sposób (przez klientów, nie przez pracodawcę i kolegów z pracy), chociaż mój tata i dziadkowie są Anglikami. Zgadza się, tutaj nigdy nie będziemy u siebie…

      Odpowiedz
  103. Witam! Fajnie sie czyta Wasze historie na tym forum. Moja przygoda z UK zaczela sie prawie 10 lat, wyjechalem zaraz po studiach IT na polibudzie wroclawskiej. Pracuje tutaj w zawodzie jako administrator serverow. Rok temu wspolnie z moja dziewczyna podjelismy decyzje o zjezdzie do Polski, moja dziewczyna bardzo lubi Polske, dobrze sie tam czuje, uwielbia rejon z ktorego pochodze (okolice karkonoszy) po polsku duzo rozumie i chce sie uczyc. Wracamy 29go listopada czyli za niecale 3 tygodnie:) Zawsze zastanawialem sie nad zjazdem do Polski, ale brakowalo mi determinacji. Mamy troche pieniedzy na poczatek i na inwestycje odlozone. Mamy zamiar zarabiac na wymianie handlowej miedzy Polska a Wegrami. W razie jak nic z tego nie wyjdzie, to ja wroce do pracy w zawodzie a moja dziewczyna moze pracowac jako tlumacz wegierskiego, widzialem duzo ofert bez znajomosci jezyka polskiego, tlumaczenie stron internetowych wesji angielskiej na wegierska itp. Nie powiem, troche stresa mamy, ale juz mamy dosc zycia w UK. Pozdrawiam! Adam

    Odpowiedz
  104. Hej!Wrocilam do Polski po 8 latach pobytu w Londynie. Mieszkam w Pl juz 5 miesiecy, na powrot zdecydowalam sie poniewaz moj partner nie mogl w Londynie znalezc pracy w swoim zawodzie. Ja jestem nauczycielka angielskiego z wyksztalcenia. W Londynie pracowalam w szkole podstawowej. Teraz w Polsce pracuje w prywatnej podstawowce oraz szkole jezykowej. Niby nie jest zle finansowo ale ja nie moge sie przyzwyczaic. Razi mnie chamstwo, brak kultury, wiecznie nadasane miny Polakow, brak manier pan sklepowych, walka na smierc i zycie z kierowcami, wieczne narzekanie a od pewnego czasu to, ze wygral PIS ktory w moim przekonaniu przeobrazi nasz kraj w stado moherowych beretem z rozancami na szyi. W Polsce ludzie sa bardzo nieszczesliwi i tak naprawde jesli tesknicie a macie w UK dobra prace i nie musicie harowac by przezyc kolejny miesiac, to szczerze odradzam wam powrot. Polska to kraj w ktorym ludziom kladzie sie klody pod nogi tak dla zasady…wlasny biznes? Nie ma takiej opcji. Zjedza was podatki, zaharujecie sie i nic nie odlozycie. Korepetycje? Od stycznia PiS ma wprowadzic 23 proc podatek vat na szkoly jezykowe i obawiam sie ze duzo szkol po prostu przestanie istniec. Znam wielu ludzi w Polsce ktorzy marza o wyjezdzie ale nie znaja angielskiego i dlatego boja sie sprobowac. Ja planuje wrocic do Anglii poniewaz wybieram bezstresowe zycie pod wzgledem finansowym(teraz pracuje dwa razy tyle co w Anglii ). Niech was nie zwioda zapewnienia ludzi ze w Polsce jest cudownie i zyje sie wspaniale z rodzina. Rodzina ma swoje problemy i czasu dla wielu z was moze nie miec. Przemyslcie decyzje zeby nie zalowac tak jak ja.pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Witaj Agata, przykro mi, że Tobie się nie układa. Chyba za bardzo bierzesz do siebie to co spotykasz na co dzień w Polsce. Nadąsani Polacy, narzekanie, chamstwo… mnie to absolutnie nie rusza, po co sobie tym głowę zaprzątać? Może lepiej skoncentrować się na pozytywach: masz aż 2 prace, sytuacja finansowa, jak napisałaś, nie jest wcale zła, a to, że zamkną szkoły prywatne – to możesz udzielać korepetycji we własnym lub klienta domu, jako osoba prywatna i jeszcze więcej ludzi będzie szukało takiej właśnie opcji bez szkoły w pobliżu… Czy Ty na siłę nie doszukujesz się samych bla rzeczy, bo po prostu UK Ci bardziej odpowiada? I to jest ok, tylko nie rozumiem, jak mając AŻ 2 prace, odradzasz ludziom myślącym o sytuacji finansowej w PL powrót, bo w Twoim sklepie obsługuje niemiła Pani?

      Odpowiedz
    • Ja marze o powrocie do Polski od przyjazdu do UK, od 16-stu lat. Tak bardzo bym chciala, zeby moja corka mogla zaczac nauke w szkole podstawowej od 4-ej klasy, a syn od 3-ej od wrzesnia. Obydwoje chodza do polskiej szkoly sobotniej i potrafia dobrze czytac i pisac po polsku. Martwia mnie wszystkie negatywne komentarze na tej stronie i obecna sytuacja w Polsce. Mam prawie 44 lata. Pracuje w zawodzie, jestem nauczycielka w szkole 'secondary’. Moj maz twierdzi, ze zniszcze dzieciom przyszlosc wracajac do Polski i ze jestem egoistka.Tesknie za Polska kazdego dnia… Wiem, ze to jest ostatni dzwonek na powrot. Jezeli nie wrocimy teraz, nie wrocimy nigdy.

      Odpowiedz
  105. Witam!

    Juz dawno sie przygladam tej stronie az w koncu postanowilam napisac:) My mieszkamy z partnerem i synkiem w Irlandii. Dopoki nie mielismy dziecka jakos nie zwracalismy na te rzeczy uwagi…teraz kiedy maly ma juz prawie 4 lata i mowi do nas po angielsku…jest coraz ciezej. Chcielibysmy wrocic do Wroclawia skad pochodze, mamy gdzie sie zatrzymac na rok, dwa, ale potem trzeba by wziasc kredyt na mieszkanie. Pomimo dobrej pracy nie dorobilismy sie tutaj, moze przed wyjazdem po sprzedazy aut i innych rzeczy bedziemy mieli jakies niewielkie oszczednosci na wklad. Chcielismy wrocic w przyszle wakacje, ale tak naprawde strasznie sie boje bo jesli tu wszystko rzucimy a tam sensownej pracy nie znajdziemy to nie wiem co bedzie. Nie jestesmy jakos specjalnie wyksztalceni ale mamy po 10 lat doswiadczenia i bardzo dobry jezyk angielski. Maly teskni za Babciami, tutaj jest koszmarnie drogo i na kupno mieszkania, ktore i tak zgnije za 10 lat , stac nas tez nie bedzie…tesknie za polskim jedzeniem, miejscami – tutaj nie ma co robic i gdzie dziecka zabrac. A poza tym chyba nie pasujemy tutaj gdzie swiat sie kreci kolo sportu u pubow:) A najgorsze jest to ze nie wiem nawet co moj synek w przedszkolu robi bo nie umie mi po polsku powiedziec.

    Odpowiedz
    • Radze rozejrzec sie za praca zanim wszystko rzucicie. Latwiej bedzie Wam wracac jesli chociaz jedno z Was bedzie mialo zatrudnienie, na poczatek. Moze uda sie wziac bezplatny urlop zeby miec troche wiecej czasu na znalezienie pracy? Wroclaw to duze miasto, z praca nie powinno byc problemu i nie Swieci garnki lepia – nie kazdy musi miec wyzsze wyksztalcenie. Wierze, ze sie Wam uda. Cala przeprowadzka to proces i trzeba troche czasu i energii zeby wszystko poukladac ale to jest do zrobienia. Potrzebny jest plan i dzialanie. Powodzenia.

      Odpowiedz
    • Dokładnie Seeebax, dziękujemy za podzielenie się swoją historią. Słuchaj, jak nie spróbujesz to nie będziesz wiedziała, różni ludzie z różnym zapleczem i odmiennym „punktem siedzenia” będą mieli odmienny punkt widzenia różnych rzeczy, więc nie warto słuchać narzekań na brak pracy itd. Macie gdzie mieszkać przez rok, dwa…Super! Macie więc czas na znalezienie pracy swoich marzeń lub zapewniającej godne warunki, ale w między czasie zahaczcie się byle gdzie, np. na kasie w sklepie i dopiero wybrzydzajcie w ofertach. W ten sposób nie przetracicie oszczędności, jakaś tam pensyjka x 2 wpłynie co miesiąc i pomalutku ku lepszemu :) Wszystkiego dobrego dla Was! Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Ja , obecnie kobieta lat 50, wyższe wykształcenie , staż pracy w PL itd. W Irlandii spędziłam 3 cudowne lata mojego życia (2007-1010) i gdyby nie sytuacja rodzinna zmuszająca mnie do powrotu do Krakowa nigdy nie pomyślałabym o wyjeździe z IE. Od 5 lat bezrobotna, bez zasiłku, za stara na dostanie przyzwoitej pracy. Niestety, drzwi zostały zamknięte w dniu wyjazdu do IE a teraz jest multum osób na moje miejsce pracy. Oszczędności się wyczerpały choć nie jestem osobą rozrzutną. Zobaczcie ile wynosi minimalne wynagrodzenie za etat w Polsce /na rękę/ , nie spodziewajcie się więcej /unikniecie rozczarowania/, dodajcie do tego np zapłacenie czynszu za mieszkanie /ja płacę w Krakowie 1030zł/m-c bez ogrzewania, rachunków/. A teraz : Co Wam pokazał kalkulator ??? Macie za co kupić podstawowe jedzenie ?
      Zapytacie o moją rodzinę ? Tylko syn, lat 20, student w UK. Może zapytacie Wasze „Babcie” czy przyjechałyby do Was? Uważam że to lepsze rozwiązanie niż powrót do PL.
      Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma … lecz Polska nie zostawia pola wyboru. Obecnie szukam pracy w IE lub UK pakując się do drogi.
      Czy Ktoś również się wybiera do np UK w poszukiwaniu pracy ? Dajcie znać.

      Odpowiedz
      • Dobry wieczór, Mira! Dziękuję za podzielenie się swoimi refleksjami, które niestety nie napawają optymizmem, wręcz przeciwnie. Przykro mi, że Twoja sytuacja zawodowa tak wygląda, chciałabym móc powiedzieć, że w Polsce uda Ci się znaleźć pracę, ale mając na uwadze doświadczenia życiowe kilku znajomych w podobnych do Twojego wieku, nie mogę tego napisać.

        Jeśli chodzi o Twoje rozważenia o płacy minimalnej, to nie wiem, czy znane Ci jest projekt pokolenie160, jego autor dość w swoich reportażach dość dosadnie pokazuje, jak z płacy minimalnej można żyć, a właściwie, jak się walczy o przeżycie.

        Powodzenia dokądkolwiek zaniesie Cię los!

        Odpowiedz
  106. Witaj Andrzej, świętnie Cię rozumiem, mam podobne odczucia to prawie wszystkich Twoich spostrzeżeń, ja na Twoim miejscu bym wracała do Polski, ja i tak nie udaje ci się odkładać w Uk to szkoda tu się męczyć. Faktycznie tutaj Polacy są dla siebie jacyś dziwni…

    Odpowiedz
  107. Mam pytanie do tych, ktorzy sie przeprowadzali z UK do Polski – jakie sa Wasze doswiadczenia w kwestii transportu? Z jakiej firmy korzystaliscie, ile Was to kosztowalo? Osobiscie jeszcze sie nie rozgladalam, nie mam rozeznania dlatego licze na rady od bardziej doswiadczonych w tej kwestii. Z gory dziekuje. Pozdrawiam Wszystkich

    Odpowiedz
    • CZeść Kasia jest wiele firm reklamujących się online. Koszt to z reguły 1 funt za 1 kilogram. Ja przewoziłam rzeczy z polską firmą, niestety nie mam nazwy, ale kontakt email: darekewa2010@gmail.com. Godni polecenia. Rzeczy dojechały w idealnym stanie, na czas i cenowo nie wyszło dużo. My za 20 dużych kartonów, dużą skrzynię i chyba 2 kontenery zapłaciliśmy 300 funtów, ale gdy chłopaki przyjechali po rzeczy (mieli kilka odbiorów po drodze i my byliśmy ostatni) i zobaczyli, że jest jeszcze miejsca w ciężarówie to kazali dołożyć rzeczy za darmo. Wzięliśmy absolutnie wszystko dzięki Ich uprzejmości: firmowe serwisy obiadowe, kołdry i inne graty, które mieliśmy wydać, a nie oszukujmy się, każdej kurze domowej się przydadzą ;) Piszę o Ich uprzejomości, bo Oni później musieli to wyładować i ponownie załadować żeby dostać się do rzeczy z przodu samochodu, a wcale nie musieli brać nadbagażu. Pozdrawiam

      Odpowiedz
  108. Witam
    Na wstępie chciałbym pochwalić stronę, mało jest miejsc w internecie gdzie można spokojnie pogadać bez kłótni.
    Przeczytałem prawie wszystkie Wasze historie i chciałbym opowiedzieć swoje rozterki związane z powrotem do kraju.
    W UK mieszkam ponad 2 lata. Miałem kilka lat wstecz dwa krótsze epizody, które z założenia były krótkotrwałym wyjazdem (kilka miesięcy), ale dokładnie w sierpniu 2013 wyjechałem z Polski do UK z postanowieniem próby posiedzenia tu dłużej. Powodem były kwestie finansowe, jak zapewne u większości :D
    Jednak z biegiem czasu pomimo tego że nie przebywam tu na tyle długo jak niektórzy po 10 lat i więcej zacząłem się wypalać i popadać cos na wzór letargu lub może i nawet depresji. Zanim przyjechałem do UK pracowałem w Polsce w wielu miejscach, przed samym wyjazdem pracowałem w biurze przy typowej papierkowej robocie, robota była fajna i prosta, od pon do pt. Niestety zarobki były bardzo niskie i do tego nie posiadałem umowy o pracę na stałe. Miałem znajomych, zawsze było coś do roboty – sporo znajomych, wyjscia, milo spedzony czas i duzo zainteresowan. Mniej wiecej w lipcu 2013 dostałem cos na wzór urlopu bezpłatnego na okres jednego miesiąca. nie wiem jak to się stało ale postanowiłem spróbować sił w UK. Z uwagi na na znajomych udało mi sie przyjechać i miałem na wejsciu gdzie zamieszkac, ze znajomymi mieszkam do dzis. na poczatku pracowałem w fabryce przez kilka miesiecy, potem tułałem się przez około pół roku po różnych pracach przez agencję, z reguły beznadziejne zajęcia za minimalna stawkę. Jednak pod koniec roku 2014 dostałem propozycje kontraktu w jednej z fabryk. na początku byłem zadowolony, jednak tylko dlatego że miało to zakończyc tułaczkę po agencjach i dawało pewna stabilizację. Obecnie cały czas pracuję w tej fabryce, zarabiam ok. 300-320f tyg przy dobrych wiatrach, tj. w sezonie gdy pracuję więcej godzin + soboty. Przy normalnych wiatrach moje zarobki wynoszą ok 250 f, czyli okolice minimalnej. W Polsce mieszkałem w większym miescie, tutaj mieszkam w malym miasteczku gdzie tak naprawde nie ma co robic, a życie weekendowe prawie nie istnieje, nie wiem co jest nie tak z tym UK ale nie licząc dużych miast to miasteczka umierają i nie idzie spotkać żywej duszy, nie licząc pubów i kilku klubów które każdemu się już przejadły. Dodam tylko że mam 27 lat, od jakiegoś czasu jestem tak naprawdę sam, dzieci nie mam. Dlatego też obawiam sie ze to ostatnia szansa na ewentualny powrot, bo wiem ze im dłużej się tu siedzi tym ciezej sie wraca, nie mówiąc już o sytuacji gdy ma się dzieci uczące. Mam kilku znajomych i kilka osób z rodziny,jednak znajomi są tu zupełnie inni niż w Polsce, tak naprawdę ciężko tu komuś zaufać, ludzie są tu jakby przesiąknięci szaroscią, a jedyne rozrywki to coweekendowe chlanie (dla dużej liczby osób również cięższe rozrywki). Nikt sobie nie ufa, każdy szuka w każdym wroga, nie ma mowy na spokojne relacje z kimkolwiek. Zupełnie inaczej niż w PL, to mnie chyba też wyniszcza. Z rodziną też mam mniejszy kontakt, poza tym najbliższa rodzina została w PL. Od niedawna dostałem dodatkową pracę na kilka dni na tydzień, polega rozwożeniu towaru po kilku sklepach w miescie i okolicach, co daje mi dodatkowy przychód rzędu 100-150 f na tydzień. Dlaczego pisze konkretne kwoty ? Ponieważ pomimo tego że teoretycznie zarabiam nieźle, a opłaty nie sa bardzo wygórowane, to po opłatach za mieszkanie, tax, insurance auta, rachunki prąd gaz internet itp, zostaje mi naprawdę niewiele, na chwilę obecną jestem mniej więcej na 0. Mam co prawda niby wszystko, nie żałuję sobie nic, mam samochód, stać mnie na jedzenie, na jakies piwko, wyjscie, nie żyję ponad stan, 2 razy w roku lot do Polski na 10-15 dni, to poza tym nie mam nic więcej, nie wiem ile bym musiał zarabiać aby naprawde odkładać jakies duże pieniądze, chyba bym musiał mieszkać w 8-10 osób na 3 pokojowej melinie ale tak naprawdę to też nie jest wyjscie. Ale tak naprawdę nie chodzi tu o pieniądze, bo to nie jest najważniejsze, jednak zastanawiam sie na sensem siedzenia tu, marnuję chyba najlepsze lata życia na egzystencję, ponieważ mimo tego że nic mi nie brakuje pod kątem materialnym to nie mam nic więcej. W Polsce mieszkałem z rodzicami, więc większość opłat malała. Chciałbym wrócić do PL, znależć pracę. Mam gdzie mieszkać póki co, z czasem bym się za czyms rozejrzał. Mam niby jakies doswiadczenie w pracach biurowych, ale czy to wystarczy ? Nie wiem. Myślę jednak o powrocie każdego dnia, widze ze nie tylko ja tak mam. Postaram się nie palić mostów, zostawić sobie ewentualną furtkę. Nie mam tak naprawdę z kim pogadać na ten temat, bo ludzie których tu znam mają naprawdę spaczone poglądy. Pozdrawiam wszystkich, w szczególności osoby które każdego dnia dręczą się z podobnych powodów :D

    Odpowiedz
    • Cześć Andrzej, dziękujemy za wpis i miłe słowa. Bardzo dużo ludzi ma podobne odczucia: Niby wszystko jest, ale nie ma nic lub czegoś brakuje…To się tylko pogłębi, kiedy pojawi się rodzina, bynajmniej u mnie tak było…Ludzie bardzo się dziwią, że wróciliśmy po 10 latach, ale nasze priorytety się zmieniły, szczęście zaczęliśmy mierzyć inną miarą. Jesteśmy w PL ok. 1.5 roku, nie żałujemy, a najlepsze jest to, że wcale nam tutaj nie jest gorzej. Standard życia podniósł się i radość z życia jest większa :) Masz dopiero 27 lat, więc próbuj, walcz o swoje szczęście. Jeśli nie Polska, to może większe miasto w UK? Może zmień otoczenie? Zrób kursy przydatne w Polsce, przekwalifikuj się? Opcji jest bardzo dużo, tylko musisz zrobić pierwszy krok żeby poprawić swoją sytuację. Jeśli masz pytania, chętnie odpowiem, pozdrawiam

      Odpowiedz
  109. Ja do angli przyjechałam z rodzicami.. po pewnym czasie zaczęłam się tutaj czuć zle, umiem anglielski radzę sobie dobrze. (Dodam że mam 18 lat) ale jednak nie czuję się jak u siebie. Strasznie m dziwnie… byłam na wakacjach teraz w Pl po powrocie do Anglii strasznie zaczęłam tęsknić.. w Polsce się czuję jak u siebie nie potrafię tego opisać .. Ale myślę że nie będę czuła się szczęśliwa żyjąc gdzieś gdzie czuję się źle.. chcę wrócić do pl jak skończę tutaj szkołę, ale w tym momencie pojawia się strach czy znajdę pracę w Polsce po szkole w Anglii … bardzo chcę wrócić ale mam taki mętlik.. żałować wyjazdu do Anglii nie żałuję bo dużo się nauczyłam, innej kuktury, poprawił się mój Anglelski jest teraz naprawdę bardzo dobry… Ale jednak duchowo czuję się źle tutaj.. czuję więcej smutku niż radości :) może ktoś będzie wiedział czy po szkole Anglii znajdę pracę w Pl?

    Odpowiedz
    • Cześć Sandra, jesteś taka młodziutka, że świat stoi przed Tobą otworem i warto próbować spełniać swoje marzenia. Jak już wspomniałaś, masz rodzinę w Polsce, a więc pomocną dłoń w razie niepowodzeń i spokojną przystań, chociaż na początek. Co do pracy, to zależy jakiej szukasz i w jakim regionie Polski. Dużo jest ogłoszeń na ekspedientki i tym podobnych, to nie jest na pewno praca marzeń za 1600 zł/m-c, ale zawsze coś na początek. Wtedy możesz szukać czegoś lepszego, nie trwoniąc oszczędności. Dobrze płatna praca jest w branży informatycznej. A o jakiej pracy myślisz? Pamiętaj, że póki nie masz zobowiązań w postaci np. dzieci, masz swoje 5 minut, żeby próbować, najwyżej się nie uda, a to też czegoś uczy :) pozdrawiam

      Odpowiedz
  110. Wojtek 105

    Te książki to

    „Filozofia życia”
    „Filozofia zdrowia” a nie tak dawno powstała 3 część „FILOZOFIA Smaku” .Zainteresowanie leczeniem AZS było tak duże,że w filozofii smaku jest dość sporo na ten temat.Ale proponuję kupić 3 części. Ja karmię piersią i jestem na tej diecie od jakiegoś czasu ponieważ takie jest zalecenie tej autorki, pozbyłam się póki co zaparć, synek jest już w lepszej kondycji, ale czekam przede wszystkim aż on będzie wcinał te rzeczy.

    Odpowiedz
  111. Wojtek105

    Moja dwójka dzieci ma Atopowe Zapanie Skóry, córkę odpukać wyleczyłam 7 lat temu dzięki książką Anny Ciesielskiej, syn ma 4 msc, za 2 msc wprowadzam mu te diety. To leczenie choroby poprzez podawanie odpowiedniego jedzenia, jest dużo gotowania, ale efekty z córką przeszły moje najśmielsze oczekiwania, liczę na takie same efekty z synem, dodam jeszcze,że z córką męczyłam się ponad rok, zanim przeczytałam o tej diecie na necie. BARDZO POLECAM

    Odpowiedz
  112. wróciłem do mojej PRZEPIĘKNEJ Polski i NIGDY nie wrócę do zacofanej, PRYMITYWNEJ i BIEDNEJ(!) tak – dokładnie – biednej zapyziałej Angli, gdzie 80% domów ma pleśń 5cm na ścianach, gdzie 99% domów JEST TAKA SAMA SZARA BRZYDKA STARA, gdzie nie ma dentystów, gdzie biurokracja przekracza wszelkie normy normalnych cywilizacji itd… gdzie nie ma lasów (ZERO), gdzie kobiety idąc do pracy wyglądają tak samo jak po przebudzeniu rano, gdzie ludzie się nie myją… biedni depresyjni ludzie ohyda. nigdy więcej… w Polsce idealnie. a jak ktoś tego nie widzi to jest po prostu nieudacznikiem życiowym, który wszystko co potrafi to pracować na taśmie…. i te 2500 ZŁOTYCH za pokoich klitke 2m x 2m… masakra. wyjazd do UK uważam za samobójstwo duchowe. jakby co są w Euriopie cywilizowane kraje, obok Polski normalnie wyglądające kraje to np. Francja, Niemcy, piękna Hiszpania…. ale nie UK! Już nie porównuje możliwości rozrywki… bo w UK miejsca rozrywkowe nie istnieją (porównując do PL)

    Odpowiedz
    • bylam w Anglii przez ponad rok (tak, dosc krotko w porownaniu ze „stazem” autorow wiekszosci wpisow). Wrocilam niedawno i za dwa tygodnie zaczynam prace w Polsce.
      Czas w Angli milo wspominam, choc to nie bylo „moje miejsce”, bylo kilka min-kryzysow i tez dosc krytycznie sie odnosze do niektorych aspektow zycia tam. Jednakze nie moge milczec jak slysze ze Anglia to najgorsze miejsce na ziemi.
      Do Anglii wyjechalam sama i bylam tam sama (jacys znajomi byli, ale dosc ciezko jest znalezc znajomych> w zwiazku z tym trzeba bylo zorganizowac sobieczas wolny. puby i widok „imprezujacej” mlodziezy nie wygladaly zachecajaco wiec zwiedzalam Anglie, glownie na rowerze. Angielskie miasta sa raczej brzydkie, jednakze angielskie male miasteczka oraz wsie mozna okreslic mianem uroczych: stare domy z cegly, otoczone roslinnoscia sa bardzo zadbane – wlasciciele sa prawnie obowiazani utrzymywac je w dobrym stanie. Co zas sie tyczy lasow to jest ich PELNO: great outdoors. Wiele parkow narodowych, lasow, klifow i mnostwo sciezek do pieszych wedrowek. Nie wspominajac juz o sciezkach nad klifami. Kazdy weekend GDZIES bylam – i w wiskszosci byly to miejsca blisko naturany a nie miejski zgielk.
      Jak tak o tym pisze to z sentymentem patrze na Anglie. Nie wykluczone, ze kiedys tam wroce. Tymczasem odpoczywam od (i tu sie zgadzam z przedmowca) wilgoci, grzyba, choc glownie chyba od samotnosci. Mam wrazenie ze w Polsce jednak kontakty z ludzmi sa mniej powierzchowne i jaak ktos pyta: jak sie masz, to nie jest to tylko kurtuazyjna forma powitania.
      Odnoscie biedy… bieda jest wszedzie. W Anglii tez. Tak samo jak wielkie roznice w standardzie zycia.
      Higiena, brzydota ludzi: pracujac w korpo jakos tego nie zauwazylam wsrod moich kolegow. Do tego dress code byl dosc mocno przestrzegany. Podobnie na Ascot albo Henley Regatta sama, ubrawszysie (w moim odczuciu) dosc elegancko czulam sie, ze jednak moglam troche wiecej uwagi zwrocic na stroj.
      Duchowo sie nie umiera – nie mowie o religii lecz o mozliwosciach rozwoju kulturalnego: muzea, teatry, koncerty, wystawy… to wszystko tam jest. Widzialam ;)
      Oczywiscie beide, niechlujstwo, demoralizacje tez widzialam.

      Anglia nie jest zla: dla niektorych lepsza a dla innych gorsza. zalezy co komu odpowiada i kto czego szuka.
      Nie ma idealnego miejsca: nie jest nim tez ani Polska ani Anglia. Wiec po co tak od razu psy wieszac i krytykowac bez podstaw ktorekolwiek z nich?

      a nawiazujac do dylematu jaki sie najczesciej na tym forum przewija:
      wyjechac? polecam (bo kazdy wyjazd poszerza horyzonty – a przynajmniej powinien)
      wrocic? jeszcze nie wiem ;) ale jak ktos nie ma problemu ze znajdywaniem pracy to lepiej wrocic i znow wyjechac niz zyc w niepewnosci, czy nie trzeba bylo wyjechac

      a wiele i tak jest kwestia okoliczosci oraz szczescia

      Odpowiedz
  113. Mam 65 lat, do kraju wróciłem w 30 marca 2015, z ośmioletniego pobytu w UK.Z miejsca udałem się do Urzędu pracy, bo prawo do emerytury nabywam za 11 miesięcy. Jest teraz 11 październik 2015 i nie mam żadnych świadczeń. Opieszałość urzędnicza w Polsce jest przerażająca. Z Anglii otrzymałem prawo do emerytury za czas przepracowany w UK. A w Polsce nic nie wiadomo kiedy i ile. A o pracy nie ma co myśleć w tym wieku, mam żonę na emeryturze i na razie z tego żyjemy. Jeśli ktoś chce powracać do kraju , a nie ma układów ani wsparcia to odradzam. Gdybym wiedział wcześniej o sytuacji w Polsce, to nie wracałbym i pracował bym w UK. Pracowałem w włoskiej restauracji w Londynie 8 lat u jednego pracodawcy całodzienne wyżywienie, transport w Londynie za darmo ,miałem Freedompass, więc koszty utrzymania niskie tylko opłata za mieszkanie. W Polsce tego nigdy nie będę miał.

    Odpowiedz
    • Szkoda, że pracując już tyle lat w UK zrezygnował Pan i nie poczekał jeszcze tych 11 miesięcy…Dobrze, że macie chociaż jakiś dochód do tego czasu, ale w UK też nie byłoby kolorowo z małą emeryturą UK i polskimi – przeliczonymi w funtach, a życie niestety nie tanieje. Powrót do Polski był chyba najlepszą opcją, tylko pośpiech zgubny…Pozdrawiam

      Odpowiedz
  114. Witam ,

    ja mam inny problem czy w wieku 50 lat ze słabym zdrowiem- atopowe zapalenie skóry , słaba kondycja fizyczna , angielski do reaktywacji mam co szukać w UK , w Polsce mi sie dobrze wiodło , ale chyba sie sypie , małżonka całe życie fizycznie w spożywcze , dodatkowo z powodu tych kłopotów złapałem depreche i zamartwiam sie o przyszłość…..

    Odpowiedz
    • Witam Panie Wojciechu, szczerze mówiąc to nie wiem czy to dobry pomysł, chyba że ma Pan załatwioną już pracę i mieszkanie, w przeciwnym razie narazi się Pan i żonę na dodatkowy stres, pogorszenie zdrowia i niemały wydatek. Ze słabą znajomością języka czeka Was tylko praca fizyczna. Może warto zadbać najpierw o siebie? Odwiedzić z żoną sanatorium, naładować baterie i przemyśleć jakieś inne rozwiązania? Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
      • Pani Klaudio ,

        na przeprowadzkę daję sobie 1,5-do 2 lat chyba że coś sie zawali , zamierzam reaktywować język w stopniu znacznym i podstawy dla Agaty , a może nawet przyuczenie zawodu czytałem o zawodach Technik sterylizacji medycznej lub opiekun medyczny , zamierzam też zadbać o siebie , czytałem też że zmiana miejsca zamieszkania może dobrze zrobić na skórę…..klimat w Polsce staje na głowie afrykańskie lata bez kropli deszczu , zanik złotej jesieni , słabe zimy….mamy też tam rodzinę…..śek w tym że chyba każde rozwiązanie w kraju wiąze sie lub z wyścigiem scczurów lub wegetacją , więc czasem myśle że nawet praca fizyczna w Angli jesli ma dać tzw święty spokój to jest wyjście w miare ok
        Pozdrawiam
        Wojtek :)

        Odpowiedz
        • Zgadzam się, tylko musi Pan wszystko zaplanować i dopiąć na ostatni guzik zanim przyjedziecie, żeby uniknąć stresu. Plusem jest również rodzina w UK, warto zamieszkać blisko niej. Zawsze można spróbować, tylko proszę zostawić w Polsce jakąś furtkę awaryjną na wypadek potknięcia, czego Panu z całego serca nie życzę :) Pozdrawiam

          Odpowiedz
  115. Ja podziele sie swoja opinia…. od 2 miesiecy jestem w Londynie, do teraz pracy nie znalazlam…. W Polsce mam dom i hujowo platna prace, za kora w chwili obecnej nie stac mnie na utrzymanie domu, i wiem ze z moim wyksztalceniem i doswiadczeniem zawodowym, napewno utkne do konca zycia w tm samym miejscu co bylam. WIec postanowilam przyjechac do Londynu zobaczyc czy da sie to zmienic :) coz… jak zwykle moje wyksztalcenie i praca zawodowa kompletnie nigdzie nie pasuja, pracy nie ma a oszczednosci sie topia.
    Jezeli chodzi o plusy i minusy obydwu panstw sa nie do porownania, po prostu. W polsce nigdy nie czulam sie wolna , jestem osoba liberlana, z dala od kosciola katolickiego, a tutaj opcja multi kulti i przewrazliwienie na tema rasizmu tez w jakims sensie ograniczaja wolnosc czlowieka! W kazdym kraju zycie inaczej sie toczy.
    Sama nie wiem co robic, gdzie zostac w co inwestowac, czy zaczynac tutaj zycie jako health care assitant mimo iz w pl pacowalam w biurze i nie wiem czy poprostu zniose taka prace psychicznie, czy wracac do pl, i sie bujac zima z rachunkami za ogrzewanie…

    Odpowiedz
  116. Swatus 7, a nie boisz się rozłąki z rodziną na 3 lata ? podziwiam bardzo za taką decyzję, ja zostawiam męża na 3 msc,ja za rok latem myślę zjechać z dziećmi, mąż dołączy do nas w grudniu. 3 lata dla mnie byłoby nie do pomyślenia, podziwiam :)

    Odpowiedz
  117. Na wstepie chcialbym pochwalic zalozyciela postu Bo zawiera najlepsze informacje , opine odnosnie powrotu do polski z Karin mlekiem I modem plynacych.

    Zaczne od tego ze jestesmy w UK juz 10 lat mamy dwoje dzieci w wieku 6,5 roku I 3,5 roku ,obie dziewczynki .starsza juz 3 rok obowiazuje angielski system szkolny( przedszkole,reception class, year 1)
    mlodsza dopiero zaczyna przygode w przedszkolu.
    Ale do rzeczy
    Jak co roku bylismy Na wakacjach w polsce I pomijajac fakt ze kosztowalo nas to tyle co srednie roczne polskie zarobki zadecydowalismy ze wracamy do polski .
    Moja druga polowa od dawna chciala wrocic jednak byl to pomysl jednostronny. co zmienilo moje stanowisko ??
    O tesknocie za rodzina I krajem wspominac nie trzeba ale najwazniejszym powod jest chyba spolecznosciowy oraz ekonomiczny otoz naprawde mam juz dosc roznic kultorowych jakie Sa w londynie,w szkole czy przedszkolu biale dzieci to okolo 40% I naprawde zaczelo mi to przeszkadzac .niestety nigdy nie bedzie nas stac Na dom w dobrym miejscu w londynie zeby nasze dzieci chodzily do dobrych katolickich szkol , to jest poprostu nie realne finansowo a dodam ze zarabiam calkiem niezle prowadzac swoja dzialalnosc .
    Nastepna istotna sprawa to ekonomia … mieszkamy w londynie I jak kazdy wie jest drogo ale nasze oplaty stale ktore sie nigdy nie zmieniaja to okolo 3 tys funtow miesiecznie plus zycie jakies 1200> dodam ze w tych kwotach nie uwzgledniam wakacji oraz innych awaryjnych wydatkow a Zima zawsze najdrozsza wiec bywa ze miesieczny budzet wydatkow to nawet 5 tys. funtow dodam ze zona nie pracuje.
    Dlatego jak ktos mowi ze tu sie zyje latwiej to ja sie pytam komu?
    W zwiazku z powyzszym dotarlo do mnie ze nigdy nice bedzie mine stac tutaj Na wymarzony dom cczy dobra edukacje dla moich dzieci a Na dodatek zawsze bede tutaj imigrantem I nigdy nie bede U siebie.
    W polsce mamy mieszkanie wiec jeden problem z glowy. I Chociaz nie mamy odlozone nic Bo sie poprostu nie da
    decyzja jest taka na obecna Chwile ze ja zostaje w uk a moja rodzina wraca do polski mam nadzieje ze z moimi zarobkami tutaj zajmie nam to wszystko nie wiecej niz 3 lata zeby w polsce sie jakos ustawic.
    Oczywiscie ze sie boimy ale tak samo kazdy z nas sie obawial przed nieznanym wyjezdzajac do uk.
    Najtrudniejsze jest pogodzic serce z rozumem Bo reszta to juz tylko pozytywnie myslec I chwytac byka za rogi.

    Odpowiedz
    • Hej Swatus, dzięki za interesujący wpis. Myślę, że nie tylko dla Ciebie pobyt w UK w czasie kiedy dzieci są małe, żona nie pracuje, itp. jest bardzo trudny. Wszystkie problemy, finansowe i nie tylko, nagle spadają na człowieka i nie wiadomo jak sobie z nimi w pojedynkę poradzić. Sam przez to przechodziłem i wygląda na to, że sytuacja trochę się ustabilizowała i wszystko powoli wraca do normy. Dzieci są bardziej niezależnie, nie wymagają aż takiej opieki, żona wróciła do pracy i w rezultacie mamy więcej pieniędzy.

      Słowem, nie dziwię Ci się wcale ale pomysł 3-letniej rozłąki z rodziną jest, moim zdaniem , trochę ekstremalny. Nie myślałeś, żeby przed wyjazdem z UK przeprowadzić się gdzieś na północ, do jakiegoś tańszego miasta i tam popracować? Być może w ten sposób udałoby się trochę zaoszczędzić? Może ten okres byłby też dobry do zdobycia nowych umiejętności, które przydałyby się w Polsce?

      Odpowiedz
  118. Dziekuje za odpowiedz.Mysle ze kazdy z mojej rodziny juz gdzies sobie poukladal zycie wiec nie za bardzo chcialby przyjechac tu na dluzej.maz nie za bardzo rozumie moj problem chcialabym wyjsc poznac znajomych ale nie wiem gdzie zamykam sie w domu a zycie traci sens nic mnie nie cieszy codziennie dzwonie do Polski rozmawiam z rodzina i znajomymi ciagle myslac ze wlasnie tam jest moje miejsce ale jestem tchorzem zeby podjac decyzje duzo ludzi pisze tutaj ze mniej sie zarabia w pl ze trudno o prace i co z tego ze zarabiam tu dobrze pieniadze szczesia nie daja. Mysle nad urlopem w pl musze to tylko pogodzic z praca…

    Odpowiedz
  119. Witan czytam i coraz bardziej sie zastanawian.mieszkam w usa od 3 lat maz nie jest polakiem wiec mam utrudniony wybor. Bardzo go kocham ale tym samym jestem samotna gdyz on duzo pracuje a ja nie mam znajonych ciagle tylko praca dom…. nie mamy dzieci mam 27 lat bardzo tesknie za rodzina i znajomymi nie moge ich czesto odwiedzac bo za daleko o za drogo… przygnebia mnie ta monotonia ale tym samym strach…. wiem ze znalezienie znajomych pomogloby ale nie jest to latwe nie mam ochoty na nic tylko praca a jak juz jestem w domu to tylko spie marze o dziecku ale sie boje chcialabym miec kogos z rodziny obok… Wiem ze usa daje duze mizliwosci rozwoju itp… Ale ja myslami jestem w polsce.

    Odpowiedz
    • Hej Cami, dzięki za wpis. Myślę, że wiele osób ma podobny problem… Spróbuj może bardziej otworzyć się na kulturę i poznaj większą ilość znajomych. Mając za męża cudzoziemca będzie Ci chyba łatwiej funkcjonować w ten sposób. Tutaj w UK jest trochę inna sytuacja, jest wielu Polaków co ma oczywiście sporo dobrych stron ale, suma sumarum, trochę przeszkadza w integracji.

      Odpowiedz
    • Cześć Cami, przykro się czyta takie listy, gdzie ktoś jest samotny i tak naprawdę nie ma wyboru…Więc zwrócę się do tych, co go mają: nie zmarnujcie swojej szansy! Wracając do Ciebie, musisz coś zmienić, bo wkrótce popadniesz w depresję. Porozmawiaj z mężem, może On wyjdzie z jakąś propozycją? Może dłuższy urlop w PL? Czy gdybyś miała dziecko, ktoś będzie mógł przylecieć i zostać na dłużej? Zacznij spotykać się z ludźmi, rozmawiać, może poczujesz ulgę jak komuś opowiesz o swoich problemach, może ktoś przez to też przechodził i coś doradzi? Bo ja niestety nie potrafię decydować za Ciebie, ale mam nadzieję, że szybko znajdziesz odpowiedź, wszystkiego dobrego!

      Odpowiedz
  120. Hej Kris. Przeczytawszy Twoj wpis wydaje mi sie, ze trawa zawsze wydaje sie zielensza po drugiej stronie. Masz zdecydowana racje w swojej obserwacji, ze w Polsce tez sa ludzie z pieniedzmi – osobiscie troche takich znam. Nie sluchaj tych co narzekaja – wszedzie da sie zyc, tak mysle. Co do niezamykania sobie furtek to my z mezem jestesmy na etapie starania sie o obywatelstwo brytyjskie, tak na wszelki wypadek, np. w razie ewentualnego wystapienia z Unii czy innych mozliwych scenariuszy. Mysle, ze dobrym pomyslem jest tez zadbanie o angielski pociechy po powrocie do kraju- nigdy nic nie wiadomo. Do odwaznych swiat nalezy.

    Odpowiedz
    • Dziekuje Kasiu za twoje slowa. Rowniez myslimy o zdaniu egzaminu na brytyjskie obywatelstwo, choc nie wiem jak to bedzie z tym egzaminem z historii Anglii, nie wiem z czego sie uczyc, zeby przyswoic troche wiedzy.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Cześć Kris, słuchaj w każdej księgarni jest do kupienia podręcznik, który nazywa się tak samo jak egzamin, a więc porusza wymagane na teście tematy. Nie wiem, czy można taką książkę wypożyczyć, ale warto spróbować :) pozdrawiam

        Odpowiedz
  121. Witam,
    Ja z zona jestesmy w Uk od 10 lat, od prawie czterech lat mamy mala pocieche, ale zaczyna sie wewnetrzna tesknota za bliskimi( pomimo 3-4 wizyt rocznie w Polsce) spotkaniami rodzinnymi, tym ze bedzie ktos do kogo mozna spokojnie przyjechac, pogrilowac, zostawic malego, zeby miec choc chwilke na jakies wyjscie we dwoje. Ale po kolei, od lat ciezko pracujemy gdyz zalozenie na poczatku bylo takie, ze na wyjezdzie probujemy zarobic tyle ile sie da. Od lat prowadze wlasna firme w UK, kupilismy w Polscie mieszkanie ( za gotowke, wiec bez kredytu), garaz itp, w Uk od kilku lat mamy wlasny domek ( z kredytem na kolejne 30 lat), nowy van, nowa osobowka, narzedzia, rozne sprzety, tak wiec dorobilismy sie czegos, co mozna spieniezyc i kupic calkiem niezly domek w Polsce, samochod i moze rozpoczac dzialalnosc. Co do pracy to probowalbym otworzyc podobny biznes jak w UK, gdyz to co widze, jacy ”fachowcy” podejmuja sie wykonania wszelakich prac dekoratorskich w Polsce to mysle ze z moim doswiadzeniem, narzedziami moglbym jakos normalnie funkcjonowac w kraju. Oczywiscie trzeba ruszyc jakies znajomosci wsrod bliskich, reklama itp. Sa obawy, czy to wypali, wiem ze standard zycia moze sie pogorszyc no ale po tylu latach na emigracji czlowiek widzi, ze zycie ucieka szybko, tu w Uk ciagle sami bez bliskich ktorzy czekaja w Polsce i tesknia, minimum znajomych bo dobrych i uczciwych Polakow nie jest latwo znalezc, dziecko bez rodzenstwa ciotecznego, babc i dziadkow, cioc wujkow. Wiem, ze pewnie po angielskich szkolach dziecko moze miec lepsze perspektywy na start w pozniejszym czasie, no ale przekazanie wiezi, tracycji, bliskosc rodziny tez jest istotna w moim przekonaniu. Szkoly lepsze lub gorsze zawsze mozna wszedzie skonczyc ( my z zona przyjechalismy do Uk zaraz po studiach). Rozmawialismy z zona na ten temat i ja jestem bardziej za powrotem do Polski ( zanim maly zacznie chodzic do szkoly angielskiej), chyba mam wiecej zapalu i pozytywnej wizji ( choc moge byc w bledzie ), ze mamy jakis kapital na start i ze moge robic to samo co w Uk takze i Polsce. Mysle ze i zona znajdzie prace, zeby nie siedziec tylko w domu. Mamy polska telewizje i obserwuje, jakie sa problemy w PL, ale jak sie jedzie przez Polske to widac pelno nowych domow, samochodow, galerii, marketow gdzie przeciez ktos kupuje produkty i zostawia pieniadze, tak wiec w czym my jestesmy gorsi…Tu w Uk zycie jest latwiejsze pod wzgledem finansowym, koszty mieszkania, rachunkow, dodatki, darmowe lekarstwa, jakies benefity na dziecko, ale jestemy i bedziemy tu obcy, wsrod masy roznych nacji, obyczajow, inny jezyk, podejscie do tradycji itp. A po latach bedze zal, ze sie nie sprobowalo w Polsce, ze kontakty rodzinne sie wypalily, bo brak czasu na podroze do kraj.Przeczytalem Wasze posty na stronie i stwierdzam, ze wnosza wiele pozytywow i sa normalne ( nie tak jak na innych stronach, gdzie pisza ludzie o prostym mysleniu i bardzo banalnym i trudno o dobre informacje). Mam nadzieje, ze wiecej osob napisze jak to bylo i jest po powrocie do Polski, lub jesli ktos planuje wyjazd z Uk, co zrobic zeby nie zamknac calkowicie furtki do Uk, jakie kontakty pozostawic otwarte, co pozamykac a co nie, co mozna polaczyc na oba kraje itp.
    Pozdrawiam wszystkich majacych podobne dylematy co ja
    Krzysiek

    Odpowiedz
  122. Hej 9lat temu przyjechałam z mamą do Manchesteru mam teraz 20. Od pewnego czasu Mysle o wyjezdzie do Polski.. strasznie sie tu dusze nigdy nie potrafilam sie tu zaklimatyzowac jako 15latka po padlam w depresje, Anglicy mnie nie akceptowali. Zawsze teskinilam za rodzina i codziennie o nich mysle, w ogole nie umiem sie spelnic i z dnia na dzien jest mi tu coraz gorzej. Bardzo chce wrocic, powiedzcie mi czy warto? czy mi sie uda? mam odlozone pieniazki na start + rodzine ktora mi pomoze. Ale teraz jak z praca? czy wrocic do szkoly? nie mam pojecia co i jak w koncu wychowalam sie w Angli…

    Odpowiedz
    • Wrócić i dać sobie trochę czasu na poukładanie sobie życia w Polsce – w tym znalezienie pracy, którą chcesz wykonywać. Jeśli masz odłożone pieniądze i ludzi, którzy wyciągną do Ciebie pomocną dłoń, to naprawdę nie warto się dłużej zastanawiać. Czy Ci się uda? Nie jestem jasnowidzem, nie mniej jednak będę mocno trzymać kciuki, byś znalazła swoje miejsce na ziemi :)

      Odpowiedz
    • Hej Makosia, trudno mi coś sensownego doradzić ale sądząc po Twoim wpisie wydaje mi się, że powinnaś przynajmniej spróbować. Pojedź na 3 miesiące, rozejrzyj się po okolicy, rynku pracy, studiach, etc. i może wtedy będzie Ci łatwiej podjąć decyzję. Życzę powodzenia.

      Odpowiedz
    • Cześć Makosia, to zależy jakiej pracy będziesz szukała i generalnie jakie jest Twoje nastawienie – jeśli nie boisz się pracować, to na pewno szybko coś znajdziesz, a w międzyczasie możesz rozglądać się za lepszą pracą (lepiej płatną lub na lepszych warunkach, ale coś na początek będziesz miała, biorąc cokolwiek i Twoje oszczędności nie stopnieją). Rozumiem, że będziesz mieszkała u rodziny? Jeśli chcesz iść do szkoły, to możesz zwrócić się do rodziców o alimenty na ten cel i może jakieś dofinansowanie z opieki społecznej? Masz kilka opcji. przemyśl jeszcze wszystko dokładnie, nic nie jest na zawsze i w razie co możesz wrócić do UK, ale jak nie spróbujesz, to zawsze będziesz się zastanawiała „co by było, gdyby…” Powodzenia!

      Odpowiedz
  123. Witam Wszystkich po dluzszej nieobecnosci. Wlasnie wrocilam z dwumiesiecznego pobytu w Polsce i … bylo przepieknie!!! Wszystkie moje obawy zniknely. Proba generalna tego czy sie odnajdziemy w Polsce bylo wyslanie moich anglojezycznych dzieci do polskiego przedszkola (dzieci 4 i 2.5 roczku). Dzieci, na to zeby sie zaaklimatyzowac, potrzebowaly – 2 tygodni. Dzis mowia po polsku! Firma mojego meza otworzyla oddzial w Krakowie i moglibysmy sie tam przeniesc (salary sacrifice). Rezygnacja z czesci zarobkow nie jest problemem bo i tak wyzylibysmy za 1/3 jego polskiej pensji, jedyny szkopul w tym, ze ten Krakow jest dla nas ni w 5 ni w 9 – oboje jestesmy z polnocy i tam mieszka cala nasza rodzina. W kazdym razie jestesmy zdecydowani – chcemy wrocic dlatego maz bedzie szukal pracy w Warszawie. Jesli mialoby sie nie udac to wtedy zawsze pozostanie nam Krakow. Pozdrawiam wszystkich poszukujacych swojego miejsca na ziemi i zycze powodzenia.

    Odpowiedz
    • Cześć Kasia, super wiadomości!!! A z tym Krakowem, czy Wa-wą nie musi być tak źle, mamy teraz kilka autostrad do wyboru, więc podróż nie zajmuje już tyle czasu. Będzie dobrze, do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić i wciągnąć w rutynę ;) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  124. Cześć,

    zaciekawiła mnie ta dyskusja i chciałabym wrzucić do niej swoje trzy grosze.
    Jesteśmy w UK z mężem prawie półtora roku. Zdecydowaliśmy się na przyjazd, bo tu ma o wiele łatwiej z pracą (całe życie pracował za granicą, w PL nie ma kontaktów zawodowych w swojej branży itd.). Ja z kolei całe życie zawodowe w PL – układało mi się dosyć dobrze, nigdy nie miałam kłopotów ze znalezieniem pracy (pracuję w organizacjach pozarządowych). Założyłam więc, że skoro w PL radzę sobie dobrze, to tym bardziej w UK. I tu niespodzianka. „Rzuciło” nas do małego miasteczka (ja całe życie zawodowe spędziłam w Warszawie), mąż pracuje w zawodzie, a ja nie mogę sobie poradzić. Nie chcę wykonywać byle jakiej pracy, bo w PL robiłam ciekawe i super interesujące rzeczy, a tu mogę co najwyżej wklepywać dane czy robić jakiś podstawowy admin. Do tego co rusz w PL pojawiają się ciekawe propozycje, fajne projekty i mam do czego wrócić. Z kolei mój mąż w PL będzie miał o wiele trudniej. Niemniej jednak zdecydowaliśmy, że wracamy. Bardzo brakuje nam ludzi z sercem i duszą, pięknej przyrody (oboje kochamy Sudety), pysznego jedzenia i wielu innych rzeczy, z których przed wyjazdem nie zdawałam sobie sprawy. Poziom skupienia na konsumpcji w UK przeraża mnie, ludzie wgapieni w smartfony w każdej wolnej sekundzie, trudności w budowaniu prawdziwych głębokich relacji (z czym w PL nigdy nie mieliśmy problemu). Do tego – co najbardziej mnie zaskoczyło – nierzetelność i niesłowność w relacjach (zawsze myślałam, że to Polacy mają z tym problem). Z jednej strony rozumiem osoby, które skupiają się głównie na stronie materialnej, bo jest ważna, z drugiej doszłam do wniosku, że mam tylko jedno życie i chcę je spędzić w otoczeniu bliskich. Pozdrawiam ciepło wszystkich, którzy zastanawiają się, co robić – i jak mawiała jedna moja znajoma – nigdy nie jest tak, żeby jakoś nie było :))

    Odpowiedz
    • Dzięki Paula za ciekawy głos w dyskusji, to chyba klasyczna sytuacja: jedna osoba chce/może wrócić a druga już nie do końca. U nas jest podobnie i wygląda na to, że chwilę jeszcze tutaj zostaniemy. Myślę jednak że wcześniej czy później jednak wrócimy. Życzę powodzenia w każdym razie po powrocie do PL i pozdrawiam.

      Odpowiedz
    • Cześć Paula, zgadzam się z Tobą w 100%. Myślę, że z takim doświadczeniem zagranicznym, jakie ma Twój mąż, to tylko kwestia czasu jak się wdroży ;) Jesteście o tyle w dobrej sytuacji, że wiecie, że chociaż jedno z Was będzie miało pracę. Ja wróciłam do Pl z rodziną ponad 1.5 roku temu, z tych samych pobudek co Wy i nie było jeszcze dnia żebyśmy żałowali :) wam też się uda! Wszystkiego dobrego, dajcie znać jak sobie radzicie, pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Klaudia,

        wielkie dzięki za dobre słowo i fajnie usłyszeć, że można być zadowolonym z powrotu do Polski.
        Tak szczerze – to w Polsce nigdy nie czułam się tak przygnębiona jak w UK, nawet gdy życie piętrzyło trudności, więc powinno być dobrze po powrocie. Mam nadzieję, że wiosna zastanie nas już w Polsce :) Serdeczne pozdrowienia :)

        Odpowiedz
  125. Witam serdecznie , Mieszkam w UK od blisko 7 lat. Od 2 lat mysle o powrocie do Polski , niemniej jestem pelna obaw czy znajde prace ktora pozwoli na 'godne 'zycie i czy przystosuje sie do nowej rzeczywistosci . W UK ukonczylam studia ( w PL przerawalam i wyjechalam do UK) , pracuje jak asystent nauczyciela . Nie wiem jaka jest sytuacja na polskim rynku pracy czy naprawde jest tak ciezko jak wspomnaja znajomi?Druga kwestia to poczcuie straconej mlodosci wyjechalam do uk bedac ’20’ para latka teraz mam ’31’ bylam w zwiazku 6 letnim , ktory sie rozpadl….
    Zaczynam sie obawiac czy w PL gdzie wiekszosc znajomych ma juz rodziny bede dobrze sie czula – to kolejna obawa poza kwestiami finansowo -bytowymi. Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Cześć, Hania! Czy w Polsce jest źle? Cóż, zależy kto patrzy. Czego uczysz? Aktualnie jest boom na nauczycieli na najniższych szczeblach – z przedszkolankami włącznie. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli zaczniesz przeglądać ogłoszenia o pracę na polskich portalach, to pozwoli Ci mniej więcej ocenić, jaka jest sytuacja na rynku pracy. Warto rozejrzeć się też za jakimś forum tematycznym albo grupą na Fb / Linkedin – czasem trzeba się naszukać, ale to chyba najlepszy sposób, by dotrzeć do ludzi, którzy pracują tam, gdzie Ty chcesz pracować. Jeśli chodzi o wiek, z moich obserwacji wynika, że w dużych miastach singiel z trójką z przodu to nie jest nadzwyczajny widok, co innego na wsi. Nie mnie mówić Ci, czy masz wracać do PL. Mam jednak wrażenie, że im dłużej będziesz zwlekać z pakowaniem walizek, tym trudniej będzie Ci to zrobić.

      Odpowiedz
      • Cześć Hania, ja tylko dodam od siebie, że jako nauczycielka, zawsze możesz dorabiać udzielając korepetycji, przygotowując młodzież do matury itp. – jest na to popyt (ja mam matematykę, fizykę i angielski w jednym palcu i pracy jest nie do przerobienia. Średnia stawka w moim 120000 mieście to 30 zł/h, ale w okresie przedmaturalnym możesz udzielać korepetycji kilku osobom na raz, obniżając Im stawkę do np. 15 zł/ h – a i tak dobrze wychodząc – i jak pójdzie fama – zazwyczaj na FB w sekcji ogłoszeń – to się nie opędzisz :). Może dobrym pomysłem będzie urlop w Polsce, celem rozejrzenia się za pracą, spotkaniami ze znajomymi – zobaczysz jak się będziesz czuła w Ich towarzystwie? Pozdrawiam

        Odpowiedz
    • Cześć Nasza Polska, ja mam pewne spostrzeżenia odnośnie Twojej wypowiedzi, a mianowicie, jeśli konkurencyjna apteka była samoobsługowa przy jakimś markecie, tzn. że nic „konkretnego” tam nie można było kupić, jak np. lekarstw na receptę i klientela i tak wracała do Was, że już nie wspomnę o poradach, ja np. często lubię zasięgnąć porady farmaceuty. Do tego myślę, że może za szybko się poddaliście, bo jeśli żona otrzymałaby takie wynagrodzenie jak Pani, która u Was pracowała + Twoje wynagrodzenie, to nie bylibyście wcale w złej sytuacji, bynajmniej ja z rodziną żyję spokojnie za 4000zł./ m-c. Podjęliście taką decyzję, a nie inną i to jest Wasza indywidualna sprawa. Zgadzam się co do biurokracji, że jest specyficzna w Polsce. Życzę Wam wszystkiego dobrego w UK :)

      Odpowiedz
  126. WITAJCIE. Opowiem Wam historię z powrotem do Polski. Do UK przyleciałem w 2005 roku. Pracowałem w Anglii do grudnia 2009 r. w jednej ze Brytyjskich Spółek Akcyjnych. Praca jak praca. Miałem tygodniówkę po 380 420 funtów.
    Wszystko było okay. Odłożyłem sporo kasy i wróciłem do naszego ukochanego kraju.
    Otworzyłem z żoną aptekę (żona farmaceutką). Wszystko zaczęliśmy załatwiać od lutego. Zanim otrzymaliśmy koncesję, trwało to prawie trzy miesiące (Inspektorat Farmaceutyczny, Sanepid, Straż Pożarna, architekt, pozwolenie z Urzędu Gminy na prowadzenie apteki itd…).
    W końcu otworzyliśmy. Na początku przez 3 miesiące dokładaliśmy do biznesu. W czwartym wyszliśmy na prostą. Kupiłem samochód, który wrzuciłem w koszta, laptop i inne rzeczy niezbędne do powadzenia firmy.
    W 2 miesiącu prowadzenia działalności miałem już wnikliwą kontrolę z Urzędu Skarbowego. Trwałą 3 dni.
    Po 5 miesiącach kontrole z Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego. Musieliśmy po kontroli z WIF-u zatrudnic drugą magister farmacji. Koszt zwiększył się o 5500, bo tyle dostawała brutto z ZUS-em. KONTROLI MIELIŚMY OD CHOLERY.
    Dawaliśmy radę, nam średnio zostawało w okresie jesienno zimowym od 7000 do 11000 tyś złotych netto.
    Przyszedł krach jak Pan Wójt dostał w łapę i wydał pozwolenie na otwarcie apteki drugiej sieciowej w tej samej miejscowości. Wspomnę, że apteki w całej gminie były tylko dwie. Sieciówka się otworzyła i zaczeliśmy ponosić straty.
    Sieciówka otworzyła wielka aptekę samoobsługową (nie będę zdradzał jaka sieciówka). Nie mieliśmy drogich leków ale sieciówka toczyła z nami wojnę ponad 7 miesięcy. TAK WYGLĄDAŁ POWRÓT DO POLSKI. Otworzyliśmy w maju 2010 r. , a zamknęliśmy w w czerwcu 20014 roku.
    CO TERAZ ROBIMY – WRÓCILIŚMY ZNÓW DO UK. Żona pracuje w angielskiej aptece i ma się dobrze na godzinę dostaje 14 funtów, a ja wróciłem do tej samej firmy i zarabiam 8,50 na godzinkę. Razem jesteśmy na kontrakcie i trzy miesiące temu kupiliśmy dom w UK, oczywiście w kredycie, za który płacimy 430 funtów miesięcznie. W Polsce GÓWNO byśmy mogli sobie kupić. Córka teraz we wrześniu podejmie studia na Uniwersytecie kierunek farmacja i tutaj zostanie. NIE WRACAMY DO TEGO CHOREGO KRAJU.

    Odpowiedz
    • Hej Nasza Polska, kiepsko że tak to wszystko wyszło. Sam mam bardzo podobną przygodę, więc nie Wy jedyni :) Po pięciu latach w UK wróciłem do Polski, zacząłem pracować na etacie ale w trochę dziwnej firmie, próbowałem sam rozkręcić mały sklep internetowy później, żona przez okres praktycznie 2 lat nie mogła znaleźć pracy. W międzyczasie w mojej starej firmie w UK pojawiły się wakaty więc chcąc nie chcąc wróciliśmy. Żyje nam się w miarę wygodnie ale jak wiesz trawa jest zawsze bardziej zielona po tej drugiej stronie i od czasu do czasu snuję plany powrotu. Chciałbym być jednak trochę lepiej przygotowany więc to chwilę potrwa…

      Odpowiedz
    • Tak, to prawda. Istnieją dofinansowania z Urzędu Pracy oraz z Unii, jak masz szczęście to dostaniesz oba w jednym roku ;) Możesz też zacząć z mniejszą ilością i sprowadzać towar na zamówienie, np. klient zamawia wózek z katalogu po uprzednim wpłaceniu zaliczki, może w ten sposób? Do tego sklep online. Na pewno coś wymyślicie – podpatrz co oferuje konkurencja – może otrzymasz podpowiedź, pozdrawiam ;)

      Odpowiedz
  127. Witam raz jeszcze, przez 10 lat udało nam się odłożyć wraz z mężem większą kwotę pieniędzy i zainwestować w kilka nieruchomości min. 2 małe mieszkania pod wynajem i 2 lokale handlowe, wszystko wynajęte.Chyba bez tego nie wróciłabym do Polski, bałabym się,że sobie nie poradzę finansowo, nie ma się co czarować,ale z pracą w Polsce lekko nie jest,1300 zł to za mała pensja na spokojne życie,No chyba,że się mieszka w dużym mieście,to szansa na znalezienie lepszej pracy jest większa, ja pochodzę z małej miejscowości. Planujemy z mężem otworzyć jakiś biznes jeszcze, ale nie mamy pojęcia czego jeszcze brakuje, wszystko już jest :) musimy być już na miejscu żeby wybadać rynek. Coś w życiu trzeba robić, mieć kontakt z ludzmi, także biorę nawet taką ewentualność,że pójdę gdzieś do sklepu pracować. Po 10 latach pobytu w Anglii jestem już finansowo gotowa na powrót.Cieszę się,że miałam możliwość wyjechania 10 lat temu do UK :) ale jeszcze bardziej się cieszę,że wracam do domu do Polski :) Nie chcę narzekać jak tu w Anglii jest źle i nie fajnie, bo tak nie jest, dzięki Anglii żyć nam się będzie łatwiej w swoim kraju, poznałam tutaj również wielu fajnych ludzi ,ale nie czuję się tutaj jak w domu, w Polsce mam całą rodzinę z wieloma kuzynami, Moje dziecko ma się z kim bawić przed blokiem,spędzać czas u babci i dziadka, całkiem inny klimat.Córka 8- letnia też bardzo lubi Polskę, troszkę się martwię edukacją, ale wierzę,że sobie da radę, jest mądrą dziewczynką. Już ją zapisałam do szkoły, jestem dobrej myśli. Pozdrawiam i życzę powodzenia

    Odpowiedz
    • Cześć milka, bardzo dobry plan :) Tak jak mówisz, zaczep się gdzieś za te 1300 zł. bo na ulicy nie leży i w między czasie szukaj czegoś lepszego, lepiej płatnego lub chociaż na lepszych warunkach. W ten sposób poznasz ludzi i nie stopnieją Wasze oszczędności. Co do biznesu, to mój tata kiedyś powiedział: Ludzie zawsze przyjdą do sklepu spożywczego, sklepu dla dzieci i do domu pogrzebowego ;) Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę ;)

      Odpowiedz
    • Hej Milka, dziękuję za komentarz. Naprawdę jestem pod wrażeniem, nie każdemu udaje się odłożyć tak wiele aby kupić 4 nieruchomości. Świetny plan na powrót, na pewno wszystko się uda. Sam bym wrócił gdybym był w takiej sytuacji :) Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  128. Hej, ja właśnie wróciłam z Polski z 3 tyg urlopu, upały straszne :) żal było wyjeżdżać :( pocieszam się tym,że ty była Moja ostatnia podróż w kierunku London Lutom, za rok w sierpniu zjeżdżamy już na stałe po 10 latach pobytu w Uk :)

    Odpowiedz
    • Cześć Milka, gratuluję odważnej decyzji! Możesz szybko napisać… jak się przygotowujecie do powrotu? Macie jakieś oszczędności/inwestycje? Co z pracą, etc.? Takie informacje na pewno przydadzą się i pomogą innym :)

      Odpowiedz
  129. Witam przyznam ze po raz pierwszy udzielam sie na forum ale chcialbym I ja wyrazic swoje zdanie na ten temat. Jestem w UK 7 lat od poczatku pracuje na pelnym etacie z poczatku na agencjii a od kilku lat na kontrakcie. Niby wszystko mam jest praca, dom wynajety w miare dobry jak na angielskie realia, samochod dziewczyna rowniez na kontrakcie. … Jednak juz od jakiegos czasu zaczynam miec dosyc tej calej Anglii praktycznie nie ma dnia zebym nie myslal o powrocie poprostu czuje sie wypalilem I dochodze powoli do wniosku ze nie nadaje sie na zycie poza moim otoczeniem i rodzina. Bedac tutaj samemu z rodziny „dziewczyne tutaj poznalem” nie widze sensu sie tu dalej meczyc bo tak to nazwe . Pieniadze to nie wszystko I tu w Anglii napewno szczescia nie daja bo poza tymi glupimi funtami nic tak naprawde nie mam a zycie tu to dopiero wegetacja dla mnie. Robota -dom robota-dom. Na szczescie udalo mi sie jakims cudem odlozyc dosc sporo jak na polskie warunki I teraz pytanie czy wracac? Bo w moich biednych bieszczadach wiem ze pracy nie ma . Nie czekam na zadnej luksusy mam dom rodzinny jest gdzie mieszkac okolica jest super tylko ta praca… Za rok bede mial 30 lat I mysle ze to moze byc ten czas by zjechac . Co o tym myslicie? Dodam ze dziewczyna chce tu narazie zostac.

    Odpowiedz
    • Cześć Marcin, dziękujemy za komentarz. Ciężko cokolwiek doradzić, tak żeby nie decydować za Ciebie. Napiszę od siebie, że ja miałam podobne odczucia, a już jak przyszły dzieci na świat to w ogóle moje priorytety uległy zmianie. Chcieliśmy z mężem cieszyć się rodziną i życiem, zamiast spędzać je w pracy (w przypadku męża od świtu do zmroku). Wiedzieliśmy, że nie będzie miał problemu ze znalezieniem pracy ze wzg. na dobre CV, dlatego zaryzykowaliśmy. Chociaż wypłata jest mniejsza, to tak naprawdę żyjemy na takim samym poziomie jak w UK i nie było dnia żebyśmy żałowali powrotu.
      Co do Twojej sytuacji, to myślałeś może o własnym biznesie? Może jakieś B&B jeśli mówimy o Bieszczadach…A może po prostu większe miasto? Musisz też porozmawiać z dziewczyną i podjąć decyzję wspólnie, czy Ona w ogóle chce wracać i jeśli tak to kiedy? Może dojdziecie do kompromisu, czego Wam bardzo życzę, pozdrawiam ;)

      Odpowiedz
  130. Powiem tak wyjechalem z polski jak prezydentem byl Lech Walesa , wlasnie podjelismy decyzje o powrocie , to sa bardzo ciezkie chwile , tego nikt nie zrozumie nawet ta emigracja po 2004 roku bo oni nie wiedza co to jest strach mieszkac i pracowac bez papierow teraz kursuja miedzy PL i UK bo im wolno kiedys przekroczenie granicy graniczylo z cudem , niech kazdy sie dobrze zastanowi czy to jest ten moment na powrut czy to jest to czego chce , my wracamy z 3 dzieci kture teraz skazujemy na emigracje one nie znaja Polski nie wiedza jak sie zyje w Polsce ,
    I jeszcze jedno emigracja to nie koniecznosc to wlasny wybor , dlatego pomysl zanim wyjedziesz i jak chcesz wykonac ten krok wstecz .

    Odpowiedz
  131. Witam cie Klaudio. Opisze ci moja historie , od 2 lat mieszkam z partnerem w Anglii poczatki byly ciezkie praca na smsy spanie na materacu oszczedzanie na wszystkim co sie da , aktualnie obydwoje mamy prace na kontrakcie na nocna zmiane wynajmujemy mieszkanie . Moj partner wyjezdzajac do Anglii nastawial sie aby zostac tu na stale , ja sie caly czas motalam czy zostaje czy nie jeden dzien chcialam zjezdzac drugi zostac. Mi w Anglii caly czas czegos brakuje niby pienadze sa mieszkamy sami praca jest ale caly czas czuje sie jakas przygnebiona. Obecnie konczymy urlop w Polsce , rozmawialismy i podjelismy decyzje ze za pare lat zjezdzamy , odlozymy ile sie da , moj partner bedzie robil w Anglii prawo jazdy c+e zeby miec jakiekolwiek doswiadczenie w tym zawodzie poniewaz w Polsce chcialby jezdzic . Plan mamy taki po zjezdzie do Polski wynajac mieszkanie – znalezc prace- po czasie starac sie o kredyt na swoj dom nie wiem czy to tak bedzie idealnie jak sobie wyobrazam ale w Anglii siedze bo siedze jest lepiej wiadomo pisac nie trzeba ale czuje ze szczescie gdies mi ucieka rodzina itd. napewno wiesz o czym mowie i dochodze do tego wniosku ze czasami lepiej zyc skromniej ale na kupie, dajcie znac co o tym myslicie ?

    Odpowiedz
    • Cześć Marta, my mieliśmy to samo odczucie, a w momencie, w którym przyszły na świat dzieci nasze priorytety się zmieniły baaaaardzo drastycznie. Tak jak napisałaś, woleliśmy żyć skromnie, ale w końcu żyć, zamiast spędzać w pracy całe dnie, mijać się w drzwiach przekazując sobie dzieci do sprawowania opieki nad nimi by znowu lecieć do pracy…Chcieliśmy żeby miały takie dzieciństwo i wspomnienia ze swoimi dziadkami jakie mamy my, chcieliśmy mieć czas w końcu dla siebie, bez płacenia obcej osobie i zamartwianiu się z kim zostało dziecko itd. Okazało się, że mimo tego, że wypłata jest naturalnie mniejsza, to nasz poziom życia nie uległ zmianie. Odpuściliśmy sobie z tyraniem całymi dniami i cieszymy się życiem. Tutaj jest dużo pracy dla kierowców, wiem, bo mój ojczym jest jednym z nich. Tak jak piszesz, postarajcie się zarobić jak najwięcej na mieszkanie, aby zredukować kredyt do minimum. Są również takie dotacje jak Młodzi na swoim i Rodzina na swoim (jeśli macie dzieci, a przy 3 dziecku redukcja ceny mieszkania to aż 10000 zł) – warto poszperać. Warto wpisać w wyszukiwarkę: ranking kredytów hipotecznych i popatrzeć na warunki jakie oferują lub umówić się na darmową kalkulację z konsultantem na kolejnym urlopie w Polsce. Ja myślę, że Wy już podjęliście decyzję, teraz tylko konsekwentnie iść w tym kierunku :) Spróbować zawsze można. Pomyślcie o jakimś planie awaryjnym w razie co, przekalkulujcie wszystko dokładnie, zróbcie rozeznanie cenowe, tak żeby nic Was nie zaskoczyło, a będzie dobrze :) Powodzenia i pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  132. Ja jestem juz w UK 9 lat z rodzina.Niczego sie nie dorobilismy a nawet popadlismy w dlugi.Oboje od zawsze pracowalismy na full time ale oplaty za mieszkani(wynajem,woda, prad, gaz, tv license), auto, rachunki za tel, bilety na autobus dla corki, swietlica przedszkolna dla mlodszej corki to wszystko nie jest za darmo.Nie wiem jak ludziom udaje sie odlozyc pieniadze.Byc moze mieszkaja po kilka osob w jednym mieszkaniu, ale w mojej sytuacji niestety nie moglam sobie pozwolic zyc z czteroosobowa rodzina z kims jeszcze.Mysle nad powrotem do Polski.Skoro niczego sie tutaj nie dorobilam to wole zyc w swoim kraju.Jesli mam tylko zyc za takie pieniadze to moge zyc rowniez i pracowac w Posce.i

    Odpowiedz
    • Bata, w takiej sytuacji na pewno warto odłożyć coś na start w Polsce. To nie muszą być kokosy w funtach, ale przeliczając na złotówki dobrze by było mieć jakieś zabezpieczenie finansowe. W końcu jakoś trzeba znaleźć pracę w Polsce, gdzie mieszkać i jeszcze coś go garnka wrzucić.

      Co do powrotu do Polski, mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Jeśli Twoim domem jest Polska, to wracaj, czym prędzej. Dużo łatwiej jest wyjść na prostą, będą w miejscu, w którym dobrze się czujemy.

      Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki!

      Odpowiedz
  133. Za kilka dni jadę na wakację do Polski, już nie mogę się doczekać. Na stałe zjeżdzamy za rok, po 11 latach emigracji w UK :)

    Odpowiedz
    • Bardzo fajnie milka :) Masz jakiś konkretny plan powrotu do PL? Cała redakcja życzy udanych i słonecznych wakacji! Wracaj do nas szybko :)

      Odpowiedz
  134. Witam,
    Bardzo się cieszę z tej strony, i że ją znalazłam. Mam bardzo dużo przemyśleń mieszkając 5 lat w Uk, rok w USA a teraz jestem w NZ. Po pierwsze prawdą jest że z czasem zależy nam na czym innym, jeśli jesteśmy młodzi to taka emigracja jest bardzo atrakcyjna, bo faktycznie poprawia się sytuacja finansowa, jednak po jakimś czasie zaczynają wychodzić skutki uboczne. Myślę, że nasza kultura jest bardzo specyficzna i że nie ma takiego kraju anglojęzycznego do którego łatwo byłoby się dostosować zwłaszcza jak ma się dzieci, bo ten zachód jest bardzo zepsuty, niestety jak ktoś napisał trzeba się zastanowić czy jest jakiś plan na siebie w Pl? Bo jeśli nie ma to wpadniemy w ten sam punkt tylko jest się starszy, trudniej o znajomych (zalatanych ze swoim życiem i korporacją). Ja mam wrażenie, że nas to chcą wykończyć celowo, i z racji tego mam jeszcze większa ochotę jechać mieć dzieci w Polsce. To jest walka, ale warto bo ludzie czy wy nie widzicie tego zepsucia na zachodzie, zero zaufania, policja bezsilna, szykanowanie w pracy i szkole, ludzie otyli z tych dobr, zero kontaktu z drugim czlowiekiem i naturą, w uk narkotyki są tańsze czasem niż piwo. Myślałam że NZ będzie lepsza ale tu z kolei domy są na po prostu żenująco niskim poziomie, życie ma niski standard, ludzie traktują sport jak religię, zero kultury, historii, nawet dania tradycyjnego. Mam szansę jechać do Australii ale w takim układzie moje życie znów byłoby w zawieszeniu przez następne pare lat, tutaj też dom tylko na kredyt, dokladnie jak w Pl bo dom tu kosztuje 5 razy więcej a nie ma nawet ogrzewania. Owsem w Polsce ludzie są zmęczeni są umęczeni i są szczuci sami na siebie, to jest smutne, tylko ten co wyjechał to widzi, ale ja wolę być biedakiem jakim byłam kiedyś tam z rodzicami co jest niesamowicie obciążające, ale być a tutaj tylko masz, nawet swoich dzieci nie poznasz jak przyjdą w przyszłości do domu z poglądami o których tobie się nie śnilo. Zachód to zero więzi rodzinnych, i to skutkuje…bardzo niemiło. Tyle ludzi wyjechało aż mi serce się kraja, tyle dobrych ludzi tych zwyczajnych. Tyle ludzi tęskni to straszne. Nie każdy ma na ten dom aby wrócić, ja mam na ziemię i nie wiem czy wracać, mam wykształcenie i doświadczenie w zawodzie, mam też pasję którą rozwinęłam tu za środki finansowe.Dziś z całą pewnością nie patrzyłabym czy stać mnie na ślub itp po prostu stać cię na to na co cię stać i możesz iść np, na pielgrzymkę i tam mieć najpiękniejszy ślub na ziemi za darmo. Bardzo mi ciężko samej podjąć decyzje mam 32 lata i czuję że to mój ostatni dzwonek, w NZ na pewno nie chce żyć, tu można pobyć na pare lat, ale żenujące jest życie tych co tu zostają. Wszędzie są bowiem biedni i bogaci. Biednym wszędzie jest trudno. Jednak u nas biedny czasem ma godność a tu hmm nawet ten bogaty jej nie ma. To jest tak że w Polsce też jest teraz pracować dla Polaka – większość do obcy kapitał a wymagania pięć razy wyższe niż w tej samej firmie na tym samym stanowisku na zachodzie. Jest też tak że społeczeństwo wyludniło się bardzo, ludzie się starzeją, coś co cię pociąga może już nie istnieć, dziś w Polce też musisz mieć samochód i laptop bo bez tego zginiesz zwłaszcza że niedługo zabiją naszą komunikację miejską. Na prawde mam dni że spakowałabym to wszystko i była przynajmniej z rodziną bo przecież jest to za daleko aby odwiedzać się co pare miesięcy, serce mi się kraja. Myślę że się wypaliłam za ta granicą, i doceniam teraz wszystko – mimo że tak trudno się u nas żyje. Mi mieszkanie na kredyt by wystarczyło trudno, ale nawet myślę o emeryturze bo wcale się nie zdziwię jak ZUS w końcu padnie i tyle. Polska to na prawde ciężki chleb a tutaj tak jakby człowiek nie miał duszy…..tak bardzo chciałabym wrócić…z kolei mój brat pracuje za te 1200 i wynajmuje pokój i ani nie ma perspektyw na zycie małżeńskie bo dziewczyny uciekają ani na własne przyjemności a najtrudniej to być samemu…i tak się jest samemu i tak. Myślę, że da się u nas żyć ale trzeba mieć wsparcie w rodzinie jeśli coś jest niepomyślne to co pare głów to nie jedna. W UK ludzie żyja z dnia na dziń mimo że mają więcej kasy, nie mają rzadnych zainteresowań i często nie podróżuja a jeśli to aby się napić taniego piwa. To jest stan umysłu. Może w Pl za dużo chcemy. Nie każdy musi mieć od razu dom. Pozdrawiam wszystkich serdecznie szanujmy się bo jeśli my się nie szanujemy to kto nas poszanuje.

    Odpowiedz
    • Cześć Justyna, dzięki za wartościowy, głęboki wpis. Jest tak jak mówisz, w PL jest g*wno, ale to jest twoje g*wno, nikt Cię stąd nie wygoni, a jednocześnie da się żyć na naprawdę fajnym poziomie, ja jestem tego przykładem po 10 latach emigracji. Wróciłam, żyję, mam się dobrze, realizuję swoje marzenia o których śniłam wegetując w UK, nie mam długów, mało tego, szykują się zmiany na lepsze (np.lepiej płatna praca męża). Zasada jest prosta, o której zresztą wspomniałaś, nie ma co się oglądać na sąsiada, bo on ma więcej, bo u niego trawa zieleńsza itd. Cieszmy się tym co mamy. Koniec kropka. Co do brata, to czy robi coś żeby zmienić swoją sytuację, czy tylko narzeka i czeka aż dziewczyna sama na Niego poleci? hihi. Daj Mu kochana kopa motywacyjnego, a dla Ciebie wszystkiego dobrego, najtrudniejsze to podjąć decyzję, a reszta się ułoży, pozdrawiam

      Odpowiedz
  135. Dzieki Klaudiusia podzwoninel po urzyndach i okazalo sie ze ten niemiecki ubezpieczynie tak zwane tu AOK funkcjunuje tez w polsce..no to nie mom zodnych problymow..renta jest ..czuja sie super..napewno i w polsce znojda jakas dobro frau jakos wdowka czy rozwodka ktora zechce ze mna zwiedzac dalej swiat..nastawiony zech jest teraz na zwiedzaniee stolic..auto juz mom spakowane..i wyznaczylech sobie w internecie taki szlak .zaczynom od Stettin potym jada na Masuren i danach w polskid gory ..m.in.szczyrk bieszczady bo to znom jako dzieczko tam zech urzyndowol wiesz obozy harcerskie kolonie.bo tam przewarznie slonzokow ciepali..Klaudiu czytolech tysz twoje inne tu wywiady co pisalas. No to ty to pieronie umysz ale fajnie godac nie..co ty jestes z beruf psycholoczka?? Jo mysla ale ciagle o masuren tam kajs w augustowie oder w mikolajki..i nie chca kupic dom ani mieyzkanie no bo nie ma komu zostawic..poprostu z ty renty sie fajnie zyc na sgarosc a to co mom naszporowane to poprostu przedupic na wyjazdy wczasy itd.po to zech tyla lot robil na kopalni i tu w restaurant i w ochronie..jo ci jeszcze ros piyknie dziynkuja trzymej tak dali dowosz tu ludziom duzo dobrego.jo w sobotta nuz jada do ty polski i to na cale lato i byda tam szukac jak wroca zuruek to do niemiec to jo sie juzas oxezwia i zdom ci relacjo ok???jeszcze ros wszystkigo dobrego i spelnienia wszyskich marzen zreszta tu do wszystkich uczestnikow..!!!

    Odpowiedz
    • Super Jan, bardzo się cieszę Twoim szczęściem i czekam na relacje! Masz bardzo fajny plan. Ja jestem zwolenniczką spełniania marzeń, więc popieram go w 100%. Tak, wiele komentarzy jest moich, dziękuję za uznanie, dobrze wiedzieć, że komuś służą :) a z tym pieronem trafiłeś w samo sedno ha ha. Pozdrawiam cieplutko, szerokiej drogi życzę i wielu wspaniałych przygód. Aha, uważaj na siebie, nie ufaj obcym ludziom ;)

      Odpowiedz
  136. Hallo..
    Mieszkam w hamburgu od 30 lat..przyjechalem tu wtedy na pochodzenie i nigdy nie myslalem o powrocie..ale sytuacja sie zmienila tzn.rodzinna.obywatelstwo polskie posiadam dalej. Ale i niemjeckie..nie mam tam nikogo ale jako renciyta chce wracac. Dostaje renty 1400 euro netto..czy mozna tak gdzies na mazurach.spokojnie zyc.moze jakas pani w moim wieku.myslalem o jakims ladnym mieszkaniu dwa trzy pokoje gdzies nad woda..i czy wogole ta reta mi tam wystarczy..tez nie wiem czy ubezpieczenie zdrowotne ktore tu mam czy w polsce bedzie tolerowane..

    Odpowiedz
    • Witaj Jan, dziękuję za wpis i pytania. Sam nie mieszkam w Polsce już prawie 11 lat więc trudno mi coś doradzać. Wydaje mi się, że za 1400 euro w Polsce da się przeżyć ponieważ niewiele osób tyle zarabia i jakoś im się to udaje. Wszystko zależy od miejsca, w którym chcesz mieszkać i poziomu czy standardu życia. W sprawie ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce, tutaj jest trochę informacji na ten temat (właściwie jest tam mowa o emerytach a nie rencistach): http://europa.eu/youreurope/citizens/health/when-living-abroad/health-insurance-cover/index_pl.htm W razie dodatkowych pytań skontaktuj się w tej sprawie z tą instytucją: http://www.kpk.nfz.gov.pl/pl/ Może inni czytelnicy podpowiedzą ile kosztuje życie na Mazurach?

      Odpowiedz
    • Witaj Jan, wszystko zależy od sposobu w jaki żyjesz, jeśli jesteś przyzwyczajony do życia na bogato to nawet 10000 euro może Ci zbraknąć, ale jeśli wydajesz pieniądze roztropnie to spokojnie powinno Ci to wystarczyć. Rozumiem, że posiadasz jakieś oszczędności na mieszkanie? Niestety co do ubezpieczenia nie jestem pewna, warto zadzwonić do urzędu i zapytać, czasem wystarczy wystąpić o europejskie ubezpieczenie lub wykupić takie, to nie jest taka kosztowna sprawa, pozdrawiam

      Odpowiedz
  137. Hallo..
    Mieszkam w hamburgu od 30 lat..przyjechalem tu wtedy na pochodzenie i nigdy nie myslalem o powrocie..ale sytuacja sie zmienila tzn.rodzinna.obywatelstwo polskie posiadam dalej. Ale i niemjeckie..nie mam tam nikogo ale jako renciyta chce wracac. Dostaje renty 1400 euro netto..czy mozna tak gdzies na mazurach.

    Odpowiedz
  138. Witajcie. Chcialbym sie podzielic z wami moimi watpliwosciami i pytaniami. Pewnie jak wiekszosc ktora wyjechala po 2004 roku albo juz cos osiegnela albo wrocila do pl. Ja stoje przed dylematem powrotu do pl. z powodow czysto rodzinnych, po smierci ojca trzeba zajac sie mama. Na chwile obecna zona juz jest w Polsce i wiadomosci jakie docieraja odnosnie co sie zmienilo i jak sie zyje sa co najmniej niepokojace. Mysle ze nic sie nie zmienilo a wrecz jest gorzej, poniewaz osoby ktore zostaly przelewaja swoja zazdrosc w opryskliwosc i chamstwo. W zalozeniu moj wyjazd byl zapewne jak wiekszosc innych. Krotki pobyt, zgarniecie pieniazkow i powrot, happy end… Ale czlowiek wrasta, zapuszcza korzenie, przyzwyczaja sie szybko zwlaszcza do dobrego. Wiadomo poczatki zawsze sa trudne, zwlaszcza tesknota za rodzina, przyjaciolmi, miastem, niezapomnianymi spotkaniami z przyjaciolmi nad rzeka w upalne dni. Mozna tak wymieniac bez konca. Ale wracajac do tematu to jestem pelen obaw i watpliwosci przed powrotem. Jakie sa wasze spostrzezenia, co myslicie, uwazacie o obecnej Polsce. I pytanie do tych co juz wrocili jak sie odnalezliscie, co wam sprawilo najwieksze klopoty. Dziekuje za uwage. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  139. Cześć,
    Przez przypadek trafiłam na tą stronę, aż trudno uwierzyć że wielu ludziom tak się powodzi. Mają milion na koncie w Polsce albo zarabiają po 3 tys funtów i więcej. … u mnie w domu nigdy się nie przelewalo. Rodzice chcieli żebym szła na studia no poszłam, skończyłam licencjat, chciałam iść w Krakowie do pracy równocześnie kończyć magistra ale tu kubeł zimnej głowy dostałam. Maksymalnie za pracę nauczycielki w 1-3 kl albo przedszkolu 1500pln może po 5 latach bym sie doczekała podwyżki. Skąd wziąć na ślub pierwsze pytanie, rodzice nie mogli mi pomóc wiec nie skończyłam magistra pojechałam z narzeczonym za granicę. .on skończył magistra resocjalizacja i z pracą tez miał ciężko. Teraz mam 24 lata on 29 od 1,5 roku sprzątam czasem siedzę na recepcji w małym hoteliku za podstawową stawkę. .mąż w restauracji bo o pracę najłatwiej było. .zatrzymaliśmy się w miejscu tak czuję nie wiem co dalej robić za co się brać żeby mieć lepsze wynagrodzenie i nie sprzatac cale zycie ..najgorszy jest brak pomysłu na siebie…nie jestem mega madra nie bede pracowac jako menager ani jakis technik designer etc….jeszcze mama placze mi do telefonu zeby wracac bo sama w domu z ojcem ze zwariuje ze jak na pustyni. Wiadomo martwie sie o rodzine chcialoby sie byc przy nich ale byciem ze soba pieniedzy nie przybedzie…eh ciężkie życie niektórzy mają. ..a niektórzy po 2 mieszkania w pl kupują na przyszłość..takie roz kminy mnie naszły po przeczytaniu tych wszystkich wypowiedzi…pozdrowienia!

    Odpowiedz
    • Cześć Paula, pierwszy krok masz za sobą, a mianowicie: chcesz zmiany obecnej sytuacji. Teraz musisz sobie przemyśleć w czym jesteś dobra, co lubisz robić i może w tym kierunku podążać? Od razu zaznaczę, że będziesz musiała w to włożyć energii, np jakieś dodatkowe kursy itd. i nie trzeba być mega mądrym, bo człowiek uczy się całe życie, a i tak głupi umiera, tylko obrotnym, np. jeśli teraz sprzątasz to może pomyśl o własnej firmie sprzątającej? Ty też możesz być w tym samym miejscu, a nawet dalej jak reszta ludzi :) Co do mamy, no cóż, słuchaj głosu swojego serca, może zaproponuj mamie przylot do UK i pomoc w rozkręceniu biznesu? Bierz życie za łeb!!! Pozdrawiam

      Odpowiedz
  140. Cieszę się, że nie tylko mój mąż i ja podjęliśmy decyzję o powrocie do Polski. Wracamy po dziesięciu latach, ale nigdy nie chcieliśmy zostać w WB na stałe. Ponieważ kupiliśmy tu dom, postanowiliśmy na poczatku go wynająć, a w Polsce wykańczamy swój dom na wsi:). Jeszcze wprawdzie czekamy rok, ale już przygotowania w toku. Oczywiście boimy się tak dużej zmiany, ale tam jest nasza cała rodzina i wszyscy czekają… Poza tym powrót z wakazji w Polsce z dziećmi, które płaczą za babcia jest zbyt trudny… Trzymam kciuki za wszystkich odważnych i życzę powodzenia!

    Przypominam także o kwestii emerytury, okres składkowy z UK można przenieść do Polski, a jeśli komuś zależy na zwiększeniu ilości lat istnieje też możliwość wyrównania składek poprzez voluntary contributions:
    https://www.gov.uk/voluntary-national-insurance-contributions/who-can-pay-voluntary-contributions

    Odpowiedz
    • Hej Ewa, dziękuję za miły komentarz i cenną wskazówkę o volontary contributions. Życzę oczywiście powodzenia w Polsce, macie już jakiś plan co będziecie robić „zawodowo”? Czy dochód z wynajęcia domu w UK pokryje zupełnie spłaty kredytu hipotecznego, może zostanie mała „górka”?

      Odpowiedz
    • Dokładnie Ewa, dziękujemy za rady :). Jak sama mówisz, w PL czeka za Wami cała rodzina, macie w Nich oparcie, będzie dobrze, najtrudniejsze to…zebrać się :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
  141. Super serwis – i bez durnego odgadywania sobie i obrazanie siebie zawzajem jak to bywa na innych stronach. To odswiezajace:)

    My jestesmy z mezem w uk od 5 lat. Za rok bedziemy mieli zbudowany dom i zaczniemy wykanczanie wnetrz. bedziemy mieszkac na malym nowym osiedly domkow jednorodzinnych niedalego mojego rodzinnego miasta. Moj kuzyn tez jupil tam dom (odebral klucze przedwczoraj) a na sasiedniej ulicy mieszka moja siostra z rodzina. teren otoczony jest lasem z dostepem do czystego jeziora i ze sciezka rowerowa do miasta przez las. Juz nie mozemy sie doczekac!
    Ja wlasnie zaczynam prace ktora umozliwi mi pracowanie z domu (przez internet i telefon) wiéc bede w stanie utrzymac poziom zycia i zarobkow. Za kolka lat wszystko bedzie juz splacone a my bedziemy zyc na swoim, w Polsce, zarabiajác funty. Mamy tez w UK mieszkanie, ktore chcemy wynajác zeby samo sie splacalo a w przyszlosci bylo zabezpieczeniem na emeryture.
    Mysle ze jest tak jak ktos tu juz wspomnial. Jak sie juz osiagnie pewna stabilnosc finansowa to sie zaczyne tesknic bardziej.
    Mysle ze z takim planem mamy duze szanse powrotu na stale i dobrego zycia. Chcemy tez adoptowac dzieci jak juz bedziemy w Polsce.
    Powodzenia wszytskim i nic sie nie bojcie – zaadaptowalismy sie do zycia w obcym kraju to jak mozemy sie nie zaadaptowac na powrot w Polsce – szczegolnie ze wszyscy tutaj z tego co widze maja jasne plany na prowrot i konkretna motywacje!

    Do zobaczenia w Polsce – my pewnie dopiero za 2-3 lata ale juz czekamy!

    Odpowiedz
  142. Siemka!

    Przeczytałem wszystkie posty z Waszej strony, jak większość uważam że stronka jest bardzo fajna. Mam 23 lata i od 8 miesięcy jestem w Anglii w raz z dziewczyną która jest tutaj 10 miesięcy. Dotychczas wygląda to tak że miezkamy w B&B gdzie moja dziewczyna pracuje jako pokojówka . Trafiliśmy do miejsca gdzie jej szef jest skąpy, nie miły , jest rasistą ,jest leniwy i wszystko trzeba robić za niego ( mógłbym napisać wiele niecenzuralnych słów w jego kierunku ale powstrzymam się ) . Angielski mojej dziewczyny jest znacznie lepszy niż mój. Miała już jedną pracę dodatkową jako kelnerka w innym hotelu ale ten hotel zamknięto. Szybko znalazła pracę w innym (lepszym) hotelu jako kelnerka. Ją dotychczas pracowałem dorywczo jako pomocnik budowlany czy ogrodnik z polskimi pracodawcami( na czarno ). Od dwóch dni mam pracę przez agencję w fabryce produkującej ciastka gdzie narazie wygląda że będę miał pracę na co najmniej pół roku ( ale wiadomo jak to przez agencję nie ma gwarancji). Sprawą wygląda także szef mojej dziewczyny wynajmował nam pokój jak mówił (za darmo) płacąc o wiele mniej mojej dziewczynie niż powinien obiecując kontrakt którego nie ma do dziś zapisując ją na kurs NVQ który musi kontynuować jeszcze przez chyba półtorej miesiaca. Ale mamy dość mieszkania u niego z reszta powiedział nam że mamy się wyprowadzić do lipca bo przyjeżdżają praktykantki do hotelu i nie będzie dla nich miejsca ( w ten sposób zwerbował tu moja dziewczynę była na miesiąc za dobre wyniki w szkole i zaproponował jej pracę po skonczeniu szkoły więc przyjechalismy ( ma 21 lat)). Jako że mieszkamy w nie dużym miescie, mieście starych bogatych ludzi i studentów którzy maja bogatych rodziców i uczą się tutaj w prywatnych szkołach Musimy się przeprowadzić do większego miasta na pokój zeby nie wydać wszystkich oszczędności które mamy ( nie są to kokosy ). Moja dziewczyna będzie musiała dojeżdżać 6 mil do pracy ponieważ w godzinach jej pracy nie kursują już busy w związku z tym kupilismy auto ( SEAT Ibiza 2000 rocznik 1.4 benzna za 690 ) nie duże auto tak żeby miała jak dojezdzac. Ceny jakie są za ubezpieczenie auta są dla nas kosmiczne (ma prawko 2 lata) prawie 300 miesięcznie.przerasta nas to będzie nas stać ale mało odłożymy a to jest naszym celem zostać kilka lat zarobić pieniądze i wracać . Mamy nauczycielkę ang do której chodzimy raz w tygodniu ( mój ang uległ poprawie, może nie mowie nie wiadomo jak dobrze ale anglik mnie zrozumie, prostymi zdaniami). Zarobki mojej dziewczyny będą sięgać ok 1000 tak samo moje opłaty za pokój i samochód oraz jedzenie ( zwłaszcza ten samochód bo to dużo za sam insurance 300 gdzie jeszcze dojdzie tax kolo 100 ) to wszystko będzie kosztowało ponad 1000 na pewno więc widzicie że nie odłożymy nie wiadomo ile . Nie mowie już o jakimś życiu towarzyskim ( nie zależy nam na tym główny cel to zarobić ) raz w miesiącu gdzieś wyjść do tańszej restauracji czy coś nam wystarczy. Dała nam też we znaki juz tęsknota za rodzina i krajem. Jak dotąd mieszkalśmy z rodzicami teraz uczymy się wspólnie żyć w Anglii dla par, małżeństw które to przechodziły wiedzą jakie są początki. Sytuacja z niepewna moja pracą ( chodzi mi że przez agencję), tęsknota za rodziną są powodami sprzeczek i takiej sytuacji że nie wiem już co zrobić. Ją jestem w stanie odłożyć bagaż emocjonalny i zacisnąć zęby i zapierdzielać z myślą że jak ustabilizuje nam się jakoś życie tutaj to wtedy odwiedziny ojczyznę. Wiem że ona bardzo tęskni ale mowie jej że musimy narazie tu być przejść przez to aby mieć pieniądze i jakiś start w Polsce żeby nie żyć jak wszyscy Polacy z zaciągnięty i kredytami spłacanymi przez całe życie i spłacanymi przez ich dzieci wnukow. Jest mi zwyczajnie smutno że żeby mieć lepsze życie trzeba emigrować z kraju.wcześniej nie interesowalem się polityką alr zacząłem i widzę że Polska idzie na dno ale to moja ojczyzną tam się wychowałem i chce kiedyś tam wrócić ale na własnych warunkach z pieniędzmi które mi pomogą prowadzić inne życie. Mamy wiele wątpliwości czy się uda. Czy nie wydany za dużo kasy na auto itp? Czy zna ktoś jakieś ubespieczalnie gdzie powinno byc taniej ? Czy powinna zmienic prawko na brytyjskie? Czy moja praca bedzie wystarczajaca? Czy życie w Anglii pomijając tesknote jest trudne? Co warto zrobić żeby żyło sie lepiej? Czy lepiej wrócić i spróbować sił w Polsce ? Proszę o jakieś porady mimo że dużo jest napisane na waszej stronie każdy mimo że podobny ma jakiś inny problem i każda rada jest pomocna. Możecie wylewać kubeł zimnej wody pozwoli mi jakiś to wszystko przemyśleć raz jeszcze może spojrzeć na to jakoś inaczej. Pozdrawiam..

    Odpowiedz
    • Cześć Radek i wielkie dzięki za Twój długi i interesujący wpis. Tak jak piszesz, początki rzeczywiście są trudne. Myślę jednak, że jesteście w dobrym miejscu, oboje jesteście młodzi, macie gdzie mieszkać, pracujecie i, co bardzo ważne, chcecie się uczyć. Efekty na pewno będą, tylko w dalszym ciągu trzeba na nie ciężko pracować. Zastanów się też co chciałbyś robić w dłuższej perspektywie czasu i staraj się zdobyć potrzebne kwalifikacje i umiejętności w tym zakresie. Szukaj też zatrudnienia bezpośrednio w firmie a nie przez agencje pracy.
      Wiem, że czytałeś wiele artykułów ale podsunę Ci dwa kolejne. Ważne jest aby nie ograniczyć się do czytania tylko te wskazówki wprowadzać w życie. W sprawie tańszego ubezpieczenia samochodu, przeczytaj nasz bardziej kompleksowy poradnik Ubezpieczenie samochodu w UK. Kolejny artykuł, który może Was zainteresować to 100 sposobów oszczędzania i zarabiania w UK. Mam nadzieję, że w artykułach znajdziesz kilka pomocnych rad. Życzę Wam powodzenia i pozdrawiam!

      Odpowiedz
    • Cześć Radek, takie są niestety początki, ale to one nas motywują do poprawy swoich warunków. Ja z mężem też tak zaczynaliśmy, całe dnie w pracy, bez życia towarzyskiego, na pokoikach, w tańszych knajpkach na kolacji, w tańszych ciuchach, bez wczasów za granicą itd. ale przeżyliśmy, wybudowaliśmy dom w Polsce, wyposażyliśmy go, mamy dobre auto, nie mamy ani jednego kredytu i co najważniejsze: bardzo dobre CV, angielski i 10 lat doświadczenia, bo tyle poświęciliśmy (gdyby nie 2 dzieci urodzonych w UK, zajęłoby to nam krócej). Dzisiaj, może też nie szalejemy po drogich knajpach i nie ubieramy się w galeriach itd. ale też niczego nam w Polsce nie brakuje. I Wam też się uda, dajcie sobie czasu, jesteście młodzi, działacie w dobrym kierunku, większe miasto=większe możliwości, poszukajcie tańszego ubezpieczyciela lub lokum bliżej miejsca zamieszkania i sprzedajcie samochodód, pokoik jest dobrą opcją na początek, może wpadnie lepsza praca? Wiem, że jest ciężko, ale czy w PL macie jakiś plan na chwilę obecną, jakieś wyjście awaryjne? Aha, poszukaj na google darmowego angielskiego dla obcokrajowców w Twoim miejscu zamieszkania, są od czasu do czasu programy sponsorowane przez rząd, warto spróbować. Dacie radę! Pozdrawiam

      Odpowiedz
  143. Mam 14 lat i za miesiac mamy wracac do Polski. To moj tata o wszystkim zdecydowal, moja mama i ja jestesmy zdecydowanie przeciwne. Nigdy nie bylam w polskiej szkole i szczerze mowiac nie chce sie w takowej znalezc. W Szkocji mam przyjaciol, ucze sie bardzo dobrze i rzadko (prawie wcale) tesknilam za Polska.
    Moj tata ma jakis cukierkowy obraz Polski. Nie ma tam pracy, mieszkanie bedzie nie za ladne (widzialam zdjecie) no i moj najwiekszy problem czyli szkola. Ale do niego zadne argumenty nie docieraja, praktycznie zmusza mnie do zostawienia wszystkiego.
    Ja juz „wchlonelam” Szkocje, nie lubie polskiej mentalnosci (mialam watpliwa przyjemnosc poznac ja podczas wakacji) i mam trudnosci w nawiazywaniu znajmosci wiec to dodaktowy problem. Pozdrawiam i licze na porade (przepraszam za brak polskich znakow).

    Odpowiedz
    • Cześć Olu, niestety jesteś w takim wieku, że musisz jeszcze podążać ścieżkami swoich rodziców. Bardzo dobrze Cię rozumiem, ciężko tak zostawić wszystko, całe swoje życie i przestawić się, do tego dochodzą trudności w nawiązywaniu kontaktów i strach przed nieznanym. Ponieważ tak naprawdę nic nie możesz zrobić to zamiast zamartwiać się i koncentrować na negatywach, spróbuj poszukać pozytywów. Tak naprawdę nigdy nie chodziłaś do polskiej szkoły, a może będzie fajnie? Może akurat koledzy ze szkoły okażą się super? Może czas jaki spędzisz z rodziną w Polsce (dziadkowie, wujostwo, kuzyni) będzie najlepszym w Twoim życiu? Z tego co widzę, ładnie piszesz po polsku, gramatyka ok, dasz sobie radę. Głowa do góry, przestaw myślenie i spróbuj czegoś nowego, zawsze możecie wrócić do UK, daj sobie czasu i traktuj to jako przygodę, nie bież wszystkiego do siebie (mentalność polska)- jesteś młoda, ciesz się Kochana i baw, wszystko się ułoży, masz jeszcze rodziców, którzy na pewno Ci pomogą :) Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Cześć Olu, trudno mi coś sensownego doradzić… na pewno znajdziesz jakąś bratnią duszę w nowej szkole i nie będzie tak źle :) Powodzenia.

      Odpowiedz
  144. Witam Wszystkich.

    Ja spędziłem w Londynie 5 lat. Wyjechałem do UK, żeby być z rodziną, ale wszystko się rozpadło. Przez pół roku mieszkałem w wynajętym pokoju (u wspaniałych ludzi). Miałem prace. Po jakimś czasie zacząłem myśleć o powrocie. Nie wiedziałem co zrobić. Tym bardziej się wahałem bo wiedziałem, że córka chce tam zostać z byłą. Mieszkanie w wynajętym niewielkim pokoju dla mnie mijało się z celem. W Polsce mam własne mieszkanie. Tak naprawdę musiałbym zarabiać 2 razy więcej, żebym mógł myśleć o kupnie mieszkania w UK.
    Pracę szukałem z Londynu, przyjeżdżając na rozmowy o pracę do Polski. Pod koniec roku dostałem pracę, wróciłem (pracy szukałem przez 4 miesiące – udało się). Pracuję w swoim zawodzie i jak na razie jestem zadowolony. Zobaczymy jak będzie dalej.

    Pozdrawiam Wszystkich.

    Odpowiedz
  145. ps. rozumiem wiec ze bedzie mozliwosc odeslania tych dokumentow do PL. hmmm. osobny formularz dla kazdego roku podatkwego, musze o tym poczytac.

    chyba trzeba rowniez miec formularze rozliczeniowe z Renvenue??? trzeba by bylo pewnie zglosic sie po nie dzwoniac na infolinie prawda???

    tak, tez slyszalem ze sa opoznienia, ale w zasadzie nie bedzie mi zalezalo nie wiadomo jak bardzo na czasie, wazne aby wszystko bylo dobrze i do konca zalatwione/ uregulowane.

    Pawel, a nie orientujesz sie czy moze byc to przelew??? czy tylko czek jak pisales…

    pozdrawiam

    Odpowiedz
  146. Witam, mieszkamy w uk 11 lat. Ciagle miotamy sie z decyzja o powrocie do Polski szczegolnie ze wzgledu na naszego 11 letniego syna. Obecnie moj maz szuka pracy we Wroclawiu i jezeli uda sie znalezc cos za odpowiednie pnieniadze pewnie zdecydujemy sie na powrot. Pytanie jest jedno czy nasz syn poradzi sobie w Polskiej szkole? Czy ktos z was wrocil do Polski po tak dlugim czasie z dzieckiem ktore mowi w Angileskim Polskim? Czy ktos moze dac jakas rade…

    Odpowiedz
    • Hej Aniu, nie obawiałbym się tego bo po pierwsze, syn właściwie zna polski a po drugie dzieci szybko się uczą i łatwo adaptują do zmiany. Jedyną rzeczą, którą bym zrobił, to wróciłbym na początku wakacji aby pobyć kilka tygodni w Polsce przed rozpoczęciem roku szkolnego.

      Odpowiedz
  147. Hej mieszkam w Irlandii ponad 10 lat przyjechalam tu z rodzina jak bylam nastolatka chodzilam tu do szkoly napisalam mature skonczylam kursy teraz robie staz jako grafik w super firmie za miesiac mam podpisac z nimi kontrakt na stale full time, ale jak bylam na urlopie w polsce to poszlam na rozmowe o prace do duzej korporacji we Wroclawiu to bylo w lutym niestety nieodzywali sie, mysl o powrocie do kraju przestala mnie meczyc az do teraz kiedy ta firma zaproponowala mi stanowisko za 3,300 na reke umowa o prace zyc nie umierac i teraz jestem w kropce nie wiem czy mam wrocic do kraju do obcego miasta bo ja jestem z Raciborza a Wroclawia wogole nie znam moj chlopak ma mieszkanie pod wrockiem wlasnosciowe a tu w Irl mieszkamy z lokatorami ktorych mamy juz po dziorki w nosie. Rodzina mi odradza zjazd mowia zebym poczekala na ten kontrakt z firmy w ktorej jestem i przynajmniej ze dwa lata tu jeszcze posiedziala bo jak na Wroclaw taka stawka to malo. Musze sie zdecydowac w ciagu tygodnia ale mnie to przerasta. Jestem tu juz tyle ze niewiem czy przywyklabym do polskiej rzeczywistosci dodam ze nigdy w pl nie pracowalam. Nie potrafie wypisac sobie na kartce plusow czy minusow. Moj chlopak za dwa lata bedzie mial przyznany pierwszy stopien emerytury to tez sie wacha zebysmy zostali ale tez go ciagnie bo on znajdzie prace odrazu. Niewiem mam taki metlik w glowie nie potrafie sie okreslic.

    Odpowiedz
    • Cześć Kasiu, myślę, że ta firma oferuje dobrą kasę i, co równie ważne, pracując tam szybko zdobędziesz nowe doświadczenie i nowe umiejętności. Po jakimś czasie możesz zawsze zmienić zdanie i wrócić, zresztą wielu grafików pracuje zdalnie ze swojego domu, więc będziesz mogła mieszkać gdzie chcesz. Dlatego na Twoim miejscu spróbowałbym swoich sił. Oczywiście sama musisz podjąć decyzję. Apropos, zarabiając więcej, możesz sama wynająć dom/mieszkanie i uniknąć problemów z współlokatorami :) Powodzenia.

      Odpowiedz
    • O rany, faktycznie Kasia, ciężki orzech do zgryzienia. Niestety, chyba nikt nie podejmie za Ciebie decyzji, to zbyt duża odpowiedzialność. Mi się tylko osobiście wydaje, że 3300 to nie tak mało na „dzień dobry” i na pierwszą pracę :) Może spróbuj sobie odpowiedzieć, gdzie siebie widzisz za kilka lat? Gdzie chciałabyś w przyszłości wychowywać dzieci i po prostu podążaj tym tropem? Pozdrawiam

      Odpowiedz
  148. ps. polska firma w UK tak??? chcialbym to zrobic w podobny sposob, bo wolalbym nie czekac bez celu na rozliczenia z Revenue w UK, a byc juz w tym czasie w Polsce. :)

    Pamietasz Klaudio czy takiej firmie, czy b.rachunkowemu jest potrzebne cos wiecej oprocz P60,P45 i danych osobowych oraz numeru rachunku bankowego???

    pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Cześć Piotrek, to była polska firma w Polsce, dokładniej Euro-Tax z Wrocławia i wymagali tylko tych rzeczy, o których wspomniałeś :)

      Odpowiedz
  149. Dodam tylko, że to nie mój plan. Wpadłem na niego rozmawiając z Brytyjczykiem, kiedy byłem w Warszawie. Ma on żonę Polkę i zrobił w podobny sposób. Nakupił dużo nieruchomości i z nich żyje jak wielki pan w Polsce. A w UK żyłby bardzo skromnie. Dlatego każdy kto ma sporo funtów powinien się zastanowić czy warto kupić jeden dom w Uk, czy cztery w Polsce i nic nie robić przez resztę życia.

    Odpowiedz
  150. Do Polski warto wrócić, ale pod warunkiem, że masz szanse, aby się tam ustawić. Dużo ludzi wyjeżdza do takich krajów jak Boliwia, Filipiny, ect. Nie jadą się tam dorabiać. Po prostu jest tam tanio, więc kupują domy i żyją za pół darmo. Nie widzę powodu, aby nie wyjeżdżać z UK do Polski. Nie po to, aby żyć jak przeciętny Polak. Jak jechać do PL to tylko z Brytyjskim paszportem (tak na wszelki wypadek) i z dużą forsą, aby kupić sobie dom i się ustawić. W Polsce jest 2 razy taniej niż w UK. A mieszkania są 5 razy tańsze.
    Ja zrobię w następujący sposób: wrócę do PL z angielskim paszportem, dom mam na wsi i dodatkowo prawie hektar ziemi, gdzie zrobię sad. Dodatkowo kupię mieszkanie w bloku w Warszawie i będę żył z jego wynajmu, mieszkając sobie na wsi i dla własnej satysfakcji będę sobie prowadził ten sad i handlował owocami. W ten sposób w wieku 30 lat będę na emeryturze. Obecnie mam 23 lata i jeszcze 7 lat harówki przede mną.
    Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy wracają do Polski, aby pracować dla kogoś. Nie wiem na co oni liczą. To zwykła głupota moim zdaniem.

    Odpowiedz
    • Hej Daniel, myślę, że to interesujący plan i życzę powodzenia w jego realizacji. Większość z nas postrzega rzeczywistość w dosyć tradycyjny sposób a przecież można żyć inaczej, gdzie indziej, w zupełnie inny sposób. Ja jestem trochę uziemiony bo mam małe dzieci ale kto wie, może za kilka lat i ja spakuję walizki? Postaram się zaglądać na Twojego bloga, keep up the good work :) Pozdrawiam.

      Odpowiedz
    • Cześć Daniel, podstawą jest plan, a Ty taki masz :) Masz rację, trzeba wszystko dobrze przemyśleć i mieć zabezpieczenie w razie niepowodzenia, jakiś plan B i poduszkę finansową. Co do pracy dla kogoś, to my z mężem wybraliśmy taką opcję, dopóki nie odchowamy dzieci. Chodzi o to, że w swoim biznesie musisz pracować 24h/dobę, stale czuwać, myśleć o biznesie, inwestycjach, rozwoju, masz masę obowiązków itd. My przez 10 lat w UK, byliśmy na kierowniczych stanowiskach, stale w pracy, stale zajęci, najlepsze lata życia przeleciały nam przez palce i już nie wrócą, dlatego chcieliśmy odsapnąć i cieszyć się sobą, rodziną i życiem. Mąż pracuje dla kogoś, odwala swoją robotę i wychodząc za drzwi nie myśli już czy zrobił wszystko, czy pozamawiał, czy zorganizował itd, po prostu nic więcej Go nie interesuje, nie martwi się czy firma zarobi, czy straci i czy kiedyś nie zbankrutuje i to jest fajne :) Grunt to być szczęśliwym i nie bać się zmian :) pozdrawiam

      Odpowiedz
      • ps. znalazlem jakies informacje na temat dokumentu p85, jest to swego rodzaju ankieta , do niego trzeba dolaczyc p45 i przeslac na wskazany adres, mozna to uczynic z Polski rowniez.

        Mam pytanie odnosnie tego formularza P85. jak wyczytalem mozna go wyslac z Polski, jak rowniez jeszcze z UK. czy dokumenty zostana odeslane bez problemu na Polski adres(jesli bede o to wnioskowac)? jak dlugo moze potrwac procedura zwrotu podatku?i czy w gre wchodzi tylko konto w angielskim banku ?
        Kolejne pytanie dotyczy zwrotu podatku za poprzedni rok podatkowy czyli 2014 na podstawie p60.
        czy mozna zrobic to zajednym razem wysylając p85 z dolaczonym p45 i p60 ??? zaznaczam ze byl to jeden i ten sam pracodawca.

        dziekuje z gory za szybka odpowiedz i pozdrawiam

        Odpowiedz
        • ps. I czy wiesz moze jak to ma sie do skladek emerytalnych i ilosci przepracowanych lat???
          czytalem ze bardzo wazne sa wowczas payslipy no i wiadomo p60 i p45 od poprzednich pracodawcow.
          czy przenosi sie je do Polski??? jak to wyglada???

          pozdrawiam

          Odpowiedz
        • Hej Piotek, niestety nie słyszałam o P85, jak już wspomniałam zrobiła to za nas polska firma, papiery zwrócono nam na podany polski adres, pieniądze wpłacono na polskie konto, tylko tyle wiem :) pozdrawiam :)

          Odpowiedz
        • Cześć Piotrek, możesz wysłać P85 z Polski, chyba trzeba wypełnić osobny formularz dla każdego roku podatkowego + dołączyć P60 czy P45, tak, możesz otrzymać pieniądze czekiem wysłanym do Polski. Urząd powinien rozpatrzyć sprawę w ciągu 5 tygodni ale mamy sporo sygnałów, że notorycznie się spóźnia.

          Odpowiedz
    • Kalaudio a jakie wymagania trzeba spelnic by po powrocie do PL starac sie o zasilek dla bezrobotnych z UK , czy tez dodatek do wynagrodzenia, o ktorym wczesniej pisalas???
      do jakiej instytucji trzeba sie zglosic w Uk??? i ile to moze potrwac???

      pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Cześć Piotrek, właściwie, to nie przyznadzą Ci zasiłku w Polsce, tłumaczą się przepisami, mówiącymi, że o takowy możesz ubiegać się w kraju, w którym mieszkałeś i pracowałeś. Ja się odwoływałam, tłumacząc, że nie miałam zamiaru zostać w PL, że sytiacja mnie zmusiła i nie stać mnie z 2 dzieci na powrót do UK w celu zĺożenia aplikacji o zasiłek i odhaczanie się co 2 tyg. Niestety nie zadziałało. Dlatego napisałam żebyście sobie to załatwili w UK i skorzystali. Zasiłek nazywa się Jobseekers Allowance i też nie jest łatwo go dostać (z tego co czytałam), jeśli sam się zwolniłeś to nie za dobrze dla Ciebie, musisz udowodnić dlaczego tak będzie lepiej lub co Cię zmusiło itd. Nie wiem jak długo czeka się na samo zatwierdzenie aplikacji, ale od pozytywnej decyzji w terminie 2 tyg musisz się odhaczyć i po kolejnych 2 tyg jeszcze raz się odhaczyć i dopiero możesz przetransferować zasiłek do PL. Trwa on 3 m-ce, ale możesz wystąpić z prośbą o kolejne 3. Rejestrujesz się w Urzędzie Pracy jako bezrobotny z prawem do zasiłku. Jeśli sam sobie znajdziesz pracę to zgłaszasz to w Urzędzie Pracy i jako, że miałeś prawo do zasiłku otrzymasz dodatek do wypłaty przez 6 m-cy w kwocie kilkuset złotych (zależy od Województwa, mężowi w Kujawsko-Pomorskim powiedzieli, że około 450-500 zł/m-c), więc gra warta świeczki. W UK po zasiłek zgłaszasz się do Jobcentre Napisz, jak mogę Ci jeszcze jakoś pomóc, pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Klaudio dziekuje za dobre rady :)

          Chcialbym jeszcze zapytac jak to jest z rozliczeniem podatku w Revenue. pozostaje mi do rozliczenia poprzedni rok na podstawie p60 i ten rok do okresu ewentualnego wypowiedzenia na podstawie p45.
          Slyszalem ze wypelnia sie dodatkowo jakies dokumenty jesli zjezdza sie do wlasnego kraju na dluzej lub na stale, ale nie wiem o co dokladnie chodzi, nie znam oznaczen tych dokumentow.
          Kaudio moze ty wiesz cos na ten temat???

          Ile to moze potrwac? i czy musze byc w tym czasie jeszcze w UK???
          albo czy moglbym zlecic to komus w UK, na przyklad ksiegowej czy b.rachunkowemu samemu bedac juz w Polsce???

          z tego co wiem mozna dzyskac podatek juz w Polsce, sa firmy sie tym zajmujace, ale oplaty sa wyzsze, z tego co wiem

          pozdrawiam

          Odpowiedz
          • Cześć Piotrek, niestety nie orientuję się jakie dodatkowe papiery trzeba mieć będąc w Polsce (oprócz P60 za każdy rok rozliczeniowy i P45 z ostatniej pracy), gdyż ze względu na brak czasu, zleciłam to firmie w Polsce. Jest takich pośredników bardzo dużo i biorą 10% prowizji od zwrotu, co wydaje mi się ok za Ich pracę (jak sama dzwoniłam, będąc w UK, do Revenue to powiedzieli mi, że nic się nie należy, polska firma wywalczyła dla mnie 713 funtów, nie wiem jak to zrobili, nie wnikam, jestem zadowolona ha ha). Na początku chcieli 13%, ale mąż pokręcił nosem i powiedział, że inna firma chce tylko 10% i się zgodzili :) Cały proces może trwać do 6 miesięcy, zależy jak szybko rozpatrzy brytyjski urząd polskie wyliczenie i wypłaci pieniądze. W UK też działają takie firmy rozliczeniowe i procent jest ten sam :)

  151. Ja też jestem w UK już wiele lat, i też zamierzamy wrócić z rodziną w następnym roku, wracamy bo tęsknimy za rodziną, i podobnie jak większość nie czujemy się w Anglii jak w domu, czujemy się obco. Troszkę zainwestowaliśmy w Polsce stąd mamy tam dochody,w przeciwnym razie ciężej podejmowałoby się tą decyzje. Znam kilka rodzin które zjechały do kraju, i prawie wszystkim się udało jakoś odnaleźć w Polskiej rzeczywistości i po kilku latach już nie mają zamiaru wracać do Anglii. Wiadomo wszędzie są plusy i minusy, ale w Polsce jest inny klimat, jest po prostu inaczej.Będziemy mieszkać na osiedlu po którym biega dużo dzieci, w Anglii zostają nam place zabaw :) tutaj nie znam nawet swoich sąsiadów.Uważam,że na powrót do Polski trzeba się przygotować finansowo,najlepiej już wcześniej w coś zainwestować, tak zrobiła Moja siostra tak zrobiłam i ja, stąd troszkę łatwiej podjąć tą nie łatwą decyzję. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • dzieki za te słowa Milka,chyba własnie teraz kiedy w koncu podjelismy te decyzje o zjezdzie juz za 3-4 miesiace,własnie słow otuchy bardzo potrzebuje;)tak jak mówisz,zmieniaja sie priorytety i ten pieniadz nie jest juz taki ważny,ale jesli sie ma rodzine 'piekne krajobrazy nie wystarcza’.;)pomysły na biznes sa,oby wypaliły.Czy moge zapytac o Twoje i siostry pomysły?tam gdzie wracamy to jest bardzo małe miasteczko,wiec raczej ciezko bedzie-chyba bede musiała pomyslec o jakims wiekszym miescie jesli chodzi o kafejke alboinny interes.pozdrawiam:)

      Odpowiedz
  152. Witam!
    Bardzo sie ciesze,że trafiłam na tę stronę,bardzo fajna i pomocna. Mieszkamy w UK juz 10 lat,a miałobyc góra 2-5;) Przyjechalismy tutaj jeszcze na długach,powoli ciezka praca i wytrwałoscia doszlismy do tego,ze maz ma tutaj mała firmę budowlana ,ktora przynosi nam spory dochód,mieszkamy spokojnie,stac nas na wszystko,wybudowalismy i wykonczylismy dom w PL na tip-top,jezdzimy czesto do Polski oraz na wczasy,mamy nowy samochod z salonu ,ale…..No własnie,ALE!jak juz wczesniej ktos wspominał w komentarzach,głownym powodem przyjazdu tutaj byly pieniadze,dom-teraz juz to mamy i co teraz?dobrnelismy do takiego punktu,w ktorym jakby zeszło z nas powietrze,nie potrafimy tutaj zyc na serio,bo ciagle myslimy o powrocie z dziecmi do PL.Zyjemy jakby w stanie zawieszenia,jedna noga w UK a jedna w PL,chyba wiekszosci z Was,sa to nieobce Wam odczucia.Wlasnie podjelismy decyzje 'raz kozie śmierć” i na jesien chcemy wrocic,ale wciaz mamy straszne obawy.Plan jest taki:ja z dziecmi wracam,najwiecej podejrzewam problemu bedzie z najstarszym synem lat 12,boje sie jak mu pojdzie w szkole(cały czas pobiera tutaj korepetycje z polskiego).Dwojka pozostalych,bedzie dopiero zaczynala podstawówke,wiec o nich sie az tak nie martwie,chociaz boje sie ze tutaj jedak ten system nauczania jest o wiele atrakcyjniejszy niz w PL- siedzenie 45 min w ławce.Dodam,ze dzieci bardzo chca wracac.Stwierdzilismy,ze jest to ostatni moment aby wrocic,bo za 2-3 lata,bedzie ciezko juz nie tylko najstarszemu,ale tym młodszym rowniez.I tak jak Klaudia tutaj pisze,nie chcemy całe zycie żałowac,ze nie sprobowalismy,a przez to ,ze cały czas myslimy o życiu w PL nie jesteśmy w stanie wyobrazic sobie tutaj życia na stałe.Takze,jak juz wspominałam,ja wróce-moim marzeniem,jest otwarcie małej kawiarenki w malutkiej miejscowosci ,z ktorej pochodze,Mąz zostanie jeszcze ok 6 miesiecy,gdyz jak mowi’ szkoda pozbywac sie tak dojnej krowy przynajmniej na jakis czas”moze ciutke dluzej .Na mieszkaniu,ktore wynajmujemy(podnajmiemy pokoje lokatorom),zeby wrazie niewypału miec mozliwosc wrocic.Poza tym chcemy zainwestowac w mieszkanie, albo nawet 2 w wielkim miescie(gdyby jednak nie udało sie w Polsce,sprzedamy te mieszkanie i bedziemy miec od razu na depozyt ,zeby kupic dom w Anglii)Na poczatku,sprobuje rozkrecic swoj interes,zeby chociaz jakas mała pensje moc zarobic-bede sie z tego cieszyc,kiedy maz dojedzie,bedzie myslał o czyms jeszcze.Nie zalezy nam na takim statusie i poziomie zycia jak tutaj,chce zeby moje dzieci rozwijaly sie wsrod rodziny,dziadkow-cos czego za pieniadze im nie zapewnie nigdy.Chcemy sie czuc jak u siebie,wsrod swoich, wsród wartosci ,w których ja sie wychowywałam.Nie wiem co bedzie,bardzo sie boje.Wiem jaki ogrom pracy-chociazby biurokratycznej głownie mnie czeka,wiem,ze bedzie to ogromny krok dla całej rodziny.Bardzo chciałabym usłyszec od Was jakas porade,czy to prawda ze skarbowka bedzie mnie scigała po powrocie?;)pomóżcie!!!
    pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
    • Cześć Gosiu, dzięki za interesujący głos w dyskusji, który tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że wracać-nie wracać do Polski to chyba najważniejsze pytanie nas wszystkich. W sprawie skarbówki to chyba nie powinno być problemu ponieważ centrum Waszych interesów przez te wszystkie lata było UK i tutaj płaciliście podatki (tutaj jest konwencja między Polską a Wielką Brytanią w tej sprawie http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/1155165/20060720_WlkBrytania_konwencja_tekst_pl.pdf ).
      Tak sobie pomyślałem, że pewnym rozwiązaniem dla Was byłoby, gdyby Twój mąż znalazł jakiegoś zaufanego partnera do firmy, sprzedał część udziałów i nadal byłby jednym z jej dyrektorów. To oczywiście zależy od wielkości firmy, jeżeli pracuje w pojedynkę, to raczej ta opcja odpada. Ale jeżeli jest tam np. 3 osoby, ma jakiś wartościowy sprzęt i istniejące zlecenia na kolejne tygodnie czy miesiące, to może mógłby przylatywać raz na kilka miesięcy a w międzyczasie doglądać interesu z Polski. Może dałoby się kupować w Polsce jakieś materiały budowlane, wysyłać je do UK i tam sprzedawać? Pomyślcie bardziej kreatywnie nad tym, może są jakieś możliwości. Ja w każdym razie nie odcinałbym się na Waszym miejscu zupełnie od UK, szkoda chyba tracić od razu dorobku kilku lat ciężkiej pracy.

      Odpowiedz
      • Dziękuję Paweł za szybką odpowiedź. Tak, mąż juz podejmował takie kroki, ale ciężko jest znaleźć kogoś zaufanego kto chciałby się tego podjąć :)wciąż mamy nadzieję, ze ktoś taki sie znajdzie.Mysle , ze to forum jest potrzebne wielu osobom, my juz nie raz myśleliśmy o powrocie, ale po raz pierwszy jesteśmy przekonani oboje o tym , żeby zjechać. Zgadzam sie z autorem tekstu, ze znacznie trudniej jest reemigrowac, przecież wszystko trzeba zacząć od początku ,a to niełatwe. Przyznam, ze dopadł mnie problem z odnalezieniem własnej tożsamości , ani w UK nie czuje sie dobrze ani po 2 tyg pobytu w Polsce, i tu i tam czuje się wyobcowana.Jezeli macie jakieś cenne wskazówki dla powracajacych, to proszę napiszcie:)Serdecznie pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Rozumiem, niech próbuje nadal :) Ja po miesiącu w Polsce czuję się, jakbym w ogóle nigdzie nie wyjeżdżał także tego bym się nie obawiał… Pozdrawiam i życzę powodzenia.

          Odpowiedz
          • To może nie powinnaś mieszkać ani w UK, ani w PL? Może powinnaś pojechać np. do Australii skoro źle się czujesz w obydwu miejscach

        • Też tak kiedyś miałam,że tęskniłam z Polską a jak już do niej jechałam to nie za bardzo mi się podobało i nie zbyt dobrze się tam czułam,ale po kilku latach i po 5 tyg wakacji w Polsce już nie chcaiało mi się wracać do Anglii.Myslę,że każdy tak miał. A co swój kraj to swój kraj :) wszysto się wozchodzi tylko o te pieniądze, myślę,że po tylu latach życia za granicą człowiek ma już większe wymagania i niby te pieniądze szczęścia nie dają ale bez nich same piękne krajobrazy w Polsce nie wystarczą. życze dobrego pomysłu na biznes

          Odpowiedz
          • Hej milka, nie wiem czy masz dzieci, ale np. nasze priorytety się zmieniły po narodzinach syna, potem drugiego, rok temu wróciliśmy do Polski, nie gonimy za pieniądzem, można powiedzieć, że starcza nam spokojnie na jedzenie, rachunki, utrzymanie samochodu i drobne przyjemności, ale nie mamy odłożonych milionów na koncie i nie przeszkadza nam to. Patrząc na radość dzieci i dziadków nie myślisz o pieniądzach :)

  153. Cześć,
    Mam 22 lata, w UK siedzę już prawie 4 lata.
    Niedawno kupiłem dom na wsi i pół hektara ziemi, z własnym lasem i sadem. Mam trochę oszczędności. Zastanawiam się czy warto tam wracać. Jestem singlem i nie mam zamiaru tego zmieniać, przynajmniej na razie. Marzy mi się spokój i cisza, chociaż pewnie po jakimś czasie mi się by znudziło. Rozmawiałem z bratem, który tam mieszka i twierdzi, że na jedzenie i opłaty wydaje 400-500 zł miesięcznie. Sam sobie gotuje. W okolicy bez problemu jest praca za 1500 złotych, co prawda nie stała. W Anglii czuję się obco i samotnie, trochę szkoda mi marnować młodość na życie w takim kraju. Zarabiam ok. 1200 funtów, z czego wydaję połowę. W Polsce z jednej wypłaty mógłbym żyć trzy miesiące. Miałbym blisko rodzinę i przyjaciół. Razem z bratem coś byśmy rozkręcili w okolicy.
    Myślę, ze na swój wiek sporo już osiągnąłem, przyjechałem do UK mając 300 funtów w kieszeni, a teraz posiadam dom i kawał ziemi. Zastanawiam się, czy mógłbym wrzucić na luz chociaż na rok czasu. Ale boję się, że jak wrócę do Polski i podwinie mi się noga to nie będzie szansy powrotu za granicę, bo Cameron coraz bardziej przyciska emigrację.
    Jak myślicie powinienem siedzieć w UK tak długo jak to możliwe, czy wrócić do PL?

    Odpowiedz
    • Cześć, Daniel!

      masz 22 lata i własny dom? Chylę czoła! Nie znam nikogo, kto by się tego dorobił własnymi rękami przed 30-tką. I chodzi mi tutaj o zakup bez kredytu hipotecznego.

      Jesteś kilka lat młodszy ode mnie, rocznikowo jesteś jakoś na 3. roku studiów. W tym czasie mało kto wie, jaką ścieżkę zawodową obrać. Na Twoim miejscu wróciłabym do PL i szukała czegoś, w czym będę chciała pracować i się realizować. To jest ten wiek, w którym można bezkarnie skakać „z kwiatka na kwiatek”, jeśli chodzi o pracodawców. Masz zabezpieczenie finansowe, jesteś niezależny finansowo od rodziny, masz własne lokum – nie musisz wynajmować ani spłacać kredytu, nie masz żadnych zobowiązań z tytułu utrzymania dzieci/ żony.

      Wracasz do PL na naprawdę dobrych warunkach :) Myślę, że w głębi duszy już podjąłeś decyzję. Sam piszesz, że nie chcesz marnować najlepszych lat życia w UK i że tęsknisz do rodziny i przyjaciół.

      A ja Ci życzę powodzenia, dokądkolwiek zaniesie Cię los!

      Odwagi w realizacji w własnych marzeń! Jesteś młody, możesz zdobyć ciekawy i intratny zawód w PL, szczególnie. Nie musisz patrzeć na to, czy dana praca umożliwi Ci utrzymanie rodziny. Cel, który dla większości Twoich rówieśników jest celem życia – zakup mieszkania / domu – masz już osiągnięty.

      Odpowiedz
  154. Mieszkałam w Szkocji w latach 2010-2011 po czym postanowiłam wrócić do Polski, głównie ze względu na studia i plany jakie miałam ze swoim chłopakiem..
    Niestety dopadła mnie smutna Polska rzeczywistość, pracy nie byłam w stanie pogodzić z uczelnią.. Nie mogłam sobie pozwolić rzucić pracy, więc rzuciłam studia czyli moje plany zawodowe na przyszłość legły w gruzach. Utkwiłam w miejscu, miałam pracę, której coraz bardziej nienawidziłam, nie mogłam sobie pozwolić na mieszkanie z chłopakiem, a mieszkanie z rodzicami spędzało mi sen z powiek.
    miałam 23 lata i nic swojego na tym świecie.
    W tamtym roku mój chłopak (obecnie narzeczony:)) postanowił wrócić do Szkocji, stwierdziliśmy że zobaczymy jak się ułoży. Doleciałam 7 miesięcy temu, nie żałuje. Nie mam zamiaru wracać do Polski, nie widzę żadnej przyszłości dla siebie i kiedyś dla moich dzieci jeśli będę je miała. Nie twierdzę że muszę mieszkać w Szkocji, mogę mieszkać gdziekolwiek gdzie będę w stanie żyć godnie i gdzie będę miała jakiekolwiek perspektywy w Polsce wydaje mi się że na to nie ma szans.
    Pozdrawiam wszystkich ciepło:)

    Odpowiedz
    • Cześć Betina, dzięki za komentarz i podzielenie się swoją historią. Mam nadzieję, że wszystko Wam się w Szkocji ułoży, życzę powodzenia i pozdrawiam.

      Odpowiedz
  155. Witam wszystkich. Mam 23 lata. W UK jestem ponad rok czasu, przyjechalem tutaj do Mamy na jesien bo w Polsce bylo ciezko z praca, niby mialo byc na 3 miesiace jak kazdy mowil, Pierwsze pare miesiecy bylo dosyc ciezkie.. zastanawialem sie czy wrocic czy zostac, jak to na poczatku problemy z lokatorami itd kazdy to przerabial.. po paru miesiacach.. zaczelo byc lepiej.. poznalem wielu fajnych ludzi, i tych zlych tez ;) Zdecydowalem zrobic prawo jazdy tutaj na Kat – B udalo sie ;) do tego po angielsku, zdecydowalem sie isc do collegu by poprawiac swoj angielski.. praca z agencji zmienila sie na prace na kontrakt, i po malu staram sie tutaj zyc i polepszac swoje zycie, aktualnie.. nie zamierzam wrocic do Polski.. widze tutaj perspektywy ktrorych nie widzialem w Polsce jezeli sie tylko chce, zostalo mi jeszcze 2 lata collegu i bede myslal co dalej robic, fakt angielski jest dla mnie piorytetem ;) aktualnie zbieram pieniadze na kurs na wozki widlowe, jak to mowia najlepsza inwestycja w siebie. Pozdrawiam wszystich i Ciebie Pawle za ciekawe blogi ktore pomagaja mi w zyciu codziennym ogarnac wszystko na wyspach.. dzieki temu wiem jak oszczedzac pieniadze, gdzie zalozyc dobre konto bankowe.. naprawde robisz kawal dobrej roboty, Pozdrawiam Cie jeszcze raz, i Wszystkiego Dobrego ;)

    Odpowiedz
    • Hej Marcin, bardzo dziękuję za miłe słowa pod adresem serwisu i inspirujący komentarz. Tak trzymaj, masz rację, inwestycje w siebie samego najszybciej się zwracają. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  156. Witam wszystkich. Ja przyjechalem do angli 5 lay temu. Znalazlem prace za min wage w firmie produkujacej plastikowe componenty.. Latwa praca ale poza kasa niczego wiecej nie osiagem po 5 miesiacach znalazlem prace w firmie produkujacej automatyczne drzwi pracowalem tam jako assembler I jak potrzeba byla to wyjezdazlem zeby je instalowac moj angiski polepszal sie z dnia na dzien po roku zapytalem mojego szefa czy moglbym tylko instalowac I naprawiac drzwi. MIalem killka dni treningu nastepnie po tym dostalem firmowe auto telefon I podwyzke:) po 2 miesiacach gdy lead instalator postanowil odejsc to mnie szef zapytal abym zostal glownym instalatorem. Przyjalem oferte I takze zapytalem czy moglbym Isc do collegu Oni pokrylii moj koszt ktory wyniosl £3200. Postanowil em odejsc z tej firmy aby nabrac now ego doswiadsczenia zostalem service engineer w I innej firmie produkujacej automatyczne drzwi. Skonczylem college I przez rok pracowalem dla tej firmy. Moj byly szef I szefowA ciagle utrzymywali kontakt ze mna I chcieli abym do nich wrocil. Po roku zaproponowi mi Aby zostac ich projektantem I projektowac drzwi. Po roku wrocilem za £26000 na rok I nadgodziny placone 150% I 200% zapisalem Sie na SolidWorks kurs program ktory uzywam do projektow. Za ktory Oni placa ok£3000. Osoby ktore byly moimi supervisorami so teraz pod moja opieka:) moj job titlle byl project design & fabrication supervisor with technical support. Nic w firmie nie przechodzilo bez mojego szefa albo mojej wiedzy. Po 5 miesiacach moj szef sprzedal firme takze nowy szef nowe obowiazki. Po spotkaniu nowy szef byl pod wrazeniem mojej wiedzy I doswiadczenia mam tyllko 24 lata. Zostalem production supervisorem I prawa reka mojego bylego Szefa. Zapytalem o podwyzke hehe na £3000 bedzie rozwazana w najblizszych miesiacach. Mam wlasne biuro praca od 7.30 do 16.00 5 minut spacer do pracy od mojego domu. Takze nie mam co nazekac moj byly szef tyllko mi mowi zebym utrzymywal ten poziom pracy a bede wkrotce jednym z glownych szefow.! Teraz cos o mnie chodzilem tutaj na silownie gralem dla dwoch klubow pilkarskich mam dwojke dzieci dla ktorych zrobil bym wszystko. Kupilem nowy samochod warty £15000 I teraz oszczedzam na zakup domu w anglli. Kiedy tutaj przyjechalem w 2010 roku gdy mialem 19 lat mialem zamiar tyllko zostac na rok I isc w polsce na studia. Ale juz takiego zamairu nie mam. W przyszlym roku bede Sie staral dostac obywTelstwo angielskie oraz planuje isc na open uniwesity.

    Odpowiedz
    • Wow Jarek, tylko pogratulować ;) Mam nadzieję, że dzisiejsza młodzież będzie równie ambitna jak Ty ;) Masz rację, w Twoim wypadku powrót nie kalkuluje się, zwłaszcza, że jesteś tutaj szczęśliwy, a ja mam wrażenie, że jeszcze więcej osiągniesz, masz ku temu warunki i predyspozycje, powodzenia :)

      Odpowiedz
    • Świetnie Jarek, gratuluję determinacji i osiągnięć, naprawdę świetnie sobie radzisz i biorąc pod uwagę Twój wiek, możesz dużo osiągnąć. Nie szalej tylko z zakupami i nie zapominaj o inwestycjach. Nieważne, szczerze gratuluję sukcesów.

      Odpowiedz
    • gratuluje, w polsce zostałbys na etapie robola czyli lev.1
      co wiecej ja majac studia techniczne, doswiadczenie i uprawnienia – również dośw. projektowe – cad mep i revit, sam powiedziałem szefowi ze chce isc na hydraulika – i tak zacalem od pomocnika do majstra.
      Chodzilo o kapuche.
      Teraz mam firme w niemczech i zarabiiam dobre EUR.

      Odpowiedz
  157. Witam. Jesteśmy w UK juz 9 lat. W Polsce wybudowaliśmy dom wiec mamy gdzie mieszkac i nie musimy martwic sie kredytem. Za rok planujemy wrócić do PL. Chcemy zeby nasz syn zacza edukacje w PL bo za rok bedzie mial 6 lat. Drugi w drodze. Uważamy ze dla nich będzie lepiej w PL w dużym domu z ogrodem po za miastem, z rodziną , dziadkami nie daleko itp. Nie musimy mieć nie wiadomo jakich pieniędzy oby wystarczyło na w miarę godne życie. Znajami z Pl którzy chca pracować nie narzekają wiec mam nadzieje ze my tez nie będziemy. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Oskar, na pewno się uda ;). My mieszkamy od roku w PL i żyjemy godnie z jednej i kawałeczka pensji (extra robótka na boku to ten kawałeczek)- zobacz moje powyższe wypowiedzi ;) Nie żałujemy, dzieci w ogóle, nie wracamy do UK ;) Będzie dobrze, pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Hej Oskar, dziękuję za wpis. Myślę, że to dobra decyzja, takie rzeczy jak własny dom i życie wśród przyjaciół, rodziny i we własnym kraju trudno przecenić.

      Odpowiedz
  158. Klaudio bardzo dziękuję za odpowiedź, ale obawiam się że Ambasada nie jest wstanie nam pomóc raczej liczę na pomoc ludzi dobrej woli otóż my w granicach naszych możliwości walczymy i nie poddaliśmy się dzwoniliśmy już nie raz na Gardę i mamy też przyjaciół którzy nas wspierają ale to za mało właśnie na tych na których najbardziej liczyliśmy nas zawiedli nie moc stróżów prawa w Irlandii mnie załamuje oni kompletnie nic nie mogą zrobić!!!!! bo napastnicy są nieletni a my nie możemy się bronić bo to jeszcze dzieci nic tylko stać jako tarcza i czekać na ciosy. Klaudio interesuje nas raczej jakieś duże miasto gdzie będziemy mogli się rozwijać może Wrocław ale tak na prawdę to nie ważne gdzie ważne żeby była praca i jakieś lokum dla nas….. mam cichą nadzieję że dostaniemy jakąś konkretną odpowiedź od Ambasady może zaświeci się dla nas iskierka

    Odpowiedz
    • Cześć Nina, a próbowaliście przez Ambasadę? Co powiedzieli? Nigdy nie wiadomo…Poszukam jeszcze czegoś w internecie ;)

      Odpowiedz
  159. Witajcie potrzebuję pomocy!!!!! od kilku tygodni moja rodzina jest szykanowana przez irlandzką młodzież wyzywana zastraszana 14 letni syn nie może spokojnie chodzić do szkoły, sen jest czuwaniem boimy się nie mamy alternatywy na przyszłość mimo że mąż ma tu stałą pracę a ja dorywczą bo mamy jeszcze 4 letnią córeczkę i wiedzie nam się raczej dobrze ale bez szaleństw co z tego skoro nie możemy funkcjonować jak normalni ludzie tak się nie da żyć dziś od rana panicznie z drżącymi palcami wystukuję hasła jak uciec stąd, jak wrócić do Polski .Przyjechaliśmy tu 10 lat temu z sercem na ramieniu o lepsze jutro czy uda się czy to aby dobry krok? ale przecież w Polsce nie mieliśmy nic kredyt na mieszkanie i notoryczny brak na podstawy. Początki nie były łatwe ale w końcu każdy z nas wiedział że najgorzej zacząć że trzeba od siebie coś dać że trzeba przetrwać. Nie znaliśmy języka więc załatwienie każdej formalności było nie lada kłopotem ale przetrwaliśmy ten najgorszy kryzys wtedy nam się tak zdawało. Nie skłamię jeśli powiem że żyło nam się tu łatwiej finansowo ! ale tylko finansowo po pewnym czasie tęsknota zaczęła wychodzić ściągnęłam brata bo tęsknota wypalała mnie od środka i było już troszkę lepiej rodzinnie ale nasze dzieci nadal nie miały babć,dziadków syn kiedyś powiedział zapytany o prezent na urodziny że nic nie chce oprócz całej swojej rodziny tu tego nie mogłam mu dać. Przepraszam Was bardzo ale nie mam siły pisać więcej ostanie wydarzenia całkowicie pogrążyły moja wiarę w lepsze jutro wiem jedno jeszcze chwila i uschnę. Muszę koniecznie coś zrobić ratować swoją rodzinę to jest dla mnie najważniejsza proszę może ktoś z Was może nam pomóc potrzebujemy pracy i lokum w Polsce damy z siebie wszystko tylko ratujcie nas błagam!!!!!

    Odpowiedz
    • Witam Nina, bardzo mi przykro czytając Twój list. Myślę, że decyzję o powrocie już podjęłaś, więc jak piszesz trzeba podjąć kroki. Na początku zatelefonuj lub wyślij wiadomość do ambasady polskiej w UK, w okręgu Twego zamieszkania i powiedz wszystko, co nam przekazałaś. Ambasada pomaga w najróżniejszych sytuacjach, np. podczas eksmisji itd. Mogą pomóc wam w powrocie oraz znalezieniu jakiegoś, chociaż tymczasowego, lokum w Polsce oraz powiedzą Wam co należy zrobić w UK, w obecnej sytuacji: czy powiadomić Policję, szkołę, czy inną instytucję. Może to zabrzmi głupio, ale warto utworzyć wydarzenie na Facebook. Ludzie udostępniając wasz post nagłośnią sytuację i może znajdzie się ktoś, kto pomoże? Skąd jesteście (chodzi o Polskę), czy chcecie wracać w te właśnie strony? Trzymajcie się, myślę o Was…

      Odpowiedz
  160. Mam troche podobna sytuacje z tym tylko ze to zona bardziej chce do Polski niz ja. Mieszkamy w UK 9 lat. Mamy rocznego Antka i myslimy o rodzenstwie dla niego. Zona w tym miesiacu wraca do pracy po maternity. Chcialaby wrocic do Polski na kolejne maternity i juz nie wracac do UK. Na dzien dzisiejszy zlobek Antka bedzie nas kosztowac 300f tygodniowo przy zarobkach zony 400f netto tygodniowo (trading manager w korpo). Ja pracuje w IT juz 7 rok a od 2009 jako Project Manager tez w korpo. Na zarobki nie mam co narzekac bo na teraz jest to 840f netto tygodniowo a do tego dochodza premie w akcjach firmy. Ciagle wynajmujemy mieszkanie co nas kosztuje prawie 1200f miesiecznie plus rachunki bo i nie usmiecha nam sie kupowac domu ktore nam sie tutaj nie podobaja. a te ktore sie podobaja kosztuja po 800k. Przez te ostatnie lata nie szalelismy i nie wydawalismy zbednie pieniedzy do konca nie wiedzac czy chcemy zostac czy nie. zylismy i nadal zyjemy w takim zawieszeniu. nie stolujemy sie w restauracjach. mamy to samo auto od 2009 (10 letniego juz BMW 530 o ktorym zawsze marzylem a na ktorego moglem sobie pozwolic po 2 latach pracy w IT – po co zmieniac piekne auto jesli sie nie psuje). na wakacje raz w roku i czeste weekendowe wypady do rodziny co pare tygodni. Wyjezdzajac myslielismy o 2 latach max. w tym czasie zarobilismy na wklad na mieszkanie w PL co bylo naszym celem. ale jak w 2007 udalo mi sie dostac do IT postanowilismy jeszcze skorzystac z faktu podwyzki o prawie 60%. potem rok w rok kolejne podwyzki po 15-20%. znowu juz prawie wrocilismy bo przeciez sporo odlozone. i wtedy zona ze specjalisty awansowala na managera i jej zarobki 50% w gore. i znowu to samo. rok po roku dochodzily nas mysli ze juz wracamy. zona nigdy nie chciala miec dzieci w uk ale tez nie chcielismy czekac do 30tki. to mial byc znak do powrotu. zona pare miesiecy byla w PL bo i tam rodzila a ja co weekend bylem w PL. odbywalismy wiele rozmow ze znajomymi i kazdy nam odradzal powrot. zdecydowalismy sie wstrzymac jeszcze chwile i mamy rok 2015. moja firma w 2016 ma otworzyc oddzial w Warszawie i z tego co sie orientowalem na mojej pozycji zarobki moga oscylowac w granicach 10-12k na reke. to by napewno ulatwilo powrot. jesli uda nam sie z drugim dzieckiem to akurat sie by zgralo ladnie. tylko ze teraz czekamy na te ikonke usmiechu na tescie ciazowym jak na zbawienie – jakby na potwierdzenie ze obtana przez nas droga to wlasnie ta droga. jezeli sie uda to kupimy dzialke i zaczniemy budowe domu pod Warszawa zeby w ten rok sie uwinac.

    Kasiu chcesz znac moje zdanie? poki dzieci maja do 3-4 lat to jeszcze taka zmiana otoczenia jest w miare bezbolesna. oczywiscie dzieci musialy by isc przynajmniej na poczatku do dobrego anglojezycznego przedszkola aby bylo im sie latwiej odnalezc.

    a dlaczego chciec wracac? bo UK nigdy nie bedzie dla mnie domem. bo tak mi brakuje wyjscia na bazarek po swieze warzywa. bo irytuje mnie styl jazdy w UK i zapchane uliczki i to ze co troche mi ktos obciera auto. to ze angielskie dzieci deprawuja inne ze zwgledu na ich bezstresowe wychowanie a do tego coraz czestsze regulu muzulmanskie wprowadzane do szkol gdzie mniejszosci maja wieksze prawa od wiekszosci gdzie dziecko nie ma prawa nosic krzyzyka bo to krzywdzi uczucia dziecka islamskiego. a przede wszystkim wszechobecna wilgoc i kiepska jakosc wykonczenia mieszkan i domow ktore to w ogloszeniach wszystkie sa exclusive i extraordinary a w rzeczywistosci to gowno obklejone bibulka..

    Odpowiedz
    • Ha ha, świetnie ujęte!!! My wróciliśmy z rodziną rok temu, praca jest dla tych co chcą pracować, nie żałujemy. Mąż mówi: może tu jest g*wno, ale to jest moje g*wno i nikt mnie stąd nie wyrzuci, rozumiem Go. W razie co, to w najgorszym wypadku wrócimy do UK, ale kiedyś sobie nie zarzucimy, że mogliśmy próbować jak był czas ;) pozdrawiam

      Odpowiedz
      • ”a dlaczego chciec wracac? bo UK nigdy nie bedzie dla mnie domem. bo tak mi brakuje wyjscia na bazarek po swieze warzywa. bo irytuje mnie styl jazdy w UK i zapchane uliczki i to ze co troche mi ktos obciera auto. to ze angielskie dzieci deprawuja inne ze zwgledu na ich bezstresowe wychowanie a do tego coraz czestsze regulu muzulmanskie wprowadzane do szkol gdzie mniejszosci maja wieksze prawa od wiekszosci gdzie dziecko nie ma prawa nosic krzyzyka bo to krzywdzi uczucia dziecka islamskiego. a przede wszystkim wszechobecna wilgoc i kiepska jakosc wykonczenia mieszkan i domow ktore to w ogloszeniach wszystkie sa exclusive i extraordinary a w rzeczywistosci to gowno obklejone bibulka..”
        No i wlasnie mam te same mysli i spostrzezenia chcac wracac do Polski, a pewnie z roku na rok bedzie ten proces sie umacnial.
        pozdrawiam

        Odpowiedz
    • Otoz to!Ja sama pracuje w szkole, wiem, co sie dzieje. Moja znajoma pracuje w tzw. Academy , gdzie 80% dzieci to muzulmanie. Doszlo do tego, ze kolezanka nie mogla poprowadzic lekcji o swietach Wielkanocnych, bo dyrekcja stwierdzila, ze mogloby to dotknac nie-Katolikow. Jakosc domow w UK jst bardzo slaba a placisz jak za luksusowa rezydencje.

      Odpowiedz
    • Tak :), wilgoc i bardzo slaba jakosc budownictwa z pewnoscia przyczynily sie do naszej decyzji. Do tego dochodzi edukacja dzieci. Wydaje nam sie, ze polskie szkoly sa lepsze (nauczyciele maja wyzsze kwalifikacje niz angielscy i wiecej sie od dzieci wymaga, zreszta sam program jest bogatszy w Polsce). Kusi nas tez wizja wyzszego poziomu zycia w Polsce (stac nas na wlasny dom bez kredytu). Oczywista sprawa – rodzina i czestsze kontakty z nia. Im dluzej tu mieszkamy tym bardziej dostrzegamy angielska bylejakosc (budownicto, uslugi, jedzenie, buty, ubrania etc.) samochod tez mi notorycznie przycieraja :) ale az tak sie tym nie przejmuje zeby uciekac z kraju:) (juz starszy model i chetnie bysmy go wymienili ale jesli mamy wracac to raczej zrobimy to w Polsce). Na marginesie dodam, ze moje dziecko jest dopiero w przedszkolu a ja juz mam dosc faktu, ze w placowce edukacyjnej karmiony jest ciastem jakby to bylo codzienne jedzenie! Cieszy mnie fakt, ze ktos dochodzi do podobnych wnioskow jak my i ze jest miejsce gdzie mozna sie w sympatyczny sposob wymienic przemysleniami i doswiadczeniami. Pozdrawiam i udanych decyzji Wszystkim zycze (nie ma jednej sciezki, ktora bedzie najlepsza dla wszystkich – dla kazdego moze to byc cos innego).

      Odpowiedz
      • Dzięki Kasiu za interesujący wpis. Rzeczywiście coś w tym jest, byłem ostatnio w Polsce, leciałem z East Midlands, brudnego i zaniedbanego lotniska, do Rzeszowa, nowoczesnego, czystego i funkcjonalnego. Oczywiście nie chodzi tu o lotniska, to tylko mały przykład, oba kraje mają mocne i słabe strony, ale trzeba uczciwie przyznać, że Polska w wielu obszarach bije o głowę Wielką Brytanię.

        Odpowiedz
      • A ja tez tak myslalem dopuki nie kupilem domu i go sam wyremontowalem UK. Czesc materialu z Uk.- regipsy i tak dalej. Wkonczenie z Polski ciaglem. Nie zalowalem kasy na drogie meble kuchnie czy lazienke z Polski. Owiele wiecej wydalem niz tutaj bym kupil. Mam kominek z plaszczem wodnym i najnowsze trendy mody. I wiem jedno ze za ten dom mialbym 2 w Polsce- Ale powiem wam jedno ze jak mnie znajomi z tad odwiedzaja Polacy i zarowno Anglicy to dopiero mi zazdroszcza. Wiec czuje sie jak u siebie. W przyszym roku budowa duzego domu w Polsce. I nie zamierzam rezygnowac z dwoch miejsc do ktorych zawsze mozna wrocic. To nie koniec swiata tylko 2h lotu samolotem albo 20h jazdy. Tak czy inaczej a biznesy tez mozna prowadzic tu i tam. Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • haha :D zenada do kwadratu. Najwazniejsze, ze znajomi zazdraszczaja. Gratuluje rozumowania.
          Skoro juz wybudowales sobie swoja mala Polske, sciagajac wszystko z PL, to czy jednak nie lepiej wrocic do PL i byc NAPRAWDE u SIEBIE…

          Odpowiedz
  161. Ja z mezem mieszkamy w UK okolo 10 lat. Ja studia skonczylam w Polsce, maz tytul magistra zdobyl tutaj. Oboje prawie od poczatku mielismy prace w swoich wyuczonych zawodach (ja w handlu zagranicznym- jestem po ekonomii, maz pracuje jako software developer- po informatyce). Kilka lat temu zalozylismy rodzine, mamy 2 dzieci. Ja po urodzeniu drugiego dziecka zrezygnowalam z pracy ze wzgeldu na wysoki koszt opieki nad dziecmi (kosztowaloby mnie to 35 tys funtow rocznie za 2 dzieci). Nie stanowi to wielkiego problemu jako, ze maz zarabia 60 tys funtow rocznie wiec na utrzymanie spokojnie nam starcza a nawet sporo zostaje. Dzieci mowia po angielsku od urodzenia, maja 3.5 i 2 latka wiec jeszcze do szkoly nie chodza. Dobrze sie tu czujemy, nawet bardzo dobrze. … W tym roku maz doszedl do wniosku, ze chce wrocic! Ja mam bardzo mieszane uczucia. Mamy ponad 1mln zl na koncie (>200 tys funtow) + mieszkanie w Polsce warte ok 260 tys zl. Maz uwaza, ze w Warszawie moglby dostac prace w zawodzie z zarobkami 15-20 tys zl/miesiecznie. Oczywiscie prace musialby dostac zanim bysmy wrocili – tak zeby juz miec do czego wracac wiec plan jakoby jest ale ja dalej mam watpliwosci. Bardzo spodobalo mi sie pytanie w tym poscie „dlaczego chcesz wracac?” – ja nie umiem na nie odpowiedziec, zadam je dzis wieczorem mezowi :) Dodam, ze jedyne co nam sie tutaj nie podoba to warunki mieszkaniowe/budownictwo no i ceny tych kiepskich nieruchomosci. Stac nas na kupno domu tutaj do 0.5 mln funtow i tu gdzie mieszkamy nie dostaniemy za to nic porzadnego. Co Wy zrobilibyscie na naszym miejscu? Pozdrawiam

    Odpowiedz
  162. ja mieszkam w Anglii juz 10 lat…przyjechalam na dwa lata (na studia magisterskie) i mialam wrocic po 3 ale jak widac nie wrocilam :) znalazlam dobrze platna prace w finansach i dalej sie szkolilam. Moj partner ma swoj biznes i tez dobrze zarabia. Oboje jestesmy po 30tce. Rok temu kupilismy dom i za rok planujemy zalozyc rodzine. Bardzo chcialabym wrocic do Polski ale tylko ze wzgledu na moich rodzicow. Nic innego mnie tam nie ciagnie. W Polsce wszystko jest robione obywatelom po gorke, wowczas gdy Anglia jest krajem dla swoich obywateli. Mlodzi ludzie maja tutaj o wiele latwiejszy start w zyciu. W Polsce w ciagu 10 lat nic na lepsze sie nie zmienilo pod wzgledem pracy, niestety.
    Ja wracac nie zamierzam poniewaz dobrze czuje sie na obczyznie. Przyjechalam tutaj majac 21 lat i bardzo szybko sie zaklimatyzowalam. do Polski latam 2 razy w roku odwiedzic rodzicow.

    Odpowiedz
    • No i wlasnie rodzina wszystko skomplikuje. Nagle trzeba bedzie rozwazyc szkoly dla dzieci (my nigdy wczesniej nie bralismy tego pod uwage) a szkoly w Anglii sa bardzo rozne i nie wszystkie sa dobre. Podobno tu ma ogromne znaczenie, do ktorej szkoly pojdzie dziecko. Ludzie placa krocie za domy znajdujace sie w catchment area dobrej szkoly lub wydaja majatek na prywatne. Mysleliscie juz o tym? Radze sie zainteresowac przed czasem bo to szybko przyjdzie. Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • zanim zajde w ciaze i zanim ewentualne dziecko pojdzie do szkoly to mam troche lat :) ale kupujac dom zrobilam offsted report i szkola obok ma Good status i do tego jest katolicka. A Ty Kasia sie zastanow bo jesli obu Wam sie fajnie mieszka w UK i spelniacie sie zawodowo i niz Wam nie brakuje to moze warto zostac….a jesli postanowicie powrocic do Polski to chyba lepiej najpiew cos poszukac zebyscie mieli sie z czego utrzymac….poza tym za zarobione pieniadze w Anglii kupisz czy zbudujesz sobie super dom w Polsce ale potem ten dom trzeba utrzymac….taka decyzje o powrocie musicie oboje podjac, nie tylko jedna osoba. Trudna decyzja….Ja wiem ze nie chce mieszkac w Pl bo narazie ten kraj nie daje tylko zabiera spoleczenstwu…Polska zamienia sie w panstwo feudalne jak Rosja…albo sa bogaci albo biedni…klasa srednia wymiera albo emigruje….niestety…

        Odpowiedz
      • Hej Kasiu, jesteście w dobrej sytuacji, dzieci są jeszcze małe, moje mają 8 i 12 lat i … jestem uziemiony. Mąż nie może dogadać się w firmie i pracować zdalnie? To chyba byłoby najlepsze rozwiązanie. Drugie co przychodzi mi do głowy to doskładanie jeszcze chwilę, może zakup jednej czy dwóch nieruchomości w UK lub Polsce i … witaj przygodo :) Myślę, że z tym zawodem poradzi sobie w Warszawie.

        Odpowiedz
        • Drogi Pawle…

          Zgadzamy sie – sytuacja wykonywania zdalnej pracy dla obecnego pracodawcy bylaby najlepsza, przynajmniej na poczatek i maz robi co moze zeby pojsc ta sciezka (to jest nasz plan A) ale po pierwsze moze sie nie udac albo moze nie trwac wiecznie i trzeba byc przygotowanym na te ewentualnosc. Mamy jedna inwestycyjna nieruchomosc w Polsce, ktora przynosi dochod pasywny, rozwazamy obecnie zakup kolejnej a po zakonczeniu budowy domu (dopiero bedziemy szukac dzialki), w miare pojawienia sie funduszy pomyslimy o kolejnych – taki jest nasz plan emerytalny. Trafiles wiec w sedno :) Pozdrawiam, serwis jest super!

          Odpowiedz
          • Cześć Kasia, dziękujemy za miłe słowa :) Zawsze należy mieć przygotowany plan B, tak na wszelki wypadek. Poza tym, najważniejsze to iść, nawet małymi kroczkami, do przodu zamiast stać w miejscu. Jesteście na bardzo dobrej drodze i oby tak dalej!!! Pozdrawiam :)

  163. Aha, złapcie obojętnie jaką pracę w PL i szukajcie pracy swoich marzeń w między czasie, w ten sposób oszczędności się nie rozejdą. z moich obserwacji, młodzi ludzie często narzekają na brak pracy, bo na dzień dobry oczekują posady dyrektora za nie wiadomo jaką wypłatę, bądźmy realistami, trezba zacząć najniżej i się wspinać po drabinie. Ludzie narzekają na swoją sytuację, ale nic nie robią żeby ją zmienić, w rezultacie…dalej narzekają, rada: nie słuchać ich! Zanim wrócicie do Pl załatwcie sobie „kuroniówkę” w Anglii i przetransferujcie ją do PL, bo w PL jej nie przyznadzą, a osoba bezrobotna Z PRAWEM DO ZASIŁKU, ma więcej przysługujących jej dodatków jak ta bez prawa (wiem, chore to ;)) Powodzenia

    Odpowiedz
  164. Ok, ja może napiszę o sobie. Z mężem przyjechaliśmy do UK w 2004 roku i od początku wiedzieliśmy, że prędzej czy później wrócimy do Polski. Żyło nam się dobrze, oboje na kierowniczych stanowiskach, łapaliśmy każdą nadgodzinę, rozpoczęliśmy budowę domu w PL, tak jak ktoś wspomniał, pieniędzy odłożyliśmy, ale nie spadały one z nieba, trzeba się było narobić, czasu na przyjemności było mało, z mężem mało się widywaliśmy, najpiękniejsze lata przeleciały między palcami. W 6 roku urodził się pierwszy syn, pracowałam 2.5 dnia w dni wolne męża, aby uniknąć opłat za przedszkole, więc znowu się nie widzieliśmy. W 9 roku urodził się drugi syn, dom wybudowany, a my dalej w UK. Priorytety się zmieniły, nie mieliśmy nic przeciwko mniejszym pieniądzom w zamian za życie w wymarzonym domu, wśród rodziny i znajomych, razem. Z jedną i kawałkiem wypłaty życie w UK przestało być opłacalne, mąż w pracy od 9 rano do północy z przerwą od 14 do 16-stej,ja sama z 2 małych dzieci, życie drożało, ludzi do pracy (Bułgarów i Rumunów) się zjeżdżało, to już nie było to samo co na początku emigracji, ona po prostu przestała być opłacalna, powiedziałam dość! Po 10 latach wróciliśmy. Wiedzieliśmy, że mąż znajdzie pracę bez problemu ze swoim doświadczeniem. Kilka lat wcześniej był na rozmowie o pracę, którą dostał od razu, za duże wtedy pieniądze, zainteresowanie było ogromne, więc mieliśmy tą pewność. Nie szukał pracy będąc w UK. My nie rozsyłamy CV pocztą. Sami roznosimy rozmawiając od razu z dyrekcją, aby zaprezentować siebie (odpowiedni ubiór, podejście, kultura osobista itp), zabieramy laptopa ze sobą, aby pokazać nasze prace, to co potrafimy, nasze osiągnięcia, umawiamy się na dzień próbny, aby potwierdzić nasze umiejętności, zaprezentować je, w ten sposób zwiększamy swoje szanse. Czas to pieniądz, ludzie nie mają go czasem na czytanie CV, ale jak Ich zaczepimy i wzbudzimy zainteresowanie to mamy Ich w garści ;) Trzeba umieć się sprzedać -taka rada od nas.
    W Polsce jesteśmy od roku, jeszcze nie było dnia żebyśmy żałowali. Mówiłam do męża, że jak się nie uda, to spróbujemy w PL, ale w większym mieście, UK to będzie ostateczność. Udało się, dzieci mają dziadków, my czas dla siebie, znajomych itd. Pomału realizujemy kolejne projekty/marzenia: ogród, szklarnia, kurnik itd. Nadal się odnajdujemy w polskiej biurokracji, ale z pomocą rodziny i znajomych to jest do wykonania. Ja siedzę w domu z dziećmi, takie było założenie, i żyje nam się, nie narzekamy. nawet jak nam się potknie noga jutro, za rok, za 10 to na stare lata nie powiemy sobie, że mogliśmy próbować jak był czas, a teraz został żal. Jeśli macie pytania, odpowiem ;)

    Odpowiedz
    • Podbudowałaś nas :) my również wybudowaliśmy domek w PL i jesteśmy dobrej myśli:) W lipcu planujemy powrót :) Pozdrawiam i życzę samych sukcesów :)

      Odpowiedz
        • Klaudia moj maz bardzo chce wrocic.jestesmy 14 lat w londynie.2 mieszkania w Polsce,dom w trakcie budowy ….ja studia mam skonczone jako nauczyciel przedszkolny .Strasznie sie boje.Mamy corke 5 lat.Jak tylko zaczyna sie rozmowa o Polsce ja popadam w depresje.Maz nie chce pracowac na budowie ma dosyc,mieszkanie wynajmujemy nie mamy swojego….Czy mam sie czego bac??

          Odpowiedz
          • Cześć Dorotka, nie chcę tak jednoznacznie odpowiadać na Twoje pytanie, bo jest to bardzo ważna decyzja, więc napiszę tylko, że zabezpieczenie finansowe macie w postaci 2 mieszkań, które można wynająć i mieć przychód miesięczny lub w najgorszym wypadku sprzedać (mieszkać w takim wypadku też macie gdzie). Do tego (nie wiem czy pracujesz) możesz wystąpić o kuroniówkę, ale w UK i po m-cu przenieść zasiłek do POlski (trwa 3 m-ce, ale możesz próbować przedłużyć do 6) więc na dzień dobry kolejny przychód. Jeśli przyznają Wam zasiłek, to przy znalezieniu sobie pracy samemu urząd pracy w PL dorzuci Wam (jako bezrobotnym z prawem do zasiłku) nawet 500zł./m-c/osobę do wypłaty przez 6 m-cy! O mężu, no cóż, będziesz też musiała pomyśleć, ponieważ praca na budowie jest zabójcza, a robimy się co raz starsi…Z Twoim wykształceniem może powinnaś pomyśleć o własnym przedszkolu? Ja widzę co się dzieje u nas w gminie (9000 ludzi), jedno przedszkole, dostawiają drugie, ponieważ w mieście 120000 ludzi nie ma miejsc i rodzice przywożą dzieci do nas (12km od miasta). W budowlance też zawsze jest pracy (niekoniecznie fizycznej dla męża, ale własna firma i mąż doglądający wszystkiego?). A dlaczego tak bardzo bronisz się przed Polską? Napisz coś więcej, ponieważ ciężko mi odp. czy rzeczywiście powinnaś się bać, ale macie bardzo dobry start, doświadczenie, język – to jest ważne :)

      • Witam,
        Ja z zona jestesmy w Uk od 10 lat, od prawie czterech lat mamy mala pocieche, ale zaczyna sie wewnetrzna tesknota za bliskimi( pomimo 3-4 wizyt rocznie w Polsce) spotkaniami rodzinnymi, tym ze bedzie ktos do kogo mozna spokojnie przyjechac, pogrilowac, zostawic malego, zeby miec choc chwilke na jakies wyjscie we dwoje. Ale po kolei, od lat ciezko pracujemy gdyz zalozenie na poczatku bylo takie, ze na wyjezdzie probujemy zarobic tyle ile sie da. Od lat prowadze wlasna firme w UK, kupilismy w Polscie mieszkanie ( za gotowke, wiec bez kredytu), garaz itp, w Uk od kilku lat mamy wlasny domek ( z kredytem na kolejne 30 lat), nowy van, nowa osobowka, narzedzia, rozne sprzety, tak wiec dorobilismy sie czegos, co mozna spieniezyc i kupic calkiem niezly domek w Polsce, samochod i moze rozpoczac dzialalnosc. Co do pracy to probowalbym otworzyc podobny biznes jak w UK, gdyz to co widze, jacy ”fachowcy” podejmuja sie wykonania wszelakich prac dekoratorskich w Polsce to mysle ze z moim doswiadzeniem, narzedziami moglbym jakos normalnie funkcjonowac w kraju. Oczywiscie trzeba ruszyc jakies znajomosci wsrod bliskich, reklama itp. Sa obawy, czy to wypali, wiem ze standard zycia moze sie pogorszyc no ale po tylu latach na emigracji czlowiek widzi, ze zycie ucieka szybko, tu w Uk ciagle sami bez bliskich ktorzy czekaja w Polsce i tesknia, minimum znajomych bo dobrych i uczciwych Polakow nie jest latwo znalezc, dziecko bez rodzenstwa ciotecznego, babc i dziadkow, cioc wujkow. Wiem, ze pewnie po angielskich szkolach dziecko moze miec lepsze perspektywy na start w pozniejszym czasie, no ale przekazanie wiezi, tracycji, bliskosc rodziny tez jest istotna w moim przekonaniu. Szkoly lepsze lub gorsze zawsze mozna wszedzie skonczyc ( my z zona przyjechalismy do Uk zaraz po studiach). Rozmawialismy z zona na ten temat i ja jestem bardziej za powrotem do Polski ( zanim maly zacznie chodzic do szkoly angielskiej), chyba mam wiecej zapalu i pozytywnej wizji ( choc moge byc w bledzie ), ze mamy jakis kapital na start i ze moge robic to samo co w Uk takze i Polsce. Mysle ze i zona znajdzie prace, zeby nie siedziec tylko w domu. Mamy polska telewizje i obserwuje, jakie sa problemy w PL, ale jak sie jedzie przez Polske to widac pelno nowych domow, samochodow, galerii, marketow gdzie przeciez ktos kupuje produkty i zostawia pieniadze, tak wiec w czym my jestesmy gorsi…Tu w Uk zycie jest latwiejsze pod wzgledem finansowym, koszty mieszkania, rachunkow, dodatki, darmowe lekarstwa, jakies benefity na dziecko, ale jestemy i bedziemy tu obcy, wsrod masy roznych nacji, obyczajow, inny jezyk, podejscie do tradycji itp. A po latach bedze zal, ze sie nie sprobowalo w Polsce, ze kontakty rodzinne sie wypalily, bo brak czasu na podroze do kraj.Przeczytalem Wasze posty na stronie i stwierdzam, ze wnosza wiele pozytywow i sa normalne ( nie tak jak na innych stronach, gdzie pisza ludzie o prostym mysleniu i bardzo banalnym i trudno o dobre informacje). Mam nadzieje, ze wiecej osob napisze jak to bylo i jest po powrocie do Polski, lub jesli ktos planuje wyjazd z Uk, co zrobic zeby nie zamknac calkowicie furtki do Uk, jakie kontakty pozostawic otwarte, co pozamykac a co nie, co mozna polaczyc na oba kraje itp.
        Pozdrawiam wszystkich majacych podobne dylematy co ja
        Krzysiek

        Odpowiedz
        • Hej Kris, to samo z mężem mówimy, jak podjeżdżamy pod market i nie ma gdzie zaparkować…Chyba taka polska mentalność do narzekania…Ja nie patrzę na to co mówią ludzie, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, często różniącego się od naszego, więc nie ma sobie czym głowy zawracać. W Twojej profesji jest duże zapotrzebowanie (wiem co piszę, bo niedawno robiliśmy wykończeniówkę w domu i na dobrego majstra trzeba czasem czekać…2 lata!!!), a jeśli sprawdzisz się, to fama rozejdzie się szybciej niż myślisz. Do tego reklama przez media społecznościowe – za darmo – też zrobi swoje. Macie bardzo dobrą sytuację finansową, więc to kolejny plus. Co do kontaktów…nie zamykaj niczego, my cały czas jesteśmy w kontakcie z ludźmi z UK na Facebook, więc taka furtka awaryjna jest otwarta ;) Przecież to nic nie kosztuje i w niczym nie zaszkodzi…Pozdrawiam ;)

          Odpowiedz
          • Dziekuje Klaudio za twoj wpis. Duzo pracy przed nami glownie papierkowej tu w Anglii a potem w Polsce. Nie bedzie to latwe, no ale chyba trzeba sprobowac i podjac to ryzyko przenosin do Polski.
            Pozdrawiam

      • Ewunia, uda się :) Tak jak pisałam, zaczepić się byle gdzie i dopiero szukać sobie wymarzonej pracy, żeby oszczędności nie stopniały. Koniecznie załatwcie sobie „kuroniówkę” w UK, bo w Polsce nie przyznają, a bezrobotny z prawem do zasiłku (może być UK) po samodzielnym znalezieniu sobie pracy w Polsce otrzyma dodatek od Urzędu Pracy w wysokości 400-500 zł/ miesięcznie przez 6 miesięcy, więc warto ;) Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Witam. A czy ten dodatek od Urzedu Pracy dotyczy tylko Polakow, ktorzy sa bezrobotni z prawem do zasilku w UK? Pytam, bo ja akurat pobieram zasilek w Norwegi, i nie wiem czy tez sie to tyczy Norwegii?

          Odpowiedz
    • Bardzo fajny post Klaudia. To jest prawda- trzeba probowac w zyciu realizowac swoje marzenia, bynajmniej sobie pozniej nie bedziecie wymawiac ze nie probowaliscie.

      Odpowiedz
      • Dokładnie Teresa ;) Jeśli teraz, odpukać, powinie nam się noga, spróbujemy w większym mieście w PL, jeśli to zawiedzie to dopiero UK, ale nawet dla tego roku i 2 miesięcy warto było :). Mamy dom, mój wymarzony warzywnik, w przyszłym roku kurnik itd. Ze mnie jest taka księżniczka miastowa w kaloszach ha ha, spróbowałam tego (to było moje marzenie) i mam spokój :) Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Hej, Klaudia! Masz może własnego bloga, w którym opisujesz swoją codzienną drogę w dążeniu do celu?

          Ja jestem od 2 lat w UK. Jestem młoda, bo mam dopiero 22 lata. Zdaję sobie sprawę, że wiele w tym czasie może się zmienić. Jednak chcę iść na studia, dwa lata na zdobycie doświadczenia i powrót do Polski. Mam działkę i tam chciałabym żyć. Moi dziadkowie tam mieszkali, ja się tam wychowywałam. Jestem osobą bardzo sentymentalną, a ziemia, na której się wychowałam daje mi szczęście samo w sobie, że mogę tam być. Fajnie jest czytać o tym, że komuś się powiodło! Właściwie masz rację, w ostateczności zawsze można wrócić do UK czy gdziekolwiek indziej. Jestem ciekawa czy moje marzenie będzie aktualne za 10 lat.

          Pozdrawiam Cię serdecznie!

          Odpowiedz
          • Dziękuję Marieta za miłe słowa :) Niestety nie prowadzę takiego bloga, chociaż myślałam o tym :) Założyłam za to, po części za namową i z pomocą Pawła z serwisu, blog dla rodziców. Ze względu na brak czasu (dom, dzieci, blog, Smart Polak, ogród) koncentruję się na razie tylko na jednym :) Ja z takim marzeniem jak Twoje przyleciałam do Anglii, gdzie pracowałam na spełnienie go 10 lat i nic się nie zmieniło przez ten okres :) myślę, że i Twoje będzie się tliło w sercu i czekało na realizację :) Z tego co napisałaś to mamy podobne spojrzenie na wartości rodzinne (ja też miałam działkę przed przybyciem do UK, którą kupiłam za pieniądze odziedziczone po dziadkach i dzisiaj stoi na niej dom :)). Jeśli urodzi mi się taki blog to dam znać :) Póki co, jedyne czego mam za mało to nie pieniądze tutaj w PL, tylko czasu na realizację wszystkich projektów ha ha. Jeszcze kilka lat i Ty będziesz na moim miejscu albo i dalej :) Masz plan i motywację :) Ja mam taki charakter i samozaparcie + chory optymizm, że biorę życie na klatę i w tych gorszych rzeczach znajduję pozytywy, po czym wykorzystuję w dalszej drodze :) Mój mąż się śmieje, że mam wspaniały instynkt samozachowawczy, ale ktoś kogo wychowała ulica chyba musi taki mieć, w przeciwnym razie źle kończy ;) Ty też nie bój się zmian i walki o własne szczęście, uda się to super, nie uda się- wyjdziesz z tego bogatsza w doświadczenie, które możesz wykorzystać przy kolejnym podejściu :) Pozdrawiam

      • 15 lat temu mialem mazenie zeby z polski wyjechac i zarobic grobsza gotowke a teraz mamy z zona i dziecmi mazenia zeby mieszkac w polsce , moze oszcedniej ale jednak w polsce ,jakie to zycie, nastawienie i poglady sie zmieniaja .

        Odpowiedz
    • Hej Klaudia, Podbudowalas mnie swoim komentarzem. Ja wprawdzie nie mieszkam w UK a w Irlandii ale emigracja to emigracja. 2 wrzesnia stuknie 10 lat jak tu jestem. Mam dobra prace (ta sama od 9 lat) moj maz jest kierowca autobusu w panstwowej firmie wiec tez niby niezle. Dwojka dzieci – 7 i 2 latka.
      Ciagle mieszkamy w wynajmowanym bo mimo iz mamy takie „super” prace ciagle nie wystarczajaco duzo zarabiamy zeby kupic dom w Dublinie. Kredyt wystarczylby na zakup domku poza Dublinem a to oznacza zmiane szkoly i dojazdy do pracy po ok 2h w jedna strone – (teraz dojezdzam godzine mieszkajac w Dublinie).
      Pytanie: jaki to wszystko ma sens? Koszty zycia sa mega wysokie – chociaz i tak ciagle placimy niski wynajem za dom ale jest to kwestia czasu kiedy landlord podniesie czynsz o conajmniej 300 euro, oplacanie opieki nad dziecmi itd
      Bijemy sie z pytaniem czy wracac? Mieszkanie mamy zapewnione, do tego mamy dzialke z PL. Chcielibysmy otworzyc wlasny biznes. Nasz dom rodzinny jest w miejscowosci turystycznej wiec moze akurat by sie udalo. Na poczatku zjechalabym sama z dziecmi. Maz by zostal zeby nas wspomagac.
      co robic????

      Odpowiedz
      • Monika, tylko Ty sama możesz odpowiedzieć na to pytanie. Ja wróciłam m.in z powodu wymienionego przez Ciebie: emigracja po prostu przestała być opłacalna + kilka innych czynników. Wasz plan brzmi bardzo dobrze, jeśli nie powiedzieć super. Zapewnione mieszkanie to bardzo dużo, turystyczne miasto = super perspektywy, jeśli nie własnego biznesu to pracy, mąż tymczasowo w UK – bardzo dobre posunięcie, w razie co masz gdzie i do czego wracać :) Przemyślcie, czy nie warto spróbować, czy później będzie jeszcze taka szansa, czy w razie niepowodzenia tak wiele stracicie? Pamiętaj: dopóki walczymy/próbujemy jesteśmy wygrani :) Pozdrawiam
        P.S Wkrótce pojawią się artykuły z moją historią, może komuś pomoże :) Przeczytaj powyższe komentarze odnośnie kuroniówki i postaraj się to załatwić zanim wrócisz, aby mieć pieniądze na start :)

        Odpowiedz
    • Pięknie to ujęłaś Klaudia ja już po 15 latach mając nawet własny dom mysle o powrocie Jestem patryjotka i cześciej płacze kiedy oglądam film o Karolu Wojtyle mam nadzieje ze tez dam rade wszystko ułożyć i wrócić … Powodzenia

      Odpowiedz
      • Dzięki Małgorzata, na pewno się uda, najgorsze to podjąć decyzję, a później juź z górki, strach ma wielkie oczy :) Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Hej Klaudia. Czytam Twoje komentarze i zdecydowałam się napisać. Jestem w UK półtora roku i jestem osobą po 40 -tce. powiem szczerze nie podoba mi się tu wczesniej pracowałam w Holandii na odległośc wychowywałam 2 małoletnie jeszcze wtedy córki i budowałam dom w Holandii zwolnili mnie z pracy bo szklarnia zbankrutowała przyjechałam do Uk i od samego poczatku żle mi sie tu zyło chce wracac do kraju mam dość emigracji Córki dorosły dom wybudowałam mam do czego wracamc tesknota za krajem mi coraz bardziej dokucza. Jestem tu w tym kraju półtora roku ale własciwie nigdy nie traktowałam tego kraju powaznie nie dowiadywałam sie o żedne przywileje dla polaków benefity itd. W któryms komentarzu napisałas o zasiłku dla bezrobotnych dla tych którzy chca wrócic do kraju jak to załatwić czy poprostu lepiej wyjechac i zasiłek załatwiac w PL bo od czegos trzeba tam zacząć Pozdrawiam Ula

          Odpowiedz
  165. Cześć Ania, tak naprawdę to chyba tylko Ty znasz odpowiedź na swoje pytanie, tylko Ty znasz swoją córkę na tyle dobrze, żeby wiedzieć czy da sobie radę w polskiej szkole. Może warto urwać się na tydzień, lecieć do Polski i zaprowadzić córkę na ” dzień lub dwa próbne” do szkoły, po uprzednim umówieniu się z dyrektorem szkoły w Twoim mieście, i zobaczyć czy dziewczynka się odnajdzie wśród polskich dzieci, czy je polubi i będzie miała wspólny temat, może to pomoże Jej się przełamać, a rozmowa z nauczycielem o predyspozycjach córki da Ci jakąś odpowiedź? I Ty i córka będziecie wiedziały czego się spodziewać ;) Daj znać co postanowiłaś ;)
    Pawła znam i wiem, że zarówno dziewczynki jak i żona są przeciwne, więc w pewnym sensie jest przegłosowany ;) To jak z Twoją córką, która tutaj ma już poukładane życie i swoich znajomych i nie chce tego zostawiać, to taki strach przed nieznanym chyba, bo Pawła dziewczynkom podoba się w Polsce, w czasie Ich urlopu.

    Odpowiedz
    • Klaudia dziękuję bardzo za Twoją odpowiedź i za radę. Przepraszam, że tak późno odpisuje ale udało mi się pojechać do Polski i zasięgnąć języka. Ze szkołą dla mojej córki nie byłoby tak najgorzej ale musiałabym przytulić się do moich rodziców mieszkania i pracy dla 45 latki nie da się tak łatwo znaleźć w województwie łódzkim. Z jednej strony boję się powrotu, z drugiej zaś boję się utknąć w uk na stałe. Cieszę się, że Tobie udaje się realizować marzenia. Pozdrawiam Ciebie gorąco.

      Odpowiedz
      • Dzięki Kochana, a może popróbuj wysłać CV i zobacz jakie byłoby zainteresowanie? Nie masz najgorszej sytuacji: szkoła ok, mieszkanie też na razie jakieś byś miała, została praca. Próbuj!!! Może się uda szybciej niż myślisz, masz doświadczenie i język, ja trzymam za Ciebie kciuki i ściskam mocno :)

        Odpowiedz
      • Nie wracaj do Łodzi. Jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie.
        Straszne drogi i straszne korki.
        Nie wiem jakiej pracy będziesz szukać, ale z pracą tu krucho.

        Odpowiedz
  166. Witam wszystkich cieplutko, ja też mam dylemat jak wszyscy tutaj, wracać, zostać.Jestem w uk od 7 lat i głównym hamulcowym do podjęcia decyzji o powrocie do Polski jest moja 10 letnia córka a raczej jej szkoła. Boje się, że może już sobie nie poradzić w polskiej szkole, tutaj jest jedną z lepszych uczennic a tam może być jedną z tych, które będą potrzebowały pomocy i wsparcia a może się mylę i powinnam spróbować wrócić jednak do Polski, nie ukrywam że bardzo tęsknie. I w tym miejscu chciałabym zapytać Pawła, który w planach ma pozostanie w uk ze względu na swoje dzieci, czy mógłbyś mi podpowiedzieć coś ze swojego doświadczenia lub podać priorytety, którymi Ty się kierowałeś przy obraniu takiej właśnie ścieżki życiowej. Przepraszam za te pytania ale wiem, że każdy patrzy na te same problemy z innej perspektywy i może otworzyć drzwi z takimi rozwiązaniami o których do tej pory nie zdawaliśmy sobie prawy.

    Odpowiedz
  167. Czesc wszystkim!Mieszkam w UK juz 7 lat, udalo mi sie tu znalezc prace w zawodzie (nauczycielka), ktora wykonuje juz 6 rok
    Niestety samotnosc, brak rodziny i coraz gorsze samopoczucie spowodowalo, ze w tym roku zdecydowalam sie, ze wracam. Dostalam propozycje pracy w anglojezycznym przedszkolu z dobrym wynagrodzeniem. Chcialabym jeszcze przystapic do egz na tlumacza przysieglego, poniewaz zajmuje sie rowniez tlumaczeniami. Chcialabym, by ktos czytajacy moj wpis doradzil mi czy dobrze robie, wracajac do Polski. Obawiam sie bardzo, czy uda mi sie przystosowac na nowo..niestety bardzo tesknie za najblizszymi a tu w UK jstm bardzo samotna.

    Odpowiedz
    • Hej Amelia, myślę, że Twoja decyzja jest dobra, jeżeli źle czujesz się w UK, to chyba nie ma na siłę tutaj siedzieć. Masz w Polsce pracę i to w swoim zawodzie, także jest duża szansa, że będzie dobrze :)

      Odpowiedz
    • hej Amelia, ja, podobnie jak Paweł, uważam, że nie ma co się męczyć. Masz nagraną pracę i wiele możliwości z tłumaczeniami, może korepetycjami? Ostatecznie, zawsze możesz wrócić do UK, ale chociaż spróbujesz. Kto nie ryzykuje szampana nie pije ;) Ja wróciłam rok temu, po 10 latach i nie żałuję. Dasz radę! Powodzenia ;)

      Odpowiedz
      • Hej Klaudia, ja tez sie własnie przymierzam do powrotu do Polski, zaczelam juz szukac pracy przez internet i w sumie nie narzekam na odzew wiec mysle ze z praca nie bedzie az tak duzego problemu. Jednak zastanawiam sie jak Ci sie teraz zyje po porwocie do PL? Moze inaczej, ogolnie jak jest? Czy widzisz rzezcywiscie dużą roznice w pogodzie? Mentalnosc ludzi itd bede wdzieczna za jakiekolwiek spostrzezenia

        Odpowiedz
        • Cześć Elena, tak niestety różnica jest i w jednym i w drugim. Ja po przyjeździe do Polski przyglądałam się bardzo ludziom, wychwytując ich złe strony, nawyki i tym podobne rzeczy i przyznaję, że pomyślałam: jak ja się tu odnajdę między nimi, oceniłam ich po okładce, tak naprawdę to szukałam dziury w całym. To trwało ok. półtora miesiąca, z czasem przestałam zwracać uwagę, a dzisiaj tej różnicy nie zauważam, po prostu jestem jedną z nich :) Co do pogody, to też odczułam :) Zeszłe lato było takie upalne, że ja siedziałam w cieniu całe dnie, zero opalenizny, odzwyczaiłam i umęczyłam się bardzo. Zima była łagodna, więc przeżyłam ha ha. To lato też jest ok, ale już tak mi nie doskwiera. Człowiek do wszystkiego przywyknie :). Bardzo fajnie, że już teraz masz takie zainteresowanie z pracą, zahacz się na dzień dobry w którejś i w razie co szukaj czegoś lepszego. Poczytaj moje komentarze powyżej, a w przyszły Wtorek wklejam artykuł jak mi się żyje po powrocie (w skrócie napiszę już teraz: bardzo dobrze), pozdrawiam :)

          Odpowiedz
    • Amelia, jesli dostalas prace w Polsce i bardzo tesknisz za rodzina to nie ma co tutaj w Anglii dluzej siedziec. To jest Twoja szansa na powrot wiec ja wykorzystaj! Na pewno sie boisz bo sie ”zasiedzialas” w Anglii…ale pamietaj ze zdrowie psychiczne wazniejsze takze jezeli jest Ci tu zle to nie ma sie nad czym zastanawiac :)

      Odpowiedz
    • Ania ja uwazam,ze w Twojej sytuacji …nie ma co sie zastanawiac….czytalam wszystkie wpisy a przy Twoim sie zatrzymalam…masz wspaniale perspektywy,az zazdroszcze!zrob wszystko abys mogla zostac tlumaczem a zycie w Polsce bedzie wspaniale…do tego troszke milosci i juz nic wiecej nic nie trzeba,powodzenia i pozdrawiam bardzo serdecznie :)

      Odpowiedz
  168. Hej Pawel, dziekuje za szybka odpowiedz! Plan jest taki, aby zaczac szukac pracy bedac jeszcze w UK. Powiem szczerze, ze nie mam jakis szczegolnych preferencji, co do miejsca/miasta w Polsce do ktorego chcialabym sie przeprowadzic, wazne, zeby byc w rodzinnym kraju. Ta decyzja bedzie uzalezniona od tego, gdzie dostane prace na odpowiadajacych mi warunkach. Powiem szczerze, ze biore pod uwage mysl, ze byc moze mi sie nie uda ulozyc zycia w Polsce i bede musiala wrocic do UK, ale boje sie, ze jesli nie sprobuje, do konca zycia bede tego zalowac i myslec „co by bylo gdyby…”

    Odpowiedz
    • Hejka Aniu! Dobra strategia, jeżeli znajdziesz pracę to Twoje szanse na zostanie w Polsce gwałtownie wzrosną :) Na pewno warto spróbować, jak piszesz w przeciwnym razie będziesz się zawsze zastanawiać, życzę powodzenia!

      Odpowiedz
  169. WItam wszystkich! Jestem w UK juz od 8 lat i rowniez planuje powrot w tym roku. Pawel, wyglada na to, ze jetses z nas najbardziej doswiadczony, czy moglbys podzielic sie z nami swoimi doswiadczeniami? Napisales, ze „kursowales” pomiedzy Polska a UK, czy taki byl Twoj plan? Z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Hej Anna, dziękuję za wpis. Nie przesadzajmy z tym doświadczeniem haha. Wróciłem do Polski chyba po 5-letnim pobycie w UK. Głównym powodem był fakt, że … jakby to nazwać, trudno było nam się przyzwyczaić do życia za granicą. Poza tym pojawił się kryzys 2008/2009 i to na pewno też miało wpływ. Po powrocie do Polski znalazłem pracę ale mniej więcej po pół roku zwolniłem się z niej i otworzyłem sklep online. Niestety nie przynosił on zbyt wiele zysku i w ciągu kolejnych 6 miesiącach nasze oszczędności zaczęły szybko topnieć. W międzyczasie moi znajomi z pracy w UK odezwali się i okazało się, że mogę łatwo wrócić do pracy. Tak też się stało, jesteśmy z powrotem już 5 lat. W sumie niewiele się zmieniło, nadal wolelibyśmy mieszkać w Polsce, ale z uwagi na dzieci i ich szkołę wygląda na to, że, przynajmniej na kolejne 10 lat, zostaniemy w UK. Wiem, że takich osób jak ja, które wróciły do Polski i są z powrotem w UK, jest więcej. Tak z perspektywy wydaje mi się, że nie mieliśmy dobrego planu i dlatego tak się stało. A jakie są Twoje plany?

      Odpowiedz
  170. witam. jestem w Uk juz 6 lat i postanowilismy wrocic do PL , niewiem czy o dobry wybor ,mam obawy ,czy sie odnajde w PL. Mielismy prace na stale na nocna zmiane caly czas , mialem uz tego dosc i zlozylem wypowiedzenie . Troche jestem rozbity pomiedzy Uk a PL . W PLmam juz prace na stale wiec o to j uz nie ma problemy za bawet przyzwoite pieniadze. mam nadzieje ze bedzie dobrze. pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Hej Jarek, dzięki za wpis. Myślę, że wszystko będzie w porządku, największym problemem po powrocie do Polski jest znalezienie pracy, którą ty już masz. Będziesz prawdopodobnie na początku zarabiać mniej ale wiesz, praca w czasie dnia i życie wśród rodziny i przyjaciół, we własnym kraju, z pewnością to zrekompensuje. Powodzenia!

      Odpowiedz
  171. Witam,

    Bardzo trudna decyzja. Ja jestem w Stanach, przyjechałam tutaj 2,5 roku temu. W Polsce miałam bardzo ciekawe życie, dużo znajomych, ciągle coś się działo. Przyjeżdżając tutaj wszystko się zmieniło, od pierwszego tygodnia pobytu marzyłam, żeby wrócić do PL i „wierciłam dziurę w brzuchu” mężowi ( w Stanach od 12 lat) o powrót. A teraz mąż dostał propozycję pracy w PL na całkiem przyzwoitych warunkach.
    Do tej pory ciągle myślałam o powrocie do PL, ale zaczynam mieć pewne obawy, tutaj jakby nie było, mamy już w miarę ustabilizowaną sytuację.
    Jestem w ciągłym kontakcie ze znajomymi z Polski, wszyscy raczej odradzają, ale mam wrażenie, że to taka nasza skłonność do narzekania, bo tutaj też pieniądze nie rosną na drzewie i trzeba ciężko na nie pracować.
    Mam mętlk w głowie…

    Odpowiedz
    • Hej Marta, dzięki za wpis, miło mi, że na naszą małą stronkę trafiają osoby z tak daleka :)
      Doskonale Cię rozumiem… może potem będzie łatwiej, 2.5 roku to niezbyt długo… Z drugiej strony, ja po 11 latach też bez problemów bym wrócił lol
      Co do tych komentarzy w Polsce, to też to zauważyłem, co ciekawe Ci co narzekają siedzą w Polsce latami i jakoś nie spieszno im do emigracji.

      Odpowiedz
      • Tak wlasnie tez zauwazylam- duzo osob w Polsce narzeka na male zarobki itp., stanowczo odradzaja powrot ale z tego co widze to wiekszosc ma fundusze na wyjscie na pizze, do baru itp. Jakos nie widze zeby glodem ktos przymieral w Polsce…

        Odpowiedz
    • Hej Wszystkim!
      Ja mam taki problem z decyzja o powrocie do PL.
      Jestem w UK od ponad trzech lat.
      Mam partnera i coreczke.
      Bylam nie dawno w PL szesc tyg. od kad przyjechalam przez pare dni nie moglam
      sie pozbierac (bardzo tesknilam). W Pl czulam sie duzo lepiej.
      Miedzy mna a partnerem nie jest tak jak powinno byc.
      Rozmawialismy juz razem na ten temat.
      Teraz rozwazam opcjie powrotu.
      Mam wiele obaw/mysli np. czy nie béde tego zalowac, czy sobie poradze itp.
      Mam metlik w glowie….

      Odpowiedz
      • Cześć Victoria, trudno za kogoś podjąć decyzję, nie znając Jego sytuacji, np. czy obecny partner jest ojcem dziecka i jak miałyby wyglądać spotkania dziecka z ojcem? Czy masz do czego wracać w Polsce i czy posiadasz jakieś oszczędności na początek? Czy w razie trudności mogłabyś wrócić do UK? Czy polepszysz sobie rozstając się z partnerem, czy może warto ratować ten związek? Tak naprawdę, odpowiedź znasz tylko Ty. Może posłuchaj co ma rodzina w Polsce do powiedzenia i zaoferowania…Życzę Wam wszystkiego dobrego i szybkiego znalezienia odpowiedzi, pozdrawiam

        Odpowiedz
    • Tez mieszkam w Stanach i czasami zastanawiam sie nad sensem dalszego mieszkania tutaj. Napewno wiem, ze chce byc w Polsce na emeryturze. Mam obecnie 35 lat jestem w Stanach 10 lat. Na poczatku nie mialam latwo bo nie mialam zielonej karty I ciezko pracowalam. Ogolnie zycie mi sie tu podoba ale doszlam ostatnio do takiego punktu w ktorym zastanawiam sie co ja mam lepiej niz znajomi czy rodzina w Polsce? Stwierdzam, ze nic nie mam lepiej.
      Wkurza mnie to, ze latam do Polski dosc czesto bo ciagle jest jakas okazja na ktorej mi wypada byc. Oczywiscie wtedy $$$ leca jak woda w Polsce. To nie tylko kwestia biletu ale tez pieniedzy ktorych nie zarabiam. Zwykle latam na 3 tygodnie, a w Stanach takich dlugich, platnych wakacji nie ma.
      Tutaj musze byc jakies 2 lata zeby miec kiedys w przyszlosci wyrobiona emeryture. Patrzac na to, ze majac 37 lat wracam do Polski i zaczynam wszystko od nowa przeszywa mnie starch. Tutaj jestem sama I radze sobie, wiem na czym stoje natomiast w Polsce obawiam sie, ze nie dam sobie rady. Napewno standard zycia mi sie obnizy. Wkurza mnie to, ze tutaj wynajmuje, a w Polsce tego nie musialabym robic. NIe chce sie tutaj wiazac z kredytem na 30 lat, co innego z druga osoba a co inego samej. Znam wielu Amerykanow, ktorzy maja kase ale sa singlami I wynajmuja I to tutaj nie jest zaden wstyd. Jednak zastanawiam sie nad sensem tego wszystkiego I sama nie wiem gdzie byloby mi lepiej. Jak jestem w Polsce to widze ze ludzie maja wiecej czasu, tutaj ja zabardzo tego nie mam ale glownie to “boli” mnie odleglosc.
      Tak weszlam na ta stronke i poznaje co maja do powiedzenia inni i moze podejme wkoncu decyzje aczkolwiek mysle, ze jestem tchorz i nie zdobede sie na ta odwage.

      Odpowiedz
      • My podobnie mieszkamy w Nowym Jorku. Jak na tutejsze warunki mamy calkie dobre prace ale cala kasa idzie na przedszkola dzieci, my w pracy od rana do wieczora, male mieszkanie wynajmowane, bo nie chcemy kupowac odpowiednika spoldzielczegp, a na wlasnosciowe lub dom nas nie stac nawet na kredyt, Byloby stac gdyby nie przedszkola a tu darmowych lub tanich nie ma, a pracowac trzeba, zeby miec ubezpieczenie zdrowotne. Jak dzieciaki choruja to do przedszkola ida, bo tylko 10 dni chorobowych w roku (wg prawa 5, wiec i tak mam ”szczescie”). Nie bidujemy ale zadnych kokosow nie mamy. Na wyczieczki itp nie jedzimy tylko w pobliskie gory lub nad ocean. Mamy duzo znajomych roznych kolorow i religii i zamoznosci ale wszyscy haruja caly czas. Nie ma czasu na zycie, dla siebie, dla dzieci. Wiadomo, ze w Polsce tez sie zasuwa ale tam czulismy sie jak u siebie w domu. Byly owoce z ogrodka, swieze powietrze, ognisko w weekend. Czulo sie, ze sie zyje. Tutaj jest dokladnie jak ktos napisal o UK „zlota klatka”, Mysle, ze o ile nie wygramy w totka.. to jak dobijemy do 10 przepracowanych lat, aby miec amerykanska emeryture, to zawijamy zagle. Wierzymy, ze dzieci zdobeda lepsza edukacje i lepsze wartosci w Polsce. Moze to smieszne ale tesknie za zapachem polskiego lasu latem, kretymi uliczkami, spacerami wieczorowa pora i spotkan cal;a rodzina w swieta.

        Odpowiedz
  172. Ja mam zamiar z rodzina wrócic do Polski z na przyszły rok mam obawy ale zostajac tutaj też mam obawy ponieważ nie znam dobrze angielskiego nie mówiąc o ciągłej kombinacji z opieką dla dziecka żebyśmy mogli pracować ale decyzję na 100%muszę podjąć do ukończenia 6lat córki ale raczej wrócimy Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • Hej Martyna, dzięki za komentarz. Fakt opieka na dziećmi w UK jest dosyć droga, sam nie tak dawno to „przerabiałem”. Jak piszesz, są obawy związane z każdym rozwiązaniem, chyba najważniejsze, żeby mieć jakiś plan o go realizować. Powodzenia!

      Odpowiedz
  173. Przyjechałam tu z narzeczonym do cioci prawie 2 lata temu, od razu po szkole średniej. Ciocia zalatwila nam prace, po jakims czasie dostalismy kontrakt. Mielismy byc dwa miesiące, zarobić troszkę kaski i wrócić do Polski. W planach miałam zaoczne studia i normalne zycie, praca, spotkania z przyjaciółmi, niedzielne obiadki u rodziców. Po dwóch miesiącach spontanicznie stwierdziliśmy, że zostajemy rok, ja zrobię sobie mała przerwę i za rok rozpocznę studia, nic się przecież nie stanie. Mieszkaliśmy u cioci, 8 osób w jednym,3 osobowym domu i w ten sposób odkladalismy pieniądze (wszyscy prawie tak tu żyją, jeżeli chcą cokolwiek odlozyc). Pracowalismy razem, ciagle na druga zmianę, wiec nie było mowy o jakim kol wiek normalnym życiu. Gdy tu przyjechałam bardzo dobrze znałam angielski, jednak po przyjeździe zamknęła się w sobie, nie chciałam rozmawiać w tym języku, wstydził am się,wiec po jakimś czasie okazało się, że nie potrafię sklepic najbardziej prostego zdania po angielsku. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy, że chcemy się pobrać w roku 2015. Wybraliśmy datę, zbieraliśmy pieniądze i co chwilę latalismy do pl, żeby wszystko powoli załatwiać. Mijały miesiące, a my dalej byliśmy w UK, bo mieliśmy cel, tylko mi uciekał kolejny rok studiów. Po jakimś czasie zaczęłam marudzić, że już mnie męczy to życie tu, że chce wracać, Radek nie chciał tego słuchać, powiedział, że on nigdzie nie wraca, bo przez 2 lata nie mógł znaleźć pracy i nie chce tego przeżywać na nowo. Na pytanie kiedy chce wrócić? Odpowiadał”nie wiem, na pewno nie w tym roku”. Nie dam rady byc tu dluzej, praca przy miesie w zimnym, najniższa krajowa, ręce mi wykreca, plece bolą z dnia na dzień coraz bardzie(a mam dopiero 22 lata). Juz ułożyłam plan, w maju ślub, we wrześniu powrót i pójście na studia, zamieszkanie w jakimś większym mieście i radzenie sobie z problemami życia codziennego, blisko rodziny i znajomych!

    Odpowiedz
    • Dziękuję za komentarz Żania. Powodzenia, mam nadzieję, że wszystko Wam się ułoży. Najważniejsze to mieć jakiś wspólny dobry plan i się go trzymać.

      Odpowiedz
    • Wiesz co.. rece opadaja..
      Wybacz ale musze to napisac – (kazdy ma swoja opinie, z opinia jest jak z dupa kazdy ma swoja).

      Przeanalizowalam Twoja wypowiedz i mam wrazenie ze wewnetrznie krzyczysz MAMO ratunku!.

      Dziewczyno wez sie w garsc, TYLKO I WYLACZNIE TYLKO OD CIEBIE ZALEZY co bedziesz tutaj robic :
      1.Kursy angielskiego sa za darmo
      2.Trzeba ruszyc dupeczke i zaczac wstawac wczesniej, zamiast siedziec do pozna ogladac telewizor, malowac pazurki (choc w to nie wierze poniewaz w procesie zywnosci wymagaja krotko obcietych nie pomalowanych paznokci), tak czy inaczej zaczac swoj rozwoj osobisty a co za tym idzie? wyjsc ze strefy komfortu.
      3.Do jakiej Polski chcesz wrocic? – do znajomych? do rodzicow? opamietaj sie – nikt ZA DARMO Ci chlebka i rabka nieba nie uchyli, znajomi nie beda smarowac kroic chelba i podawac kawy – spotkaja sie z Toba kilka razy, PONARZEKAJA jak to jest ZLE itp. wypijecie, wypalicie lulki pogadacie o tym jak lepiej Zosi, Kasi, Basi rosnie trawa za ogordzeniem.
      4.Chlop ma racje – NIE MA DO CZEGO WRACAC – jezeli nie masz zabezpieczenia finansowego ( kobieto nie wiem ile uzbieralas na ten slub – ale ok.. pamietaj ze kasa sie rozchodzi a w szczegolnosci w polsce), a nawet jakbys je miala – na ile Ci starczy?, bedziesz na utrzymaniu meza? ( o zgrozo ! ).
      5.PRACA = SAMO ROZWOJ = RUSZENIE DUPY – narzekasz na zimno, rece, i ze masz 22 lata… – no pani studentko.. nie przyszlo Ci do glowy zeby tutaj studiowac? – a no tak angielski – ale nie przyszlo Ci do glowy zeby go szlifowac? np. przez skype? duzy koszt? – rozwoj KOSZTUJE ! ale inwestujesz Tylko w siebie !
      6.PRACA W PL – ZAPOMNIJ, w szczegolnosci jezeli tutaj nie masz zadnych lotow w dobrej pracy a nawet w dwa lata nie chcialo Ci sie zrobic kursu… z angielskiego..
      7.PLAN – Ty nie masz planu… to nie jest plan – SLUB TO NIE PLAN

      8.Tak wiem – oburzysz sie – ale pora wylac Ci zimny kubel wody na leb – poczytaj troche : kup pare ksiazek – moze zmadrzejesz, moze nie – Wszystko zalezy od Ciebie.
      Polecam na poczatek – Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale a pozniej Kobiete niezalezna
      wszystko dostepne w pdf na stronie http://www.zlotemysli.pl/kategorie/16/rozwoj-osobisty-i-sukces.html – tak oczywiscie ze platne – rozwoj kosztuje !

      Odpowiedz
      • Na poczatek to chyba jedyna strona na ktorej nie ma przypadkowych osob zasmiecajacych i tym samym utrudniajacych nam normalna wymiane opinii. Wielkie GRATULACJE! :) Wracajac do tego co Nas wszystkich meczy….My z zona zdecydowalismy sie na probe powrotu do Polski. Jestesmy w UK 11 lat z dwojka dzieci 8 letnia corka i 2 letnim synkiem. Corka ze wzgeldu na bark rodziny w UK jest zdecydowanie na TAK. Kolejna kwestia jest edukacja i pol-english naszej corki. Jesli chodzi o nas powod jest dosc prozaiczny….nazywam to zmeczeniem materialu badz wypalaniem czy jak ktos to juz slusznie zauwazyl zeszlo z nas powietrze…… jestesmy realistami i wiemy ze pierwsza faza powrotu do Polski bedzie wygladac dla nas przy wszystkich minusach naszej ojczyzny jako spelnienie oczekiwan i zrealizowanie marzen…. pozostaje tylko pytanie jak dlugo potrwa ten stan i czy po tylu latach na emigracji zostanie on w pewnym sensie jako czesc naszej tozsamosci ktora pewnie emigranci rozumieja lepiej niz osoby ktore nigdy nie przezyly rozlaki z wlasnym krajem i rodzina . Napisalem o tym w pierwszej kolejnosci poniewaz wielu z nas zdaje sobie sprawe z bardzo prostej zaleznosci ktora wywoluje tesknote za Polska ale to przychodzi z czasem i z czasem zaczynamy to dostrzegac. Dostrzegamy to tym szybciej im szybciej nasze zarobki i sytuacja materialna ulega poprawie. Jesli potrzeby te sa zaspokojone zaczymany wracac do korzeni i myslec o tym co tracimy..ilu z nas napisalo ze najlepsze lata stracilo na zarabianie pieniadzy w UK i w zwiazku z tym zaczyna sie zastanawiac czy bylo warto… mysle ze mimo wszystko tak. Po pierwsze udalo sie nam zaoszczedzic pieniadze co moze pomoc w decyzji o powrocie. Dwa wydaje mi sie ze mimo wszystko to czas gdzie mozemy dosc latwo i bez wysilku wziac na siebie dodatkowe obowiazki poniewaz im blizej 40-50-60 tym ciezej i tym mniejsze perspektywy. To tyle uduchowionej czesci wypowiedzi :) natomiast wracajac do samego powrotu uwazam ze warto nawet kosztem gorszych zarobkow bo to bedzie dotyczyc wiekszosci osob ktore wroca. My osobiscie jestesmy zachecani przez wszystkich znajomych do powrotu (Poznan). Na koniec moge powiedziec ze mimo wszystko nalezy sprobowac ale nie przekreslac ostatecznie UK.

        Odpowiedz
        • Hej Maciek, dzięki za miłe słowa pod adresem serwisu! Mam podobne przemyślenia, na pewno czas w UK dla większości nie był zmarnowany, już pomijając kwestie finansowe, samo ruszenie się z własnego kraju i poznanie innej kultury, jest cenne. Co do dzieci, moje są trochę starsze od Twoich, ale fakt, siedzą głównie w domu, dobrze że mam sąsiada rodaka, który również ma córkę, więc od czasu do czasu bawią się razem. W moim wypadku wygląda na to, że jednak zostaniemy tutaj na dłużej, chyba że mnie coś mi strzeli do głowy, właściwie zbliżamy się do momentu „teraz albo nigdy” i jeżeli wrócilibyśmy, to w te wakacje. Nie ma jednak takich planów, poza tymi socjalnymi perypetiami, żyje nam się w porządku w UK. Może też trochę idealizujemy Polskę…
          W Twoim wypadku, ponieważ masz młodsze dzieci i, jak piszesz, jesteście już trochę zmęczeni emigracją, decyzja o powrocie na pewno jest dobra. Gdybym mógł Ci coś podpowiedzieć, jako osoba, która wróciła do Polski i z powrotem musiała przyjechać do UK, przed powrotem spróbuj uruchomić jakieś źródło stałego dochodu. Obojętnie właściwie co to będzie, inwestycja w nieruchomości, lokaty, zopa.com, czy nawet jakieś pieniądze na wysoko oprocentowanym koncie (np. TSB), cokolwiek, co przynosiłoby Ci stały dochód. Myślę, że nawet takie £100 czy £200 miesięcznie w Polsce bardzo się przydadzą. Dzięki raz jeszcze za interesujący wpis i podzielenie się z nami swoimi przemyśleniami, życzę powodzenia.

          Odpowiedz
        • Hej Maciek!mogłabym sie podpisać pod tym co napisałeś o odczuciach itp.Tez uważam, ze warto spróbować chociażby po to, żeby kiedyś nie żałować. Ja bardzo sie cieszę, że tutaj przyjechaliśmy, nie żałuję tego czasu-na pewno nie był stracony i dużo zyskaliśmy,jestem wdzieczna za ten czas spędzony w UK.Zycze Wam powodzenia i duzo samozaparcia, bo na pewno sie przyda:)Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która zjechała kilka miesięcy temu z rodziną, pracę znalazła od razu,ale już ten początkowy entuzjazm z niej uszedł, bo jak sie przyznała – zarobki nie są zbyt duże i dobrze, że mają oszczędności z UK.Takze , na pewno trzeba się nastawić na to, że standart życia w PL sie obniży i trzeba będzie żyć oszczedniej,a może niekoniecznie? Tak jak Paweł Ci doradził, trzeba w coś na pewno zainwestować. Stronka jest naprawdę bardzo pomocna i potrzebna.☺pozdrawiam

          Odpowiedz
          • Hej. W naszym przypadku sytuacja jest dosc specyficzna ze wzgeldu na mozliwosc polaczenia pracy w UK z zamieszkaniem calej rodziny w Polsce. W praktyce ma to wygladac tak ze nasza firma w dalszym ciagu funkcjonuje w UK ja jestem tutaj obecny przez co polowe miesiaca natomiast druga polowa miesiaca w Polsce. Planujemy system 2 na 2 ale oczywiscie okaze sie w praktyce czy to sie sprawdzi i czy damy rade tak funkcjonowac w dluzszej perspektywie czasu. Z zalozenia jest to podyktowane checia przeniesienia i wychowywania dzieci w Polsce ale jeszcze przez mozliwie dlugi czas zarabiania w UK. Mysle tutaj o 5-10 latach maksymalnie. Nie wiem zy jest ktos kto ma podobna sytuacje ale bede wdzieczny za info jesli takie osoby sie znajda i podziela swoimi doswiadczeniami. Co do zabezpieczenia mamy w Polsce wygodny dom i to tez jest powod by wrocic…niestety w UK standard domu jaki nam odpowiada i prosze nie zrozumcie mnie zle jest mowiac wprost malo osiagalny, a nikt z nas nie chce splacac kredytu do konca zycia. Zakladam ze majac do dyspozycji w Polsce rownowartosc srednio 3-5 tys £ i przyjmujac jako koszt rozlake z rodzina na 2 tyg w miesiacu jest to chyba najlepsza z opcji. Pozdrawiam i czekam na opinie :)

          • ja mam 5 braci w Polsce wszyscy pracuja maja wlasne mieszkania domy,wiem wiem na kredyt i go splacaja z wyplat,maja samochody takie calkiem ok,moi koledzy ze szkoly tez jakos se radza,po zenili sie maja dzieci ,a ja od 8 lat w Londynie pracuje mam wlasny biznes i pracuje zarabiam te funty i zarabiam i co mam funty,nie mam dziecibo dziewczyna po 6 latach poszla z jakims brudasem,poznalem inna kobiete,tez zarabiala funty,pobralismy sie kupilismy dom wypasiony w polsce,nie mamy kredytu,nie mamy dzieci bo po 30 zwlaszcza u kobiet zaczyna sie problem z tym………………….wielu rzeczy nie mamy tylko funty……….jak bym mogl cofnac czas w zyciu bym nie wyjechal,mialem prace jakies pieniadze i bylo ok a teraz,przed 40 wracac jeszcze 5 lat i do roboty mnie nikt nie wezmie,a tu w Londynie nie cierpie tego miejsca o poczatku,po raz kolejny wam powiem i temu tam najmadrzejszemu co pewnie ma audike wypasiona i jezdzi 2 razy do roku na majorke i mysli ze cool,a siedzi w pokoju albo zagrzybialym flaci,siedz tam dalej takich ludzi w pl nie potrzeba

        • Dziękujemy za Twoją opinię i miłe słowa Maciej. Wszystko się zgadza i nie ma co żałować emigracji, bo też coś wniosła do naszego życia i nas w pewien sposób ukształtowała. Próbuj póki możesz, nawet jak się nie uda, to sobie nie zarzucisz kiedyś, że nie odważyłeś się jak był czas. My jesteśmy w PL od ponad roku i nie było dnia żebyśmy żałowali (zobacz moje poprzednie wpisy). Będzie dobrze :) Pozdrawiam

          Odpowiedz
          • Pokrzepiajace słowa:) takich czasami trzeba aby nabrać odwagi na powrot. Tez chcemy spróbować zeby nie żałować:)

        • Cześć Maciej
          Z zainteresowaniem przeczytałem twoj wpis:) My rowniez chcemy wrocic , dzieci 7 i 9 lat sa na tak. Tez chyba jesteśmy zmęczeni Anglia jako naszym miejscem do życia. Chciałbym mieć swoją ostoję w Pokace, a nie jezdzic 3-4 razy w roku. Plan mamy podobny: firma w Anglii, dom w Polsce. Podobnie jak Ty chciałbym cześć czadu spędzać w Anglii czesc w Polsce. Czy wypali nie wiem? A jak to wyglada u Was?
          Piotr

          Odpowiedz
        • Dziekuje, my mamy tak samo w 2020 do Polski po 15 latach, zobaczymy jak to bedzie. Czasem jestem bardziej na tak czasem troche mniej, w Anglii mamy mnostwo rodziny, ale ciagnie do korzeni. Synek moze mialby wiekszy dostep do wszystkiego w anglii, ale moze lepiej zeby poznal wartosc malych rzeczy i bardziej je docenil. Ja nie jezdzilam na zagraniczne wycieczki, nie mialam lekcjii karate a uwazam swoje dziecinstwo za cudowne. Nie myslalam ze bede chciala wrocic, w Anglii mamy juz swoj dom, dobra prace a jednak… Polska kochana moze z odleglosci 1400km troche wyidealizowana, kraj lat dziecinnych on jeden zostanie czysty i piekny jak pierwsze kochanie ;)

          Odpowiedz
        • Nigdy nie oceniajcie motywów kogoś innego o powrocie.
          To co odpowiada w emigracji Tobie, nie musi odpowiadać komuś innemu.

          Mi na przykład nie pasuje rzeczywisść w UK, w Polsce miałam lepiej, większe poczucie bezpieczeństwa, większe możliwości rozwoju osobistego i zawodowego. Głownie ze względu na fakt, że w zawodzie w którym mam wiedzę i doświadczenie musiałabym znać tak dobrze angielski jak znam polski, żeby się rozwijać….a to mi nie grozi. No chyba, że bym się tu urodziła albo przyjechała 15 lat temu…. a czasu już nie cofnę. Ale oczywiście nie wiedziałabym tego i gdybym nie spróbowała mogłabym tylko gdybać.

          No i mam dość bycia obywatelem drugiej kategorii, emigrantem z którym się nikt nie liczy.

          Odpowiedz
      • Witam Pania Dorote a moze skomentuje Pani moja sytuacje szczerze mowiac jestem bardzo ciekawa Pani opinii bylismy w Anglii 8 lat temu po 4 latach wrocilismy do Polski tam urodzlo sie dwoje naszych dzieci i znowu 4 lata minely i spowrotem wrocilismy na wyspy, jaki byl powod powrotu 'dla dzieci’ zeby one mialy dobrze zeby wladaly jezykiem angielskim znakomicie aby mialy lepsze zecie i co minelo 5 miesiecy i powiedzielismy dosyc wracamy znowu do Polski wlasnie z tego samego powodu 'dla dzieci’ przepraszam bardzo ale jestem przekonana ze w Polsce beda mialy szczesliwsze dziecinstwo takie jakie ja mialam patrzac tutaj wiele wiele ja ominie, jezyka moze nauczyc sie bedac w polsce rowniez, tutaj sa tylko pieniadze nic wiecej jak ja to nazywam zlota klatka. Chce aby moje dzieci mieszkaly w pieknym domu nie w ruderach jakie tutaj sa, chce miec mozliwosc rozpalenia z nimi ogniska pojscia na ryby na grzyby, chce palic w kominku wieczorami niestety w anglii zadnej z tych rzeczy moje dzieci nie doswiadcza, polskie kolezanki przyjaznie komu ia kosciol tutaj to sami ateis ie bez jakichkolwiek zasad dlatego stanowczo mowimy dziekujemy anglii ze mozlismy odlozyc sporo pieniedzy lecz moja corka do szkoly podstawowej pojdzie w polsce czyli zostaniemy tutaj jeszcze dwa i pol roku. Jak wyglada nasza sytuacja finansowa za pieniadze odlozone gdy bylismy w anglii poraz pierwszy wybudowalismy dom ktory sprzedalismy i ccemy teraz kupic po powrocie kolejny dom kolo krakowa dokladnie 20 km od rynku w krakowie jes najnizsze bezroboce w polsce a maz zna tam wiele firm z ktorymi wspolpracowal wczesniej o prace meza sie nie boimy bo ma dobre papiery do tego za pieniadze odlozone teraz chcelisbysmy kupic dwa miezzkania male dla studentow typowo pod wynajem aby jednak ten miesieczny wplyw gotowki pewny byl a pozatym nic juz nam nie potrzeba bo gdy synus podrosnie ja rowniez poszukam pracy. Chcemy zyc w naszym kraju w pieknym domu bez grzyba wsrod polskich dzieci ktore jednak maja wpojone jakies zasady a nie jak ta angielska holota. Jesli dzieci w przyszlosci beda chcialy wyjechac za granice z pewnos ia sprzedamy dom i wyjedziemy z nimi poki co damy im najwieksze szczescie rozwijania sie i doswiadczania zycia we wlasnym kraju. Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Witam.jestem e Uk 3lata syna ma 4nie wyobrazam sobie go tutaj wychowywac.poznalem angielskie szkoly od srodka-jestem nauczycielem.i wiem ze Nic go tutaj dobrego nie spotka.wracamy do domu.

          Odpowiedz
    • Ty masz plan, Żania. Ale czy Twój niedoszły jeszcze mąż również? Patrz realistycznie – czy on chce wracac? Jeśli myślisz, że ślub coś zmieni, mylisz się.

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Dziękuję za tą wypowiedź Moniko!. Tak właśnie dla naszych dzieci powinno się wrócić do Polski. Ja właśnie zmierzam się z tym zamiarem. Przyjechałam tutaj do UK, trochę ponad 2 lata temu z córkami ( 6 i 13 teraz), mąż był tu chwilkę wcześniej, nie żałuję, mam całkiem dobrą pracę na recepcji medycznej. Nabrałam doświadczenia, biegłości w języku ang., poznałam inne kultury i tych samych umiejętności nauczyły się z pewnością moje dzieci, Niestety w tym okresie, nie odłożyliśmy zbyt wiele, bo przecież to miał być bilet tylko w jedną stronę, a życie tutaj też kosztuje znacznie. Jednak mam świadomość dzisiaj co też utraciły, bądź tracą moje dzieci, Po pierwsze środowisko, otoczenie, brak kontaktu po szkole z rówieśnikami, te starsze dzieci szczególnie. Place zabaw w UK, tragedia, dzicz zamęt itp., to nie to co w Polsce. Jak wyjeżdżałam z Polski moja starsza córka miała 11 lat i całe podwórko przyjaciółek, z którymi nadal utrzymuje kontakt i bardzo tęskni za tym. Nie chcę dla nich takiego życia, to życie nie uczy ich samodzielności, odpowiedzialności, Wiem i zdaję sobie sprawę z tego, że w Polsce finansowo bywa trudno, jednak to też zależy od tego jak się ustawisz i czego oczekujesz od życia.

        Odpowiedz
  174. Wlasnie, chcialbym poznac opinie osob, ktore juz wrocily…
    Sam sie zastanawiam nad tym, nie mysle o tym jak jest w Polsce, bo wiem, ale mysle o tym, ze moze jednak jest tam lepiej, bo tutaj w UK jest jednak wiele przeslanek na nie zeby zostac na stale.

    Mozna sobie zadac pytanie w jakim celu sie ty przybylo, bo przeciez nikt nie przyjezdzal tutaj w innym celu niz pieniadze, prawda? A skoro one juz sa (pieniadze) to jaki moze byc powod zeby tutaj nadal byc?

    Odpowiedz
    • Hej Mat, masz rację, powodem, dla którego tu jesteśmy są pieniądze. Problem polega na tym, że jak nawet jeśli je masz i wrócisz do Polski, to możesz je szybko stracić. Wiele osób „kursuje” z UK do Polski i z powrotem, mi również się to zdarzyło. Zanim wrócisz, ułóż sobie jakiś plan i się go trzymaj.

      Odpowiedz
      • Witam. Być może nie pasuję do tej konwersacji,mieszkam w Polsce,nie zamierzam wyjeżdżać. Zastanawia mnie jedynie fenomen życia Polaków na wyspach. Mnóstwo moich znajomych wyjechało. Wychowalaja pod niebiosa życie w UK, Irlandii… Ze takie możliwości, ulgi,praktycznie pracować nie trzeba, chwalą się że kupują domy z ogrodami że państwo daje im np.na węgiel na zimę,a dzieci to tylko tam rodzić… Jest mi w stanie ktoś obiektywnie odpowiedzieć na pytanie, czy jest to zgodne z prawdą?! Czy ktoś się na to odważy… Jeśli tak jest,to zazdroszczę szczerze każdemu. Pozdrawiam

        Odpowiedz
          • Jestem w Irlandii 9 lat pracuje cieżko i nigdy nic za darmo mi nie dali , a gdy nie miałam pracy to szczerze mnie potraktowali jak gowno , wydaje mi sie ze ludzie lubią koloryzować i kłamać bo boja przyznać sie ze wyemigrowanie to porażka dla tego koloryzują ja nigdy nie mowię ze jest lekko bo naprawdę tu na każdy pieniądz trzeba pracować więcej nawet trzy razy więcej niz rodak z swego Kraju , a Polacy nie unia przyznać sie do porażki , takie jest moje zdanie patrzę i widzę jestem za granica i widzę nawet jaki Polak dla Polaka jest wilkiem ,

          • Witam , jestem 9 lat w Irlandii i nikt za darmo nic mi nie dał , muszę charowac jak wół za przeproszeniem zeby cos mieć a mam dziecko i jestem samotna matka i nigdy nie miałam żadnych przywilejów. Nie wiem skąd ludzie opowiadają takie rzeczy jak darmowy opał czy cos tam jeszcze chyba ze nie pracują to sie zgodzę ze dostają jakies zapomogi ale to nie sa jakies duże pieniądze tu tez trzeba zyc i wydawać to prosze powiedzcie mi jak z tych zapomogow mozna oszczędzać, bo wydaje mi sie ze nie da sie , każdy normalny człowiek jechał za granice po to zeby zarobić a nie po to zeby brać zapomogi czy dotacje , nie wiem chyba sie mylę , moze ktos opisze mi to lepiej , bo ja spotkałam sie tak ze jak pracujesz to nic ci za darmo nie dadza , trzeba nie mieć pracy wtedy tak ale to minimalne kwoty , takie na przeżycie , nie powiem jest łatwiej zyc i funkcjonować niz w Pl , ale nie jest az tak kolorowo , nie raz człowiek płacze i ma dość wszędzie jest zawiść i wrogość teraz da sie odczuć to bardziej niz kiedyś. Wszystko sie nasila , tak jak ktos powiedział wszędzie dobrze a najlepiej w domu , tak jak juz gdzieś czytałam ze nie ma to jak u siebie w naszym szarym burym ale naszym kraju ,,,,

          • Nie wiem kto takie rzeczy pani naopowiadal. Tu sie haruje. Faktem jest, ze standard zycia jest wyzszy. Ale mieszkania sa drogie. My z mezem kupilismy mieszkanie na kredyt ( male , a kupe kasy kosztowalo ). Zeby miec na sam depozyt ciezko pracowalismy. A reszta wiadomo : z banku. I nie odbylo sie to zaraz po przyjedzie, ale po moich 5 I pol latach pobytu w uk ( maz 7 I pol). Z dzieckiem tez sie nie spieszymy. Mieszkanie za male to po pierwsze. A po drugie to kto sie by dzieckiem zajmowal kiedy ja pojde do pracy. Sama pensja meza nie wystarczlaby. Opiekunka tu duzo kosztuje. Ponad 1000 f . To tyle Ci sie zarobi. Wiec nie ma co zazdroscic.

          • Jak wszedzie na wszystko trzeba ciezko pracowac.Latwo ma ten ktory cos potrafi tzn np .kierowca tira,lekarz,budowlaniec.generalnie jest duzo latwiej osobom z fachem. Zwykly robotnik na zmywaku biduje a jeli ma jeszcze rodzine na miejscu i musi ja utrzymac to bez pomocy rzadowej nie da rady.Jestem w UK 10 lat. Zaczynalem na sprzataniu.Teraz jestem kierowca i nie narzekam, ale do Polski mimo wszystko sie teskni.

          • Ja pracuje w belgi 8 lat .Samemu sie jeszcze oplaca.Z dziecmi odradzam.Jest poprostu za drogo a robota to kierat

        • Wiedz,że poza Polską też jest życie i to życie bez obaw,że nie starczy ci kasy na opłaty najpierw a to co ci zostanie,ten ochłap,zazwyczaj,na życie.Mi mija niebawem 10 lat w IE i waham się czy wracać chociaż żona chce bardzo.Nie zamierzam pracować już w PL przenigdy,nawet na swoim.Nie chcę ponownie być niewolnikiem w swojej ojczyźnie,emigrancki wikt bardziej mnie odpowiada to też nawet jak wróce do PL to i tak za granicą pracować zamierzam gdyż chociaż na starość jakąś godna emeryturę dostane a w Polsce jaką masz gwarancję??? Masz jeszcze jakieś pytanie?

          Odpowiedz
          • Mam tak samo na szczęście jest możliwe rozwiązanie dla Ciebie. Jeśli pracujesz w usługach możesz prowadzić spółkę LTD w uk i mieszkać w PL. Wtedy z Polskim fiskusem nie masz nic do czynienia, musisz jednak spełnić 3 warunki:
            1) Nie możesz nikogo zatrudnić w PL
            2) nie możesz mieć siedziby w PL
            3) Raz do roku musisz w UK przeprowadzić spotkanie dyrektorów

            Poszukaj sobie w internecie możliwe, że będzie to rozwiązanie dla Ciebie. Ja jako programista tak pracuje i jest ok.

        • elena…daj spokoj..tu jest coraz ciezej…nie wiem jak zyje sie ludziom z dziecmi, ale nie wieze ze jest tak latwo.Matkom nie polaca sie isc do pracy ale na moje standardy to i tak sa grosze. Niech ma te 800 na miesiaac ale co ona zrobi jak wychowa juz te dzieci….zeby w sciane…czy nastepnego bahora i tak do ustranej. Zyja jak szczury.
          Moge wypowiedziec za siebie…jestem tu 10 lat, skonczylam tu dwa fakultety, mam prace za £1400. Mam na utzrymaniu mieskanie wiec place wszyskie rachunki.
          Mieszkam w poludniowo zachodniej anglii gdzie o prace jest trudno i moje zarobki to marzenie dla wielu.
          nie stac mnie zeby kupic mieszkanie , nie wspominajac o domu…te wspominane ogrody przez zachwalajacych maja 3 na 3 metry wiec nie ma o czym mowic. Mam na utrzymaniu samochod ( ale tylko dlatego ze musze dojeczhac 50km do pracy w jedna strone). ostatniego miesiaca zostalo mi £2 przed wyplata. nIe jest kolorowo , Polacy po prostu lubia klamac i wmawiac innym bajki

          Odpowiedz
          • Masz bardza durza racje. Polacy lubia klamac i idealizować inne kraje! Ja po 19 latach w U.S.A. New York. planuje powrót do Polski! Wszystko było dobrze jak zdrowie dopisywalo! Teraz zabrakło i jestem na ulicy! 2lata temu bylam w Polsce. Tam wszystko dzieje się bardzo powoli! Nie ma pogoni szczurow!!! Zycie jest powolniejsze tak jak Sluzba Zdrowia!!!!!! Dalej się zastanawiam czy wrocic???????????

        • Mieszkam w Anglii 12lat. Wyjechalam z Polski majac lat 12 skonczylam w Polsce podstawowke, tutaj chodzilam do high school pozniej college , moja wiedza jest bardzo Mala poniewaz poziom nauczania jest dramatyczny :(. Na poczatku zycia tu bylam zachwycona, wychwalalam wszystko, pieniadze, czas, imprezy, znajomi bylo tego w bród, chodzac do collegu ( szkola srednia (liceum) rowniez pracowalam wiec zylo sie wysmienicie mialam wszystko, skonczylam szkole , nadal pracowalam wiadomo majac duzo pieniedzy czlowiek je wydaje nie zastanawia sie nad jutrem, nie mialam tu nikogo poza mama i siostra , nie przejmowalam sie tym bo co pol roku bylam w polsce albo gdzies na wakacjach, zwiedzilam pol swiata (zycie niczym gwiazdorskie) :/ Kolorowowo bylo super pieknie, dopoki nie stracilam pracy (????? Redukcja etatow 50osob zwolnionych w tym JA!) Brak odlozonych pieniedzy a wiec chodzenie po Job Centre(Posredniak) (Councile)W poszukiwaniu pieniedzy na zycie ii?? Super Council zaplacil za mieszkanie , job centre wysylalo na kursy i dawalo pieniadze na zycie.. uwaga zeby to miec trzeba pracowac minimum 1rok w anglii, regularnie placic rachunki i nie miec problemow w pracy (nie zwalaniac sie samemu).. bylo super, pozniej zmiana miasta wielkie zycie Londyn znowu super praca full kasy .. wycieczki imprezy (Dubaj, Chiny, Indie) kasa byla i sie nie konczyla pracowalam w duzej firmie SKANSKA zarobki na stanowisku Menager siegaly 3000tys na miesiac pokoj kosztowal 500f na miesiac. Suuuper czego chciec wiecej. Do dnia w ktorym Mlodej dziewczynie znudzil sie natlok obowiazkow na stanowisku, ciaglego biegu w pracy, postanowilam ja zmienic z dnia na dzien, wypowiedzenie i 2miesiace pracy na wypowiedzeniu, szukanie nowej moz3 lepszej, znalazlam huuura ! Jest wymarzona praca w klinice medycznej w tym momencie bez kontraktu jako self-employed ustalam godziny sama nikt mi stal nad glowa.. znowu super zycie minely 2super miesiace w nowej pracy , zaszlam w ciaze (wiadomosc super zawsze marzylam o dziecku) pracowalam jeszcze 3tyg ( lekarz nie pozwolil dluzej ciaza w duzym stopniu zagrozenia! I Tu zaczely sie schody, nie odkladalam kasy ( dubaje tokio chiny indie ameryka wszystko to jedynie teraz nie da mi kasy na zycie a jedynie wspomnienia na zdjeciach i w glowie)…. Zal zmiany pracy pretensje do calego swiata, Niby w anglii to tylko rodzic dzieci i siedziec na benefitach ?? PFF pieprzenie ! Ja urodzilam dziecko benefity sie nie naleza jedynie smieszne 80f na.miesiac na dziecko (rodzinne) za urodzenie dziecka 500f tez nie dostalam bo nie pobieralam benefitow ktore mi.sie nie nalezaly… za mieszkanie mi nie zaplaca bo mi sie tez to nie nalezy.. wiec zostal Tylko pracujacy Mąż. Duzo pracowal ja ciagle sama , dziecko Malutkie ja sama z nim, dnie byly okropne zero pomocy. Ii wkoncu decyzja o powrocie do Polski, pieniądze w polsce na kontach odlozone Moj Maz kiedys duzo tam wplacal, Supper wracamy, mieszkanie mamy, rodzina jest zawsze pomocna. POLSKA JEST KRAJEM W KTORYM TRZEBA NAUCZYC SIE ZYC, ANGLIA JEST KRAJEM W KTORYM NIE MA CZASU ZYC. Ja pomimo tego ze spedzilam tu 12lat jestem zzczesliwa ze wrovilam do Polski, Maz ma dobrą prace jest elektrykiem zarabia wiecej niz w Anglii, mamy dom, dziecko lepsza opieke wiecej czasu spedza z Tata ktory jest czesciej w domu, ja pomimo ze mam wyksztalcenie podstawowe w Polsce ale jezyk angielski perfekt i doswiadczenie ogromne pracuje na Pol etatu w klinice medycyny estetycznej jako recepcjonistka , zarabiam dosc duzo chociaz to tylko pol etatu. Jestem szczesliwa ze podjelismy decyzje o powrocie w ciagu 1go dnia! To byla najlepsza decyzja jaka podjelismy. Jedyna rzecz to moja rada dla was. Ulozcie plan powrotu, szukajcie pracy wczesniej wysylajcie CV i listy motywacyjne. Na 2000% Jesli si3 chce to praca sama przyjdzie :). WARTO SPRÓBOWAĆ NIE BAC SIE. zycze powodzenia dla wszystkich ktorzy planuja powrot. Dodam ze My wrocilismy na poczatku lutego 2016:)

          Odpowiedz
          • Wszystko pięknie, cacy ale Twoja historia nie trzyma się kupy. Błędy logiczne w konfabulowaniu. Jak już chcesz podkoloryzować wypowiedź to rób to z sensem. Perfect english? A nie wiesz jak napisać słowo manager? Gdybyś miała ukończone studia zagraniczne z „palcem w du….pi.e” zatrudniliby Cię na wyższym stanowisku w Polsce, a nie jako recepcjonistkę (którą rzekomą sama wybrałaś)- co więcej miałabyś wyższe, a nie podstawowe, bowiem tutaj bardzo cenią sobie fachowców z zagranicznym dorobkiem i uznają dokumenty. Skończyłaś prestiżowe studia? Hehe dobre sobie, a dalej na niskim stanowisku? Niczego nie zazdroszczę (to do hejterów- pracowałam za granicą i w PL, również zwiedzam świat, studia ukończone, dwa języki biegle, dwa komunikatywnie), tylko pomyślcie, że jej historia nijak ma się do logiki. Poza tym naprawdę uważasz, że musisz wyjaśniać co to jest job center etc. etc? Nasłuchałaś się głupot od kogoś i powtórzyłaś je bezmyślnie hehe. Mimo wszystko pozdrawiam ;)

          • Ewuśka
            wiele ludzi używa słowa „menager” jako spolszczone słowo… a co do rodzaju pracy jaki wykonuje agnes to chyba jest jej sprawa. Ważne że czuje się z tym dobrze :) Takie jest moje zdanie. Człowiek chcę podzielić się na forum, że powrót do Polski był dobrą decyzją, a ktoś go sarkastycznie podsumuje. Polaczki cebulaczki hejterzy…

          • ha ale pierdoly ty wypisujesz smiechu warte, maz zarabia wiecej w Polsce niz w Angli haaaa smieszna jestes .Haaaaa

          • Hi, I’m a Hungarian journalist with BBC News. i’m working on a documentary on the impact of Brexit on Polish people. I’d like to speak to people who have decided to return to Poland after the referendum. I realise for most people Brexit may only be one of the reasons for returning. If that’s the case, I’d still very much like to talk to you. I’d like to do the interviews ideally in Warsaw on Oct 17 and 18. If yiu can help, can you please send me an email to erika.benke@bbc.co.uk
            Thank you very much.

          • Agnes, poruszyło mnie to co napisałaś, bo ja właśnie o niczym innym nie marzę jak o powrocie do Polski. Napisz jak jest teraz, jak praca, jak dzidzia. Wiem, że jeśli wyjeżdżać to z konkretnym planem, tym bardziej że jestem na początku ciąży a starsza córka tylko traci w tej angielskiej szkole a nic nie zyskuje. MYśałam, że w Anglii ułożymy sobie życie… A ja widzę, że tylko szargam sobie nerwy będąc z daleka od wszelkich korzeni. Nie da się ich odciąć.

          • Agnes, dalas mi nadzieje swoim wpisem i podnioslas na duchu-dziekuje :) ja juz od dawna o niczym innym nie marze jak o powrocie, tylko mnie powstrzymuje strach (nigdy w Polsce nie pracowalam, wyjechalam tuz po maturze-11 lat temu) i to glupie ludzkie gadanie, ze tu sie nie da zyc. Gowno prawda! Patrze, rozmawiam, szukam i przede wszystkim widze jak ludzie tu zyja i owszem da sie, tylko naprawde trzeba tego chciec i nauczyc sie, tak jak napisalas. Pozdrawiam i zycze powodzenia :)

        • Wielu nie dopowiada prawdy o życiu tutaj tj w Anglii gdzie ja mieszkam z rodzina.
          W moim przypadku mam żonę i dwójkę dzieci. Zarabiam ok2-2,5tys funtów miesięcznie jeżdżąc tzw tirami. Płaca która otrzymuje jest nie wielka w porównaniu z latami poprzednimi, fakt jest rownież taki ze ost tzn prze ost rok zaczyna być coraz gorzej.
          Bajki o dobrobycie na wyspach to spore kłamstwo, wielu żyje normalnie tzn maja średnie płace kredyty na samochód itd a socjal jest bardzo ubogi szczególnie dla osób które przekraczają próg dochodowy chodźby o kilka funtów tak jest w moim przypadku- mnie nie należy się nic.
          Tutaj dobrze maja tylko samotne matki i alkoholicy.
          Reszta zjadaczy chleba to niewolnicy do zapierdalania. Jak zachorujesz jesteś zdany/a na siebie. Chorobowe to ok£80 tygodniowo. Nie realne aby przeżyć,
          Tak naprawdę człowiek to element wymieny w wielu firmach.
          Przeglądając te trzy pytania i twoje pytanie jest naprawdę świadom dlaczego chce wrócić. Jedyny problem to moja żona dla której to ziemia obiecana, szkoda mi czasu który tu spędziłem. Jest sklona wsiąść rozwód aby to zostać z dziećmi a ja mogę wracać- po12 latach bycia razem

          Odpowiedz
          • tak wam tam zle ,a siedzicie po tyle lat,narzekacie i narzekacie.Jak jest zle to sie wraca,a nie marudzi.

          • Nie zgadzam sie z Twoja wypowiedzia.Mieszkam w Wlk Brytanii od 9 lat na poludniu.Obecnie od ponad 3 lat pracuje jako asystentka starszych ludzi,za dwa dni w tyg zarabiam ponad 800 funtow miesiecznie.Mieszkam sama z corka w wynajmowanym mieszkaniu 2 bedroom za ktore council doplaca mi ponad polowe,dostaje rowniez ponad 100 f benefitow na dziecko tygodniowo,telewizor mam ale z niego nie korzystam dlatego tez nie place licencji tv od zawsze.Nie pheasant live tv.Przez 9 lat odlozylam 20 tys f,uwazam ze kokosy to nie sa..bo przez tyle lat zyjac we dwojke mozna odlozyc wiecej..ale chce wrocic..coraz bardziej odczuwam samotnosc..z kazdym rokiem a zycie w Anglii tak naprawde przeplywa przez palce…

          • Mlody ja mam podobnie, zona nie jest jeszcze zdecydowana ale pojedzie. Mam tez taki sam stazu w Londynie. Popatrz na to w ten sposob- jestesmy szczesciazami ze mozemy wybiwrac. I do tego mamy jaja- kto noe ryzykuje szampana noe pije.

          • Mlody33, ja to bym chciala zeby moj maz zdecydowal sie wocic do PL. On niby chcial… nadal chce, nawet pare ies temu zdecydowalismy sie, ze za ok 2 lataa wracamy…. A wczoraj mi powiedzial, ze na pewno nie damy rady wrocic ze nie znajdzie pracy i ze zostajemy. To dla mnie jak wyrok. Wiem ze on sie po prostu boi wrocic. Ja sobie nie wyobrazam tu zostac na stale. Jestesmy juz w uk 10 lat. Chce do Polski :(

          • do edith86
            Zarabiasz za dwa dni 800Ł???????? Pracujesz 24 godziny czyli płaca CI 33Ł za godzinę. KONFABULACJE 1 STOPNIA
            Ja pracuję jako pielegniarka od 7 lat i płacą mi za dwa dni 320Ł. Chyba jestem guła na maksa.

        • Szczerze? Zycie jak wszędzie indziej, pracujemy, płacimy podatki, ja kupiłam dom z ogródkiem po 10 latach pracy tutaj( kredyt oczywiście) wiec nie sadze zeby zycie tu diametralnie różniło sie od tego w Polsce. Pozdrawiam serdecznie! Elka

          Odpowiedz
        • Elena,
          Bylem z rodzina w UK 18 lat.
          Tak jesli pracujesz i placisz podatki to latwiej sie w UK zyje,
          Panstwo wiecej ci pomoga i twoim dziecia.
          Tak za darmo docieplili nam wlasny dom,tak dzieci za darmo maja leki i szczepionki,tak NHS ma wiecej pueniedzy niz NFZ i kazdy(nie musisz miec pesla i statusu np.bezrobotnego) ma dostep do sluzby zdrowia.
          I najwazniejsze ZUS skladki placisz jak zarobisz pod koniec roku w kwocie zaleznej od zarobkow(a nie z gory stala kwote)

          Odpowiedz
        • Zycie latwe w UK ale dla osob o niskich czy srednich zarobkach. Poniewaz posiadajac dzieci panstwo w tym kraju nie dopuszcza by ludzie zyli ponizej poziomu sredniego. Jednak ja z mezem wykazujemy wieksze dochody, posiadamy dzieci i placimy slono za wszystko. Nie podoba mi sie to ze mnie stac jednak na mniej niz ludzi o niskich dochodach(trudniej zarobione pieniadze trudniej wydac, a jak sie ogrzewanie zepsuje, no trzeba juz zbierac pieniadze i planowac przyszlosc jak w polsce). Dlugo o tym pisac ale z mojej perspektywy uwazam ze brak motywacji do zycia oraz wykluczenie ze spoleczenstwa, sa to czynniki najtrudniejsze dla polakow na wyspach. Brytyjczycy jako osoby „wyzszej kultury” usmiechaja sie, ale to nie znaczy ze nalezymy do ich spolecznosci, a to wlasnie wykluczenie dobija wiekszosc na wyspach. Jest grupka polakow to tu, to tam i bardzo sie wspieramy, aczkolwiek po 10 latach myslalam ze bede juz prawie zasymilowana. Najbardziej po powrocie brakowac bedzie mi przyjazni ktore nawiazalam z polakami wlasnie :( mysle o powrocie w ciagu 2 lat i planuje krok po kroku. Kocham swoj kraj, a jednak boje sie przyjecia ze strony rodakow, ktorzy wlasnie nie beda do konca rozumieli przez co przeszlismu i po co wrocilismy?!? Boje sie rowniez spolskiego NFZ

          Odpowiedz
        • witam .mieszkam w gb 18 lat.przyjechalem jak kazdy na kilka miesiecy ale czas szybko goni I nie wiadomo kiedy polowa zycia to zycie w gb.mysle coraz czesciej o powrocie do kraju,ale niestety obawy moje sa wieksze przed powrotem jak przed podjeciem decyzji o wyjezdzie,wtedy decydowalem za siebie teraz jest rodzina,jesli wrocic to w miare szybko zanim dzieci beda za duze,bo wtedy , nie zaadoptuja juz sie w polskich szkolach.nie jest latwo podjac decyzje sprzedac dom spic ostatnia kawe I wyjechac,zycie napewno jest tu latwiejsze,choc placi sie za nie inaczej,a ludzie ktorzy pisza o tych latwiznach I datkach to wiem ze do kraju nie wroca nigdy,oni poprostu przyjechali I pierwsze sciezki jakie poznali to do urzedow,zyja na cudzy rachunek I bez wstydu wyciagaja te rece bo przeciez inni biora to dlaaczego nie ja. ale jest faktem ze dzieci sa objete darmowymi lekami,nhs leczy za darmo,choc jest to na wyrost nazywanie leczeniem,nie wiem czy ktos dostaje na wegiel,bo taki widzialem tu tylko do grila,ogrzewania gazowe lub elektryczne,domy drogie przynajmniej w okolicach centrum,kiedys uslyszalem of sasiadki w Polsce ze w miejscu gdzie jej corki mieszkaja/tez gb/to banknoty leza doslownie na ziemi I zbytnio brakuje chetnych zeby je podnosic,/hahhahah/tak ze z tymi latwiznami na wyspach jest roznie . a znajac podejscie naszych wsiowych ludzi to zawsze pieja nad wymiar ,a rzeczywistosc jest troche inna

          Odpowiedz
        • /Witam. Być może nie pasuję do tej konwersacji,mieszkam w Polsce,nie zamierzam wyjeżdżać. Zastanawia mnie jedynie fenomen życia Polaków na wyspach. Mnóstwo moich znajomych wyjechało. Wychowalaja pod niebiosa życie w UK, Irlandii… Ze takie możliwości, ulgi,praktycznie pracować nie trzeba, chwalą się że kupują domy z ogrodami że państwo daje im np.na węgiel na zimę,a dzieci to tylko tam rodzić… Jest mi w stanie ktoś obiektywnie odpowiedzieć na pytanie, czy jest to zgodne z prawdą?! Czy ktoś się na to odważy… Jeśli tak jest,to zazdroszczę szczerze każdemu. Pozdrawiam/

          Odpowiem Ci obiektywnie.
          Nie ma na to jednej odpowiedzi. Ilu ludzi, tyle historii. W zaleznosci od indywidualnych doswiadczen, jeden bedzie wychwalal emigracje, inny opisywal jak tutaj trudno.
          Zalezy to od wielu rzeczy: kiedy wyjechali, czy znaja jezyk, czy maja i jaki zawod, czy mieli jakies doswiadczenie, czy zostawili rodzine w Polsce, czy zachwyca ich cos w innym kraju innego niz nadzieja na poprawe finansowa i od osobistych doswiadczen na emigracji. Jeden otrzymal pomoc spoleczna, ktora nie otrzymal w Polsce, ktos inny przeciwnie.

          Najbardziej NIE ROZUMIEM I IRYTUJE MNIE JAK NA FORACH JEDNI DRUGIM ZARZUCAJA, ZE NIE MOWIA PRAWDY. Dlaczego watpisz, ze Ci ktorzy Tobie opisywali ze im dobrze w UK i Irl moze nie powiedzieli prawdy?
          Obie strony zwykle opisuja osobiste doswiadczenia i zwykle ZGODNE Z PRAWDA.

          Mieszkam w Irlandii 10lat i jestem bardzo zadowolona, nie mysle o powrocie i mam wielu znajomych, ktorzy sa tu osiedleni na stale i zadowoleni tak jak my.
          Znam tez wielu ludzi, ktorzy mieli problemy w pracy w Irlandii, lub inaczej pod gore, tesknia za Polska, pierogami, dzialkami itede.

          Znam perpektywy ludzi, ktorzy zarabiaja 5K eur miesiecznie, maja nowoczesne domy i jezdza w egzotyczne miejsca, czego by w Polsce nie osiagneli. I znam takich ktorzy to osiagaja w Polsce! I ludzi ktorzy zarabiaja w Irlandii 1500eur / miesiac i jest im trudno. I takich, ktorzy z tych samych pieniedzy powoli oszczedzaja, kupuja mieszkanie w Polsce i sa wdzieczni emigracji.

          Przede wszystkim, przestan oceniac innych i zarzucac ze nie mowia prawdy. Spojrz na siebie, czego TY chcesz od zycia, czy osiagasz to w Polsce czy moze zaczniesz rozwazac emigracje.

          Czy osobiscie Ci chodzi, zeby przyjechac do UK lub Ire po zasilek i darmowy wegiel? To ci „obiektywnie” odpowiem – nie przyjezdzaj, bo sie rozczarujesz.

          Odpowiedz
      • Wolalbym sobie palnac w leb niz do polski wracac. Gdybym stamtad nie wyjechal , jak miliony zdeserowanyc beznadzieja w polsce innych polakow,pewnie by mnie juz nie bylo na tym swiecie, jak bardzo wielu znajomych co w polsce zostalo po roku 2004.
        Mam wracac zeby tam reszte reszte zycia? i dorobek, ktory przeciez z polska nie ma nic wspolnego. polska zabija wlasny narod i go okrada z czlowieczenstwa. Jedynie rzadacy i kryminalisci jak i zlodzieje przeplacajacy polskie sady zyja w polsce jak mafiozi. W polsce nie da sie zyc, po co mam tam wracac?

        Odpowiedz
    • Niekoniecznie. Ja przyjechalem bo jestem gejem. Bardzo obnizyle na poczatku warunki materialne.
      Myslalem dosc dlugo o powrocie ale:
      -pracuje w korporacji finansowej. Musialbym zamieszkac w Warszawie. Placa jak sprawdzalem jest mniejsza ale warunki zycia podobne.
      -moje studia z UK w ogole nic nie pomagaja.
      – podwojne obywatelstwo bylo zacheta dla niektorych warszwskich firm gdzie wyslalem zapytania o prace.

      Problem polega na tym, ze ja nie chce mieszkac w Warszawie tylko pod Szczecinem.

      Koniec, koncow wlasnie przekwalifikuje sie i przeprowadzam na wies na miejscu w Dorset.

      Odpowiedz
      • Tomek, powodzenia dokądkolwiek zaniesie Cię los! Do Warszawy też mnie nie ciągnie, ale jest jeszcze kilka miast, w których są korpo. No, ale fakt, to tylko duże miasta a nie wsie.

        Odpowiedz
    • Witam jestem juz w uk 4 lata moj maz 10. Rok temu urodzila nam.sie wspaniala coreczka i pojawily sie dylematy co dalej robic. Maz jest kierowca ciezarowki ( wiaza sie z tym nienormowane godzinu pracy)ja pracuje jako pielegniarka. Dlugo myslelismy klocilismy sie co tu robic z zyciem maz nalegal na pl ja sie strasznie tego obawialam ale tez mialam odczucie ze kiedys i tak musimy wrocic by nasza kruszynka sie wychowywala z rodzina. Aczkolwiek z drugiej strony chcialam sprobowac tu powrocic do pracy by nie zalowac ze nie sprobowalismy no i doszlismy do porozumienia ze pojde na pol etatu do pracy weekendy tylko bo taka mam mozliwosc. Jesli bedzie ciezko pakujemy rzeczy i do Polski. Nie bedzie zalu. Jeszcze troche zaoszczedzimy na start w Polsce jestesmy przed 30 wiec podjac decyzje trzeba bo tak jak inni mowili ze w wieku 40 + juz ciezej o prace.

      Odpowiedz
      • Cześć Marta, dobry wybór, decyzja musi być podjęta razem i jak najkorzystniejsza dla Was :) Napiszę tylko od siebie, że mój ojczym jest kierowcą i nie było tak, że nie miał pracy. Oczywiście są lepiej i gorzej płatne, na różnych warunkach, których nie wszyscy czasem przestrzegają, dlatego wszystko trzeba dokładnie dogadać przed i nie decydować pochopnie :) Pozdrawiam

        Odpowiedz
    • Niewiem jak w Uk ale w Niemczech coraz gorzej sie dzieje zarobki spadaja ze wzgledu na wschodnia sile robocza .Zachodni styl życia to wieczna gonitwa, wyscig szczórów
      Brak poczucia wolnosci.Po 15 latach powoli mysle o powrociedo wolnosci do lasu do ciszy i spokoju.
      W kraju mamy dom co prawda do remontu ale jest i to na wsi z durzym arealem tam czas stoi w miejscu .
      Mysle teraz nad sposobem egsystencji w co najlepiej oplaca sie zainwestowac.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
        • Tez DE/nrw ja mam tak samo :( a mieszkam we wloszech a nie w uk, od 11 lat, tak tesknie, ale z drugiejs strony boje sie wrocic, ciesze sie ze nie jestem sama, ze jest wiele osob z takim dylematem… szkoda tylko, ze wogole musim miec taki dylema, szkoda, ze nasz kraj wogole nas zmusil do wyjazdu :( ja mam 5 letnia corke, ona chce bardzo wrocic do Polski choc widziala ja zaledwie 4 razy w zyciu, pewnie ja troche idealizuje, nie wiem,..ale dzis kiedy zapytalam dlaczego chce mieszkac w Polsce ona mi na to opowiedziala: bo tam jest snieg i moja rodzina…

          Odpowiedz
    • Witam
      Jestem w Holandii
      Ogólnie wpisy są z Anglii ale chcemy z mężem i dziećmi wrócić do Polski mam dwie córki 3 i 4,5 lat Ta starsza bardzo tęsknię za babcią i płacze wieczorami
      Pisze aby pomóc niektórym osobom w podjęciu decyzji
      Jesteśmy w holandii juz 10 lat Będąc tutaj pobraliśmy się (w polsce) tutaj urodziła się nasza starsza córka Po ośmiu latach wróciliśmy do polski pobudowalismy się i urodziła się nam nasza młodsza córka
      Byłam szczęśliwa w polsce nie było problemów mąż tylko pracował ja siedziałam z dziećmi Nie był to najwyższy standard życia ale było nas na wszystko stać
      Po dwóch latach wróciliśmy do Holandii „w ciemno” od razu wszyscy razem z dziećmi Odnowilismy stare kontakty ale wszystko musieliśmy ogarnąć sami
      Chcieliśmy dorobić aby zarobić na kostkę przed domem i elewacje
      Minęły właśnie dwa lata jak tu jesteśmy
      Zrobiliśmy to co chcieliśmy nawet nadto
      Decyzja jest juz podjęta Za trzy miesiące wracamy do domu do polski
      Jestem pełna obaw ale już raz to przechodziłam Wiem ze damy sobie radę
      Poza tym zawsze możemy tu wrócić i zacząć od nowa w holandii
      Nie bójcie się wracać do polski to jest wasz kraj Zawsze możecie wyjechać ponownie To nie musi być decyzja na resztę życia
      Dodam tylko ze aby odłożyć w holandii musiałam podnajmować pokoje mieszkać z obcymi ludźmi kombinować z nianią żyć skromnie i cały czas oszczędzasz Wynajęcie domku i opłaty miesięczne w holandii są bardzo wysokie
      Wrócę do domu do polski będę mieszkać sama w swoim domu bez obcych ludzi i to mnie mobilizuje najbardziej
      ZACZNĘ NORMALNIE ŻYCIE
      Z reszta też damy sobie radę
      Trzeba tylko chcieć
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • Super wypowiedz bardzo dobrze opisana daje do myslenia oczywiscie w dobrym tego słowie znaczenia.pozdrawiam serdecznie I zycze powodzenia w Polsce I zyciu

        Odpowiedz
        • czesc Klaudia, weszlam przypadkiem na to forum, bo tez nurtuja mnie pytania o powrot…ale nawet nie wiesz ze Cie kojarze przez wspolna znajma.. Niekiedy zastanawialam sie , jak Wam sie udal powrot do Polski, bo wiedzialam, ze sie zdecydowaliscie. Super, ze nie zalujecie, potrzebuje wlasnie takich osob jak Wy:) ps. Ale za Chester pewnie czasem tesknisz??

          Odpowiedz
        • Jestem w Angli tylko czasami na dłuższe pobyty .po wieloletnim pobycie w USA i powrocie.O powrotach nie mowie nie nie mowie tak.Sytuacja kazdego jet indywidualn i zupełnie inna.Nie radźcie sie na portalachWiele osób tu piszących ma super wyksztalcenie lub konkretny zawod który moze przynieść duże dochody w Polsce.Inni nie umieją nic i nie maja zadnego konkretnego wyksztalcenia czyli lipa.Pierwsi zarobią na dobre zycie drudzy prawdopodobnie minimum.Wielu z was pisze ze po powrocie moze”jakis biznesik”Ok ale jaki czy sa konkretne plany wyliczenia biznes plan czy jest tylko moze,chyba itpWszystko zaplanujcie przed wyjazdem zeby potem nie było zaskoczenNiekorzy piszą ze pewnie tam w kraju nie jat złe bo pełno nowych domów apartamentów marketów a w nim tłumy kupujących ludzi.Ale pomyśleliście przez chwile ze jak wy byliście tam to pewnie troche tez było innych emigrantów którzy tez kupowali za pieniądze zarobione na emigracji.Wiekszosc z was pisze ze juz za zarobione na emigracji pieniądze postawiła w kraju dom albo kupiła mieszkanie Ale czy ten polski krajobraz wygladal tak obficie i bogato gdyby właśnie nie wasze cieżko zarobione pieniążki na emigracji? , przecież wyjechało nas kilka milionów i każdy inwestuje lub kupuje w krajuWlasnie w tych marketach, galeriach kupuje wyposażenie do tych mieszkan i wymarzonych domów za pieniążki zarobione ciężka praca na emigracji.prawdopodobnie wszyscy po wielu latach na emigracji mamy tzw”chorobę emigracyjna” czyli jak jesteśmy tutaj to wydaje sie ze lepiej bedzie tam a jak jesteśmy tam to koniecznie chcielibyśmy wracać tutaj i tak dalej i bez koncaDecyzja trudna

          Odpowiedz
      • Kochajmy Polske bo Polska to MY!!!! Zle sie dzieje, ale wszytko naprawic mozna. Polska to piekny kraj z madrymi ludzmi. Od zera Polacy pieknie rozbudowali ten kraj. Roznymi sposobami, przekretami itp. ale jak mieli inaczej jesli wszytko nam zabrali podczas wojen.

        My tez Wracamy za 2-3 lata do Poslki czekamy na potomka i wybrac benefity i do polski Kochanej Polski

        Odpowiedz
      • Fajne podejście kaczucha, tylko ze jak masz dzieci ,które chodzą juz do szkoły to nie jest takie proste. Jeden rok tu, drugi tam… a dzieciaki będą cierpieć jeszcze bardziej.

        Odpowiedz
      • Podbudowalas mnie, szczegolnie tym fragmentem : „poza tym zawsze możemy tu wrócić i zacząć od nowa”. Mimo, ze nie usmiechalby mi sie powrot do UK i zaczynanie wszystkiego od poczatku, tymbardziej, ze jest coraz ciezej w UK. Przez 15 lat przeszlismy swoje i chyba troche mamy dosc… Mimo wielu watpliwosci musimy sprobwac wrocic do PL bo w przeciwnym razie do konca zycia bedziemy biadolic – a moze trzeba bylo wrocic do Polski, moze to, moze tam to. Jedno wiem, NIE bedzie latwo zaaklimatyzowac sie ponownie. Moze wlasnie to podejscie nam pomoze. Plan jest, jeszcze mglisty ale jest…

        Odpowiedz
      • Twoj problem polega na tym , ze nie mozesz zasymilowac sie w Holandii.
        Drugim problemem jest to ze za bardzo „bujasz w oblokach”, twoje zycie sklada sie z tzw. „marzen scietej glowy” i szarej , biednej rzeczywistosci. Czlowieku odmul sie wreszcie I zacznij realnie patrzec na zycie. Myslisz ,ze w Polsce bedziesz tylko siedziec w ogrodzie I marzyc o „niebieskich migdalkach”.Apropos mam takze domek w Polsce z kawalkiem lasu , ale posiadac dom to znaczy ciagle (wiele) inwestowac.
        Co do twoich dzieci, to jak ty to sobie wyobrazasz , ze polowe edukacji skoncza w Polsce a polowe za granica.
        Biedne dzieci juz dzisiaj jest mi ich szkoda.

        Odpowiedz
    • Ja jestem w Stanach juz 16 lat,przylecialam na rok, a zostalam „wiecznosc” Nie skonczylam studiow w Polsce,przerwalam swoje zycie tam i ciagle mam to w duszy ze musze wracac i nadrobic straty,zyc w ojczyznie a nie jak uchodzca w nieswoim kraju. Zycie w USA jest latwiejsze niz w wielu innych krajach lecz ja Trump dojdzie do wladzy to dla nieudokumentowanych juz nie bedzie mozliwe zyc,odbiora prawa jazdy,ubezpieczenia medycznego juz nie ma,pracy nie znajdzie,chyba ze ciagle na czarno,za gotowke lecz kto chce sprzatac domki lub „bawic” stare babcie caly czas. Dusze sie bo odwiedzic Polski tez nie moge. Mysle zeby wracac z niewolii i nie wazne jak bedzie w Polsce,lepiej byc biednym w swoim kraju niz w cudzym.

      Odpowiedz
      • Justynko! Bardzo dobrze cie rozumiem bo też jestem w Stanacz od 19 lat. Moja kariera przypomina mi Twojo.Tak samo mysle jak Ty ; Lepiej być w Polsce biednym ,aniżeli na wygnaniu!!!!!!!!!!!

        Odpowiedz
    • Ja przyjechałem do UK nie tylko po pieniądze ale też ogółem po lepsze życie. Często też się zastanawiam nad powrotem ale jak sobie pomyślę o Polsce i Polakach to mi się niedobrze robi na samą myśl. Za każdym razem jak jestem w Polsce spotykam się z niebywałym chamstwem. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi rzeczywistość brytyjska nie twierdzę że też nie ma chamstwa ale jednak zdecydowanie mniej Brytyjczyk przechodząc metr obok ciebie powie sorry men w Polsce ludzie się przepychaja i ogólnie są niemili.

      Odpowiedz
      • Zgadzam sie w 100%. Zawsze wracalam z Polski zniesmaczona jak ludzie nawzajem sie traktuja. Uslyszec prosze, prepraszam nie bylo codziennoscia. Chociaz przy ostatnich wyjazdach bylo nieco lepiej i przynajmniej w sklepach ekspedientki staraja sie byc mile…chociaz tez nie zawsze.

        Ogolnie mowienie ze ludzie przyjezdzaja tu tylko po pieniadze to bzdura… ja przyjechalam na studia i juz z mezem zdecydowalismy zostac. Do Polski mozemy leciec w kazdej chwili i rodzina tez nas odwiedza.

        Jestem w UK juz 8 lat, mieszkam w 4 strefie Londynu i bardzo jest mi przykro jak czytam wypowiedzi ludzi ze wszyscy pojacy tutaj zyja na kupie zeby tylko zaoszczedzic zeby mogli sie w Polsce pokazac. Ablo ze klamia i koloryzuja jak tutaj jest super czy ze nie mozna ufac Polakom. Otoz wedlug mnie wcale tak nie jest.
        Nie wiem z czego to wynika…ja z mezem jestem tu szczesliwa obaj pracujemy i zyjemy na godnym poziomie. Udalo nam sie kupic mieszkanie i nie musimy sie martwic czy nam starczy do konca miesiaca. Wszyscy nasi znajomi tez sobie podobnie radza i jeszcze nie spotkalam sie z wrogoscia rodakow. Nie mowie ze zyjemy w luksusach bo tak nie jest, zreszta malo kto moze sobie na to pozwolic w tych czasach, chyba ze jest wlascicielem dobrze prosperujacej firmy. Ale poprostu sobie spokojnie zyjemy, mamy siebie na codzien i to jest chyba najwazniejsze. Znam rodziny gdzie zona w domu w Polsce z dziecmi a maz albo za granica albo w Polsce w innym miescie bo na miejscu nie ma pracy. Dlatego tez w zyciu nie zamienilabym tego ze jestesmy co wieczor razem nawet jesli finansowo slabo bysmy sobie radzili!
        Pozdrawiam rodakow ktorzy tez tutaj sa i wszystkiego dobrego!

        Odpowiedz
        • No wlasnie, to jest ciekawa odpowiedz. Ja wyjechalam do UK na studia, z tym mam same dobre doswiadczenia, w trakcie studiow dostalam sie na roczny staz (platny!), po studiach od razu zaczelam prace w zawodzie. Finansowo, sam fakt, ze bylam w stanie sama sie utrzymac na studiach z wlasnych ,zarobionych pieniedzy, mysle ze wiele mowi o roznicach pomiedzy zarobkami/wydatkami w UK a w Polsce. I nie mieszkalam z 6 osobami w pokoju, tylko wraz z chlopakiem w mieszkaniu dwupokojowym ;-) Obecnie postanowilam przerwac prace i zrobic doktorat – o bardzo dobrych warunkach na doktoracie moge napisac osobny esej. Wiem, ze moja wypowiedz moze byc dosyc niesprawiedliwa wzgledem osob, ktore przyjechaly tylko do pracy, niemniej jednak wychodze z zalozenia, ze jezeli ma sie checi i pracuje ciezko, to naprawde zyje sie w tym kraju przyjemnie i mozna osiagnac bardzo duzo. Sama pochodze z Wroclawia i owszem, jakas prace na pewno bym znalazla, ale… Po co? Wg mnie warto skorzystac i cieszyc sie tym, ze ma sie okazje mieszkac w innym kraju, poznac inna kulture, innych ludzi, mowic biegle w wiecej niz jednym jezyku. Denerwuje mnie czesc ludzi z Polski, ktorzy bedac w UK wypowiadaja sie pogardliwie na temat ludzi z UK, stawiajac samego siebie na piedestale.
          Rozumiem, ze niektore czesci UK sa malo atrakcyjne, ale tez zastanowmy sie, czy cala Polska jest swietna? Czy wszedzie ludzie sa mili?

          Odpowiedz
      • Swiete słowa. Pomijajac juz nawet wszystkie inne sprawy, trudno po tylu latach w UK znowu przestawic sie na to powszechnie panujace buractwo i chamstwo w Polsce..

        Odpowiedz
    • Przed powrotem do Polski tez nie moglam zniesc tego, ze mieszkam w UK.
      A teraz, gdy juz wrocilam do Polski, bardzo zaluje ze tak narzekalam. Nie wiem, co was tak bardzo zacheca do powrotu tutaj, rodzina rodzina…nie sama rodzina czlowiek zyje. Musicie miec dobra prace w Polsce, by zyc na jakims poziomie, zwlaszcza gdy macie dzieci. Ja mieszkalam 8 lat w UK, wrocilam.do Polski w lipcu i juz po 2 miesiacach bardzo chcialam wrocic. Zrozumcie, ze wracajac do kraju rodzina i przyjaciele po jakims czasie przestana wam wystarczac. Pieniadze tez sie rozejda, a za srednia krajowa rodziny nie wyzywicie. Do tego dochodza waszy rodacy, ktorzy sa narodem ksenofobow i czesto wrecz wychodzilam ze sklepu oburzona w jak chamski sposob obsluguja Cie w sklepie. Tego 'customer service’tez tu doswiadczycie
      Ponadto nowa partia nacjonalistow coraz bardziej alienuje nasz kraj od sasiadow, czasami mam wrazenie ze jestesmy jeszcze gorszymi rasistami niz Anglicy.
      Reasumujac,podliczcie czy oplaca wam s wrcic do Polski (bo pieniadze niestety sa b wazne) czy nie lepiej pracowac tu gdzie jestescie i prowadzic w miare spokojne zycie.
      Ja mam 2 prace i nie narzekam na zarobki ale akurat w UK mialam jedna i wiecej luzu w zyciu
      Znajomi i rodzina po pewnym czasie zaczeli zyc swoim zyciem i nie mielismy az tak duzo czasu by spedzac go razem.
      Sprawdzcie przed powrotem, czy w Polsce uznaja wasze dyplomy uzyskane na studiach w Anglii bo mojego Mastera niestety w Polsce nie honoruja. Szkoda tylko ze kwalifikacje z Polski uznano mi w UK bez problemu.

      Odpowiedz
    • Witam serdecznie, a ja tutaj z innej beczki i liczę, że kilka osób może określić mnie mianem szaleńca, wręcz… No to tak.

      Żyję w UK od 11. lat i zbudowałem znakomitą karierę. Zacząłem od pracy w IT Support, potem założyłem własny biznes, następnie przekwalifikowałem się zupełnie i zostałem dyrektorem kreatywnym w prężnej agencji marketingowej. W międzyczasie urodziło mi się niepełnosprawne i swoją partnerkę kocham ponad życie, ale nie czuję już UK. Jestem w 100% zasymilowany, ale zastanawiam się, czy robię dobrze? Co roku przyjeżdżam na wakacje i widzę zmiany na lepsze. Obsługa klienta jest coraz bardziej Europejska, pewne sprawy załatwia się lżej, choć nie tak łatwo jak w UK, ale czy to wystarczy żeby wrócić? W dodatku, moje dziecko nie będzie miało takiego wsparcia w Polsce, a moja partnerka nie chce wracać so Polski.

      Odpowiedz
    • Resumując mogę tylko napisać: «Kto ma kasę może pozwolić sobie na sentymenty». A my jesteśmy rodzina polskich repatriantów z Rosji po przyjeździe do Polski z 3 dziećmi widzimy tylko prace za dychę na g… Rok dokładali puki nie przyjęli faktu ze musimy razem pracować po 200 g albo 300 ja i 100 żona żeby tylko opłacić czynsz i kupić jedzenie…

      Odpowiedz
    • Witam,

      Cieszę się, że trafiłam na tego bloga, bo gnębią mnie duże wątpliwości odnośnie powrotu do Polski czy pozostania w UK.

      W UK jesteśmy od 2006 roku a miało być 2 lata, żeby zarobić na własny kąt. Żeby odkładać mieszkaliśmy na „kupę” z rodziną (inaczej ciężko by było przy tych wszystkich rachunkach). 2 lata temu cała nasza rodzina wróciła do Polski. My zostaliśmy, bo ja miałam jeszcze rok studiów do zrobienia.

      Mamy dwoje dzieci 4 i 2 lata. Starsze dziecko za rok ma zacząć szkołę. W Polsce mamy małe mieszkanko w bloku, troszkę pieniążków dołożyliśmy (za czasów mieszkania na „kupę”). Odkąd urodziły się dzieci nie dołożyliśmy nawet £1.

      Oboje pracujemy na całe etat, mąż na drugą zmianę, żeby nas na żłobek bylo stać (5 x popołudniowa sesja x 2 dzieci = £1100). Złożyłam o tax credits, bo nie było mnie stać. Płacimy £700 czynszu za zagrzybione mieszkanie, a agencja ma nas gdzieś jak cokolwiek zgłosimy. Zakupy w aldi i tylko z listą, żeby nie wydawać na głupoty. Nie jest lekko. Do lekarza dostać się graniczy z cudem a szkoły nie mają najlepszej renomy.
      Nie muszę mówić, że z mężem widzimy się tylko w weekendy. Nie mamy życia towarzyskiego. Tylko praca, dom, praca, dom..

      Rodzina nie namawia nas na zjazd, ale też nie odradza. W Polsce nie mielibyśmy kredytu, mielibyśmy babcię, która chce się zająć wnukami i nam pomóc, żebyśmy mogli pracować. Starsze dziecko tęskni za dziadkiem i babciami, chciałby mieszkać w Polsce i wyraża to dość otwarcie.
      Tutaj jesteśmy zupełnie sami, szykuje nam się kredyt na 35 lat, a sytuacja jest taka, że nawet umowa o pracę już niczego nie gwarantuje. Boimy się tego kredytu, ale rata z ubezpieczeniami wyniesie nas o jakieś £200 miesięcznie mniej niż sam czynsz obecnie. Musimy się na cos zdecydować niestety, bo już mamy dość wynajmowania.

      Mi się tutaj nigdy nie podobalo a mąż zawsze chciał zostać. Teraz on jest gotowy zjechać choćby jutro, a ja mam wątpliwości. Tutaj jest ciężko, ale mamy pracę i za 2 lata odejdą nam koszty żłobka chociaż nadal będziemy musieli płacić za jakąś opiekę. W Polsce nie wiadomo czy będzie praca i za ile? Rodzina ma swoje życie i znajomych.. Oczywiście będziemy się spotykać co jakiś czas i przynajmniej święta i urodziny moje dzieci by miały jak należy. Tutaj nikt do nas nie przyjedzie..

      Tęskno mi bardzo i jak widzę, że moi znajomi dają w Polsce radę to aż serce rośnie:) i chce sie wracać!

      Tylko trzeba wybrać to lepsze zło

      Odpowiedz
    • Napewno nie wyjechalem do uk w celach zarobkowych bo zarowno w Polsce jak I UK dobrze zarabialem/zarabiam. Wyjechslem tylko z jednego powodu zeby nie miec do czynienia z chamstwem burakami i gburami jacy sa Polacy .ostatnio nieatety musialem do Polandi przyjechac bo babcia mi zmarla i pp 4 dniach mam dosc chamy na deogach jak juz ma ciut lepsze auto lepsze noe znaczy znosne to jest bogiem za kolkiem jezdza jak posrancy sam osobiscie w 4 dni nagralem na video rejestratorze 26 idiotow filmy juz poszly na youtube i na komende gdzie ci kretyni sie tak spoesza wspolczuje wam bo ja nigdy spieszyc sie nie musze poprostu pelne zadowolenie zyciem.Nigdy przenigdy do tego gnoju nie wroce. Obcy mnie traktuja lepiej noz wlasni rodacy

      Odpowiedz
    • Witam, spędziłam na emigracji 6 lat. W polsce układam sobie życie od 2 lat i każdego dnia bez chwili zwątpienia odpowiem, że to najlepsza decyzja w moim życiu. Nie oszukujmy się ludzie wyjeżdżają bo tam jest łatwiej a my jesteśmy wygodni. I tak gonią za pieniądzem często pracując w fabrykach na najniższych stanowiskach i odkładając pieniądze zeby przyjeżdżając na urlop do Polski udawać „PANÓW”. Żyją poza granicami naszego kraju z tęsknotą w sercu. Tęsknotą za bliskimi, którym przybywają kolejne zmarszczki ale oni tego nie widzą, którzy potrzebują pomocy ale oni o tym nie wiedzą, za zapachem gotujących się pierogów świątecznych, czy chociażby za kolorem polskiego nieba. I tak emigranci żyją w swoich złotych klatkach, ale nie wrócą bo się boją tylko sami nie wiedzą czego a odpowiedż jest prosta boją się jak to będzie kiedy nie starczy im kasy do końca miesiąca, Ale kochani to już nie jest ten zachód który był 20 lat temu teraz jedziecie tam i zarabiacie tyle że żyjecie od pierwszego do ostatniego ale wam starczy. Tymczasem w Polsce nie jest tak źle jak to wygląda w waszych głowach przede wszystkim macie wszystko to za czym tak tęskniliście na emigracji a tego nie da się kupić za żadne pieniądze a do tego przemija i kiedyś przeminie a wtedy oddalibyście wszysatko aby przywrócić tych kilka wspólnych chwil. poza tym gdyby polską wypłatę podzielili wyplacali po połowie dwa razy w miesiącu to też wystarczało by do ostatniego. Tam często wykonujecie najgorszą pracę a po powrocie to tylko własny biznes no bo jak to tak po tylu latach za granicą mam iść do fabryki? co inni pomyślą, tam często mieszkacie po pięć osób w jednym mieszkaniu no ale wracając do polski to tylko dom budowac albo kupić mieszkanie no to nic dziwnego, że wam z polskiej wypłaty za mało skoro macie o tyle większe wymagania. Ja wróciłam pracuję w fabryce w Polsce nie zarabiam mało bo na koniec miesiąca jeszcze mi zostają pieniążki na koncie, ale co najważniejsze w końcu skończyłam włuczyć się po Europie w poszukiwaniu swojego miejsca. Wyszłam za mąż a teraz spodziewam się dziecka moje życie ułożyło się dopiero tutaj a co najważniejsze w końcu nie jestem sama. Mam bliskich na których mogę liczyć w każdej chwili a i ja w końcu mogę być przy nich kiedy mnie potrzebują codziennie patrzę na piękny kolor pilskiego nieba i nie tęskno mi za pierogami. Codzień budzę się szczęśliwa bo budzę się w domu. W moim domu POLSCE. pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Witam
      Jestem w UK od 10 lat.
      Zaczynając od zera z żoną i córką przez 10 lat dorobilismy się własnego domu (oczywiście w kredycie) który wyremontowalismy a jego wartość wzrosła przez 6 lat o 100%.Ja pracuję jako kierowca ciężarówki po 60-70 godzin tygodniowo natomiast żona jest zatrudniona w mojej firmie jako pracownik ale tak naprawdę zajmuje się naszymi dziećmi bo mamy ich troje (3 dziewczynki 3,6 i 15 lat).
      Zarobki są bardzo dobre (45-50 tys £ rocznie minus podatki i ubezpieczenia) i praca łatwa (codziennie jestem w domu -5 dni w roku ze względu na jakieś korki jestem zmuszony przespać się w ciężarówce).
      Aktualnie stoimy w punkcie „co dalej”.
      Sprzedać dom w Polsce i kupić tutaj 2 domy (oczywiście w kredycie) czy sprzedać dom w Polsce i ten który mamy tutaj w UK i wrócić do Polski a za pieniądze które by oczywiście zostały wybudować dom pod Wrocławiem i kupić 1 lub jesli starczy 2 mieszkania na wynajem we Wrocławiu.
      Jest oczywiście wiele za i przeciw obu tych opcji:
      1. Za pozostaniem w UK
      – wysokie zarobki i dobra praca
      – najstarsza córka jest już tutaj zaklimatyzowana (szkola przyjaciele)
      – nie wiem jak byłoby z pracą dla żony w Polsce która jest po liceum ogólnokształcącym bez doświadczenia i zawodu.
      – większość naszych przyjaciół mieszka tutaj

      2. Za powrotem
      – możliwość życia we własnym kraju
      – bez żadnych kredytów
      – raj dla 2 młodszych córek
      – wlasy interes może?
      – brak większych perspektywy rozwoju dla dzieci
      – pogoda

      Proszę o informacje co Wy w tej sytuacji byście zrobili.

      Odpowiedz
      • Oj Chris, nie za bardzo wiem co robić w swojej sytuacji dlatego nie będę mógł niczego sensownego podpowiedzieć. W grę wchodzi tyle różnych elementów „za” i „przeciw”, że naprawdę trudno podjąć decyzje. Jeszcze kilka tygodni temu sam chciałem wrócić do Polski, wysłałem nawet trochę pieniędzy celem zakupu działki ale wycofałem się w ostatniej chwili i wygląda na to, że pozostanę w UK jeszcze około 8 lat. Co sądzi o pomyśle powrotu Twoja rodzina? Czy jest jakaś jedność czy też, tak jak u mnie, różne osoby chcą mieszkać w różnych państwach :/ ???

        Odpowiedz
    • Mieszkam w Londynie prawie 19 lat Przyjechalem na kontrakt czteroletni i tak zostalo Ale dobiegam szescdziesiatki .Synowie otrzymali wyksztalcenie i dobrze platna prace Sa bardziej stad niz z Polski choc nie stracili nic ze swojej polskosci Wlasnie dokonczylem dom w malym podwarszawskim miasteczku i chyba trzeba wracac Caly okres pobytu w UK pracowalem jako kierowca ciezarowki Kiedy chlopcy studiowali bylo trudno ale jakos udalo mi sie utrzymac dom na dobrym poziomie Zona w tym czasie zarobione pieniadze inwestowala w budowe Tak bylo do 2015 kiedy musialem wyprowadzic sie na londynskie peryferie ze wzgledu na koszty wynajmu mieszkania w chocbu srednim standardzie Pozyczki na zkup mieszkania nie odwazylem sie wziac (choc moze bym dal rade splacic ) poniewaz kilkanscie lat temu mialem bardzo powazny wypadek ktory mnie wyeliminowal z pracy na dosc dlugo co pochlonelo nasze oszcednosci (zasilek wynosil mniej nis 10% moich dochodow sprzed zdazenia) Teraz stracilem dobra prace z powodu redukcji a nowej od dwoch tygodni nie moge znalezc (dostepne nocne zmiany albo spanie tydzien w samochodzie) Wracam (z dusza na ramieniu)za kilka tygodni Pozytywem jest to ze moi synowie sa dosc dobrze ustawieni w UK Dobra praca zarobki sporo powyzej sredniej A negatywy ?? Oni nigdy chyba nie wroca do Polski na stale My z zona zostalismy na cale lata pozbawieni przyjaciol i znajomych i czujemy sie w kraju troche wyobcowani No coz zmienila sie nasza mentalnosc Trudn mi sie bedzie przyzwyczaic ze ze wszystkim trzeba biegac do urzedu zamias zaltwiac listownie lub przez internet (np przedluzenie prawa jazdy karty kierowcy czy rejestracja samochodu) choc podobnu i tu wiele sie zmienilo na lepsze

      Odpowiedz
    • Ja wróciłem po 10 latach w UK. Powiem krótko – była to najgorsza decyzja w moim życiu. Jeżeli ktokolwiek z Was ma ułożone życie w UK (tak jak ja miałem – przez te 10 lat doszedłem do pozycji dyrektora w dobrze rozwijającej się średniej wielkości firmie) to głupotą jest wracać tutaj do Polski.
      Mnie odmówiono uznania kwalifikacji i nie zaliczono 10-cio letniego doświadczenia zawodowego zdobytego w UK. TAK TO PRAWDA.
      Do tego wybudowaliśmy z żoną sobie dom na wsi i od samego powrotu same problemy. Sąsiedzi zgadali się na nas bo zazdroszczą tego co sami się dorobiliśmy i robią same złośliwości. Szkoda nawet mówić.
      W UK mieszkałem w kilku miejscach i różni sąsiedzi byli, ale takiego poziomu zachowania jak w Polsce to w UK nigdy nie zaznałem od sąsiadów.
      Jest też wiele innych aspektów. Generalnie teraz tu na miejscu nie mówię nikomu czym zajmowałem się w UK, bo od razu z zazdrości i zawiści wszystko robią mi na złość i na przekór.
      Mieszkam tu już cztery lata i dalej się utrzymuje dzięki łaskawości moich kolegów z UK, którzy w dalszym ciągu podsyłają mi projekty.
      Dużo mógłbym Wam opowiedzieć przejść z pracodawcami i innych rzeczy, ale nie mam już na to nawet siły. Ja uważam, że jak macie życie ułożone w UK, to tego trzeba się trzymać.
      Pozdrawiam naiwnych patriotów jak JA…

      Odpowiedz
      • Ja tez właśnie wróciłam. Jestem totalnie załamana, jestem sama nie mam znajomych. Mam studia ale nie mam pracy nie wiem gdzie w Polsce zamieszkać w jakim mieście. Co najbardziej mnie przygnębia to chamstwo ludzi. Staram się być opanowana ale nie daje rady ludzie sa bardzo nieżyczliwi dokuczają z byle powodu. Jak komuś zwrócę uwagę ( No w sklepie, w kolejce gdy ktoś wpycha mi koszyk w tyłek) to jestem wyzywana od chorych psychicznie ze powinnam się leczyć itd. Przeraża mnie to. Wracam do domu i rycze.

        Wiem ze sa dobrzy i życzliwi ludzie. Mam nadzieje ze takich poznam bo jest mi bardzo ciężko z tym wszystkim. Ja kocham ludzi i życie. Jestem bardzo energiczna, wesoła i ….głupia bo jak ktoś tego nie odwzajemnia – dołuje się. Przygnębia mnie gdy widzę ten syf dookoła. Złośliwość chamstwo ot, dla sportu.

        Dodam jeszcze ze za granica jak się jest samotnym to to aż tak bardzo nie doskwiera bo ludzie sa otwarci i zawsze można z kimś pogadać. Sąsiadem czy nawet kasjerka. Tu kobieta bez męża i dzieci jestbtrakoptowqna jak śmieć. Jak cel który można zaatakować bo prEciez nikt jej nie obroni. Owszem w pracy było jak wszędzie – ludzie plotkują i donoszą na siebie to prawda. Ale mimo wszystko uważam ze zawsze można dojść do porozumienia, porozmawiać i wyjaśnić wszystko.

        W Polsce ludzie jak nienawidzą to na zabój, nie ma mowy o zgodzie. Sorry, ze pisze chaotycznie. Nie mam z kim pogadać. Do wszystkich którzy rozważają powrót – nie wracajcie!!!! Jeśli macie prace i jest jako tako nie wracajcie!!! Oczywiście wszystko zależy od charakteru człowieka. Sa ludzie którym nic nie przeszkadza a może sami sa chamami i idą po trupach do celu.

        Żałuje ze wróciłam ze nie walczyłam. Chociaż wiele nie ode mnie zależało. Tez jak mówię komuś co robiłam za granica nikt nie wierzy i patrzy tym podejrzliwym wzrokiem, wtedy czuje się jeszcze gorzej. Obudziły się we mnie patriotyczne instynkty ale to mrzonki, wyobraźnia. Mam nadzieje ze mi się jakoś życie ułoży.

        Pozdrawiam wszystkich.

        Odpowiedz
    • Witam, ja przybyłam do Uk w 2007 roku. Wczesniej pracowałam w Pl 2,5 roku w porządnej firmie budowlanej jako nadzorująca budowy. Karty pracy 8-16, realnie 7-19. Kasa w dobra na tamte czasy, prawie 4tys. brutto. Dużo stresów, dużo wyjazdów i fatalny szef wyzywający się na każdym z nas – młodych, ambitnych inżynierów. Dostałam ofertę prosto z uk – 30tys GBP rocznie. Wow. Myslalam nie zastanawiając się długo – męża firma w Polsce padala, kredyt na mieszkanie trzeba było spłacać, a auto notorycznie się psulo. Wyjechałam w styczniu, mąż szukam pracy i miał lada chwila dołączyć. Ta chwila trwała prawie rok, ale udalo się. Jesteśmy razem pracujemy w dobrych, wciąż tych samych firmach. Początkowo wydawało mi się ze pracuje dużo mniej niż w Polsce (w sumie od 8-18 z godzinna przerwa). Finansowo stoimy dość dobrze, choć ostatnie inwestycje nie byly trafione. Mamy dwójkę malych dzieci. I nie życzę nikomu tego stresu, nieprzespanych nocy, zadręczania sie, kiedy dziecko jest w szpitalu i przechodzi nagłą operacje, mąż w delegacji poza krajem, a starszy syn u znajomych. W Polsce rodzina wsiada w samochód i jest ze mną. Kiedy nie mam siły dzwonie do mamy, siostry, cioci. Pomagają, wyręcza jedna noc kiedy juz zasypiasz na stojąco ze zmęczenia. Tutaj mam przyjaciół i pomagamy sobie, ale większość przechodzi przez to samo z dziecmi. Trzeba sobie radzić. Kolejna choroba, przeciez nie mam juz urlopu, niania – nie zawsze trafi sie dobra, wręcz ze świecą szukac. Wychowanie dzieci – ktora droga podążać, wychowac ich na dobrych ludzi, czy skur… którzy poradzą sobie w zyciu? Chcę pokazywać dzieciakom tradycje, przekazać wartości, nauczyć mądrości, ale wciąż jest cos…. Pogoń. Choc tutaj mam możliwość pracy w niepelnym wymiarze godzin. Tylko te dojazdy do pracy – tracę 3h dziennie. I jeszcze brexit. Nie ma co ukrywać, czuć roznice. Owszem mądrzy ludzie wiedzą co sie dzieje i zdaja sobie sprawę z potrzeby zatrudniania imigrantów, znajdą i doceniają ich wartość i wiedzę. Ale to także kraj wielu głupców. Dobrobyt nie sprzyja rozwojowi. Stajemy sie leniwi, wygodni. Nie chce żeby moje dzieci ramię byly. Ja w tym kraju nie zostalam nic za darmo. W ciąży pracowałam niemalże do ostatniego tygodnia. Z ogromnym brzuchem wspinalam się na piąte piętro. Moje plecy odpokutowaly i dalej pokutują, choć staram się o nie dbać. Macierzyńskie platne -90% pensji przez 6 tygodni. Potem oszczędności, kogo stać ten zostaje z dzidzia. Żłobek i przedszkole kosztują prawie tyle co studia, w moim przypadku -£850 miesięcznie za jedno dziecko 4 dni w tygodniu w przedszkolu. I codzienne dylematy wracać czy nie? Nie wiem czy warto. Wydaje mi sie ze finansowo życie jest tutaj spokojniejsze, ale są inne stresy. Coś za coś. Jak jest teraz w pl? Nie wiem. Ponoć lepiej.

      Odpowiedz
    • Żeby wrócić trzeba mieć spore zaplecze!
      Nie żyć z oszczędności tylko mieć konkretny plan na swoją przyszłość.
      My mamy plan powrotu i to dość konkretny …
      Mamy dom w Polsce duży i własnościowy więc jest gdzie wracać. Dom w mieście gdzie łatwo o pracę z resztą ma z ma już pracę zagwarantowania z bardzo dobra płacą. Tutaj dom sprzedajemy z olbrzymim zyskiem więc kasa będzie. Na nowy samochód czy budowa domu niego mniejszego…. A nawet na konkretną inwestycję więc my się powrotu nie boimy. Jesteśmy tutaj jeszcze tylko dla dzieci by podszlifowali j.ang . One od urodzenia wiedza że są Polakami i dobrze się z tym czują . Wiedza od zawsze o powrocie naszym do Polski i mimo iż Mają tu już swój szkolny świat bardzo się cieszą razem z nami .
      Jeszcze tylko troszkę i w końcu w domu tam gdzie sąsiedzi mówią w jednym wspólnym języku a nie w dziesięciu innych…..
      Tęsknię

      Odpowiedz
    • Witam, piszę tak naprawdę w celu uzyskania porady.. Mieszkam w UK od 8 lat, w zeszłym roku urodziłam syna. Do czasu aż zjawił się na świecie syn, wszystko było ok w Anglii. Mieszkanie, samochód, praca, wycieczki itd. Ale teraz kiedy myślę o przyszłości dla mojego dziecka nie wyobrażam sobie żeby mieszkał i wychowywał się w UK. Mnóstwo różnych ras, kultur, religii, niski poziom w szkołach, brud, smród, beneficiarze i wszechobecna głupota angoli. Mam dość. Zdecydowaliśmy z partnerem zjechać do Polski, do rodziny. Zamieszkać z moimi rodzicami na początek (mają duży dom, wyremontować piętro). Mój partner zostaje w Anglii, trochę dorobić, a ja z synem jedziemy już w lutym. I właśnie..
      Moja rodzina jest zupełnie przeciwna naszej decyzji. Pomimo tego że mama naklaniala nas żebyśmy zjechali dość często, to teraz nagle zmieniła zdanie. Uważa że popełniamy wielki błąd i tylko mieszamy w życiu dziecku. Bardzo nas krytykuje.
      My już prawie spakowani, nie ma odwrotu, bilety kupione. Co robić? Jak żyć w jednym domu z kimś kto krytykuje i wypomina na każdym kroku?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz